INNE - FORUM

zasysanie (o hipokryzji bedzie)

8 lutego 2005

Z przykroscia stwierdzam ze porcysiowe idealy poszly sie jebac. Zasysam i to sporo. Ostatnio ściongłem se albumy m.in. Annie (7.0), Futureheads (8.0), Vashti Bunyan (PFK dzisiejszy, 9.0), The Ex (jeszcze nie sl.), Joanna Newsom (9.0), Dalek - Negro Neko (9.0)

Jednakowoz zbyt fajnie sie z tym nie czuje, tym bardziej, ze kiedys publicznie popelnilem cos, w czym streszczalem stanowisko Dejnarowiczow.
Nie chce wywolac kolejnej dyskusji mp3 (chyba ze komus sie nie znudzilo?), po prostu zasada nie sciagania nie wytrzymuje proby mojej ciekawosci. I tak robie co moge w temacie kupowania/przegrywania. Tym bardziej nalezy sie podziw Porcysiom, ze im sie kurwa (obowiazkowe slowo na tym forum) chce (choc ostatnio jakby troche mniej).

Piotrek
  • >>wątpie że format cd będzie nadal istniał w 2020tia, winyle też wymarły (sic!)
    sivi (28 stycznia 2007)
  • który pokazał mi płyty winylowe. I one tam są, stanowią o kulturze, zainteresowaniach rodziców, tak jak książki."o kulturze stanowi to, co ma się w głowie, a nie na półeczce
    Texas Ranger (28 stycznia 2007)
  • kurwa stanislaw lem sie znalazl.
    tomek wasko (28 stycznia 2007)
  • a na dysku tych płyt nie ma czy jak? a może masz komputer w piwnicy i nie chce ci sie schodzić? wątpie że format cd będzie nadal istniał w 2020, czy w ogóle płyty, pewnie będzie coś na kształt książeczki plus kodu dzięki któremu można sobie ściągnąć płytę w bezstratnym formacie
    hahaha (28 stycznia 2007)
  • "-Gdzie masz swoje płyty???-Nie kupuje, mam wszystko na dysku, jak mam ochote to sięgam po mp3, robie odsłuch. Wiesz ściągam muzykę z netu.-Może warto mieć muzykę pod ręką, na półce? Zawsze to o czymś świadczy, można zagaić rozmowę. Tak jak książki i ich historia.-Ja tam jestem bezpieczny o moje dane...eee jeżeli o to ci chodzi. Poza tym muzyka w formie mp3 jest bardziej dostępna.-No tak, możesz mieć wszystko od zaraz... A jak przyjdzie ci opowiedzieć o muzyce swoim dzieciakom to po co sięgniesz? To ze teraz mam mnóstwo płyt na półce zawdzięczam ojcu, który pokazał mi płyty winylowe. I one tam są, stanowią o kulturze, zainteresowaniach rodziców, tak jak książki."Hmmm... ja to tak widzę. Beznadziejnie sie czuje kiedy przychodzi mi gadać o muzyce którą znam tylko z mp3.
    k (28 stycznia 2007)
  • >>Można czytać wiadomości z gazety z kiosku, można w internetowym wydaniu tej gazety. Czy informacje czymś się różnią? no jasne, w necie artykuły są skrócone i nie zawsze wszytkie z danej gazety
    sivi (28 stycznia 2007)
  • po dluzszym namysle, berg, to co mowisz nie ma w ogole sensu. podobnie jak teoria pareto w takiej interpretacji. klasyczyn przyklad tlumaczenia magicznego:"to, co odroznia elite od mas nazywamy derywacja""derywacja sankcjonuje podzial na elity i masy" (inny sposob powiedzenia tego samego - ale prostaczkom wydaje sie to kolejne "madre" twierdzenie)ok - chodzisz do teartu i filharmonii? derywacja. jadasz w japonskich knajpach? derywacja. czytasz ksiazki? derywacja. grasz z nut nie bedac muzykiem? derywacja. itd. ale co to wlasciwie tlumaczy? nic. na tym polega tlumaczenie magiczne. nazwanie zjawiska ladnym slowem to jeszcze nie wyjasnienie.chociaz nie martw sie - stosujesz strategie prof. spiewaka, facet daleko na tym zaszedl.
    mw (28 stycznia 2007)
  • dalej nie kumam tego dżezu. a ze mp3 'do nas pasuje' - ciekawe..;>
    z (28 stycznia 2007)
  • nie chodzi o chwalenie się (nie jestem z tego faktu szczególnie dumny) tylko o dorabianie do pewnych rzeczy niepotrzebnej wg mnie filozofii. pozdro
    Texas Ranger (28 stycznia 2007)
  • >tym bardziej że ja np Davisa ściągnąłemno ale to sie chyba, texas, nie ma czym chwalic? pozdro
    tomek wasko (28 stycznia 2007)
  • przesada, tym bardziej że ja np Davisa ściągnąłem, a teraz płyta po płycie kupuję. poza tym, kim niby jest "amator jazzu"? bo brzmi dumnie...
    Texas Ranger (27 stycznia 2007)
  • 1. definicja o tyle nie pasuje, że "ciotostwo" i "wiocha" nie są do końca ocenami moralnymi, tylko ocenami z dziedziny smaku i wyczucia. przy czym nie wiem też na czym miałaby polegać ta "norma moralna", którą powinienem zawsze stosować - że ściąganie mp3 jest złem? :)2. a potrafisz określić ile ktoś powinien mieć włosów, żeby nie być nazwanym łysym? sofizmatem można podważyć każde słowo każdego wywodu i wbrew pozorom nie jest to wcale inteligentne.3. klasyka dla kogoś. jeśli pet sounds i smile to dla kogoś 10.0, ściąganie surf's up uważam za wieś, jeśli 5.0 to niezosiu, jakość dźwięku oznacza tu raczej niechęć do formatów magnetofonowych. dwoje redakcyjnych pasjonatów elektronicznego genre poznaje większość z mp3, to chyba nie przypadek. i to nawet całkiem do was pasuje. nie spotkałem amatora jazzu ciągnącego albumy z netu, te klimaty całkowicie się wykluczają.
    mz (27 stycznia 2007)
  • zgadzam się, że łatwiej i taniej, ale nie zgadzam się, że "teoria" bierze w łeb bo osłuchanie redaktorów użyłem tylko jako przykładu derywacji niezbyt ważnego dla budowy samej teorii. Poza tym większe osłuchanie writerów porcys od czytelników jest, że tak powiem, dogmatyczne. To znaczy, że czytamy porcys bo chcemy się dowiedzieć czegoś od kogoś kto wie lepiej. Chodzi o to, że nie tylko osłuchania używają do odróżnienia się od "mas".
    berg (27 stycznia 2007)
  • berg - latwiej (a na pewno taniej) byc osluchanym korzystajac - jak Twoim zadniem robia "masy" - z mp3. teoria bierze w leb, chyba ze zasugerujesz, ze kazdy z redaktorow portalu jest krezusem. pochodz moze jeszcze na pare wykladow, a moze na ktoryms bedzie bourdieu i pojecie kapitalu symbolicznego.
    mw (27 stycznia 2007)
  • nie możemy, marchewki podrożały o 50%
    berg (27 stycznia 2007)
  • ratuj sie kto może! czy ktoś ma jeszcze siłe dyskutować o empewszy? wszyscy ściagają, wszyscy macie racje,kto ma płyty ma fajnie, kto nie ten nie, muzyka jest jedna, ma łączyć ludzi a nie dzielić, ci co ściagjaą jutro do kościoła sie modlic, ci co obrażają ściągających też, a najlepiej to ulepcie se bałwana
    ryba (27 stycznia 2007)
  • ad "po pierwsze" - może i marne źródło, ale źródło Hipokryzja może się przejawiać na następujące sposoby:1 - oficjalne głoszenie przestrzegania określonych zasad moralnych i jednoczesne ich "ciche" łamanie, gdy nikt ważny tego nie widzi (np. głoszenie przez polityka, że walczy z korupcją i jednoczesne branie przez tego polityka po cichu łapówek),2 - stosowanie różnych, sprzecznych wzajemnie zasad moralnych przy różnych sytuacjach (np. wymaganie od dzieci, żeby nie piły alkoholu i jednoczesne upijanie się samemu),3 - wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej zbrodnię mordując nasze dzieci),4 - tworzenie obszarów tabu - czyli spraw, o których się nigdy nie rozmawia publicznie; zazwyczaj są to sprawy, które w świadomości wielu ludzi są niemoralne, ale są lub były jednocześnie masowo praktykowane.from http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzjamiałem na myśli punkt 3ad "po drugie" - co to znaczy "na bieżąco"? Potrafisz określić kiedy "na bieżąco" przechodzi w "już za późno"? Przecież każda płyta jest z przeszłości, choćby z poprzedniego tygodnia.ad "po trzecie" - może i nieuważnie czytam, bo nie mam pojęcia o co Ci w "po trzecie" chodzi. Tzn nie rozróżniam kanonu od klasyki.ad "ogólnie" - jako że byłem na aż 4 (nie wiem, czy nawet) wykładach z socjologii to zarzucę taką kurwa (rzeczywiście nieodzowne słowo na tym forum) teorię. Cały ten siedemdziesiątysiódmy spór nt mp3 na forum porcys możnaby podciągnąć pod Vilfredo Pareto i jego rozważania na temat elit. Elią nazwijmy Porcys, a empetrójkowiczów nazwijmy masami (ha zawsze chciałem być komunistą). Teraz wprowadzamy pojęcie derywacji, czyli wszystkiego tego czym elita sankcjonuje swoją pozycję i odróżnia się od mas. W tym przypadku jest to oczywiście wiedza, osłuchanie itd. itp. ale też stosunek do empetrójek. Dzięki nim można pokazać jak bardzo elity różnią się od "wieśniaków" i trwać na swoich cidierowo-oryginalnych szańcach. dobra... może to i lekka przesada, ale coś w tym jest.
    berg (27 stycznia 2007)
  • >tylko do amatorów elektroniki zasysanie bardziej pasuje niż do fanów jazzu, generalnie o, tego watku chyba jeszcze nie wyczerpalismy;> wlasnie chyba niezbyt tak jets bo wlasniew elektronice zdarzaja sie rzeczy ktore wymagaja b.dobrej jakosci dzwieku i to bywa wrecz warunkiem docenienia ale oczywiscie empetrojka empetrojce nierowna. nie omwie przy tym ze w jazzie tak nie jestnie rożumie. ze fan elektroniki to lubi rozne urzadzenia elektrotechniczne, roboty, komputer?;>
    z (27 stycznia 2007)
  • ale w sumie już wyczerpaliśmy temat w wątku mp3. cześciowo zgadzam się również z zosią :) tylko do amatorów elektroniki zasysanie bardziej pasuje niż do fanów jazzu, generalnie
    mz (27 stycznia 2007)
  • tak żeby dodać pikanteri rozmowie. nic nie stoi na przeszkodzie żeby ściągnąć płytę w formacie bezstratnym i wypalić na cd, co, pod względem jakosci nagrania, nie będzie sie różniło od przegrania płyty od znajomego...
    tygrysia maska (27 stycznia 2007)
  • >Dla mnie hipokryzja jest podpisywanie sie pod twórczością pewnych ulubionych zespołów jako "fan",bazując tylko na mp3a ja nie popieram. niby czemu mialoby tak byc? pewnie bo prawdziwy fan nie zaluje kasy? ale jak ktos nie widzi roznicy to to nie jest hipokryzja tylko odmienny poglad na istotnosc 'nosnika'. prawdziwy fan to prawdziwy fan tzn ze podoba mu sie muzyka i kropka a to co sadzi o mp3 to inna sprawa. a przegrana plyte moze miec prawdziwy fan czy to tez juz go dyskwalifikuje? nie badz taki zasadniczy :>
    z (27 stycznia 2007)
  • kacperskiego popieram
    mz (27 stycznia 2007)
  • po pierwsze mam wątpliwości co do twojej definicji słowa hipokryzja (nie mówiąc już o definicji jej czystej postaci) - bo tak jak ja rozumiem to słowo, musiałbym łamać własne zasady, czego nie robię. po drugie, przyjmując, że chodziło ci o coś na kształt niespójności logicznej, nie mogę się z tobą zgodzić. istnieje zasadnicza różnica między poznawaniem powiedzmy Tima Buckleya na bieżąco (kiedy nie może być jeszcze klasyką, duh), a poznawaniem go teraz. interpol to jest ekstremalny przykład i nie mój, więc o co ci chodzipo trzecie nieuważnie czytasz, bo mówiłem dawno, że nie chodzi mi o "kanon" tylko bardziej prywatną "klasykę", co też zależy w pewnym stopniu od klimatu - zassanie coltrane'a zdaje mi się pod każdym względem wiejskie
    mz (27 stycznia 2007)
  • Dla mnie hipokryzja jest podpisywanie sie pod twórczością pewnych ulubionych zespołów jako "fan",bazując tylko na mp3...Głupio mi by było,gdybym wszytskie płyty ulubionego espołu miał na mp3:/Dla mnie zaletą mp3 jest fakt,iż mozna sobie płytkę sciągnąć -jeśli mi się nie podoba,to "delete",a jeśli jest wykurwiaszczo zajebiaszcze,wtedy człowiek pragnie,aby płytka stała sobie na półeczce w domciu...
    kacperski (27 stycznia 2007)
  • mz - hipokryzja Twojej wypowiedzi polega na tym, że w różnych sytuacjach inaczej oceniasz ten sam proceder (zasysanie) w uzależniając ocenę od okoliczności. Twój argument o wyzwalaniu się od "dominujących nurtów" można z powodzeniem zastosować także do klasyki bo także w tej sferze nie wszystko jest jasne i to, co uznawane jest za klasykę nie koniecznie jest aż tak dobre.
    berg (27 stycznia 2007)
  • "Kto ściąga ten obciąga!"
    zbulwersowany (27 stycznia 2007)
  • >o ile mi wiadomo nie zasysam sobie żadnej (mojej) klasyki, nawet jak jest out of print. nie ma jak relatywizm moralny, michałku!
    tas (27 stycznia 2007)
  • szczeniackie 'ścionganie' płyt.kurwa.
    m. (27 stycznia 2007)
  • Dajcie już spokój z tymi mp3kami.Zasysanie to największe wieśniactwo z możliwych.To jak zbieranie puszek po piwie, kupowanie magnetofonu Panasonics (Panasonic) albo butów Adadasy (zamiast Adidasy). Albo jak słuchanie polskiego hip-hopu.Na nic się zda lansowanie tego, na nic głupie, bardziej lub mniej ideologiczne tłumaczenia.To po prostu SZCZYT WIOCHY.
    Beno (27 stycznia 2007)
  • to jeszcze wyjaśnij na czym ta hipokryzja polega, bo mimo że jest w czystej postaci ja jej nie dostrzegam. o ile mi wiadomo nie zasysam sobie żadnej (mojej) klasyki, nawet jak jest out of print.
    mz (27 stycznia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)