INNE - FORUM
karate
11 marca 2005raczej nie zakładam nowych wątków, ale podkusiło mnie by wyrazić złośliwe uwagi pod adresem autora,który zapowiada koncert karate.
Po pierwsze to NIE jest post-rock [nie wiem czy jeszcze w dobrym tonie jest używać w ogóle tego określenia, bo w swoim czasie niektórzy twierdzili że post -rock to mouse on mars, a inni że Hoover czy shellac]. Skojarzenia z jazz-rockiem same się narzucają gdy zna się twórczość zespołu, a nie czyta tylko opisy innych serwisów.
Zespół nie ma żadnej perełki.Wszystkie płyty mają swą wysoką wartość i o ile wiem, to najwięcej pochlebnych opinii od krytyki zebrała płyta 'unsolved' choć każda jedna to krok do przodu lub w bok w działalności grupy.
No i to nie jest tercet.śpiewa tam tylko Farina.
lepiej czasem napisać minimalnie o zespole, gdy nie zna się jego twórczości.
-
ej.chcesz poprowadzić wątek w inne rejony, tak? pff brawo. czy ja już odpadłem od dyskusji bo nie znam odpowiedzi na pytanie? pff. padło. a taki zespół.
bo (11 marca 2005) -
nie no przestańcie się awanturować. nie będzie żadnych takich skitów, dzięki za poprawkę z trio i tyle. z resztą zarzutów (post-rock, in place of real insight) nie zgadzam się. "MALKONTENT- osoba ciągle narzekająca, wiecznie niezadowolona z czegoś, wszędzie dopatrująca się wad i negatywnych właściwości’"no. wiem co to znaczy.
mz (11 marca 2005) -
speak up please, speak up, because I can't hear you! czy mam powórzyć pytanie? come on, people, to chyba nie było aż takie trudne.
borys d (11 marca 2005) -
mam cdr, a co? czy to znaczy że nie znam tej płyty?czy że jesteś lepszy bo masz oryg?to prawda.zejebiście fajnie że masz oryg.a kto stał na schodach podczas ich krakowskiego występu?dobry jesteś.
bo (11 marca 2005) -
ile palców lewej, a ile palców prawej dłoni widać u kolesia drugiego od lewej na zdjeciu we wkładce do In Place Of Real Insight. i który z kolesi nie patrzy się w obiektyw. pare minut na odpowiedz, "znawcy" Karate. bede usuwał watki frustratów, przysiegam hehe.
borys d (11 marca 2005) -
czyli jak smarkateria sie pzrypierdala to jest OK, a jak inni rzeczowe bledy wytykaja to juz od razu malkontenci?MALKONTENT- osoba ciągle narzekająca, wiecznie niezadowolona z czegoś, wszędzie dopatrująca się wad i negatywnych właściwości’
lokita (11 marca 2005) -
następny.napisz dupa zamiast lupa: czy wtedy uwagi też uznasz za malkontenckie? zamiana słowa to zamiana słowa, i nie chodzi o to że: wszyscy i tak wiedzą o co chodzi". Bo później będą Cię cytować i co? dupa.
bo (11 marca 2005) -
poprawiłem właśnie na trio żeby uspokoić malkontentów, dzięki za poprawkę
mz (11 marca 2005) -
"Tercet, 1) zespół trzech śpiewaków. 2) utwór muzyczny, często fragment większego dzieła (opera, oratorium), napisany na trzy głosy wokalne z towarzyszeniem instrumentalnym." Oczywiscie " In place of..." jest perełką.A karate w ogole to blues. Wszystko jest blues a karate najbardziej.
pika (11 marca 2005) -
więcej tam jazz-rock'a niż post- poza tym pewnie.przypisywanie jednego gatunku dla zespołu jest zawsze nie na miejscu.i tu masz rację.zwyczajnie: pierwszy raz się spotkałem z tym żeby ktoś wybrał sobie swoją płytę karate jako perełkę.i to hmm. w dodatku tą.ale to rzeczywiście może być rzecz gustu.choć brzmi to tak jakby się nie przykładało ucha do pozostałych produkcji.
bo (11 marca 2005) -
racja, chodzi o trio. nie usuwać!
mz (11 marca 2005) -
ahahaha. dobre. Twój kolega napisał tercet nie trio. i co to są elementy niezal-rocka?a godspeed you black emperror! gra minimal noiseową odmianę post-rocka?brednie.post-rock nie może być określeniem do płyty. Zbyt szerokie pole.i jakbyś naprawdę je znał to byś się przyczepił że na the waszej perełce bodajże pojawia się wokalne wsparcie dla Fariny.i jak tu się nie zezłościć.rzuć jakimś argumentem konkretnym wspierając kolegę a, nie wyjeżdżasz ze składem zespołu.za cholerę nie porównywałbym sea and cake z karate.Musisz znać oba zespoły skoro tak to odbierasz. ale w którym miejscu są podobne? chodzi Ci może o tempo, co?cholera.
bo (11 marca 2005) -
*moja odpowiedź kierowana była do autora wątku
zwobot (11 marca 2005) -
no tak, ale przez jazz-rocka można rozumieć też fusion. poza tym miałem jakąś wcześniejszą płytę karate i "jazzu" tam było, o ile dobrze pamiętam, mało (albo wcale) i w ogóle płyta była cienka.a z tym tercetem to jest raczej błąd językowy (semantyczny, tak?) niż merytoryczny. po prostu komuś się pomyliło z trio.
zwobot (11 marca 2005) -
mike nie zwykł pisać o zespolach, których twórczosci nie zna.Karate to trio. dziś podstawowy skład zespołu to: farina (wokal, gitara), goddard (bas), mccarthy (bębny).(polecam sprawdzić na okładce ostaniej płyty.. aha, trzeba ją wpierw *mieć*, right.)jak Sea And Cake, Karate grają jazzującą odmianę post-rocka z elementami niezal-rocka. ich najlepszą plytą jest (naszym zdaniem) perełka In Place Of Real Insight z 97.(polecam posłuchać.. aha, trzeba ją wpierw *mieć*, right.)dlatego w krótkim czasie usunę ten śmieciowy wątek, bo ma zerową wartość merytoryczną.
borys d (11 marca 2005) -
ze sie wtrace...faktycznie dosc niefortunne to wklejanie etykiety post-rocka tam gdzie jej nie ma.jakas tam mglista definicja powstala. ja widze elementy kraut-rocka, elektroniki, jazzu moze tez, ale nie jako jedyny wyznacznik.co do perelki - to juz kwestia gustu. dla mnie tez nic przesadnie nie blyszczy w ich dyskografii na tle wszystkich plytale dopierdole sie do czegos innego: za kazdym razem "w naszym kraju" jest ukraszone jakims epitetem. a to smutny, a to biedny, a to smutny jak gówno, jak kupa, a to ironiczne "piekny" - tak z pamieci cytuje.no żesz w morde. nie jaram się na codzien naszymi pięknymi łąkami, polami i dzięcieliną pałą :-), ale do chuja tu też malkontenctwo wasze wyłazi jak sie patrzy.
honza (11 marca 2005)