INNE - FORUM

Obrona Szymkiewicza (featuring Platon)

12 lutego 2005

Niniejszym występuję okoniem w obronie Budynia.

Qba
  • a pan Budyn ma z tej recenzji po pachy albo i wyzej/nizej ubaw, czego swiadkiem byla Płocka publicznosc na dzisiejszym koncercie :) prawdopodobnie mam to zarejestrowane razem z reszta wystepu, ktory niedlugo do sciagniecia.hajle
    jaq (26 lutego 2005)
  • żenujace, owszem.
    gruszka (18 lutego 2005)
  • O jasna cholera, co to za strona!!!Gościu wywleka sprzed roku biednego Budynia i wyżywa się wedle klasycznego już stwierdzenia " Dziennikarze muzyczni to niespełnieni muzycy".No, ale co tu chcieć od Pana Dziennikarza jeśli tutejszy Best 2004 to dla kilku kolesi te same 30 płyt.Nie chcę nawet wiedzieć jakże oni tych płyt wspólnie słuchają ;-) Wygląda mi to na strone podstarzałych Poznańskich Słowików skrzywdzonych w młodości przez dyrygenta, którzy na kolankach wczytują się w westowe recenzje, a jak już wstaną z tych bolących już nieco kolan, to w ramach odwetu za ten ból, trud i znój zabierają się do napierdalania rodzimych piosenkarzy.Żenujące.
    Herrmann (18 lutego 2005)
  • ja również wolałbym poczytać o istotnych, dobrych płytach, i pewnie będą to recenzje dobre vide fiery furnaces, modest mouse, a co do kiepskich płyt:moszna! ale z sensem i rzeczowo jebać to co zachwalane przez innych, a niekoniecznie dobre,
    m. (15 lutego 2005)
  • grunt, żeby mowic mądrze i z polotem
    kr (15 lutego 2005)
  • Większe zainteresowanie budzilyby z pewnoscia recki albumow polskich zespolow ( tez jestem ciekaw co w Porcysie mysla o Endless Noise, Deuce czy Czolgaj się ) niż przeciętnych plyt zagranicznych wykonawcow, ktorych omowienia mozna znalezc na zachodnich serwisach ( i przeczytać praktycznie to samo, bo co odkrywczego mozna napisac o np. marz? ). Nie zgadzam się z philo - o slabej muzyce tez trzeba mowic, szczegolnie o takiej, ktora przez innych jest wynoszona na piedestal.
    kr (15 lutego 2005)
  • no właśnie, skoro nie da się pisac o wszystkim, to może warto tylko o rzeczach dobrych, wartościowych? po co w ogóle zwracać uwage na chłam? niech przepadną w milczeniu. czasami totalny brak zainteresowania jest boleśniejszy od jakiejkolwiek krytyki.
    philo (15 lutego 2005)
  • fajnie byłoby pisać o wszystkim, ale się nie da.
    mz (15 lutego 2005)
  • mnie intryguje natomiast ta zajadła krytyka wszystkiego co polskie na tym portalu. ???Oprócz Ścianki, Coolek, Lenny Valentino i SLE wszystko zostało zjechana z ogromna pasją.??? Intryguje mnie też brak recek produkcji z mik.musik albo ostatnich albumów Mord, The Band of Endless Noise czy ostatnich Pustek, kupujecie płyty przecież, a rodzime są tańsze, z 2nd strony po pseudo-niezal-tzw-recenzji Budynia juz wiem trochę dlaczego nie piszecie o rodzimej muzyce, z góry zakładacie, że to gówniana muza, a po co pisać o gównie? moze ktoś z redakcji to wyjasni...
    Mr.Brightside (15 lutego 2005)
  • polloy - profesjonalny recenzent to taki, którego recenzje są w większości profesjonalne ( nie pros mnie o definiowanie większości )Piotrek - Zgadzam się, że Pidzama jest lepsza od Leniwca i Akurat pod względem muzycznym, a na pewno tekstowym, zestawiłem je, ponieważ tworzą w tej samej estetyce ( mi nie odpowiadającej ) i rzeczywiście mają zbliżony krąg odbiorców, można między nimi zauważyć pewne podobieństwo. W tym przypadku zasadne jest ryzykowanie stwierdzenia, że tworzą w obrębie tego samego nurtu, nazywać go pseudo, melodyjnym punkiem czy jak się komu podoba, nie widzę natomiast większego podobieństwa pomiędzy nimi a Pustkami czy Budyniem, zarówno jeśli mowa o zjawisku ściśle muzycznym jak i socjologicznym czy kulturowym.
    kr (15 lutego 2005)
  • Na porcys nie rozumiem pojęć "pseudo", "niezal"(wiem, od niezależny), a raczej rozumiem, a jednak wzbudzają one nie do końca sprecyzowane odczucia i skojarzenia. Niezależny-od-czego? Od wytwórni? Od słuchacza? Pseudo-co? Pseudo-muzyka? Pseudo-wykonawca? W czym/co wpływa/w jaki sposób Modest mouse czy Radiohead jest bardziej "niezal" od Budynia czy Pidżamy porno, a w czym się przejawia natura "pseudo" Pogodno i Pustek?
    Norman (15 lutego 2005)
  • kr, w sumie rozsadna wypowiedz, ale stawianie Pidzamy obok Leniwca albo Akuratu to jak stawianie Weezera obok The Get Up Kids, New Found Glory czy czegos takiego.
    Piotrek (15 lutego 2005)
  • nie ma profesjonalnych i nieprofesjonalnych redaktórów,są tylko profesjonalne i nieprofesjonalne teksty
    polloy (15 lutego 2005)
  • Parę uwag moich.1. Nie podoba mi się nowa formuła recenzji na moim ulubionym polskim serwisie muzycznym ( mam nadzieję, że to się nie zmieni ). Pobieżne recenzje mogę sobie poczytać w Przekroju, wchodząc na Porcys mam nadzieję na nieco dogłebniejszą analizę albumu w różnych kontekstach ( w tym biograficznym i chociażby socjologicznym - za to brawa się należą ). To nieprawda, że słabe albumy nie są godne dłuższych czy zaskakujących swą formą recenzji. Być może nie są godne słuchania, ale do tego recenzent powinien przekonywać czytelnika, a napisanie paru ogólników może powodować tylko niepotrzebne kontrowersje. Niespecjalnie interesuje mnie, czy p. Mrożkowi podobało się Delays czy nie, obchodzi mnie raczej dlaczego?2. Myślę, że redaktorzy Porcysa zaczęli nadużywać nieco etykietki pseudo. Ja też nie lubię Pidżamy, Leniwca itp., też znam parę osób, które takiej właśnie muzyki słuchają i uważam że krytyka ich gustów jest uzasadniona, ale musi być prowadzona mądrze i poważnie. Nie widzę potrzeby wrzucania do worka pseudo twórczości chociażby Ewy Braun ( choć rozumiem, że ich wczesna twórczość może być uznana za kiepską ) czy Pustek albo Pogodna. Niewiele łączy te zespoły, poza tym, że osiągnęły popularność w środowiskach znacznie szerszych niż undergroundowe ( więc siłą rzeczy słuchają ich także niektórzy lubiący Grabaża ). To, że wokaliści Pustek czy Ewy mają manierę wokalną podobną do Lesława, to nie znaczy wcale, że ich muzyka jest partiopodobnym "melodyjnym punkiem". Krytykowanie ich twórczości głównie w nieco naginanym kontekście socjologicznym może przysłąniać ich wartość muzyczną - vide Stereo Ewy Braun, no , p. mz niech sam pan zobaczy - na szczęście udało się panu spojrzeć na Dymitra i kolegów nie tylko jako na "pseudo", nie udało się to już w recenzji Budynia, która została napisana chyba tylko po to, żeby udowodnić, że Szymkiewicz to pseudo. Poza tym zastanawia mnie, dlaczego termin pseudo używany jest wyłącznie w odniesieniu do polskich muzyków, przecież na zachodzie i wschodzie też jest muzyka, która ma ambicje bycia ambitną i niezal, a taką nie jest, dlaczego porcysowi redaktorzy nie nazywają jej pseudoalternatywą? 3. Uważam za dobrą inicjatywę playlisty otwartej dla czytelników - to mało zobowiązująca kolumna, niech się wypiszą ci, co mają chęć, profesjonalni recenzenci będą mieli więcej czasu na pisanie dobrych recenzji.4. Mam nadzieję, że kilka słabszych recenzji na Porcysie pod rząd to tylko przypadek, że Porcys wbrew temu, co niektórzy wygadują, nie upada, że w końcu ruszy pełną parą, bo przecież ostatnią porcysową recenzją był Modest Mouse, później już żadnych nie było.
    kr (15 lutego 2005)
  • bełgot obowiązuje w tej chwili
    ojjjjjj (14 lutego 2005)
  • >odniesienie cytatowe rozpoznałęm, ale za cholerę nie mogę dojść źródła:>pamiętam tylko wersję "adam michnik zna się na poezji"... przypominj mi, please.MŚ "Wiersz dla Zbigniewa Herberta (dedykowany Wisławie Szymborskiej)" -> "Pieśni profana"
    Piotrek (14 lutego 2005)
  • raczej: każda uprawniona jeśli spełnia jakąś funkcję.nie w długości problem, tylko w tym, że tę funkcję w twojej recenzji trudno znaleźć...może chciałeś wcisnąć za dużo w krótką formę, może źle wybrałeś linię interpretacyjną - ona jest po prostu niezrozumiała, mało interesująca, poznawczo nieistotna... mi nawet nie chodzi o obronę budyniaja nie wiem po prostu co tak naprawdę myślisz poza paroma ogólnikami...inni chyba też niezbyt - stąd wszystkie uwagi powyzej...z całym szacunkiem (ten obyczaj mi się podoba)
    polloy (14 lutego 2005)
  • Kuba, wydaje mi się, że jak na płytę ocenioną przeze mnie niezbyt wysoko recka była wystarczająco wyczerpująca. Można napisać dłużej o wszystkim, ale nie trzeba, jak pewnie dobrze wiesz, i kilka istotnych czynników na to wpływa. Formuł jest dużo - od pfm, poprzez powiedzmy dusted, po buddyhead, każda uprawniona i każda spełnia jakąś funkcję.
    mz (13 lutego 2005)
  • Ja wysoko cenię sobie redaktora mz. Redaktora bd również. I może kogoś zaskoczę, ale redaktora mj również. To moi pisarscy faworyci tegoż skromnego serwisu. (mj, dajesz dajesz).Zgadzam się, że kontekst socjologiczny jest istotny, mz. Masz rację. Niemniej, sądzę całą siłą swych sądów, że w tym przypadku dałeś kulą w płot. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Pogodno.Ja wiem, że w którejś z dawniejszych wypowiedzi dałem otwarcie upust swojej słabości do Pogodno jak również /postaci/ Szymkiewicza. Pod każdym zdaniem mogę się podpisać i dziś. Toczona dyskusja natomiast chyba powinna wyjść poza kwestię "a bo jemu to się nie podoba, on się nie zna".Ale proszę - nie powołujmy się na Świetlika. To osłabia nasze szeregi.Wiadomo, że coś może się nie podobać. Oczywiste. Jednakowoż, zachodzi pewne rozróżnienie. Ja na forum mogę napisać, że mi się The Car Is On Fire nie podoba i już. Mogę napisać, że mi się Soundtrack Of Our Lives nie podoba i już. Mogę napisać, że mi się debiut Negatywu podoba i już. ALE, ja nie chwytam się przy tym roli /recenzenta/. Natomiast, podpisanie się pod recenzją jako taką wymaga w moim pojęciu - to raz - czegoś więcej niż pięciu zdań na krzyż (to również do Pana, pm, przy całym szacunku) oraz czegoś więcej niż "avant-pseudo", "kurs pseudo dla początkujących", "bandy pokroju Pustek czy Pogodno" (ee?) czy "postać Szymkiewicza".To nie jest wołanie o obiektywność, obiektywność to fikcja. To jest wołanie o zejście z gwiazd na Ziemię. Och, Porcys, proszę. Zejdźcie. Bo co ja będę czytał? Screenagers?!
    Qba (13 lutego 2005)
  • piotrekwers "twoje obcowanie z kulturą..." niepotrzebny. pardon. niewiele wnosi do całej dyskusji. odniesienie cytatowe rozpoznałęm, ale za cholerę nie mogę dojść źródła:pamiętam tylko wersję "adam michnik zna się na poezji"... przypominj mi, please."marzycielstwo" i "neurotyczność" to jedne z głównych cech indie w ogóle.nie tylko polskiego.
    polloy (13 lutego 2005)
  • Rozumiem o co readktorowi Zagrobie chodzi i zdaje sobie sprawe z jego restrykcyjnego podejścia w ocenianiu i opisywaniu muzyki, jednak nie musze zgadzać się z jego opinią, uszanować jego zdanie i słuchać tego na co mam ochotę.
    Norman (13 lutego 2005)
  • sorka za powyzsze. enter mi sie niechcacy wcisnelo w trakcie edycji. moderatorze, usun to!!! a wiec, chcialem Swietlika zrehabilitowac nieco i pojawil sie twoj post. Mr. MŚ ladnie analizuje liryke Szymkiewicza i jesli chodzi o teksty, jestem w stanie czesciowo sie z nim zgodzic. jednak mimo wszystko nie do konca mnie przekonuja te Szymkiewiczowe strumienie swiadomosci - ani solowe, ani razem z Pogodno polloy, rozpoznales kryptocytat w punkcie 1 mojego posta? Houllebecqa znam dosc dobrze, czytalem krytyczne eseje na jego temat, "Czastki" to prawdopodobnie moja lektura a.d.2004. Woody Allen, wiadomo, mistrzowsko to wszystko oberwuje: psychoanaliza, warsztaty kreatywnego pisarstwa, poznaj swoje mozliwosci, badz asertywny, kup se poradnik i reszta bogatego dorobku amerykanskiego psychologizmu. Sopranos nie znam, chyba zadnego odcinka nie widzialem. to bylo nawiazanie do tekstu Zagroby raczej niezobowiazujace. jako weterana dyskusji internetowych troche mierzi mnie juz po prostu argument-wytrych o kompleksach, ktory co rusz sie pojawia. szczegolnie jak sie chce komus przysrac - a to chcial uczynic Swietlik swym bliznim krajanom z Ha-artu - to wymagam czegos wiecej. co do mody na "psychoanalize" - skoro nikt wczesniej o tym nie napisal w odniesieniu *do polskich muzykow* (jasne, ze dosc niesprawiedliwa szufladka, ale jednak chyba cos jest na rzeczy...), to komu nalezy sie punkt za odkrycie? poza tym - co chyba najwazniejsze - Zagroba uzyl "psychoanalizy" w cudzyslowiu, w znaczeniu niezupelnie scislym, kpiac wlasnie z "marzycielstwa" i "neurotycznosci" polskiej sceny indie (z drugiej strony neurotycznosc Scianki juz im nie przeszkadza, hehe). Odrobina dobrej woli i sie rozumiemy... tak w ogole to chyba mnie nie znasz. ja chce sobie tu porozmawiac o sztuce, muzyce, literaturze i sie dowiaduje na swoj temat.
    Piotrek (13 lutego 2005)
  • -wiadomo, ze to twoja recenzja, dlatego pod twoim adresem wszystkie uwagi.-ilu jest "tych ludzi" pośród fanów pogodno i budynia? większosć ?- bo wtedy kontekst socjologiczny może i jakoś uzasadniony...-skoro to "najważniejszy aspekt interpretacyjny" - choć moim zdaniem nie prowadzi do żadnych ciekawych wniosków - to jak mógł nie wpłynąć na ocenę?po co on? i co wpłynęło w takim razie?-jak może budyń być równocześnie oryginalny "siłą rzeczy" (nie kumam) i "podążający za tym co się dzieje"- Twoim problemem jest, że ne wyjaśniłeś na czym polega kategoria pseudo i jak się ma do pogodno- a - i jaki to "charakterystyczny rys tych ludzi" - jak się objawia?
    polloy (13 lutego 2005)
  • obserwacja na temat ewolucji publiczności pseudo nie jest moim wymysłem. *ci sami* ludzie, którzy słuchali przysłowiowego "punk rege ska" (zarówno zespołów zajebistych i klasycznych oraz dobrych, jak i na maksa chujowych), w epoce mp3 zaczęli kibicować radiostacji, dorwali się do kompów i wpadli w amok zasysania, odkrywając "nowe lądy" i przerzucając się na zespoły podążające "za tym co się dzieje", jednak zachowujące pewien charakterystyczny rys. miałem styczność z takimi jednostkami, więc można co najwyżej powiedzieć, że generalizuję, ale nie wymyślam. a to, że ktoś nie zgadza się z samą kategorią "pseudo" lub nie odnosi jej do pogodno nie jest akurat moim problemem. kontekst socjologiczny to dla mnie najważniejszy aspekt *interpretacyjny* czy jak to nazwać, a to chyba była moja recenzja, nie? na ocenę nie wpływało btw., gdyby wpływało pewnie byłaby dużo niższa. określenie "avant-pseudo" z przymrużeniem oka, dżizas..
    mz (13 lutego 2005)
  • 1. ani on nie twierdzi, że się zna, ani nikt inny. recenzja swietlickiego nie jest udasna, ale przynajmniej pisana bez pretensji do "znawstwa"2. na literaturze zna się ciut lepiej niż mz - o lirykach ma do powiedzenia dużo więcej niż zgryźliwe "och-tak-bardzo zakręcone"3. z "mody" na psychoanalizę woody allen smieje się od 30 lat. nie tylko on zresztą - to wykpiwane / omawiane i literaturze (houllebeq) i w popularnych serialach (sopranos)twoje obcowanie z kulturą to chyba tylko porcys - skoro uwaga mz jest dla ciebie objawieniem.
    polloy (13 lutego 2005)
  • 1. żyjemy w czasach, w ktorych Marcin Swietlicki wybornie zna sie na muzyce2. jednak psychoanaliza rulez. *wszedzie* te kompleksy. niedlugo kazda wypowiedz polemiczna czy wartosciujaca bedzie zawierala magiczny argument o kompleksach.
    Piotrek (13 lutego 2005)
  • wprawdzie "kilof" nie jest płytą najwyższych lotów, ale pan szymkiewicz - gość sympatyczny, z charyzmą (jednak!) i pomysłami pewnymi... trochę litości ;)a w kontrataku recenzja pana świetlickiego :)http://muzyka.onet.pl/mr,27429,1,recenzje.html
    i. (13 lutego 2005)
  • a ja ze swojej stronu życzyłbym panie redaktorze Zagroboby chęć zaistnienie jako najbardziej drapieżny krytyk polskiej muzyki alternatywnejpołączona była w większym stopniu z kontekstem w jakim istnieją te zespoły na scenie. Nie mówię o spuszczaniu sie zachywtami nad każda polska produkcja, ale chodzi mi o minimum przyzwoitości, czyli wyluszczenie dlaczego redaktor Zagroba, uwaza, ze to tak gowniane dzielo, bo nie sposob to odkryc z recenzji, i maly error zauwazyc sie da: silesiański psych-folk? jak wiadomo nie cale Pogpdno jest z Silesi, a Budyn akurta pochodzu z Szczecina i nagral swe solowe dzielo z kolesiami z Pomorza, więc kaj ten śląsk? się kurwa pytam????czekam na zjebkę Pustek, bo tylko w takim kontekscie spodziewam sie recenzji tej plyty, na wiecej chyba porcys nie stacszkodajak szybko mozna zamienic z dobrego portalu w pseudo-gówniany portalik......wielkie rozczarowanie ..........
    Joe Stewart (13 lutego 2005)
  • dorzuce swoje 0,02 PLN. Porcys nie wymiata juz tak jak w 2003 i coraz bardziej sobie to uswiadamiam. przykre, ze serwis, ktory ma ambicje "ogarniania", zajmuje sie plytami sprzed prawie roku i ze Michal wymysla przy okazji twory urojone: "fani Pidzamy Porno, ktorzy przerzucili sie na Pustki i Pogodno". to okreslenie ma byc chyba w podtekscie pogardliwe, ale na szczescie nie jest. z drugiej strony, ostatecznie w tym co nazwales "moda na psychoanalize", sporo racji jest i zdecydowany plus za spostrzezenie. a plyta Budynia taka sobie - i chyba wlasnie z przyczyn, ktore Zagroba wymienil. elliott, zawiodles mnie. szydzisz z Pogodno? jak smiesz...;) <zdziwienie>
    Piotrek (13 lutego 2005)
  • On (4:07)a napisze ze oczywiscie wszystkie moje poglady na temat ludzi o wysokim mniemaniu o sobie uksztaltowane sa przez moje kompleksy
    Aneks (13 lutego 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)