INNE - FORUM
5 bandów, które zapomniały się rozwiązać
2 marca 2005Podchwytując pomysł z innego topika. Moja Wielka Piątka:
1) Pink Floyd. Zdecydowanie Pink Floyd.
2) The Rolling Stones. Chociaż nigdy ich nie uwielbiałem, to od pewnego momentu swojej twórczości oscylują wokół poziomu mchów i porostów.
3) R.E.M.
4) Massive Attack. No chyba że ktoś w nich jeszcze wierzy?
5) Sonic Youth.
-
Zdecydowanie The Cure - gdyby rozwiązali się w 1992 byliby naprawdę wielcy a tak mamy kolejne koszmarki + niezłe BloodflowersDepeche Mode - okolice 1994 byłyby najlepsze, chociaz teraz mimo wszystko nie jest źle A o polskich zespołach to nawet nie ma co pisać...No i tak sobie pomyślałem, że The Smiths należy się szacun - oni wiedzieli, kiedy się rozwiązać
Twój stary (30 września 2006) -
SONIC YOUTH - Sorry, po co się jeszcze katują.PINK FLOYD - Szkoda gadać.OASIS - oni nie powinni się zawiązać, ale skoro już to zrobili, to niech się rozwiązują.MYSLOVITZ - jak wyżej, z tym, że tym powinni dać nakaz rozwiązania.NEGATYW - jak wyżej, tylko że do tych powinni strzelać bez nakazu.PLACEBO - jak wyżej, tylko że przed zabiciem powinni ich torturować dla przestrogi.
2+2=5 (25 września 2006) -
1. Lili Marlene2. Iron Maiden3. wszystkie polskie 'gwiazdy' typu: swiniak na basie, gitarman w okularkach...(czyt. Flinta, Piesek)4. ten typ co w Oddziale Zamknietym grał5. Perfect
aye (25 września 2006) -
A wiec:1. Morrison2. Metallica3. The Strokes4. Iron MAiden5. ScorpionsW kwesti sSonic Zouth + fuck off od nich
zoltan (25 września 2006) -
but the rolling stones know how to rock'n'rolljak nikt.
no fit state (24 września 2006) -
qwert jak będziesz taki"ostry"to już nikt cię w dupala nie stuknie!A to byłby dla ciebie dramat.
wy kurwy! (24 września 2006) -
stonsi sa przykrą skamieliną. zrobiono z nich pieprzoną rock'n'rollową parodię mumii lenina.oasis powinni sie rozpaść jeszcze w latach 90-tych, tak jak zrobili to the verve.podobnież pearl jam powinno juz dawno pójść drogą soundgarden bo zrobiła się z nich banda zjełczałych dziadków.ponadto uwazam, iż najbardziej to powinien się rozpaść Bruce Springsteen albo Billy Joel. tylko jak to zrobić?
Onion Tears (24 września 2006) -
"Mateczka ci psa nalesnikiem zabiła?"alez jestes dzisiaj zabawny!
ohohohoho! (24 września 2006) -
stonesi to ledwo drgający staruszkowie, którzy starają się być sexbombami wspomaganymi przez zastęp artystów widmo.
mateusz.w (24 września 2006) -
CO WY W OGóLE PIERDOLICIE?PISZECIE NA TYM JEBANYM FORUM O JAKICHś PLACEBACH,MAROONACH,RADIOHEADACH I INNYM GóWNIE DLA NIEDOJEBANYCH NASTOLATKóW A MACIE CZELNOść PODNOSIć GłOS W KWESTII SONIC YOUTH?NIE SłUCHAć PO PROSTU I WYPIERDALAć NA STRONY WYżEJ WYMIENIONYCH"ARTYSTóW"! –wy kurwy!, 24/9/2006 11:57 ,,INNE GÓWNO DLA NIEDOJEBANYCH NASTOLATKÓW"?Dziwcko, a ile ty masz lat, że się tak denerwujesz? Mateczka ci psa nalesnikiem zabiła?No bo nie wiem..biedne 13 latnie dzieci...
qwert (24 września 2006) -
zostawcie mi tu rolling stonesów, jeśli nie wiecie o czym mówicie.
no fit state (24 września 2006) -
CO WY W OGóLE PIERDOLICIE?PISZECIE NA TYM JEBANYM FORUM O JAKICHś PLACEBACH,MAROONACH,RADIOHEADACH I INNYM GóWNIE DLA NIEDOJEBANYCH NASTOLATKóW A MACIE CZELNOść PODNOSIć GłOS W KWESTII SONIC YOUTH?NIE SłUCHAć PO PROSTU I WYPIERDALAć NA STRONY WYżEJ WYMIENIONYCH"ARTYSTóW"!
wy kurwy! (24 września 2006) -
1. perfect2. rolling stones3. scorpions (chyba grają jeszcze) i inne z tej beczki (np. the doors (of 21st century) - man... co to kurwa ma być?!!? )4. kombii (nie powinno dojść do reaktywacji)5. koalicja pis+lpr+s - ale to już na szczęście zawiesili działalność.
mateusz.w (24 września 2006) -
Nie wiem, które zespoły powinny się rozpaśc, bo każdy człowiek ma swoje upodobania i jednemu się to podoba, a drugiemu nie. I bardzo się mi nie podobają te przekleństwa niektórych osób, jesteśmy na forum, a nie w slamsach. Odczepcie się od R.E.M., bo jeśli nawet waszym zdaniem nie grają dobrej muzyki, to pomagają bardzo wielu ludziom i jakby się rozwiązali, to by chyba tylko Bono pomagał. Nie jestem wielką fanką, ale moja mama ich kocha i rzeczywiście, każda płyta jest inna. A co do Rolling Stonesów, to się nie wypowiadajcie, bo wtedy kiedy jeszcze was na świecie nie było, albo sikaliście w pieluchy, to oni już byli sławni i ludzie ich kochali. Nagrali wiele świetnych płyt, Mick ma wspaniały głos, Keith też bardzo dobrze gra na gitarze. I to chyba dobrze, że istnieją, to że ktoś ma 60 lat, to nie znaczy, że nie ma już nic do powiedzenia. Dalej nagrywa super płyty A bigger bang 2005. Poza tym solowe płyty Micka są bardzo dojrzałe. Pomimo tego, że Mick ma 63 lata, to nadal ma niesamowity power i energię. Jestem wielką fanką Stonesów i moim obowiązkiem jest zaprotestoac, przeciwko waszym opiniom. Pozdrawiam fanów i naprawdę reprezentujcie jakiś poziom na tym forum, a nie takie wulgaryzmy.
mixed emotions (24 września 2006) -
my bloody valentinezespol nigdy nie zostal formalnie rozwiazany
xxx (11 marca 2006) -
ryba2801 - you've got the point dude. nalezy stworzyc liste konglomeratow muzycznych, ktore po rozpadzie nie powinny sie nigdy wicej reaktywowac, bytow skonczonych, bez zalosnych prob dbania o 'przetrwanie gatunku' i 'zachowanie rodzaju muzycznego'. taka lista powinna byc trzymana pod szklem w jakims Sevres na przyklad i przywolywana do tablicy w przypadkach procesow o naruszenie legis mundi, jakim jest dbanie o rozwoj kulturalny i kulturowy rodzaju ludzkiego. w tej kategorii do sadu pozwalbym sex pistols za odrywanie kuponow, pink floyd za stosowanie chwytow marketingowych typu 'nadzieja na nowe granie w starym skladzie', the doors za kreowanie mitu klawiszowca jako lidera zespolu, dzem za daremne poszukiwanie repliki niedoscignionego oryginalu, republike za klamstwa w stylu 'nigdy wiecej po tym, co nas spotkalo', chrisa cornella za caloksztalt po klotni w hotelu, w ktorym czlonkowie soundgarden mieszkali podczas ostatniej trasy koncertowej, briana maya za 'made in heaven'... koniec jednego z czlonkow zespolu niech oznacza koniec zespolu, a pozostali czlonkowie tegoz niech, na boga, wykorzystuja talenty swoje do tworzenia nowego, zamiast przegrywac, remasterowac i unpluggedowac stare. ave, Imperator, morituri te salutant!
rabbit (11 marca 2006) -
1.Perfect2.Perfect3.Perfect4.Perfect5.Perfect
Kara (10 marca 2006) -
"2. kocham nyc i dlatego uważam, że powinni się po tej płycie rozwiązać - bo to perfekcyjny album na zakończenie kariery. zarówno murray jak i nurse odbieram jako krążki stworzone na siłę (i tak oba są zajebiste, ale niepotrzebne)"Zgodze sie i nie zgodze sie. Dla legendy byloby to swietne posuniecie , ale skoro zespol moze nadal cos wykombinowac i trzyma to poziom to czemu ma nie wydawac ? Tak samo moznaby powiedziec, ze Scianka nagrala "Dni wiatru" i nie powinno byc nastepnych plyt, bo jednak "Biale wakacje" jest slabsza (moim zdaniem).
Can - D (4 marca 2005) -
Maroon 5 sie powinni rozwiązać zanim powstali
romuald cieślak (4 marca 2005) -
heh, sonikowe piosenki z brzmieniem when? hoho, murray i nurse to dwie świetne i równe płyty, dla mnie SY umiejętnie korzystają z własnego dorobku, żaden moment też nie sprawia wrażenia wymuszonego, nie muszą nic udowadniać, wystarczy że nagrają po prostu kolejny dobry album, starzeją się w świetnym stylu,
m. (4 marca 2005) -
byloby to na pewno odejscie na miare dismemberment plan, ale moim zdaniem przedwczesne. na murray i nurse udowadnili ze maja jeszcze wiele do powiedzenia. z nowosci: thurston moore nagrywa kolejna solowa plyte, producentem ma byc ... vincent gallo. moze byc niezle.
tomek wasko (4 marca 2005) -
ja w dwóch sprawach1. gdyby nie ten niekumaty młotek co to reckę nyc napisał tyle samo osób kojarzyłoby dzisiaj pfm ile kojarzy powiedzmy tiny mix tapes. i really mean it. to wszystko jest w wierszu.2. kocham nyc i dlatego uważam, że powinni się po tej płycie rozwiązać - bo to perfekcyjny album na zakończenie kariery. zarówno murray jak i nurse odbieram jako krążki stworzone na siłę (i tak oba są zajebiste, ale niepotrzebne)
mz (4 marca 2005) -
heh, płyta jest spójna, zwarta, jak żadna inna z ich płyt, natomiast co do utworu tytułowego, to wspaniałe jak niemalże balladę SY doprowadzają do zamglonej, gitarowej erupcji, a Kim Gordon chyba nigdy nie była tak pociągająca jak w finale Nevermind;"boys go to jupiter to get more stupidergirls go to mars, become rock stars"no i początek, free city rhymes kołysze, rozluźnia, a potem już tylko regulare dreszcze, miazga począwszy od muzyki a na obrazie Burroughsa kończąc,
m. (3 marca 2005) -
a dokladnie jestem po pierwszej stronie kasety. plyta mi sie podoba i juz. "Small Flowers..." "Side2Side" i tytulowy ze swoja niepokojaca, nieco introwertyczna atmosfera naleza do najlepszych w karierze zespolu. sorry, Di Crescenzo. (Piotrek)
właśnie słucham NYCG&F (3 marca 2005) -
odpierdolićsieodsonicyouthdziękujęende.
widelec (3 marca 2005) -
ale dlaczego oczekujesz podsumowania? jak mozna podsumowac na jednym albumie te kilkanascie płyt tak róznych jak: evol, experimental, daydream nation czy sonic youth?...zreszta po co podsumowywać?...dla mnie jak już podsumowanie to bardziej 1000 leaves bo to taki swoisty powrot do klmatu pierwszych płyt. A nyc? cóż..dla mnie to cudny klimat i ja ją odbieram w przeciwienstwie do ciebie jako najrówniejszy ich album...i te deklamacje Lee i w ogóle...trudno to opisać słowami... chcecie argumentów a taka muza nie poddaje sie argumentacji...dobrze o tym wiecie...to sie czuje po prostu
ja (3 marca 2005) -
dlatego nazwałem to co robił mauss kretyńską prowokacją, właśnie dlatego, nie obrażałem go tak z siebie, aż tak wspaniałomyślny nie jestem,dodam że NYC G/F swego czasu potrafiłem słuchać 5 razy dziennie, to pierwsza płyta SY która mnie tak mocno wciągnęła, szkoda że tylko raz stworzyli dzieło o takim klimacie, a swoją drogą jakoś O'Rourke'a chyba najbardziej słychać właśnie na NYC G/F choć wtedy nie był jeszcze członkiem kapeli,
m. (3 marca 2005) -
ja tylko chcialem zauwazyc ze soniczni od nycgf wydali conajmniej dwa albumy wiec jezeli ktos postuluje ze kapela powinna sie rozwiazac powinien odwolywac sie do nich. ja osobiscie nie bardzo rozumiem zarowno osoby ktore rozplywaja sie nad nycgf jak i owe 0.0 z piczforka. jak dla mnie plyta jest nierowna jak cholera, niestety z przewaga depresji ale ratowac sie moze spefyficzna spojnoscia i atmosfera calosci. krazek jest o wiele ciekawszy, intrygujacy niz dobry ze tak powiem. a juz naprawde nie rozumiem jak mozna pisac o tej plycie jako o podsumowaniu dzialalnosci zespolu - bardzo ciezko jest znalezc na tej plycie nawiazania do wczesniejszych wydawnictw, jesli juz to jest to "piosenkowe syr4".
cell in motion (3 marca 2005) -
chyba jednak mauss ma więcej wspólnego z niejakim modestem niż z pewnym naukowcem, ale koleś dla jasności ci coś wytlumaczę, w drugim poście dałem ci do zrozumienia że nie będę dyskutował z recenzją na pfk tylko z tobą, no w końcu kto robi swoją Wielką Piąteczkę ty czy oni? a ty zamiast podać kilka argumentów strasznie się spinasz i robisz dwa potworki, z próbą ośmieszenia i czegoś tam jeszcze, żenadka.to samo co ja zarzucił ci tomek, a ty w odpowiedzi piszesz, uważam że płyta jest mierniutka i tyle, doceniasz swojego lola? nie będę komentował twojej ostatniej odpowiedzi, nie było trudno wyciągnąć twoje prawdziwe ja, hahahaa Silver Session znam, smakuje mi bardzo, ciao mauss,
m. (3 marca 2005) -
Mauss! z tego bełkotu jaski stworzyłeś i który pewnie uważasz za niezła literaturę wnioskuję, że nyc g&f jest płytą złą bo muzycy chcieli być modni...cóż...nie wiem czy wiesz w jakich nakładach sprzedają się ich płyty (nie nie...nie w milionach) i w ogóle co ten album (tak jak jakakolwiek inny soniców) ma z modą wspólnego? No ja rozumiem jakbyś sie Dirty czepiał że kompromis na rzecz grunge (choć to raczej grungeowcy od nich niż oni od grungeowców) ale nyc i moda!? ...no stary ...bez przesady...jak to wyszło to na fali był (z tego co pamiętam) nu metal...ugh
ja (3 marca 2005)