INNE - FORUM

porcys vs screenagers

10 lutego 2005

komu bardziej ufacie?

ja
  • która
    ryba (12 maja 2007)
  • obydwaj sa swietni. i obydwu przebija zagroba. do zagroby nalezy best recka ever, in my opinion :>
    rzadko tu piszę (12 maja 2007)
  • robimy konkurs kto lepszy: dejnarowicz czy ambrożewski?
    Jan (12 maja 2007)
  • To tak jakby chwalić znaczenie "Surfer Rosa" The Pixies, a w uzasadnieniu powoływać się na kawałki z "C'mon The Piligrim". To byłoby bardzo trudne, bo chyba nawet pies Francka Blacka nie zna tego ostatniego wydawnictwa. W temacie porcys v screenagers wielka sztama i porozumienie ponad podziałami
    andrzej do budy (11 maja 2007)
  • >muszę uratować honor screenów. o kurde, pawel, teraz to dopiero rozpetasz wojne.
    tomek wasko (10 maja 2007)
  • Screenagers jest za bardzo "przyjazny" dla rocka lat 90-tych i dużych koncernów??? A skąd taki wniosek, jakich dużych koncernów?
    Byrd from Screen (10 maja 2007)
  • muszę uratować honor screenów. >Owwszem - "Blue Monday" a nawet "The Beach" pojawiają się w amerykańskim wydaniu, ale dopiero na CD i dopiero w latach 90. nie prawda pojawiły się już w 83 ale na wydaniu kasetowym (FACTUS 12 C), na LP faktycznie ich nie było gdyż jak słusznie zauważyłeś nie zmieściły by się.
    tygrysia maska (10 maja 2007)
  • "zaliczył "Kingdom Come" Jay-Z do najlepszych rapowych krążków 2006 nawet go nie przesłuchując (!)" misiu, przytaczasz to już któryś raz a ja nie mam pojęcia skąd ten wniosek. po pierwsze przedstawiona w rekapitulacji rocznej lista była raczej obrazem najważniejszych wydawnictw roku 2006, a niekoniecznie listą najlepszych płyt, co myślę że zaznaczyłem dosyć wyraźnie. po drugie jedyne dwie płyty z tamtej listy których wtedy nie znałem to J Dilla (sorry nie mam kasy na każdą płytę) i Nas (który w momencie pisania tego tekstu jeszcze się nie ukazał, ale dwa single prezentowały się naprawdę solidnie więc wypadało wspomnieć). pozdro
    łh (10 maja 2007)
  • W chwili wydania "Power, Corruption & Lies" zawierała 8 kawałków (nawet w USA!) i za te 8 kawałków docenił go Rolling Stone - w podsumowaniu 1983 a potem dekady lat 80-tych. Gdyby pojawił się na niej "Blue Monday" to płyta trwałaby 1 godzinę i nie zmieściłaby się na winylu. Owwszem - "Blue Monday" a nawet "The Beach" pojawiają się w amerykańskim wydaniu, ale dopiero na CD i dopiero w latach 90. Ale ponieważ recenzent zamyka się do lat 80-tych, powinien mówić o wersji oryginalnej - wszak 99,9% z miliona egzemplarzy sprzedano bez Blue Monday. To tak jakby chwalić znaczenie "Surfer Rosa" The Pixies, a w uzasadnieniu powoływać się na kawałki z "C'mon The Piligrim".
    Andrzej (10 maja 2007)
  • it's 51st state of the uuuusa!
    brian (10 maja 2007)
  • ale tylko na wersji amerykanskiej,
    Eric (10 maja 2007)
  • http://en.wikipedia.org/wiki/Power,_Corruption_&_Lies blue monday, jak widać w załączonym linku, znajduje się na pc&l.
    Low (10 maja 2007)
  • Oba serwisy uważam za jak najbardziej potrzebne. U Screenagers bardzo podoba mi się przyjazna grafika, ale z drugiej strony jest za bardzo "przyjazny" dla rocka lat 90-tych i dużych koncernów. Porcys nadrabia lepszym podejściem do wytwórni niezależnych. Oba serwisy zdecydowanie za mało miejsca poświęcają muzyce polskiej i nie wychylają się dalej niż Teraz Rock. W ten sposób wartościowi artyści polskiego undergroundu jak Aural Planet czy Von Clayton nie mają szans na odkrycie. Jeśli chodzi o poziom merytoryczny to obu serwisom zdarzają się "wpadki" - np. recenzent Porcys w pierwszej wersji przedstawiał nagrywającą od 20 lat Shanice jako "kolejną nową wtórną gwiazdkę R'N'B", albo zaliczył "Kingdom Come" Jay-Z do najlepszych rapowych krążków 2006 nawet go nie przesłuchując (!). Z kolei największa znana mi wpadka Screenagers to recenzja drugiej płyty New Order - autor jest święcie przekonany, że znajduje się na niej... Blue Monday! http://www.screenagers.pl/index.php?service=xtras&action=show&id=12
    Andrzej (10 maja 2007)
  • nie ma argumentacji, bo jak można takie coś "zmierzyć"
    czyta oba (10 maja 2007)
  • Poza tym na Screenagers maja troche wieksza wiedze. –uk bi*ch, 19/4/2007 15:23 tu by sie mogla przydac jakas argumentacja, bo to dziwnie wyglada bez
    it's not enough, i want more (10 maja 2007)
  • Co do poczatkow obu serwisow - kazdy od czegos zaczynał. Przypomnijmy sobie małochlubne poczatki serwisu Porcys, gdzies tu nawet link ktos wklejał. Wychwalanie pod niebiosa Tool'a, RATM, nawet Korn chyba był tam spoko. Kazdy od czegos zaczynał. Ważne ze OBA serwisy jakos tam sie rozwijają i jest coraz lepiej a poczatki to juz zamierzchła przeszłość. Osłuchanie przychodzi z wiekiem. A poczatki obu serwisow zapewne lacza sie z mlodzienczoscia ich autorow. Lata lecą. Nie zdziwię się gdy za jakiś, może odległy, ale jednak czas, gdy dołączą do obu nowi wartosciowi autorzy tekstow, okaże się że oba są w tym samym miejscu.
    fiutek (10 maja 2007)
  • >> Screenagers jest bardziej przyjazne czytelnikom, na Porcys jest presja na "jacy to wspaniali, pionierscy i osłuchani jesteśmy". Zbawienny wpływ Krystyny Jonkisz trochę pomógł. Redaktor Naczelny już nie dyskutuje, Michał Zagroba wypowiada się bardzo przyjaźnie, młodsi redaktorzy muszą się wyżyć. –herr flick, 18/4/2007 00:31 O jaki wpływ Krystyny Jonkisz chodzi?
    caman (10 maja 2007)
  • screenagers nie olało recenzji takiej na przykład Menomeny. tutaj mieliśmy pięknie napisany tekścik, fajnie się czytało i ogólnie z charakterem, ale o samym albumie to tam przecież nic nie ma. coraz częściej jesteście o krok od przerostu formy nad treścią. a to porównywanie obu serwisów zaczyna być nudne. tak jak ktoś wcześniej napisał - dobrze, że są oba.
    dżdżawka (19 kwietnia 2007)
  • >> Serwis "Same siodemki" Screenagers Dobre. Ale ja mam lepsze: Porcys - kiedys bylismy prawie jak pitchfork ale sie zesralismy. A jesli chodzi o temat topica to bardziej ufam Screenagers. Nie maja tendencji do przeginania ani w jedna ani w druga strone, a Porcys ma, wiec ufam mu mniej. Poza tym na Screenagers maja troche wieksza wiedze. Tak czy owak dobrze ze jest jedno i drugie.
    uk bi*ch (19 kwietnia 2007)
  • ja bym chcial, zeby sie polaczyly, bo chociaz ten jest lepszy (moja subiektywna niczym szczegolnym nie uksztaltowana opinia), to tamten ma prawdziwe forum
    Marian (18 kwietnia 2007)
  • zauważam pewną nić porozumienia pomiedzy screnagers a porcys, konstruktywna dyskusja bez uzycia epitetów....no niesamowite, niedługo oba portale sie połączą;>
    czytający oba (18 kwietnia 2007)
  • –Silesius, 18/4/2007 16:57 - chodziło raczej o zagraniczne zespoły na polskim rynku (w znaczeniu w mózgach odbiorców). o świadomość ich istnienia. –Low, 18/4/2007 17:16 - dzięki, że zauważyłeś.
    mateusz.w (18 kwietnia 2007)
  • >Czytałem kilka lat temu tę reckę i jestem przekonany, że była inna - właśnie chyba był jakiś dialog. Na pewno recenzent napisał, że jest zbulwersowany i nie ma pojęcia skąd w mediach taka promocja tak słabej (jak to wtedy określił) płyty. Pojechali tą płytę wtedy w całości. Ocena pewnie też była niższa. Hipokryzja akurat nie wiem jak bylo z ta recenzja ale: co jest zlego w poprawianiu recenzji? przeciez to jest dla ludzi zeby czytali o plytach i co, nie zmieniac i niech czytaja cos co sam ktos po latach uznaje za glupote? chyba artykuly maja wyrazac to co mamy o plytach do powiedzenia a jak juz nie ma ktos tego do powiedzenia co mial wczesniej to moim zdaniem wychodiz na to ze poniewaz glupia recenzja narobi ewentualnych szkod bo glosi glupoty to trzeba ja wymienic na lepsza. te recenzje maja jakis swoj cel chyba i nie jest nim dokumentowanie mlodzienczych pogladow recenzenta. hipokryzja by byla gdyby recenzent zaprzeczal ze cos wymienil i mowil ze zawsze byl taki madry:> a recenzje fisza widziałes? obie wersje sa.
    z (18 kwietnia 2007)
  • czemu kosmicznie wysokie?. ta płyta zasluguje na taka note, imo.
    camel (18 kwietnia 2007)
  • To bylo odnosnie kosmicznie wysokiej oceny CKoD na porcysie rowniez w roku 2002. –bezstronny, 18/4/2007 19:35 wiem ale akurat ja się o to nie rzucałem
    N (18 kwietnia 2007)
  • camel, kurde, dzięki za umocnienie nas w tym przekonaniu. >Imie, 18/4/2007 19:29 no właśnie. ogółem nieuzasadniona jakaś zawiść względem ckodów występuje na tamtym serwisie.
    Low (18 kwietnia 2007)
  • to był 2002 r. pisał to gość, który nie jest w redakcji więc teraz nie można nawet za bardzo oceny skorygować (tak jak wiele innych ocen), portal sie rozwija, twórcy mają dużo większą świadomość muzyczną (każdy od czegoś zaczynał nie?) - dzis takie rzeczy miejsca by nie miały –N, 18/4/2007 19:30 To bylo odnosnie kosmicznie wysokiej oceny CKoD na porcysie rowniez w roku 2002.
    bezstronny (18 kwietnia 2007)
  • >>Rece do gory dla kogo "Love Is Here" grupy Starsailor to 10 albo chociaz osemka jakas. –bezstronny, 18/4/2007 17:27 to był 2002 r. pisał to gość, który nie jest w redakcji więc teraz nie można nawet za bardzo oceny skorygować (tak jak wiele innych ocen), portal sie rozwija, twórcy mają dużo większą świadomość muzyczną (każdy od czegoś zaczynał nie?) - dzis takie rzeczy miejsca by nie miały Oasis - nie taka oczywista sprawa, to trochę taki zespół-matka dla kilku osób w redakcji na zasadzie takiej jak MM dla wielu na porcys. zresztą dwa pierwsze albumy są bardzo dobre, czy na pierwszą 20 - nie wiem, ale to już w tej chwili bklasyki brytyjczyków. poza ty nie ma co porównywać porcys i scr pod tym względem bo jednak to są portale jarające sie trochę innymi rzeczami (a przynajmniej kilka lat temu ta różnica była znaczna). podejrzewam że porcysiaki zasłuchiwali się w rzeczy typu modest, built to spill, dinosaur jr czy flaming lips, u screnagersów rządzilła raczej klasyka brytyjskiego popu jak Smiths, stone roses, a co zatym idzie m.in. wczesne blur, suede czy oasis. Jest tu wiele różnic, ale po co od razu dyskredytować drugą stronę?
    N (18 kwietnia 2007)
  • >weźcie sobie recki debiutu ckod i porównajcie po czasie kto miał rację, porcys czy screenagers? porcys miał rację
    came (18 kwietnia 2007)
  • >weźcie sobie recki debiutu ckod i porównajcie po czasie kto miał rację, porcys czy screenagers? porcys miał rację
    camel (18 kwietnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)