INNE - FORUM

Zine is dead, baby, Zine is dead

22 lutego 2005

--śmiać się czy płakać? waszym zdaniem..

Rydzyk
  • Bardzo dobrze, że ta gazeta padła. Podobnie jak to że UW odchodziw zapomnienie. Na zaoranym terenie lepiej sadzić...
    Chrapka (19 marca 2005)
  • jednak jakies zamilowanie w epigonstwie jest u wszystkich ww.
    Piotrek (28 lutego 2005)
  • przepraszam ze sie wtrace, ale stary - embrace to zespol, ktory debiutowal 8 lat temu, to bodajze ich czwarty pelnowymiarowy album, po co ich tam wymieniac?poza tym ze razorlight maja tytuly jak z the strokes to przepisane z pitchforka - mi akurat "leave me alone" kojarzy sie michaelem jacksonem.krotko mowiac kumam ze te zespoly ci sie nie widza, ale brak miedzy nimi wiekszego zwiazku i argumentacja kuleje :)
    this charming man (28 lutego 2005)
  • >Imponuje mi zestawienie zespołów z zupełnie różnych bajek. Embrace to jest >garage rock revival rozumiem? nie jest, ale ja nie twierdze, ze te zespoly sa do siebie podobne, tylko ze na podobnej zasadzie staja sie podrobka czego innego. akurat w pismie takim jak Lampa nie ma sensu poswiecac osobnego tekstu na zespol Embrace. i dalej nie rozumiem, co jest nie ok z tym fragmentem o Kings Of Leon? na razie zauwazylem drobne potkniecie stylistyczne. co do oszolomstwa, czy napisalem "na stos z The Music i ich godnymi pozalowania fanami. Ja jestem prawdziwa alternatywa, a wy sie nie znacie"? czepiasz sie. Byc moze oszolomstwem jest dla ciebie opinia kogos, kogo bardziej jara Of Montreal, Fiery Furnaces i Futureheads niz Razorlight i niz kolejne wydawnictwa majorsów i chcesz mi zarzucic, ze kazda kapele z babilonskiej wytworni mam zwyczaj jebać dla zasady. Otoz nie. Dla mnie wszystkie te zespoly to po prostu malo istotna konfekcja. I szkoda sie w ogole o to klocic.
    Piotrek (28 lutego 2005)
  • ja tu oszolomostwa nie widze. pamietam te recenzje, podobala mi sie. moim zdaniem wyczerpujaca merytorycznie. mi to wyglada na jakis personalny podjazd pod adresem autora, a to jest troche zenujace.
    tomek wasko (28 lutego 2005)
  • Człowieku.... w swoim "artykule" napisałeś:"Zabawnie jest obserwować, jak kolejna rockandrollowa moda gnije, ostatecznie schodzi na psy. Music, Datsuns, Embrace czy Razorlight są jak dla mnie pierwsi w kolejce do wyginięcia."Imponuje mi zestawienie zespołów z zupełnie różnych bajek. Embrace to jest garage rock revival rozumiem? "Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym tak samo jak powyższe podmioty artystyczne potraktował Kings Of Leon. Oto przykład, że i w temacie rock revival nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale właśnie Aha Shake Heartbreak pozostawiło po sobie najlepsze wrażenie. Te 12 piosenek zawiera dokładnie to, co w garażowym rockandrollu – nieważne jak wtórnym – jest najważniejsze: szczerą pasję i odrobinę czegoś, co moja koleżanka, mówiąc o facetach, nazywa „animalem”. Czterej bracia Followillowie mają właśnie muzycznego „animala” – ich piosenki są sexy..."Pisała Ci to Gackowa?Mam cytować więcej?Przyznaję rację: tu nie ma nic niesprawiedliwego....lecz oszołomstwa jest od cholery!!!pozdrawiam
    Paweł (28 lutego 2005)
  • w mojej recenzji, do ktorej linka byles mily wkleic nie ma nic niesprawiedliwego, a co tu dopiero mowic o oszolomstwie. wszystkie te kapele to slabizna/przecietnosc w porywach.
    Piotrek (27 lutego 2005)
  • Zine padł bo był bezpłciową gazetą bez określonego targetu, a w skład redakcji, obok niewątpliwych fachowców, wchodziły także muzyczne oszołomy, które z pisaniem o muzyce nie powinny wychodzić poza poziom gazet typu Pilot TV, bądź Empik News:http://muzyka.onet.pl/lampa/30193,0,recenzja.htmlpozdrawiam
    Paweł (27 lutego 2005)
  • brawo. modest mouse obok green daya i killers. gratuluje.
    tomek wasko (27 lutego 2005)
  • moze faktycznie niezbyt scisle jest to moje okreslenie "britpop", bo w sumie dla mnie oasis, pulp, blur, franz ferdinand, kills, thrills, killers, travis, the music, kasabian, ian brown, lub z amerykanskiej strony modest mouse, rem, green day to dla mnie wlasciwie jedna liga i bynajmniej nie pierwsza. a co do porownan z TR, chodzi mi o to ze wlasciwie brakowalo w zinie przedstawienia rzeczy ciekawych i nowatorskich, w zamian mielismy franza i inne takie, o ktorych mozna powiedziec wiele, ale nie to ze poza imagem wnosza cos ciekawego do gitarowego grania. I stad porownania z TR - tam bywalo tak samo. Image uber alles! glosi(l) zine.
    pwl (27 lutego 2005)
  • pwl, gdzie w Zinie fascynacja britpopem? a twierdzenie, ze temat muzyki niezaleznej Zine i Tylko Rock traktowal na tym samym poziomie jest czysta zlosliwoscia. ech, nawet nie mam sily dyskutowac z takim absurdem. duzo rzeczy Zinowi mozna zarzucac, ale nie to, ze do TR byl podobny.
    Piotrek (27 lutego 2005)
  • To co napiszę nie wniesie wiele do dyskusji, ale chciałem coś uściślić w nawiązaniu do jednej z poprzednich wypowiedzi. Otóż nie tylko pokolenie 50-latków czyta Teraz Rock. Czytają to pismo także ludzie po 40, po 30, po 20, a także czytelnicy nastoletni. To tyle.
    Przemek (27 lutego 2005)
  • pewnie zależało im na jakimś pozytywnym akcencie apropos tej recenzji,
    m. (26 lutego 2005)
  • z ciekawości nawet wzięłem tego Fluid-a dzis do ręki, przy recenzji Worlds Apart dali okładke Source Tags & Codes, he.
    pe (26 lutego 2005)
  • coz prosze panstwa. fascynacja redaktorow zine'a britpopem i angielska prasa muzyczna mnie na przyklad przyprawialo o mdlosci. co jak co, ale prezenetacja w zine w miare szerokiego przekroju muzyki "niezaleznej" byla rownie udana co podobne dzialania w "teraz rocku". mnie tej gazety wogole nie szkoda. w polsce zazwyczaj jest tak, ze lipne pismo probuje sie ratowc mowiac, ze "jak na polske to niezle." i tyle.
    pwl (26 lutego 2005)
  • fluid jest chujowykilku recenzentów, którzy słuchają pedalskich awangard zza zachodniej granicymuzyki 10%, reszta jakieś pseudoawangardowe, oblesne fuu-relistyczne zdjęcia, które niby są bardzo avant... dużo artystów nad którymi sie masturbuja to zwykłe pomponya w najnowszym numerze nawet z daedelusa zrobili deadelusa
    ale ja tam wiem (26 lutego 2005)
  • Pozostaje zapytać kto pracuje w tych domach mediowych, ale żeby było jasne nie mam nic przeciwko Fluidowi, niech się ukazuje:-) Szkoda, że Zine nie zastosował takiej taktyki, he he :-))
    Borg (26 lutego 2005)
  • oszukują reklamodawców,podają mocno sciemniony nakład,kreują "markowy" produkt, a w domach mediowych wszyscy łykają,bo mogą pokazać ,ze coś załatwili w "ładnym" pismie...
    flip (26 lutego 2005)
  • Zastanawia mnie fenomen tego pisma. Fluid pomimo (podejrzewam) słabej sprzedaży, wysokiej ceny, nadal sie ukazuje.....nie wiem jak to robią???
    Borg (26 lutego 2005)
  • jak dla mnie fluid wystarcza znakomicie.
    Dolores Haze (26 lutego 2005)
  • Jasne, ze szkoda, ale rynek jest bezlitosny, w szczegolnosci, kiedy panstwo zakazuje jeszcze reklamy fajek i browara. Jak sie wydaje papierowe pismo przy tej regulacji rynku jaka wystepuje obecnie w Polsce, to trzeba miec tyle kasy, zeby pismo wydawac przez rok nie liczac na zadne zyski. Inaczej, tak jak w przypadku Zina, zanim uslyszeli o nim potencjonalni nabywcy to ono juz zniknelo z rynku. Poza tym internet to obecnie znaczaca konkurencja. Zine nie charakteryzowal sie wiekszym poziomem i jakoscia tekstow niz niektore portale muzyczne obecne w sieci, a szybkoscia pubikacji i objetoscia tesktow nie mial szans konkurowac. Przy obecnych dochodach nie stac mnie na altruizm i wydawania prawie 10 zloty na pismo, w ktorym musze placic za to co mam za darmo w Internecie, tylko po to, zeby jakies pismo o muzyce alternatywnej bylo obecne na rynku. Zanim Zine zdazyl "uprofesjonalnic " na tyle by byc wartym swojej ceny po prostu znikl.
    jucha (23 lutego 2005)
  • moje pare groszyszkoda zinu.. ładnie sie zapowiadało to pismo i czekałemna jego rozwój. bardzo szkoda. liczylem, ze wyklaruje sie z tego cos wartosciowego, opiniotworczego. chociaz zdecydowanie brakowalo mi (znaczy bylo niewystarczajaco) muzyki elektronicznej, nowobrzmieniowej.. czy nawet co fajniejszych hiphopów.co do TR - to pismo nie ma szans sie zmienic.. no moze za 20 lat, gdy panowie w srednim wieku, tj ok piecdziesiatki - ci, ktorzy kupowali TR i kupuja po to by czytac w kółko (z calym szacunkiem) o pink floydach, deep purple, led zeppelin, ac/dc, etc - nie straca słuchu lub nie wymra. bo elektorat TR w duzej mierze z takich czytelnikow sie sklada"machina" to niedoscigniony wzor na polskim rynku. pewnie Piotrek orientuje sie lepiej, ale dodałbym kolejny czynnik upadku machiny - jakiś rok przed upadkiem diametralnie to pismo stracilo na wartosci merytorycznej, itd - co wiązałbym z powolaniem na naczelnego idola nastolatek - marcina prokopa. smiało można go ochrzcić "grabażem machiny"swietnym pismem był "kaktus". niszowy, niezbyt vczesto sie ukazywal. ale kawal dobrej muzyki dzieki niemu poznalem.
    ziomek z blokowiska (23 lutego 2005)
  • no, rozumiem, szczegolnie jak sie o MM pisze. ten "mistrz interpretacji" to do mnie czy w przestrzen?
    Piotrek (22 lutego 2005)
  • ja też kupilem wszystkie 3 numery i z niecierpliwością czekałem na czwarty (ładną miał okładkę). polski czytelnik potrzebuje takiego pisma. tylko tego czytelnika jest niestety za mało.
    philo (22 lutego 2005)
  • też mam wszystkie 3 numery, i mimo wszystko kibicuję, może to chwilowy przestój? na forum zine jest informacja że "tymczasowo zine wyjdzie w sieci", nie chodzi o to żeby te recenzje były bardziej/mocniej niż w necie, są jakieś powiedzmy programowe ograniczenia, ale jednak warto by wnieść coś więcej w formułę zwięzłej notki o płycie, mistrzu interpretacji
    m. (22 lutego 2005)
  • najwyraźniej nasz kraj jest mocno upośledzony. kupiłem wszystkie 3 numery pisma. to wspaniałe, że ktoś próbował realizować w trudnych warunkach tak fajną ideę. niestety, polski czytelnik nie potrzebuje miesięcznika o muzyce niezależnej w rodzimym języku. spoko. thanx, poland.
    borys d (22 lutego 2005)
  • o Fiery Furnaces mialem pisac do piatego numeru...recenzje mialy srednio po 1000 znakow, jak mogly byc bardziej wyczerpujace niz w necie - to jest chyba jakies ograniczenie medium? wiadomo, ze net pozwala na wiecej...> sie nie zmieni i nie zacznie "ewoluować w jakąś fajniejszą stronę", bo niby która >miałaby być tą słuszna, że spytam?no, np. zgodna z jedynym slusznym profilem, czyli Pitchforkmedia.com i klony, serio (choc to by sie pewnie rownalo z upadkiem pisma). zeby to bardziej charakterne bylo "Machina" ("polski Rolling Stone" w zalozeniu) upadla akurat nie z powodow finansowych (przynajmniej nie bezposrednio), tylko raczej dlatego, ze Sejm zakazal reklamowac fajki i alkohol w prasie. i stracili duzo reklamodawcow, wiec wydawca postanowil zwinac interes.ogolnie, co do przyszlosci pism papierowych - moj kolega twierdzi, ze formula pism muzycznych na papierze troche sie konczy, a ja mysle, ze on sie zna. niech liczba duzych pism, ktore byly jeszcze kilka lat temu posluzy za dowod. znienawidzony tutaj Pawel Dunin-Wasowicz mial kiedys marzenie zalozyc polskie The Face . ale The Face tez juz padlo po 10 latach...a "Lampa" troche zbyt niszowa i nie o muzyce.
    Piotrek (22 lutego 2005)
  • >>> szkoda że Zine nie ma, no generalnie jakąś tam edukacyjną rolę mógł spełnić dla ludzików bo na pismo dla wyjadaczy jak Antena nie wyglądał I właśnie dlatego jestem zdania, że potrzebna jest jak najwieksza liczba tytułów na rynku. Dla mnie to objaw normalności. Dużo, dotykając róznych rejonów muzyki i na różnym poziomie. Chyba tylko cos takiego minimalizuje szanse na późniejsze pojawianie się głosów w rodzaju "od ... Tylko Rock/ Machina/itd. zaczął się staczać. Chyba jest (było) nieco inaczej: to poziom czytelników tego czy innego magazynu zaczął się podnosić. Każdy przecież od czegoś zaczynał. Nawet jeśli był to ten "zdziadziały" TR ;)
    chicken (22 lutego 2005)
  • apropos tego xl'a, swego czasu kończąc działalność na papierze, zapowiadał etap pisma w sieci, jakoś śladu po tym nie widać, a podobno Zine też ma się przenieść na płaszczyznę netową, więc oby się historia nie powtórzyła, a podobno lubi (takie powiedzenie ludowe). co do Zine, nie podobały mi się tam recenzje, porównajmy porcysową recenzję "Good News For People..." Modest Mouse i te cztery zdania w Zine, z czego dwa są o zmianie wytwówrni, no generalnie fajnie byłoby zobaczyć recenzję pokroju Fiery Furnaces na papierze, sylwetki wykonawców też średnio ciekawe bywały, ale szkoda że Zine nie ma, no generalnie jakąś tam edukacyjną rolę mógł spełnić dla ludzików bo na pismo dla wyjadaczy jak Antena nie wyglądał,
    m. (22 lutego 2005)
  • Szkoda , że z Zine'em się nie udało. Szkoda, że kilka osób będzie mogło teraz powiedzieć "a nie mówiłem" i czerpać z tego ponurą satysfakcję. Ja mimo wszystko uważam, że brak w 38 milionowym kraju przynajmniej 4 liczących się pism muzycznych to jednak żenada i nie ma co oczekiwać, że bez nich coś się zmieni, jeśli chodzio , jakby to górnolotnie określić, świadomość czy edukację muzyczną rodaków. Sam net nie zastąpi pisma papierowego. Swoją droga skoro prz różnych okazjach tyle dobrego słychać o "Machinie" i o "Brumie" to czemu oba pisma zdechły? Ja, mimo średniego poziomu magazynu, mam jednak nadzieję, że TR sie nie zmieni i nie zacznie "ewoluować w jakąś fajniejszą stronę", bo niby która miałaby być tą słuszna, że spytam? Liczyłbym raczej na pojawienie sie jakichś zupełnie nowych, w pełni zaplanowanych i przemyślanych tytułów.Jeszcze kilka lat temu można było kupować i Brum, Plastic, Machinę i Antenę, czy nawet totalnie fajansiarski, ale mimo wszystko wg mnie potrzebny - także dzisiaj - XL. Co się nagle stało, że nie ma komu czytać paierowej prasy?I jeszcze jedno pytanie do was. Jak oceniacie szansę powodzenia wydawania muzycznego pisma w Polsce pod znaną już marka (chodzi mi np. o polskie wydania NME, Q czy np. jak ma to miejsce w Niemczech Rolling Stone'a). A ilu z was sięgnełoby po Porcysa, gdyby zaczął ukazywać sie w realu :))) Pozdrawiam ciepło.
    chicken (22 lutego 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)