INNE - FORUM

Clearlake w naszym padole

10 marca 2005

Wybiera się ktoś?

Krist
  • recka koszmarna pod kazdym wzgledem. cedras hehe. a bar byl na drugim koncu pokoju.
    pio. (9 grudnia 2005)
  • wracając do kewstii marcowego koncertu, znalazłem wlasnie to w sieci:http://www.rock.art.pl/relacje.php?i=35
    Eric (9 grudnia 2005)
  • nowa płyta wychodzi w połowie stycznia (16 dokładnie) na dniach będzie single "Good Clean Fun", a narazie mały teaser http://www.20jazzfunkgreats.blogspot.com/pozdro600
    paweł Space is the Place (29 listopada 2005)
  • nowa chyba niebawem jakos.ano. fajnie by bylo. gdyby przyjechali jeszcze.
    sofka (27 września 2005)
  • no!moze ktos wie jak ich jeszcze raz zaprosic
    z (26 września 2005)
  • a faktycznie, nie zapomnieli o nas...wlasciwie ta nwa plyta już wyszła?może jednak przyjadą jeszcze raz
    onan (26 września 2005)
  • In what country are your albums selling very well that might surprise the average American listener? er.....? Poland, we did a couple of shows there recently, which were great. (nowy wywiad z Jasonem w necie. milo!)
    sofka (25 września 2005)
  • ktos mi zwrocil uwage, ze w innych watkach inna osoba podpisywala sie juz 'ina', wiec sie zmieniam;]
    finka ktora wczesniej podpisala sie ina (19 marca 2005)
  • Zobaczymy, jakie to "media" wsławią się zjechaniem Clearlake'a w Polsce z góry do dołu i wszystko stanie się jasne. Nie omieszkam wtedy uzupełnić ich artykułu komentarzem z zasłyszanymi na koncercie cytatami w ich wykonaniu. ;)
    Cz (19 marca 2005)
  • moze agenci Brittish Council, sponsora imprezy?
    Piotrek (19 marca 2005)
  • w lekkim szoku bylam po wyjsciu z sali, gdy jeden z tych dwoch typkow przedstawiajac sie, ze jest z "mediow" zapytal mnie jak wrazenia i czy warto bylo wydac AZ 20 zl na ten koncert. Uczciwie odpowiedzialam co mysle (w glowie zadajac samej sobie pytanie, co to jest 20 zl w porownaniu z 70, ktore poszly na transport do Krakowa i ze to wczesniej traktowalam 20 zl jako skandalicznie mala sume jak na koncert Clearlake). I dopiero jak juz sie skonczylam produkowac przez pare minut dotarlo do mnie, ze cholera co to za dziennikarz, ktory nie mowi skad konkretnie jest, jak sie nazywa, jest bez sprzetu nagrywajacego i w ogole zachowuje sie jakby go ktos sila zaciagnal na koncert..ale bylo juz za pozno na dyskutowanie z nim bo poszedl meczyc kogos innego, ciekawe po co..Cale szczescie w trakcie koncertu mi nie przeszkadzali.Pozdrawiam wszystkich obecnych, wedlug mnie warto bylo przyjechac do Krakowa.ps.nawet pomimo tego, ze podczas zwiedzania nastepnego dnia wpadlismy na Romana Giertycha...;]
    ina (19 marca 2005)
  • Wracając do krakowskiego koncertu: był krótki (zespół przyjechał z połową sprzętu, jaki ze sobą wozi na koncerty), bardzo kameralny, ludzki w swej nieskępowanej formie, taki indie wypas, po koncercie można byo się z chłopaki napić zarówno w Re, jak i w Łubu Dubu, gdzie zaprowadzeni zostali przez Andy-team. nowy perkman Clearlake - Tobby - ma zajebisty cockneyowski akcent, i tak jak reszta zespolu jest bardzo kontaktowy, Sam - jest ogromnym fanem PJ Harvey, support w Wawie podobal im sie, ale polskie dziewczyny bardziej, dla wszystkich absolutem jest "Kid A", i wiedz juz, ze Europa nie konczy sie na Berlinie i na wschodzie jest wielki głód na ich muzykę. amen. oby przyjechali we wrzesniu, po wydaniu 3 albumu
    Mr. Brightside (19 marca 2005)
  • "shame on a nigga"
    kinol (18 marca 2005)
  • Miałam Re pod nosem ale byłam w kinie na Za wszelką cenę....
    natalla (18 marca 2005)
  • kinol, thanx za przypomnienie tego wszystkiego.faktycznie byla opcja z tym boxem z efektami, no i ze sa zbyt biedni, by go sobie przywiezc.ale 'treat..' w krakowie zagrali podobno, no mogli tez i u nas :\chwilke z peggiem rozmawialem akurat m.in. o palacu- i koles nie bardzo wiedzial, ze to komunistyczny budynek, stwierdzil tylko, ze to bardzo ladne miejsce (oh god!). na co ja mu wyjasnilem, ze to dar stalina dla narodu polskiego. a on: 'fuck stalin' i cos, ze musimy byc patriotami. juz byl lekko wstawiony...kolesie przed scena pewnie zrobili wrazenie na zespole.. (swoja droga na jakim koncercie jest tyle miejsca przed scena?)a moze ktorys z nich jest tu gdzies na forum, hehe?tym calym mowieniem, ze przyjada nie przejmowalbym sie zbyt mocno. choc byloby zajebiscie.
    pio. (18 marca 2005)
  • Mnie się podobało takich dwóch gości, co stało z tyłu sali z piwami w ręku i non stop gnoili koncert z góry do dołu, śmiejąc się i mówiąc na tyle głośno, by wszystko dokoła słyszeli, jak bardzo mają wszystko w dupie. Jak się potem okazało, byli "z mediów", jak to mówili, i robili po koncercie "wywiady" z ludźmi, pytając czy się podobało. Fajne nastawienie mają te polskie media... Że tak zacytuję jedną wypowiedź:(publiczność klaszcze)- Noo, bo jeszcze tu przyjadą jeszcze raz. A tego nie chcemy. (obaj wybuchają bezczelnym śmiechem)Great. Sytuacja miała miejsce na koncercie krakowskim.
    Cz (18 marca 2005)
  • z tym keep smiling to (oprocz "its too painful") podobno nie mieli boxu z efektami.
    grek (18 marca 2005)
  • Ja myślę że kolesie mogli mieć odczucie pewnego surrealizmu sytuacji. Po pierwsze to ŚNIEG, którego zdaje się bardzo rzadko doświadczają w GB a tu proszę w połowie marca leży on sobie na całej połaci w tym przedziwnym syberyjskim kraju, po drugie klub w komunistycznym pałacu a po trzecie to ci tańczący goście (przede wszystkim oczywiście ten grubasek) wyglądający jakby się urwali z przystanku woodstock. Aha jeden z dialogów ZDAJE mi się wyglądał w ten sposób, że wokalista spytał czy po koncercie publika wybiera się na impreze na co oczywiście usłyszał coś w rodzaju "yeahhh" co dało mu asumpt do wysnucia obrazu zabawy w domu na śnieżnym pustkowiu z użyciem dziwnych narkotyków.
    szelak (18 marca 2005)
  • ano było git! chłopaki obioecali, ze przyjadą z promocją nowej płyty dp Polandu! Pzdry z Krakowa, akurat Clearlake rozmawia z Andy...
    Mr. Brightside (18 marca 2005)
  • haha krist, widze ze przez charakterek wczesniejszych rozmow na forum zaczyna panowac lekka paranoja - trzeba sie tlumaczyc jak ktos nie szydzi :Pnie no przesadzam, zarcik taki. a odopwiadajac:ano robia klimat, bo wokalista miedzy kawalkami chetnie opiwiada rozmaite skity, niezar calkiem psychodeliczne - wspomniane "Wednesday is the new Friday", czy tez pytanie o dziwny stary dom stojacy gdzies na przaedmieciach - czy ktos ma i czy nie zrobil by imprezy, zeby mozna bylo nalykac sie dziwnych narkotyków. fajnie sie tez targowali o bisy i oglnie o piosenki na zyczenie publicznosci. keep smiling nie chceli, frontman tlumczyl ze "it's too painful", a niektorych nie chcieli bo zbyt istotny w nich udzial biora inne instrumenty (smyki, klawisze...) a oni sa za biedni i nie mieli kasy zeby wziac do nas wszystko. inne - jak almost the same zagrali, uprzednio oglaszajac ze poniewaz generalnie chcieli teraz pograc kawalki z nowej plyty, to zagraja nowy kawalek, i w jego trakcie przejda do almost, taz ze nawet nie bedziemy wiedziec o co chodzi, no ale przeciz to koncert rokowy, wiec to jak najbardziej ok. (a, ja oczywiscie moge przekrecac co oni tam mowil dokladnie - jak ktos ma inne wersje, to niech sie podzieli)generalnie wiesz - to byl dialog prawdziwy. np jak ktos cos krzyczal z widowni a oni nie doslyszeli to dopytywali sie co doklanie mowi, nastepnie odpowiadali. w efekcie dalo to bardzo swojski, rodzinny feeling - wies, ze wszyscy na sali siostrami i bracmi dla seibie bylismy. dodatkowa przyjemnosc to, rowniez wspomniany, akcent - wiesz, przyjemnie sie slucha po porstu jak mowia brytyjczycy.tanczacy kolesie - mistrzowie zaiste; baczun boss
    kinol (17 marca 2005)
  • nie, nie on sie wydzieral do odsluchu :) a potem sobie musial chyba przetkac uszy - mistrz :)
    Piotrek (17 marca 2005)
  • plasajacy, tak, zwlaszcza kiedy zaczeli tanczyc cos w rodzaju polaczenia tanga z oberkiem jakims;>
    z (17 marca 2005)
  • z tego co uslyszalem, watpie zeby przeskoczyli cedars; ale raz ze malo uslyszalem, a dwa ze moga nagrac cos lepszego; a kolesie rzeczywiscie jesli chodzi o kontakt z publika i zachowanie na scenie maja u mnie piatke;a i tak gwiazda wieczoru byl koles plasajacy przed scena, ktory wbijal czolem gwozdzie w odsluch i miejscami wpadal w taneczno-erotyczny szal ze swoim partnerem w dzokejce, heh :); browar dla niego, dawno sie tak nie usmialem na koncercie ;);pozdrmain
    main (17 marca 2005)
  • tez sie nie zgadzam ze byl jakis zawod. i'd like to hurt you i costello najbardziej chyba. no i samo sluchanie jak cos mowia, to co mowili no i ten akcent piekny:>
    z (17 marca 2005)
  • "dziwne troche, ze tak malo ludzi, przeciez chyba jest wiecej fanow cl tutaj. "nie podzielam optymizmu kolegi"moze to przez ten termin w srodku tyg.. "no co ty nie wiesz "Wednesday is the new Friday"
    Paweł (17 marca 2005)
  • -kinol- sorry za moją dociekliwość..ale ..co znaczy że ich gadki z publiką robią klimat? .. w moim pytaniu nie ma odrobiny sarkazmu-100% ciekawości..
    Krist (17 marca 2005)
  • niektore kawalki na zywo brzmialy lepiej niz na plycie, heh.
    grek (17 marca 2005)
  • na oko to >=100<150, ale to na oko.a sam koncert zajebisty, nie zgadzam sie ze zawod. a ty piotrek nie mow ze sie "lekko zawiodles" bo to mylace moze byc. w sensie ze byles na koncercie na zywca/jana/betona - znaczy nie sluchales nic wczesnij wiec swoj zawod to twoj zawod zespolem, a nie ze slabe koncerty graja. jak ktos zna i lubi to niech wbija bo warto. kolesie nie dosc ze zajebisice graja to sa strasznymi bossami a ich gadki z publika robia klimat. noi nowe kawalki tez zajebiste - mozna sobie smak na nowy krazek zrobic. rozstrzal stylistyczny od nirvany po songs: ohia, takze "kazdy powinien znalezc cos dla siebie"
    kinol (17 marca 2005)
  • z ciekawości..ile ludu było?? tak na oko?
    Krist (17 marca 2005)
  • no i "Cinammon Girl" Younga na sam koniec (myslalem, ze zagraja "Fuckin' Up"). za to jesli chodzi o frekwencje - mozna sie niezle zdolowac, ze nikogo to nie obchodzi. wspolczuje tez dosc zacnemu sponsorowi (Brittish Council)
    Piotrek (17 marca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)