INNE - FORUM
Ile dostało "Worlds apart" na Pitchfork?
25 stycznia 20054.0...
tiehiehie...
Jak dla mnie to jest niewiele gorsza od "Source...", ale słuchałem z empechujek.
-
e tam, Zajebista plyta i tyle : P
kaha (1 lutego 2005) -
Wcale nie jest słaba, dla mnie jest bardzo fajna :PA Wy sie nie znacie :PZobaczymy co powie Wielki B.D :o
kacper (1 lutego 2005) -
Taaa ... A ja mam takie dziadowskie rekawice, ze jak je zaloze to jeszcze zimniej w paluchy. Jednak ogolnie pogoda sie polepsza. A na lato sobie plastikowe okna zrobie, bo w pokoju mrozi. Tak
Can - D (1 lutego 2005) -
a jutro ma byc troszke cieplej, hmm ;);
main (30 stycznia 2005) -
No słabe rzeczywiście. Za to pogoda dzisiaj ładna była.
elliot crane (30 stycznia 2005) -
No to wracamy. Slabe to "Worlds apart".
Can - D (30 stycznia 2005) -
No napisałem przecież. Momentami może i nawet interesujące, ale jako całość męczące i przekombinowane. I z tekstami też już pan cedric przegiął pałę zdecydowanie, w atdi jeszcze znał granice. Nie mam już tej płyty bo sobie nie przegrałem, ale jeśli dobrze pamiętam to najbardziej podchodził mi numer pt. eriatarka, zdaje się. Gdyby trzymali się bliżej tych rejonów, byłoby dużo lepiej. Ale chuj, znowu od tematu odeszliśmy.
elliot crane (30 stycznia 2005) -
A co sie Tobie np. na "Deloused..." nie podoba?
Can - D (30 stycznia 2005) -
MV to ja się przy pierwszym kontakcie nieco podjarałem, bo nie spodziewałem się wtedy, że ci kolesie pójdą w takim kierunku. Ale na dłuższą metę uważam, że jest to męczące, wysilone i przekombinowane. Ward nie miał tak przerośniętych ambicji jak jego koledzy i wyszło mu to na zdrowie, sparta o wiele bardziej mnie przekonuje.
elliot crane (30 stycznia 2005) -
No wlasnie ... Jak sobie posluchalem to ten wokal jakis marny , jakby po ciezkiej chorobie powstal. Kompozycje tez nijakie takie. Heh ... no to ciekawe co bedzie jak wyjdzie Mars Volta nowa i bedzie lepsza od Trailow... Jak narazie panstwo porcysowcy poprzestali na niszczeniu MV jako nedznego produktu magazynow muzycznych. A tak nie jest... Tak samo jak Trail nie jest produktem Porcysa ani Piczforka (co swoja droga zabawne - udowodnil to na tej plycie! )
Can - D (30 stycznia 2005) -
Może o tym nie powinienem się wypowiadać skoro nie słuchałem z CD, ale produkcyjnie płyta niestety również leży. Nie wiem kto im to zrobił, ale brzmią prawie jak creed czy nickelback, żeby nie powiedzieć velvet revolver. No i rezygnując z darcia mordy, keely naprawdę boleśnie obnaża swój marny warsztat (dla porównania taki jim ward między pierwszą a drugą płytą sparty zrobił wokalnie zajebiste postępy i choćby za to należy mu się uznanie, bo żadna z tych płyt wybitna raczej nie jest).
elliot crane (29 stycznia 2005) -
Początkowo płyta mi się bardzo podobała ; "czadowa" - pomyślałem po pierwszy przesłuchaniu; nadal mi się podoba, jednak umieściłbym ją pod "Madonną"; no ale, uwielbienie dla zespołu długo nie mogło maskować niedoskonałości... jak ktoś napisał, denerwują niektóre wstawki(kobiece chórki, odgłosy wsi, etc).. kawałki takie jak "Caterwaul" czy "And the Rest Will Follow" rzeczywiście są czadowe, ale to zajeżdzone schematy których ostatnio pełno (szczególnie w tak zwanym "new metalu (...)"; chłopaki brzmią, jakby się dali komuś/czemuś ujarzmić, smutne to trochę; gdzieś znikła ta charakterystyczna naturalna dzikość; a najgorszym dla mnie jest brak prawdziwego, miażdżącego zakońćzenia - takiego jak "Sigh Your Children" czy "Source Tags And Codes". pzdr.
majkel (29 stycznia 2005) -
No
Can - D (29 stycznia 2005) -
".... („tradycyjnie proszę o myślenie”). Może gdybyś sam stosował się do tego zalecenia, to nie powtarzałbyś jak automat poglądów Borysa. Rozumiem, że jesteście kolegami, a Borys pisze ciekawe teksty, ale – jak każdy – czasem się myli."NIC DODAC NIC UJĄĆ
widelec (29 stycznia 2005) -
aimarek, Benjamina mozna interpretowac przeciwko stanowisku Porcysia - ze nie ma czegos takiego jak aura plyt - ale tez chyba jak najbardziej za - on jest wewnetrznie sprzeczny. co z tego, ze nie odnosi sie bezposrednio do nosnikow muzycznych (chyba, nie pamietam dokladnie) - czy "1984" bezposrednio przewidywalo kariere kamer przemyslowych, internetu, reality shows?
Piotrek (27 stycznia 2005) -
tylko obawiam się, że nie masz racji. a na marginesie: jacek użył tego słowa na forum w niezobowiązujący sposób, mając na myśli nic innego jak "klimat".odniesienia do benjamina były dwa. mówienie o częstym powoływaniu się na aurę jest drobnym przekłamaniem i usprawiedliwieniem nadmiernej podniety mp3ójkowców treścią recki cooper temple, bo jakby podliczyć "żartow" z aury zdarzyło sie pewnie kilkanaście razy więcej niż powołań na aurę. z mojej strony to chyba koniec w tej kwestii.
mz (27 stycznia 2005) -
mz, jak zwykle niepotrzebnie się unosisz.Po pierwsze napisałem: "z tej aury, na którą tak często się powołują redaktorzy Porcys i przeciwnicy mp3". Ty napisałeś: "serwis porcys powołał się na pojęcie aury dwa razy (często?)"No więc jeśli koniecznie chcesz mnie łapać za słówka i ustalać czy często czy nieczęsto (co jest absurdem wg mnie), to odpowiem, że policzyłem te nawiązania do aury i wyszło mi, że grupa, którą nazywam zbiorczo "przeciwnikami mp3" pisała o aurze w ośmiu miejscach (4 razy pisali o tym redaktorzy Porcys). Jak dla mnie to często. Nie zamierzam tu znowu wzniecać dyskusji o mp3. Głos zabrałem tylko dlatego, że pojęcie aury dzieła sztuki funkcjonuje w antropologii czy też socjologii sztuki i chciałem doprecyzować jego znaczenie. Nie pamiętałem wtedy o tekście Borysa, który dość obszernie odniósł się do zagadnienia w recenzji Cooper Temple Clause. Dopiero po Twoim poście zacząłem szukać w archiwum i znalazłem wspomnianą recenzję. Odnosząc się już bezpośrednio do niej, chcę zauważyć, że Borys właściwie zaprojektował własną, intuicyjną definicję „aury płyty kompaktowej”, która to definicja nie wynika bezpośrednio z tekstu Benjamina, a być może jest z nim wręcz sprzeczna. A jednak nikt w żaden sposób nie podjął dyskusji z tym poglądem i formułka aury pojawiła się jeszcze…hehehe, siedmiokrotnie - podejmowana tak przez redaktorów serwisu jak i czytelników, którzy łączyli całe zjawisko z folią i pachnącą książeczką, co już jest bzdurą wg mnie i dowodem raczej fetyszyzowania oryginalnego egzemplarza aniżeli wchłaniania aury nosem. No i ogólnie, nie wiem po co te nerwy. Jak kogoś nudzi ta akademicka dyskusja to ma kilka innych wątków, w których może się wpisywać (o „potrawach, których nie ma”, „reklamach, których nie ma”, „słowach, których nie ma”, „turlaniu dropsa” itd.).I jeszcze jedno. Mz, bardzo mnie cieszy, że tak wielką wagę przykładasz do myślenia („tradycyjnie proszę o myślenie”). Może gdybyś sam stosował się do tego zalecenia, to nie powtarzałbyś jak automat poglądów Borysa. Rozumiem, że jesteście kolegami, a Borys pisze ciekawe teksty, ale – jak każdy – czasem się myli.
aimarek (27 stycznia 2005) -
main, bez urazy ale jakoś nie zauważyłem żeby jeszcze jakiś post podpisany "-" (no sorry, jestem kurewsko leniwy) pojawił się na tym forum, więc "przywłaszcze" sobie ten nickJuż w samym pytaniu (ile aury może mieć promo) jest zawarty pewna ironia, może gdyby był tam jakiś znaczek czy coś (nie mogę się przekonać do tych smiley'ów) nie było by całego *zamieszania*.wiesz, to jest wyjątkowo liberalne formu, możesz pod każdym wątkiem podpisywać się innym nickiem...i co z tego?ano nic.odnośnie rozumienia moich wpisów:lepszy jeden świadomy czytelnik niż setki tysięcy jamochłonów z papierem toaletowym zamiast mózgu.(uprzedzając ataki:nie zamierzam nikogo obraźić)również pozdrawiam Twój - (czyt. myślniczek, minusik)
- (27 stycznia 2005) -
ok, skoro jestes myslnikiem, to badz nim, ale wszedzie na tym forum;czytam uwaznie cudze wypowiedzi, a twoim obowiazkiem jest pisanie tak zeby wszyscy cie zrozumieli, jesli oczywiscie chcesz byc rozumiany; a nie zostales, bo +-3 osoby odebraly zart jako ironie; gdyby to byl zwykly zart, a nie glupi przytyk, ktory rowniez mnie dotyczy, to ok, ale nie byl nim, wiec nie ok;ciesze sie ze kupujesz plyty, nikogo tym nie urazasz; a slowka na juz "a" nie ma, skonczylo sie wraz z ostatnimi paroma postami;i ciesze sie ze chcesz skonczyc o tym pisac; ja tez;pozdr
main (27 stycznia 2005) -
No właśnie.
elliot crane (27 stycznia 2005) -
main specjalnie dla Ciebie podpis: - (czyt. minus, myślnik)i taka prośba: przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź bo nie chce jej tu wklejaćnie zamierzałem w żaden sposób nawiązywac do mp3, to raczej miał byc żart z mojej strony (btw szkoda że musze to tłumaczyć, przez to coś stracił...) a na koniec wyjaśnienie: bez urazy ale nie kupuje płyt dla aury tylko z szacunku do twórców,niektóre albumy warte są prawdziwego poznania.i natym zakończmy temat o mp3 a wróćmy do najbardziej oczekiwanej premiery ostatnich miesięcy.tyle.
- (27 stycznia 2005) -
grafoman:)
hehehe (27 stycznia 2005) -
W trybie sprostowania: serwis porcys powołał się na pojęcie aury dwa razy (często?) z pełną świadomością popełnianego "nadużycia". ("Jeśli jednak pokusić się o wyprowadzenie paraleli do schematu przedstawionego wyżej, a raczej adaptację mechanizmu form odbioru zapisu dźwięku do tego schematu, dostrzec można pewną prawidłowość." itd., polecam uważną lekturę).Tradycyjnie proszę o myślenie i weryfikowanie prawdziwości wyglaszanych sądów. NIE ZACZYNAĆ dyskusji o jebanym mp3. Tyle.
mz (26 stycznia 2005) -
P.S. Oczywiście cała ta aura jest totalnie abstrakcyjnym pojęciem i żarty w stylu "aura spierdoliła z płyty" mają na celu zdemaskowanie trochę idiotycznego według mnie hipostazowania jej, że tak to ujmę górnolotnie ;).
aimarek (26 stycznia 2005) -
No to ja też trzy słowa w tej kwestii. Tym razem będzie na poważnie, a jak kogoś to męczy, to niech nie odpisuje. Też gdzieś tam zażartowałem z tej aury, na którą tak często się powołują redaktorzy Porcys i przeciwnicy mp3. Ale wynikało to z tego, że chyba (podkreślam, CHYBA) nie rozumieją oni pojęcia jakim operują. Z tego co pamiętam i jak interpretuję teksty Waltera Beniamina, płyta NIE MOŻE mieć aury. Bo aura jest związana z wykonaniem muzyki na żywo. O aurze możemy mówić uczestnicząc w koncercie i jest ona nierozerwalnie związana z doświadczeniem słuchania muzyki na żywo, a nie z jakimś magicznym zamknięciem jej w artefakcie. Z tego punktu widzenia mówienie że oryginalna płyta ma aurę, a empetrójka jej nie ma, jest chyba nadużyciem. Jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić. W każdym razie jutro chyba pójdę do biblioteki i doczytam jak to właściwie było :).
aimarek (26 stycznia 2005) -
ej, ale nie lapiesz tego wysmakowanego szyderstwa chyba. przeciez to jest bardzo smieszne - koles wlasnie w jednym zdaniu zakpil sobie z wszyskich ktorzy wola oryginale plyty od mp3 bo przeciez wiadomo ze nie ma czegos takieo jak "aura". dajcie sie mu nacieszyc swoim dowcipem no
kinol (26 stycznia 2005) -
ano. my thoughts exactly
mz (26 stycznia 2005) -
" Ale czy takie promo też ma aure czy ma jej trochę mniej lub wcale?–-, 26/1/2005 19:14 "ej, koles, daj se za przeproszeniem siana, juz mnie wkurzaja te nawiazania do mp3, byla dyskusja w osobnym tredzie mogles sie tam popisywac; nie rozumiesz tego o co w tym chodzi, swietnie, ale niech o tym nie slysze co 2 topiki; i bys sie z laski podpisal;pozdr
main (26 stycznia 2005) -
hehe, no w sumie to promosy bywaja rozne. a propos cytacik z buddyhead - "Oh, and if you send us those tight-ass crappy promos without artwork or jewel cases, you'll be getting off to a bad start with us. The reason being is that it makes it harder for us to get any cash for it at the record store."
kinol (26 stycznia 2005) -
No tak, w sumie to nawet logiczne, bez urazy dla Porcys'a ale picz(st)fork to prawdziwy serwis muzyczny z którym wydawcy jak i czytelnicy (napewno niektórzy) się liczą.Ale czy takie promo też ma aure czy ma jej trochę mniej lub wcale?
- (26 stycznia 2005)