INNE - FORUM
Goodshity Worldwide
14 stycznia 2006Podchwycamy pomysł Porcysa ?
Dla mnie :
1. Jesse McCartney - She's no you
Dla mnie absolut. Kiedy pierwszy raz widziałem tego kolesia spiewającego o tym, ze chce Twojej "pieknej duszy" byłem bliski porzygania sie. I ta przepiękna niby-Linkin-Parkowa wstawka przy koncu ! Wymiot totalny. Natomiast She's no you to inna historia. Klient jawi sie nam jako młodszy brat Justina (te stylowe "Oh, no!" w chórkach!). Generalnie piosenka przez swoją prostote i naiwnosc mocno trafia, zostaje w głowie i sieje spustoszenie. Przyłapałem się wczoraj na nuceniu tego pod prysznicem. Ah, ah.
-
Beautiful Blunta to definicja 0.0
I (27 października 2007) -
>jeżeli to z Bluntem to żart, to wyjątowo kiepski. Ej, no ludzie. Przecież to jest tak irytujące, że człowiek ma ochotę rzucić cegłą w radio/telewizor. –crip, 14/1/2006 20:32
pomocna dłoń (26 października 2007) -
chgw
paj (26 października 2007) -
omg wtf crip otm -borys d, 15/1/2006 16:32 czego wlasciwie skrotem jest crip?
niedzisiejszy (26 października 2007) -
http://pl.youtube.com/watch?v=LF_09uU2ruc
jan_sagan (26 października 2007) -
yh
Guernica (15 stycznia 2006) -
no co ty, to jest trV
mt (15 stycznia 2006) -
>2. James Blunt - "Beautiful"omg wtf crip otm-borys d, 15/1/2006 16:32 co? nie jasno się wyraziłem? a tak btw, z chinką czikulinką żeście panowie przegięli, to jest polish badshit zupełny
mszt (15 stycznia 2006) -
>2. James Blunt - "Beautiful"omg wtf crip otm>Doherty sie stoczył. Romans z Kate Mossale jakby co
borys d (15 stycznia 2006) -
Ale zostaje we łbie i łomocze sie jak szalone ;)4. Babyshambles - Fuck foreverJa wiem - Doherty sie stoczył. Romans z Kate Moss, sprzedawanie swoich zdjęc gazetom, robienie z Babyshambles niewiadomoczego. A tymczasem to wtórny, choć solidny zespół. Płytkę całą z trudem dosłuchałem do konca, spodobał mi się tylko ten kawałek. Co my tu mamy? Chwytliwa melodia, fajna dynamika, kapke grunge'u - me like it. Zajebista piosenka do spiewania po paru piwach, jedyna trzyma przyzwoity poziom starych Libsów. Co do żenady - wspomniany Doherty, cała płyta i chujowy teledysk. Ale melodia zajebista.
kacpr (14 stycznia 2006) -
jeżeli to z Bluntem to żart, to wyjątowo kiepski. Ej, no ludzie. Przecież to jest tak irytujące, że człowiek ma ochotę rzucić cegłą w radio/telewizor.
crip (14 stycznia 2006) -
3. Emma Bunton, "Maybe"Ja wiem, że porcys już coś o tym skrobnął, ale mi się pierwszemu podobało, zrozumiano, baczność, spocznij. Zawsze uważałem, że jest najładniejsza ze Spice, to znaczy - wróć. Ona nie była najładniejsza, tylko jakaś taka najbardziej fizycznie, no, huhu, wzywająca. Taka przy ciele jakaś, keine Anorektische Torpedo. Taki porządny, słowiański tyłek, tuczony udźcem tura. (Nie jem mięsa). Ale nie o dupach miało być tym razem. /aha, akurat/ rzecz w tym, że fajna jest dynamika tej piosenki. Fajne jest to zniekształcone i schowane z tyłu "na na na na". Fajna jest ta nienachalna aranżacja. Te drobne smaczki, wiecie, technika użytkowa. Nie Ronaldinho, tylko Shunsuke Nakamura. No i co. No i tyle. Poza tym mnie kręci jej ciało, chciałem powiedzieć, postać.
Qba (14 stycznia 2006) -
tekst beautiful jest tak pretensjonalny, że chyba bardziej by nie mógł.
gościnnie (14 stycznia 2006) -
2. James Blunt - "Beautiful"Dzisiaj sobie pomyślałem, że to dobra piosenka jest. Konkretna historia, on ja zobaczył, ale ona ma innego i nic z tego nie bedzie, ale to jak na niego spojrzała, zostanie mu na zawsze w pamięci. Tekst nie jest pretensjonalny, jego prostota należy do dobrego gatunku prostoty. To samo z melodią. To, co niestety zbliża tą pieśń do rejonów jedynkowych, to głos samego wokalisty, który byłby dobrym środkiem na wywoływanie wymiotów (działanie uboczne: obrzydzenie pozostaje na dłużej, stosować tylko w nagłych wypadkach, połknięcia czegoś nienadającego się do spożycia). Poza tym pan James w teledysku zdejmuje buty (to już przesada).
mszt (14 stycznia 2006)