INNE - FORUM

5 bandów, które zapomniały się rozwiązać

2 marca 2005

Podchwytując pomysł z innego topika. Moja Wielka Piątka:
1) Pink Floyd. Zdecydowanie Pink Floyd.
2) The Rolling Stones. Chociaż nigdy ich nie uwielbiałem, to od pewnego momentu swojej twórczości oscylują wokół poziomu mchów i porostów.
3) R.E.M.
4) Massive Attack. No chyba że ktoś w nich jeszcze wierzy?
5) Sonic Youth.

Mauss
  • Nie chce mi sie was czytac lole. Fuck you in the ass. Za karę idźcie sobie przesłuchać wszystkie niesłuchalne płyty SY. Na początek: Silver Session. Smacznego.A Piotrek: nikt nie powiedział, że tego albumu nienawidzę. Moim zdaniem jest on mierniutki, co jak na mierniutki album SY dawałoby w moim rozrachunku jakieś 3.0 do 3.5 w skali PFK.
    Mauss (3 marca 2005)
  • Mauss mnie wywolal do odpowiedzi, pytajac jakie mam argumenty za plyta NYCG&F. To moze ja je po kolei wymienie: 1. free city rhymes 2. renegade princess 3. nevermind ( what was it anyway ) 4. small flowers crack concrete 5. side2side 6. streamXsonik subway7. nyc ghosts & flowers 8. lightnin' 9. jim o'rourkeze wskazaniem na numer 1,3,7 oraz 9
    tomek wasko (3 marca 2005)
  • NYCG&F swietna plyta. dlaczego ten sam recenzent daje "To the 5 Boroughs" 7.8, skoro koncept opisania NYC jest tam duzo bardziej pretensjonalny? Mauss, argumenty mocne, recenzja bardzo fajna - zarowno ta na PFK, jak i twoja (ja sam napisalem kiedys cos podobnego nt. "Monstera"), ale caloksztalt jednak totalnie niesprawiedliwy!!! aha, DiCrescenzo pisze( cytuje niedokladnie): NYCG&F to wszystko co Chicago nienawidzi w Nowym Jorku. Czyli to ich wewnetrzna rozgrywka i my nie za bardzo "wiemy", czegoz tam nienawidzic... a juz na pewno nie angazuje to nas emocjonalnie...
    Piotrek (3 marca 2005)
  • a z tą 10 musisz wybaczyć, o Wielki Maussie, w obliczu konfrontacji z tak wybitnym naukowcem stremowałem się ogromnie, pot wystąpił na moim czole & w ogóle dość przykre atrakcje towarzyszyły temu, wybacz,
    m. (3 marca 2005)
  • ej no wiesz co tomek, jednak cham jesteś, tak beze mnie go znieważasz, słuchaj lolu musisz napisać coś zwięzłego i przekonującego, tego dłuższego posta nie chciało mi się czytać, a jak już napiszesz to wytłumaczysz mi, dlaczego jesteś kretynem który próbuje sprowokować dyskusje wymieniając zasłużony zespół który wciąż nagrywa dobre płyty ale wg tego co napisali na pitchforku raz potknęła im się noga w swojej piątce,
    m. (3 marca 2005)
  • Inne argumenty jakieś masz na korzysć tej płyty? Oczywiście poza znieważaniem mnie, czym próbujesz podbudować swoją wypowiedź?
    Mauss (3 marca 2005)
  • "Świetne? Niezły argument. Rozumiem, że to tylko poszlaka, ale czy czytałeś gdziekolwiek recenzję ego albumu, która nie skazywałaby go na niebyt lub miernotę?"nie no kurwa nie moge. co to jest za argument czlowieku?! a Ty nie masz swojego rozumu? musza Ci gdzies napisac ze plyta jest dobra bo inaczej nie uwierzysz? mi sie ten album podoba i tyle. nie potrzebuje do tego zeby mi sie plyta podobala pozytywnej opinii na jej temat panow z PFKA czy z innego muzycznego portalu. ale widze ze Ty umiesz ocenic muzyke dopiero jak gdzies o niej przeczytasz. gratulacje.
    tomek wasko (3 marca 2005)
  • jak bedzie 100 postów to podliczymy głosy, do 5 najczesciej wymienianych tu zespołów napiszemy e-maile o mniej wiecej takiej tresci: " czesc Eddie, Stone, Mick and company. jestesmy z forum portalu porcys. wygraliscie nasza doroczną ankiete na zespół który sie rozwiązać powinien. uprzejmie prosimy o rozpadnięcie się. thank you z góry. " co wy na to? adresy sie sciągnie z oficjalnych stron
    ryba2801 (3 marca 2005)
  • Oto co znalazłem na temat NYC G&F w "Sensacjach XX Wieku" autorstwa wielkiego polskiego historyka B. Wołoszańskiego:Rankiem 14 lipca 1999 roku nad Nowym Jorkiem słońce wzeszło punktualnie, jak miało w zwyczaju czynić już od pewnego czasu. Rozgrzani kojącym ciepłem bezdomni rozbudzili się i rozpoczęli poszukiwania pokarmu, który pomógłby im przetrwać kolejny dzień w Big Apple. Za ich przykładem poszły lokalne wróbelki, których głośne ćwierkanie podnosiło morale mieszkańców. Nikt nie wiedział, bo też i nie mógł wiedzieć, że dzień ten zapisze się czarnymi zgłoskami w historii muzyki."Ja pierdolę" rzekła Kim, dźwiękiem domniemanego dzwonka do drzwi obudzona po przepitej do lustra nocy w pokaźnej szafie na ubrania stojącej w pokaźnej sypialni pokaźnego apartamentu w jednej z dobrych białych dzielnic NY."Kto kurwa?" syptała najgłośniej jak umiała, saneczkując w kierunku przedpokoju."To ja, Thurston." - odezwał się głos po drugiej stronie."Czego, kurwa, chcesz?""Pogadać. Mam pomysła. Nagramy nową płytę." - entuzjazmował się rozentuzjazmowany entuzjasta muzyki Thurston Moore podczas gdy Kim cichutko saneczkując docierała już do drzwi wejściowych w celu zastanowienia się nad możliwością podjęcia wysiłku otwarcia tychże."Po chuj? Przecież widzisz, że nam nie wychodzi. Wszyscy nasi fajni znajomi odwrócili się od nas. Nikt nie zaprasza nas już na wernisaże i nie prosi mnie o zaprojektowanie kolejnej kolekcji ubrań, której sprzedaż mogłaby znów zakończyć się widowiskową klapą"."Teraz będzie inaczej. Posłuchaj: to będzie rewolucja. Po raz pierwszy w historii oddamy klimat NY na płycie. Ludzie dostaną intelektualnego orgazmu!" - kontynuował obślinianie wejściowych drzwi podstarzałej już mocno Kim jej równie młody kolega z zespołu."Eeeeee... sama nie wiem... Czy tego nie było już u Lou Reeda? No wiesz, NYC Man i te sprawy... Zresztą nieważne, nie chce mi się już śpiewać." - ciągle nie dawała się przekonać Kim, choć to już głównie dlatego, że nie czuła się na siłach wstać i otworzyć drzwi, co by Thurston wszedł i oboje mogli oddać się pracy koncepcyjnej nad płytą, która, tak jak ją przedstawił Thurston, mogła okazać Czymś, a może nawet i Czymś Modnym."Nie musisz. Będziemy mówić. To będzie rewolucja, mówię ci" - Thurston czuł, że Kim już sika z uciechy na myśl, że znów oboje będą modni i fajni."Tak, tego faktycznie jeszcze nie było. We'll do it in our New Yorker way. Thurston, you're my hero." - wybełkotała Kim przez znajdujące się w drzwiach wejście dla psa."Super, to kiedy zaczynamy? Dziś?" - nie mógł się doczekać Thurston."Kurwa, nie. Jutro. Sam rozumiesz" - uroczo wybełkotała Kim, bezskutecznie starając się wysunąć głowę przez wspomniany otwór."Rozumiem. Odpoczywaj w pokoju. Do jutra.""Do jutra."
    Mauss (3 marca 2005)
  • A wlasnie przeczytalem. NYC ghosts & flowers jest przezajebiste. Czy oddaje klimat NYC ? Nie wiem, nie bylem, nie wydaje mi sie.
    Can - D (3 marca 2005)
  • E tam - fajniejsze sa kapele, w ktorych w pewnych latach dzialalnosci graly zupelnie inne osoby i wystepowaly pod tym samym szyldem - w sensie, ze w skladach dajmy na to z roku 1980 i 1990 nie bylo ani jednej osoby wspolnej. Znacie jakies takie przypadki ? Z zagranicznych kojarze Death (gdy w latach 80 Schuldinera wywalili), z Polskich Dżamble, no moj starszy tez w takiej kapeli gral :)
    Can - D (3 marca 2005)
  • to może tak: nyc g&f jak żadna inna płyta oddaje klimat miasta zawartego w tytule.
    ja (3 marca 2005)
  • Świetne? Niezły argument. Rozumiem, że to tylko poszlaka, ale czy czytałeś gdziekolwiek recenzję ego albumu, która nie skazywałaby go na niebyt lub miernotę?
    Mauss (3 marca 2005)
  • no i ktos tam wyzej, tez chyba Mauss wspominal o stereolab, tez sie nie zgodze. ostatnia plyta nagrana juz bez Mary jest bardzo dobra.
    tomek wasko (3 marca 2005)
  • NYC G&F jest swietne, a tego kolesia ktory pisal recenzje na PFKU chyba pojebalo troche
    tomek wasko (3 marca 2005)
  • –krewki, 3/3/2005 0:52 Święte słowa Krewki. Sa pewnie i tacy, którzy dopiero poznają twórczość Sonic youth, Pink floyd czy The doors, tym lepiej, że te zespoły istnieją. Jeśliby formacje, o których piszecie miałyby przestać grać pewnie fani tych zespołów i muzycy, którzy grają do własnej przyjemności byliby zawiedzeni. Ich troje się rozwiązało.Depeche mode chyba też.Cieszcie się i radujcie, już nikt nie każe Wam ich słuchać.
    plum (3 marca 2005)
  • Daję link do Pitchforka, bo w dużej mierze zgadzam się z argumentami zawartymi w tamtej recenzji. Oczywiście powołanie się na Pitchforka jest uncool zgodnie z tą pokrętną logiką total-niezall wedle której na im bardziej kompetentne źródło się powołasz, tym większą indolencję własną okazujesz. Prawda? A mogę się powołać na nieszanowany, niewpływowy Allmusic? Moge? No powiedz ze moge.A tak na serio, to po pierwsze nie jest to topik na pisanie recenzji licznych albumów SY. Po drugie - pisać własnej recenzji nie mam ochoty tylko po to, żeby umieszczać ją na forum. Jak się nie podoba recka w Pitchforku albo jesli jej po prostu nie rozumiesz, poproś kolegów z Porcysa, to na pewno z uśmiechem spełnią Twe życzenie ;-)))Na koniec nie do końca wiem, o co chodzi z tymi 27 minutami. Jeśli chodzi o różnicę czasu między moimi dwoma postami, to podziwiam Cię lolu. 35-18=27. Oczywiście zakładając, że Twój post zapędził mnie w taki beznadziejny kozi róg, że mogłem już tylko w katatonicznym transie poszukać Pitchforka, aby uratował moją biedną dyletancka dupę.Dobrej nocy życzę. Dziękuję za wprawienie mnie w dobry nastrój przed snem. Ciao.
    Mauss (3 marca 2005)
  • podpierasz się linkami do pitchforka bo nie masz własnych argumentów? wow, całe 27 minut szukałeś tego argumentu, szanuj się trochę koleś. nawiasem mówiąc nie chce mi się polemizować z tym co napisano na bardzo wpływowym pitchforku, jak coś wymyślisz to poklikamy, idę spać, yo
    m. (3 marca 2005)
  • wara od rem. sa jeszcze tacy, co od ostatnich plyt zaczynaja przygode z tym zespolem. up jest zajebiste, a dwa ostatnie sa po prostu dobre.
    krewki (3 marca 2005)
  • http://pitchforkmedia.com/record-reviews/s/sonic-youth/nyc-ghosts-and-flowers.shtmlTroszkę przesadzone, ale nieźle oddaje moim zdaniem klimat NYC G&F.
    Mauss (3 marca 2005)
  • Ej Elliot wez kurwa przestan biadolic i nie wierc innym dupy by zamykali najzajebistsze tematy. Jak sie temat nie podoba to mozesz sobie wieczor spedzic na http://www.coma.art.pl/
    fan Ryby (3 marca 2005)
  • Pozdrawiam również. Generalnie.
    Mauss (3 marca 2005)
  • "Division bell" Pink Floyd jest wielkie. Oddam za tę prawdę lewy półdupek.
    Qba (3 marca 2005)
  • Myślę sobie że forum porcys powinno się rozwiązać zdecydowanie bardziej niż wszystkie wymienione zespoły. Wypierdalamy tą planszę, nie ma kurwa tej planszy. Z baranami po prostu nie można pracować.
    elliot crane (3 marca 2005)
  • The Cure? No way. Chyba, że po "Bloodflowers".- REM- U2- Pearl Jam- A Perfect Circle- Budka Suflera
    Qba (2 marca 2005)
  • jeśli ktoś uważa że NYC G & F jest mierniutkie to ja go generalnie pozdrawiam,
    m. (2 marca 2005)
  • Zgadzam się co do Rem i koncertowania- to im wychodzi świetnie, ale rzeczywiście od dawna (ja lubiłam Up, ale może to tylko ja;)) nie nagrali nic specjalnego.A tak w ogóle to Pearl Jam, nie wspominając o potworkach typu Doorsi obecnie.
    Nn (2 marca 2005)
  • no właśnie: Pudelsi,no to Wilki, TSA, Pidżama Porno i jeszcze pare polskich zespołów
    Permanent (2 marca 2005)
  • o, to moze Pudelsi?
    pp (2 marca 2005)
  • APC zrobiliby lepiej gdyby nie zaistnieli.
    koniu (2 marca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)