INNE - FORUM

Wire

10 marca 2005

No dobra, Borys co myślisz o tym zespole?
A może któryś z forumowiczów sie z nimi zetknął?
chodzi mi konkretnie o trzy płyty ("Pink Flag", "Chairs Missing", "Wire 154").
dzięki za odzew.

-
  • 9-ego w miejskim centrum kultury.. ile miejsc ma to centrum?
    em c (10 lipca 2009)
  • na Off Festival - ostatniego dnia
    PK (10 lipca 2009)
  • http://www.pitchforkmedia.com/article/news/49902-wire-reveal-new-lp-title-tracklist-new-dates
    PK (12 kwietnia 2008)
  • a co to za dziwne wersje Field Day For The Sundays i Three Girl Rhumby tam poleciały? Jakieś takie przedłużone trochę? A tak w ogóle to fajna audycja była, oby jak najwięcej takich robili
    VoSS1979 (27 listopada 2007)
  • 30 rocznica wydania "Pink Flag" Wire
    W Trojce o 22giej dzis (27 listopada 2007)
  • http://en.wikipedia.org/wiki/Wire_%28band%29
    wiki (18 grudnia 2006)
  • mam taką prośbę: moze ktos napisze mi tytuły późniejszych płyt Wire, bo nie mogę ich za cholerę znaleźć w tej, podobno bogatej, otchłani internetu, a trzy pierwsze, w omawianym wyżej packu już mam i "zajechałam" w odtwarzaczu, a najlepiej ostatnią "154", z racji mego uwielbienia dla zimnej fali. A najlepiej, żeby jeszcze tak parę słów o nich lub o jakiejś polecanej:)
    megisz (18 grudnia 2006)
  • moze poprzez czestsze wyrazanie sie nieprecyzyjnie sprokuruje jeszcze pare podobncyh poziomowo dyskusji ;);pozdr
    main (13 marca 2005)
  • the locust np,
    m. (12 marca 2005)
  • do rekordu im daleko, są płyty gdzie przeciętna długość kawałka nie przekracza 20 sekund hehe
    zwobot (12 marca 2005)
  • na pink flag są 23 utwory a płyta trwa niecałe 40 minut to chyba rekord
    ryba2801 (12 marca 2005)
  • "oh fuuuuuuuuuckiiiiiiiiiiiing eternal"
    m. (12 marca 2005)
  • O rety!Nie wiedziałem że słuchanie płyt daje az taką moc, a jak wszyscy wiemy ogromna moc wiąże się z ogramną odpowiedzialnością(to chyba ze Spider-man' hehe)A tak na poważnie: choćby po ilości odpowiedzi widzę, że warto poznać twórczości Wire, a trzy pierwsze płyty to obowiązkowo.Spoko Borys, zaczne chronologicznie, tak jak napisałem gdzieś tam na górze.Wybaczcie że się powtórzę: Pojawi się kiedyś recka ktróregoś wydawnictwa Wire?Mam na myśli raczej te nowsze np. "Send". pozdro.
    - (12 marca 2005)
  • sądzę że już go przygniotła i się teraz tnie gdzieś w kącie z oczami w słup;)
    bh (12 marca 2005)
  • anegdota genialna. :) chocby dla niej wato bylo sledzic ten watek
    Piotrek (12 marca 2005)
  • Podejrzewam, że kolega zrezygnował już z zakupu tych płyt, odpowiedzialność by go przygniotła;)
    Nn (12 marca 2005)
  • dajcie spokojdyskutujecie madrze, argumentujecie, spieracie się,ale ta dyskusja prowadzi do nikąd
    questione (11 marca 2005)
  • "bo w akapicie powyżej nie formułujesz wątpliwości co do oczywistości poglądu o tym, że chronologia pomaga"piszę, ze może pomóc, nevermindby zakończyć dyskusję - anegdota, którą opowiadał Colin Newman:gdy w czasowych okolicach pomiędzy "Chairs Missing" a "154" Wire grali trasę koncertową, już jako zespół "klasyczny", po paru występach zakłócanych przez publiczność domagającą się kawałków z "pink flag" po prostu wynajęli swój własny "tribute" band, który jako support odpierdalał całe "pink flag",po czym wychodziło "prawdziwe" Wire grając nowy materiałthis support was just for you, crypto -hippie -boys!!! :))) adios
    polloy (11 marca 2005)
  • "czyli Was interesuje statystyka, mnie autorytety (plural)""słówko 'klasyczny" - w potocznym słowa rozumieniu ( w sensie - nie w ujeciu ryszarda przybylskiego / janion) - nie wiąże sie z dogmatem, raczej z preferencją, (poddanym pod dyskusję) wzorcem - dla jednych klasykiem jest "metal box" dla innych "miscplaced childhood" - nie ma jednej instancji weryfikujacejtak samo w skali micro - dla jednych "pink flag", dla innych "chairs missing"no wiem, "klasyczne" można powiedzieć o wrens i można o nevermind tylko będzie to inny wymiar klasyczności, mianowicie wrens jest klasyczne dla garstki osób ze stanów, a nevermind niemal uniwersalnie. uznaję rzecz jasna obie opcje, ale w tym wypadku chodziło mi wlaśnie o wymiar uniwersalny (czyli metacritic). a nawet jeśli chcemy spojrzeć konkretnie to "środowiska"-autorytety dla przeciętnej osoby na tym forum wskazałyby prawdopodobnie na pink flag. ale nie jestem tego pewien i to jest mało istotne w całej dyskusji tak naprawdę."patrz akapit powyżej + w tym wypadku, po prostu nie jest tak jak napisał borys:"kazdy analityk sztuki zgodzi się..."heh, ale w tym momencie chyba troszkę pogubiłeś się, bo w akapicie powyżej nie formułujesz wątpliwości co do oczywistości poglądu o tym, że chronologia pomaga. no skoro mówisz, że nie każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że "chronologia pomaga" to pewnie masz rację, choć osobiście trudno mi wynaleźć kontrargumenty dla takiego poglądu."no okazuje się - dopiero po dopowiedzeniach, że ta zasada fundamentalna nie jest i dotyczy radiohead, ale już nie rolling stones. skoro to "na wasz" użytek, to nie rozumiem, dlaczego tak burzy Was odmienne stanowisko?"e, mnie nie burzy to borys chyba wstał lewą nogą hehe. "bez sensu jest", ale z kontekstu wydaje mi się jasno wynikało, że chodzi tu o sytuację wyboru (tak jak z wire), w każdym razie uściślone. owszem, moje spojrzenie na vu&nico uległo by pewnej modyfikacji. "ja rozumiem ujęcie historyczne, nie odrzucam go, ale w odbiorze / ocenie płyty nie musi to być kryterium dominujące , na pewno nie jedyne, niekoniecznie najważniejsze."nikt nie twierdzi inaczej"to demagogia godna leppera / giertycha"hehe podobnie jak analogia z watersem i berrym
    mz (11 marca 2005)
  • "wszystkie. na zasadzie metacritic"czyli Was interesuje statystyka, mnie autorytety (plural)buntuję się przeciw autorytatywnym stwierdzeniom "jest tak, nie tak",słówko 'klasyczny" - w potocznym słowa rozumieniu ( w sensie - nie w ujeciu ryszarda przybylskiego / janion) - nie wiąże sie z dogmatem, raczej z preferencją, (poddanym pod dyskusję) wzorcem - dla jednych klasykiem jest "metal box" dla innych "miscplaced childhood" - nie ma jednej instancji weryfikujacejtak samo w skali micro - dla jednych "pink flag", dla innych "chairs missing". niezależność myślenia oznacza też - "otwórzcie się na wielość różnych głosów, sami szukajcie autorytetów", a nie: "nie słuchajcie nikogo"."jakie konkretnie masz wątpliwości"patrz akapit powyżej + w tym wypadku, po prostu nie jest tak jak napisał borys:"kazdy analityk sztuki zgodzi się...""ale nie robimy z tego fundamentalnej zasady(...) no bez sensu nie jest...obejmuje dość wąski zakres przypadków"no okazuje się - dopiero po dopowiedzeniach, że ta zasada fundamentalna nie jest i dotyczy radiohead, ale już nie rolling stones. skoro to "na wasz" użytek, to nie rozumiem, dlaczego tak burzy Was odmienne stanowisko?tym bardziej, ze ja - jeszcze pzred postem borysa - przyznałem, że słuchanie w kolejności nie jest głupie, protestowałem przeciw temu co napisał pźniej "bez sensu słuchać..." chodziło mi o uściślenie, doczekałem się... now, it's clear.btw. a gdyby teraz odkryto zajebistą płytę lou reeda rok wcześniejszą, to miałbyś mniejszą przyjemność ze słuchania "vu&nico"?ja rozumiem ujęcie historyczne, nie odrzucam go, ale w odbiorze / ocenie płyty nie musi to być kryterium dominujące , na pewno nie jedyne, niekoniecznie najważniejsze."tak samo jak za fundamentalną zasadą nie zabijania innego człowieka dla własnej przyjemności stoją całkiem solidne argumenty. czy brak niezależnego myślenia w tej kwestii też cię niepokoi"to demagogia godna leppera / giertycha,dostojewski temu zagadnieniu poświęcił troszkę czasu, polecamtak samo "lochy watykanu" gide'a...papa na jakis czas.
    polloy (11 marca 2005)
  • kurwa, ale sie uparliście. jak sie ma 3 paka to spoko, można słuchać chronologicznie. a można niechronologicznie. nie ma w tym żadnej filozofii i jeden sposób jest lepszy dla jednej osoby a inny dla drugiej osoby. ale nie, każdy musi do końca walczyć o swoje zdanie bo ambicja nie pozwala ustąpić
    zwobot (11 marca 2005)
  • ale była narada czy nie?
    ryba2801 (11 marca 2005)
  • "pytani o to, kto ustala "normy" jest kluczowe?nie wiem jaki "ogół" - Q, Mojo, Pitchfork, Teraz Rock?"wszystkie. na zasadzie metacritic. a na tym forum można przyjąć, że pytający będzie bardziej zainteresowany opinią pfm niż teraz rocka. ale nawet zakładając, że w tym przypadku trudno rozstrzygnąć nie ma to większego znaczenia - przy równowadze poziomu i "klasyczności" dodatkowy plusik idzie do debiutu. "pytanie o zasadność tych norm nie ma nic wspólnego z relatywizmem,nie stawianie go jest równoznaczne z głupotą po prostu"a więc postawiłeś już sobie pytanie czy zasadne jest poznawanie w chronologicznej kolejności trzech płyt tego samego zespołu, wszystkich na podobnym poziomie. nasz argument na tak znamy. a twój na nie? bo jeszcze nie powiedziałeś, przedstawiłeś tylko kilka neopragmatycznych formułek o zniewalających normach etc, ale nie było kontrargumentu."ale mam problem z tym, że robisz / cie z tego fundamentalną zasadę.bo napisałeś, ze 'bez sensu" jest słuchać "Kid A" przez "Ok Computer" / "Achtng" przed "Joshua"... etc... to bzdura."ale nie robimy z tego fundamentalnej zasady... a przynajmniej nie z samego słuchania po koleino bez sensu nie jest, ale gdyby ktoś zapytał się czy poznać najpierw kid a czy ok computer odpowiedziałbym, że ok, mimo że z obu moich 10.0 "wolę" kid a. gdyby ktoś zapytał się bends czy ok powiedziałbym bends mimo że moja róznica w ocenie jest tu już spora, pewnie większa niż u ciebie między pink i chairs. uważam że obie warto/trzeba poznać (m/w jak ty z wire), bo obserwowanie rozwoju jest ciekawe. ale jakby pytanie padło o pablo honey vs ok wtedy już ok. więc ta fundamentalna zasada obejmuje dość wąski zakres przypadków i można ją dobrze wyargumentować (w przeciwieństwie do stanowiska odmiennego). tak samo jak za fundamentalną zasadą nie zabijania innego człowieka dla własnej przyjemności stoją całkiem solidne argumenty. czy brak niezależnego myślenia w tej kwestii też cię niepokoi?"po prostu przyjmujecie jak dzieci za oczywiste rzeczy, które oczywiste nie są."a jakie konkretnie masz wątpliwości?"bo " tak mówi ogół" -sorry - powtórzę się - ale to argument w stylu:"bo tutaj jest jak jest i ty dobrze o tym wiesz". "a jak chcesz argumentować stwierdzenie, że coś jest bardziej klasyczne od czegoś innego? london calling jest bardziej klasyczne od sandinisty czy raczej nie można tego stwierdzić? a może w ogóle unikasz sformułowania, że coś jest bardziej klasyczne? w takim razie nie powinieneś też używać określenia "klasyczne" (co zrobiłeś w tym wątku), bo zakłada ono, że jakaś płyta jest klasyczna a inna nie jest. a kto o tym decyduje? teraz rock, pitchfork?po drugie, poziom klasyczności poszczególnych płyt wire to całkowicie poboczny wątek w dyskusji, dlatego nie możesz akurat w tym wypadku odbić piłeczki. za naszym stanowiskiem stoją argumenty. za twoim stwierdzenie, że płyty to autonomiczne artystyczne wypowiedzi, więc priorytetem jest polecenie najlepszej nawet jeśli różnica w poziomie niewielka. czyli np. fakt, że ac/dc wydaje 50 identyczną płytę nie ma najmniejszego znaczenia? albo jak słuchasz płyty nie odczuwasz nigdy zajawki jej świeżością? i czy "świeżość", "nowatorstwo" i "oryginalność" to całkowicie sztuczne kategorie? np. nie mają, albo nie powinny mieć, wpływu na twój odbiór powiedzmy VU & Nico? A gdyby rok wcześniej Reed nagrał identyczną płytę czy nie powinno to przypadkiem odjąć od ogólnej zajawki VU & Nico część tej zajawki polegająca na podjarce, że "czegoś takiego nie było wcześniej". więc nie sprzedawaj tu głodnych kawałków, że każda płyta to autonomiczna wypowiedź, bo zaraz dojdziemy do wniosku: odbiór is this it i VU powinien zależeć jedynie od jakości kompozycji zawartych na tych płytach.
    mz (11 marca 2005)
  • borys - mój post pisany przed Twoim drugim, sorryja nie mam problemu z tym, że radzicie słuchać po koleiprzecież to napisałem -napisałem też, że gdybym miał 3 -paka sam bym tak słuchał.to może być pożyteczne i pomocneale mam problem z tym, że robisz / cie z tego fundamentalną zasadę.bo napisałeś, ze 'bez sensu" jest słuchać "Kid A" przez "Ok Computer" / "Achtng" przed "Joshua"... etc... to bzdura."każdy analityk sztuki zgodzi się, że chronologia pomaga, próba obalenia zasady jawi mi się jako dyskusja dla dyskusji "sorry - ta dyskusja trwa w filozofii / krytyce literackiej od ponad stu latczesć hermeneutykow pewnie się z tobą zgodzi ale już strukturalści niekoniecznie, nie mówiąc o wszystkich szkolach krytycznych, które nastąpiły później.po prostu przyjmujecie jak dzieci za oczywiste rzeczy, które oczywiste nie są.a to jest brak niezależnego myslenia."ogół" to najczęstsze odwołanie. kto jest tym autorytetem?milcząca opinia publiczna? bo wśród fanów wire zgodnosci nie ma."wtedy ja napiszę książkę o tym jak bardzo irytuje mnie postawa skrajnego relatywisty, polegająca na swobodnym zaprzeczaniu czegokolwiek bez innego argumentu niż "a co tam!" oraz na panicznym strachu przed "kanonem", "przykazaniami", "dogmatami" etc. "po pierwsze - to dla mnie krzywdzące, bo jako jedyny na tym forum staram się argumentowaćpo drugie - to własnie "dogmaty", "kanon" "przykazania"zwlaniają z myślenia i argumentacji i uniemożliwiają dyskusjębo " tak mówi ogół" -sorry - powtórzę się - ale to argument w stylu: "bo tutaj jest jak jest i ty dobrze o tym wiesz".
    polloy (11 marca 2005)
  • borys o kolejnosci o polloy o klasycznosci, chyba sie nie dogadacie
    ryba2801 (11 marca 2005)
  • gdybyś zajmował się literaturą na uniwersytecie, to by Tobie kazali czytać w kolejności chronologicznej i odpytywali z dat.o to mi chodzi, żeby nie robić z muzyki uniwerku.pytani o to, kto ustala "normy" jest kluczowe?nie wiem jaki "ogół" - Q, Mojo, Pitchfork, Teraz Rock?pytanie o zasadność tych norm nie ma nic wspólnego z relatywizmem,nie stawianie go jest równoznaczne z głupotą po prostuszczególnie ,ze mówimy o punku / post-punku :)ja zawsze w świadomości miałęm, że najbardziej klasyczne jest "chairs missing"moze mamy po prostu różne autorytety? to bardzo pradwopodobne,ale nie upieraj się, ze te porcysowe są ważniejsze czy bardziej światłe.
    polloy (11 marca 2005)
  • luke, kto mówi o "cenieniu". chłopak pyta sie które płyty poznac najpierw. skoro zgadzamy się wszyscy że 3 pierwsze Wire są klasyczne, to niech poznaje je chronologicznie, skoro nie musi sie ograniczac do 1 tytułu. dlaczego? yy bo zrozumie jak fajną drogę artystyczną przeszedł zespół Wire? trudno pojąć taki tok myślenia? nie wierze.akurat ja najbardziej lubie Pink Flag, ale opcja z sięgnięciem po ten album w *pierwszej* kolejnosci bierze sie z tego, że Pink Flag była.. wow, *pierwsza*. inaczej to by dopiero było "lekceważenie". a my stawiamy własnie na "artystyczne przeżycie" i "to, co twórcy chcieli powiedzieć". pomyśl przez chwilę.no i niestety absolutnie nie masz racji - celowo wymieniłem takie 3 płyty, których relacja z poprzednikiem jest fundamentalna dla zrozumienia ich wartości, sorry, to jest nie do podważenia. (och, a dostojewski to dla mnie bóg, więc przykład średnio trafiony.)to interesujące hehe - mówisz że pewnego dnia napiszesz książkę na podstawie polemiki z naszą wizją krytyki, muzyki etc. wtedy ja napiszę książkę o tym jak bardzo irytuje mnie postawa skrajnego relatywisty, polegająca na swobodnym zaprzeczaniu czegokolwiek bez innego argumentu niż "a co tam!" oraz na panicznym strachu przed "kanonem", "przykazaniami", "dogmatami" etc. widzisz, nas też cechuje niezależne myślenie, ale oprócz tego także logika w ujmowaniu pewnych zjawisk. każdy analityk sztuki zgodzi się, że chronologia pomaga (a czasem jest wręcz nieodzowna) w pełniejszej percepcji dziel artysty. próba obalenia podobnej zasady jawi mi się "dyskusją dla dyskusji", a na to szczerze żal mi czasu.aczkolwiek, mimo że uważam poruszone tu problemy za oczywistość, cieszy mnie fakt, iż nareszcie pogadalem sobie z przyjemnością na tym forum. rest in peace yo, I'm out.
    borys d (11 marca 2005)
  • z relatywizmem chodzi jak mniemam o podejście kwestionowania wszystkich norm, w tym wypadku poznawania dyskografii zespołu w kolejności chronologicznej jeżeli jest to uzasadnione. sam przyznajesz, że wszystkie trzy są wielkie, debiut najbardziej klasyczny (nie kłóćmy się kto to ustala etc. tzw. "ogół" ustala). chairs to twoja delikatna preferencja, ale wszystkie trzy należy poznać, a najlepiej chronologicznie, bo wtedy masz >dodatkową< przyjemność zauważenia rozwoju, zmiany itd.z rolling stones sytuacja jest inna - dyskografia rozległa i trafiają się słabsze pozycje; z historią muzyki rockowej yy, ten przykład to nadużycie - zapoznanie się z trzema płytami po kolei jest chyba nieco łatwiejsze niż z tysiącem (mówię o ważnych/zajebistych) w kolejności, poza tym trzeba uwzględnić potrzebę różnicowania doznań (taka potrzeba nie występuje kiedy bierzemy pod uwagę trzy płyty). dostojewski: pewnie gdybym zajmował się literaturą na pytanie sformułowane w ten sposób jak w tym wątku odpowiedziałbym właśnie, że ze wszystkimi ważnymi warto, a jeśli w kolejności to czemu nie chronologicznej. a więc jedyną rozsądną analogią jest właśnie dostojewski.
    mz (11 marca 2005)
  • Czytalem, ale nie chronologicznie. To chyba zle, co?
    fan Ryby (11 marca 2005)
  • podać kolejnośc to pikus ale przeczytaj to facet
    ryba2801 (11 marca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)