INNE - FORUM
Co lepsze?
7 marca 2005Mezzanine czy Blue Lines?
-
protection zajebista plytka wciaz imho. oporcz wspomnianych, carmy, euro, jeszce przeciez zrobieone z rozmachem bjork sly, czy nieco bardziej parkietowe Three. a jeszcze uwielbialem instrumentalne Weather Storm i Heat Miser. w zasadzie jedyne ktore mnie denerwuja to slabsze Spying Glass - nie kupuije tego rasta banasu. oraz nieoprozumienie na koniec - znaczy obciachowy mocno covere doorsow. a thorn przeciez zajebiscie spiewala tu, poza tytulowym jeszce w zajebiscie slodkim (jesli nie zbyt) Better Things z dajacym nadzieje (hehe) tekstem, zdaje sie "hear me say - better things will surely come my way". generalnie protection najslabsza dla mnie wyraznie, co nie zmienia faktu, ze super sie jej slucha.
kinol (11 marca 2005) -
nie zgodzę się co do tego że exchange jest jakieś wyjątkowe, samo w sobie nie razi niczym szczególnym ale powtarzam w kontekście "mezzanine" przeszkadza, aż sobie to puściłem - począwszy od pierwszych dźwięków "dissolved girl" mam wrażenie że zaczyna się dopiero właściwa część płyty, przerwana po "inertia creeps" (swoją drogą to też kiler)nie pamiętam też szczegółowo "blue lines" i "protection" więc tu polemizował nie będę, oprócz pozostania przy opcji że jako całość te płyty nie mają tak charakterystycznego i jednolitego klimatu jak "mezzanine" a to sobie akurat tutaj cenię, na "protection" zdaje się tracey thorn śpiewała (everything_but_the_girl?)
m. (11 marca 2005) -
tricky fajniej wymawia wersy cytowane wyżej przez kinola niż specials w oryginale.
borys d (11 marca 2005) -
Mocną stroną Protection są wokale. Pod innymi względami (poza momentami, które są i to są mocno - pod tym względem zgadzam się z m. i dodaję utwór tytułowy) ta płyta odstaje od reszty, choć na pewno mniej niż 100th.
Mauss (10 marca 2005) -
"exchange" to piękna miniaturka! co do blue lines i protection ująłbym to odwrotnie - te płyty są generalnie zajebiste, ale na każdej zdarzają się momenty słabsze. (na pewno na protection, blue lines dawno nie słuchalem, ale pamiętam że jakiś pojedynczy track czy dwa mi tam przeszkadzał).
mz (10 marca 2005) -
dla mnie najsłabszym momentem "mezzanine" jest piąty exchange, miniatura mająca pewnie rozluźniać atmosferę, odprężać po wcześniejszych, mrocznych doznaniach, ale ona ani nie łączy z następna częścią płyty, ani nie spełnia funkcji relaksującej, po prostu przeszkadza w kontekście całego albumu i psuje efekt ciągłości podróży. to samo z koncową repryzą, zbędne to jest. mezzanine najlepiej słuchało mi się w nocy, najlepszy fragment: refren tytułowego kawałka, miazga.protection podobnie jak blue lines to momenty (zajebista karmacoma np, świetne unfinished sympathy), mocne obok trochę słabszych ale żadna z tych płyt nie tworzy tak wyjątkowej całości jak "mezzanine", nie słucham płyt dlatego "bo_są_ważne_z_historycznego_czy_gatunkowego_powodu" słucham płyt z muzyką, ta na "mezzanine" broni się najlepiej,
m. (10 marca 2005) -
a co sadzicie o protection?
johnny b. (10 marca 2005) -
ok, "eurochild" i "blue lines" wymiatają, ale utwory z mezzanine w tym rising są wielkie i w przeciwieństwie do luźniejszych początków charakteryzują się dbałością o to, żeby nie przydarzył się tam jeden zbędny temat.
mz (10 marca 2005) -
nono, ale z eurochild to mi przypomniales klasycznosc tego kawalka. ja pierdole. pamietam jak katowalismy z szatowem w liceum i do znudznie powtarzlismy sobie "I walk in a bar and immediately I sense danger / You look at me, girl, as if i was some kind of a /A total stranger". postac akcentu trickiego, tego jak on wymawia te pare wersow. MASAKRA. zgadzam sie ze najlepszy rap massive w 100% procentach. czyste piekno. albo wejscie trickiego ze swoim "hell is round the corner where i shelter/ isms and schisms we're living on a skelter" albo 3d z fraza "hard to get a drink or a girl to relax". noi bossostwo podkladu ktory nadaza. wzruszylem sie na samo wspomnienie. serio :>
kinol (10 marca 2005) -
najlepszy rap Massive: "Eurochild"ja się nie dziwię, że fani indie (upraszczam, wiadomo) wolą "Mezzanine" .dla Was to pewnie też trochę "pokoleniowa" projekcja :) w pełni zrozumiała. zresztą to zajebista płyta. nie taka znów biała - gitary i "anielskość" powodują inny rozkład akcentów ale Horace Andy to wciąż jednak czarna skunk paranoia."Blue Lines" to bardziej otwarta formuła multi-kulti: dub, hip hop, soul + the specials, 80's pop /new wavejeszcze z piętnem bristolskiej ulicznej wibracji, soundsystemowych clash'ów."mezzanine" to już jednak owoc bezsennych nocy w hotelach z worem zielska, antydepresantów i TV :) wciaż ważny i ciekawy, sure.
polloy (10 marca 2005) -
tja, dla mnie mezzanine... klasyka.
grek (10 marca 2005) -
"Mezzanine" jest niemal perfekcyjne - wyjątkiem odrobinę słabszy "Man Next Door". Momentami wkrada się metafizyka, głównie we fragmentach "anielskich" (z laskami), narkotycznych (opener, inertia) no i w najbardziej natchnionym kawałku rapu w dorobku Massive (risingson). Naprawdę jest coś nieskazitelnego w tych kompozycjach. Owszem, w przeciwieństwie do, zajebistego wiadomo, "Blue Lines" ten album ma zerowy flava, ale fakt, że po dwóch "czarnych" krążkach nagrali tak oryginalny, mroczny trans bez żadnego zaczepienia we wcześniejszcyh dokonaniach składa się na chyba jedną z najbardziej radykalnych (i najwspanialszych!) metamorfoz ever. Zaraz po OK C. - Kid A (takie metamorfozy mogłyby w ogóle stać się tematem oddzielnego wątku).
mz (10 marca 2005) -
borys, serio???!!!jednak jesteś indie-białas - :)))"blue lines" dużo lepsze!!!
polloy (10 marca 2005) -
zdecydowanie mezzanine
cell in motion (10 marca 2005) -
Mezzanine
borys d (10 marca 2005) -
raczej ze mezzanine
kinol (9 marca 2005) -
no jasne że blue lines
zwobot (9 marca 2005) -
blue lines all the way!!!!!!!!!!!!!!!!!
koniu (8 marca 2005) -
Ja wolę Blue Lines. Mezzaine jest trochę zbyt jednostajna jak dla mnie. Po świetnym początku, druga część plyty wydaje się *lekko* nużąca...
Ruud (8 marca 2005) -
Gdyby poza forum bylo na Twojej stronie cos wartosciowego to na pewno tak.
Mauss (7 marca 2005) -
(Prawda jest subiektywna.)
Hegel (7 marca 2005) -
A wszedłbyś na moje forum? Ktoś by wogóle wszedł?
Permanent (7 marca 2005) -
Załóż swoje forum, będziesz mógł sobie kasować do woli.
Mauss (7 marca 2005) -
Aha to super coraz bardziej kocham świat.
Permanent (7 marca 2005) -
ale uważam, że to nie jest głupi post
mz (7 marca 2005) -
Boże ja mam lepsze pytanie:Co jest lepsze z nirvany: solówka z 3:05 Smells Like Teen Spirit czy solówka 2:35 Drain You?Wykasować ten wątek!!mz mówił o tym jakie posty będą usuwane:"[...]posty po prostu i zwyczajnie głupie - o tym decydować będą moderatorzy (np. pet sounds czy lateralus. która płyta wam się bardziej podoba)"
Permanent (7 marca 2005) -
Zależy jak na to spojrzeć. MZ jest chyba lepsza (imho), a BL bardziej "historyczna" i "przełomowa".
Mauss (7 marca 2005) -
mezzanine to jedyna płyta MA która podobała mi się w całości,
m. (7 marca 2005)