INNE - FORUM

Gitarzysta, który kota męczył...

9 marca 2005

W muzyce niezbędne jest użycie gitary. Aby gitara zabrzmiała musi być gitarzysta. Gitarzysta wymyśla czasem różne bzdury. Czasami są one tak nieznośne, wyniszczające uszy, piskliwe, masakrycznie niedorobione , że osobiście takie nazwisko nazywam "męczeniem kota" (przypominają czasem rozpaczliwy koci pisk:)). Np kota męczy Steve Vai w piosence Glorius (i jeszcze w par innych piosenkach, ogolnie ten koleś jest cienki), z innego krańca przykład: kota męczy w solówce I want to breakfree gitarzysta Queen.

Macie jakieś przykłady kociego zamachu gitarzystów na nasze uszy?


PS. Autor wątku przeprasza osoby, które poczuly się urażone tym postem i uprzejmie prosi je o niezaśmiecanie forum opiniami na swój temat:)

GreenPeace
  • ech... mialem na mysli dzisiejszych wirtuozów lub "wirtuozów" :)
    bbb (12 marca 2005)
  • O matko.... argument nie jest mocny. Jimi Page-> Bajeczna technika..bajeczne płyty (sory... L.Zeppelin stawiam przed J.Division)Robert Fripp-> Technika nieskazitelna.. Płyty wiadomo jakie....można piać z zachwytu(swoją drogą Fripp uzupełnil sklad G3 chyba w zeszłym roku..czyli grał z Vaiem i Satrianim..)Kwestia jest inna.. jak się technikę wykorzystuje... Nikt nie odmawia piękna muzyki stworzonej przz ludzi którzy nie mają takiej sprawności jak "sportowcy", bo w większości są mocniej nastawione na melodie ..czyli to o co chodzi. Ale jak kogoś bardziej kręcą inne sprawy..no to wybacz. Nie można ująć wielkości grania Frippa , ani J.Page'a...
    Krist (12 marca 2005)
  • wprost i pokrótce:Bernard Albrecht -> zero techniki -> genialne płyty Joy DivisionSteve Vai -> bajeczna technika - > syftechnika nie ma tu nic do rzeczy. albo i ma, bo większość dzisiejszych "hipertechników" jest pod względem melodycznym chujowymi gitarzystami.
    bbb (11 marca 2005)
  • ta..10%.. ale powiedzmy szczerze.. mając dobrą technikę i biegłość w posługiwaniu się instrumentem.. łatwiej i dokładniej można wyrazać to co się chce zagrać.. często jest tak, że wiesz co Ci w gowie gra..ale za cholerę nie mozesz,bo nie masz jak- technika :D Wszystko kwestia tego, jak się ją wykorzystuje... ja osobiście wolałbym mieć technikę jak VAI..bo móglbym- ..oczywiście zdrowo rozumując-grać brudno..niechlujnie , ale też cokolwiek mo przyjdzie do łba..żaden problem. Gorzej, jak ktoś ma technikę pancura..i chcę grać milion dźwięków... ZAZNACZAM..że mówię o samej technice..czyli biegłości w przekazywaniu tego co się rodzi w głowie ..przez instrument.. nie mówię o wkładaniu sobie do głowy teorii muzyki ze szkoły..bo to wszystko wypacza.
    Krist (11 marca 2005)
  • Dokładnie. Technika to nie wszystko... Jak to ktoś powiedział "technika to tylko 10% sukcesu":)
    Permanent (11 marca 2005)
  • Vai, Satriani, Malmsteen, dla mnie koszmar, technike moze maja ale muzyka to nie zawody sportowe.
    greg (11 marca 2005)
  • Fajnie, kupię sobie to będę brzmiał jak KAT. Moi idole, szczególnie w warstwie lirycznej.
    Mauss (10 marca 2005)
  • http://www.allegro.pl/show_item.php?item=44767755 To tak dla przykładu. I te autografy jeszcze.
    elliot crane (10 marca 2005)
  • Choć J.H. największym z wielkich był, to też do niektórych jego rzeczy nie jestem w stanie się przekonać. Niemniej to był chyba jeden z tych niewielu gości, którzy łączą emocje z wirtuozerią.W przypadku Chwieralskiego czy Vaia też mamy wirtuozerię z mottem "Zagraj to jeszcze szybciej". O takim czymś pisałem. Chwieralski ma liczne grono fanów i przydupasów - RPGowych właścicieli Ibanezów z długimi przetłuszczonymi herami.
    Mauss (10 marca 2005)
  • RYBA2801- ja to myślę..że Hendrix był wirtuozem..a emocje..no sam wiesz :D..umial to przełozyć.. a Vai średnio..Chwieralski umie jak najbardziej..wkońcu wkurwia wszystkich słuchających...więc jest masa amocji
    Krist (10 marca 2005)
  • mnie to sie wydaje ze albo emocje albo wirtuozeria
    ryba2801 (10 marca 2005)
  • Ja miałem nieprzyjemność od Chwieralskiego się przez chwilę uczyć grać. Nie wiem, czy bardziej żenadny z niego gość czy muzyk. 1:1 jak sądzę.Nic wcześniejszego Vaia nie słyszałem, ale chyba mam uczulenie na takie granie po "przygodzie" z Chwieralskim. Jestem mu dozgonnie wdzięczny, że jego cudna osoba uodporniła mnie na uroki wirtuozerii.
    Mauss (10 marca 2005)
  • ha ha ..fakt. Chwieralskiego mialem nieprzyjemność oglądać na żywo..he he ..śmiszne. Co do Vaia .. sory ze tak męczę jego temat, ale faktem jest, że koleś nie gra tak jak kiedyś za czasów Zappy.. mam koncert gdzie wygrywa u Zappy niesamowicie fajne rzeczy..no i ładnie śpiewał : ) A przez lata..zboczenie zwane techniką zabiło w gościu "bluesa". Teraz rzeczywiście..granie przez niego Hendrixa to zdzieranie skóry z kota który już został porządnie zmęczony.
    Krist (10 marca 2005)
  • W sumie cała dyskusja nie rozbija się o Vaia, ale o pewną filozofię gry na gitarze. Tak mi się wydaje. Jest to o tyle wyraźne, że wśród nominowanych nie ma takich gości jak Clapton, Fripp, Jeff Beck itd.Z całą pewnością największy gitarowy lol tego kraju - Radek Chwieralski (www.chwieralski.com), grający w zespole Analog (polskim, kurwa nie wiem, Evanescence) i Hetman (tu już maszynka porównawcza mi wysiada, poddaję się) wyznaję tę właśnie filozofię, której mottem jest "A potrafisz to zagrać dwa razy szybciej?". W warstwie muzycznej objawia się to ultraszybkim hektycznym dźwiękowym bełkotem i okazjonalnym męczeniem kota tam, gdzie muzyk próbuje wyrazić swoje emocje (lol).
    Mauss (10 marca 2005)
  • nie bardzo mam uprawnienia zeby jezdzic wte i na zad po vaiu.. ale niedawno wyszlo dvd z festiwalem wspolorganizowanym przez claptona - graja wlasciwie wszystkie jesze zyjace legendy, troche mlodzianow, countrymeni (taaaaaaaaaa.. na sczescie jest opcja skip). calosc jest naprawde fajna o ile ktos czuje bluesa.. ALE pod konczacymi calosc napisami slyszymy vai'a grajacego hendrixa grajacego star spangled banner... o mada faka to naprawde jest lol tysiaclecia.
    cell in motion (10 marca 2005)
  • eeech..chłopaki no!! ja też nie jestem fanem zapieprzania w kosmicznym tempie itd.. Historia Vaia z Zappą jest taka, że Zappa chciał najlepszego gitarzystę jakiego mógł mieć w swojej kapeli i znalazł takiego gowniarza jak Vai...i ten grał u Zappy..Zresztą po tym słychać jego inspiracje płytowe...byłem na koncercie w sali kongresowej i facet mimo wszystko zrobił wrażenie. Ciężko mi krytykować bo mimo zboczenia technicznego.w tej materii jaką uprawia jest niesamowity... A kolezka z analoga..niejaki Chwieralski..bardzo by chciał tak grać..i technicznie na pewno jest sprawny..ale to nie tylko na tym polega przecież. A Brian May... jasne że Queen w swoim czasie zrobila masę plastikowych numerów których też nie mogłem znieść bo mi od razu przed oczami stawal lombard..bleee..ale cholera.. tak wtedy goście grali.. niestety piękne lata 80 - czyli przester przez chorusa plus gitara z floyd rosem to zdrada:D Ale złego słowa nie powiem o Mayu
    Krist (10 marca 2005)
  • ja wczoraj po raz pierwszy usłyszałem Vaia w piosence właśnie Glorius( teraz rock dorzucił płytke i ona tam miedzy innymi sie załapał) i ze szczerym sercem na wysokosci gdzies 2 minuty zakończyłem swą przygode z tym panem. tego sie nie da słuchać
    ryba2801 (10 marca 2005)
  • Wieśniak z Analoga też jest świetnym technikiem i włożył w swoją grę mnóstwo pracy, co nie przeszkadza mu być wieśniakiem. Podobnie jak większość gitarowych bossów pokroju Malmsteena czy Vaia.Nie znam dokładnie historii z Zappą i Vaiem, ale Zappa to zupełnie inna bajka. Koleś z kosmosu. Uwielbiam go, ale żadna jego opinia o Vaiu nie zmieni mojego zdania, że ten drugi jest po prostu lolem.Ze zdaniem GP o solówce Maya z IWtBF oczywiście się zgadzam - nie da się tego słuchać. I nie chodzi tylko o content, ale także o ten koszmarny plastikowy sound, przy którym wczesny sound J.Bo. jest anielskim pieniem. Mimo niekwestionowanych zasłyg Maya, także i jemu zdarzały się pierdy, czego IWtBF jest koronnym dowodem. To samo jest z SRV, ktory czasami "męczył kota" niemiłosiernie.
    Mauss (10 marca 2005)
  • Ej no.. możecie jechać pacjenta z analoga bo to wieśniak. Ale..Vai?? koleżka grał z Zappą i ten go ceeenił..sory..wstyd objeżdżać muzyka który włożył tyle pracy w swoją technikę..ciekawe czy umiesz robić cokolwiek tak dobrze jak on grać na gitarze..wątpię... a May??? no cholera..to jest kopanie posągów..faect odpowiedzialny za aranże...kosmiczne gitary i nowatorsie techniki..maaatko....nie będe jechał po autorze posta..ale to bolesna porażka.
    Krist (10 marca 2005)
  • Yes, posluchaj zespolu Analog. To, co wyprawia jego gitarzysta, wyczerpuje chyba kryteria definicyjne kociego zamachu na uszy.
    Mauss (9 marca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)