INNE - FORUM
Najlepsze recenzje porcysa
14 stycznia 2005w sumie ciekawe... ktore wam sie najbardziej podobaja.
-
Mam wrażenie, że przegląd twórczości Kraftwerk to jedna z najlepszych rzeczy jakie w ostatnich latach pojawiły się na Porcys - naprawdę świetne teksty, ale szczególnie chciałbym pogratulować Karolinie Miszczak, bo jej interpretacja "Radioland" zrobiła na mnie naprawdę wielkie wrażenie (sam mam bardzo podobne skojarzenia słuchają tego utworu, ale nie potrafiłbym tego ująć w taki sposób).
radioland (5 sierpnia 2013) -
http://www.porcys.com/Reviews.aspx?id=300 jak to mówią 'respekt' i kolejny dowód na to, kto wtedy pisał najlepiej w kraju.
?? (18 grudnia 2008) -
najlepsza jest o 1 thing, że Ronaldinho. no, ale w ogóle było dużo dobrych recenzji. np. ten 50 cent (i get money). dobre gówno.
kc (26 maja 2008) -
porcast - marek fall 'idziemy na mecz' wilki - świetnie napisane. dude, i like your style ps. tam w zdaniu o united powinno być stety, tak? :)
lukki (26 maja 2008) -
Jako że od totalnie niedawna zapoznaję się z Mars Voltą, pozwoliłem sobie przeczytać recenzje tu umieszczone i chyba tego się spodziewałem...tzn . że jak mi się podoba i uważam że wreszcie coś ciekawego mam na uszach, co zmusza do wsłuchania się..to musi być tu zjebane :) Pozdrawiam szanownych zjebujących równo po rajtach
Krist (18 kwietnia 2008) -
"Ta płyta przenosi mnie w inny wymiar" - czytamy w recenzji "Emperor Tomato Ketchup". "Zamykam oczy i wyruszam w podróż w inny wszechświat, jak by wyrazili się grafomani" - czytamy w recenzji "Fantastic Area". Nic nie szkodzi, dawno to było. Moją ulubioną i jak dla mnie najlepszą jest recenzja "Satanic Panic In The Attic".
Qfwfq (17 kwietnia 2008) -
of montreal zajebisty
c-u (6 lipca 2007) -
"mrok" - wlasnie wrocilem sobie i znow sie totalnie poplakalem ze smiechu
fabregas (4 kwietnia 2007) -
Trudno mówić o najlepszych, bo najbardziej zapadają w pamięć te spektakularne językowo/formalnie. Pierwszą, przeczytaną na Porcys była ta od The Stroke Is This It? i to do niej mam duży sentyment, Natomiast ostatnio, urzekła mnie twoja historia (na temat M.CH.R.) Tygrysia Masko, którą czytałem po wielokroć i za każdym razem razem zostałem a) poinformowany; b) ubawiony.. Z wdzięcznosci wklejam: CZŁOWIEK O IMIENIU TYGRYSIA MASKA W 1979 roku na japońskim ringu zadebiutował młody i zdolny wrestler Satoru Sayama, który dwa lata później, 23 kwietnia 1981 roku, w tokijskiej hali Kurumae Kokugikan zaprezentował swój nowy wizerunek, występując jako... Tygrysia Maska! W ten sposób Sayama miał przynieść sławę swojej rodzimej federacji New Japan Pro-Wrestling, która pozostawała w cieniu konkurencyjnej All Japan Pro-Wrestling i jej niekwestionowanej mega-gwiazdy, Mila Mascarasa. Jak można było przypuszczać, młody zapaśnik nie przyniósł hańby wizerunkowi Tygrysiej Maski. Dzięki zdumiewająco szybkim stopom i efektownym atakom z powietrza, a także mistrzowskiemu opanowaniu sztuk walki, nie tylko zyskał status niepokonanego (choć niektóre źródła podają, że kilka razy przegrał przez... dyskwalifikację), lecz również zaskarbił sobie sympatię młodzieży zafascynowanej telewizyjnym serialem. Sayama zdobył prestiżowe trofea WWF Junior Heavyweight oraz NWA Junior Heawvyweight, stając się inspiracją kilku innych mistrzów, że wspomnę tu tylko Jyushina "Thunder" Lygera, Wielkiego Sasukę i Hayabusę. Od 1983 roku wizerunek Tygrysiej Maski znajduje się w ciągłym obrocie, stale podkupowany przez najbardziej szanujące się federacje i ich wrestlerów, przynosząc krociowe zyski i zdobiąc oblicza prawdziwych mistrzów. Sam Sayama natomiast, przez wielu będąc uznawanym za tego jedynego, po kilkukrotnej zmianie pseudonimu (Super Tiger, The Tiger) zwrócił się ku nowej pasji - otworzył instytut Mixed Martial Arts i zajął się wykładaniem własnego, autorskiego stylu Shooto.
jane jane (4 kwietnia 2007) -
najbardziej śmiałem się z p.s do recenzji zwan. a najbardziej wkurwiła mnie recenzja stereo ewy braun bo pan redaktor jedzie po zaspole przy uzyciu niczym nie popartych stwierdzeń.
grossvan (4 kwietnia 2007) -
(znowu się pode mnie ktoś podszywa.dobranoc.)
camel (4 kwietnia 2007) -
Jaka waszym zdaniem jest najbardziej odjebana recenzja na porcys? glosujcie, oceniajcie. skala ocen standardowo 0.0-10.0 –Serge, 3/4/2007 17:57 No i moj typ na 0.0 to Oasis - Heathen Chemistry –Serge, 3/4/2007 18:00 imho HeathEn Chemistry to okolice 8.0-9.0 –assa, 3/4/2007 18:28 Moon & Antarctica - 0.0 –camel, 3/4/2007 18:33 Moon & Antarctica (Camel version) - 10.0 –krystyna, 3/4/2007 18:57 McLusky Do Dallas ze względu na anegdotkę - 10.0 –hunky dory, 3/4/2007 19:06 O.N.A. Mrok - 9.0 Offspring Splinter - 9.0 –woman, 3/4/2007 19:15 rice. 0.0. totalny brak argumentacji, agresywne i chamskie stwierdzenia. uogólnianie. –pan miyagi, 3/4/2007 19:16 (to jest temat, który ma szanse pobić rubika. wyłączywszy jego kasację, krach na giełdzie, openera jeśli pociągnie z czydzieści lat, no i koniec świata) –yeahnot, 3/4/2007 19:23 z recenzji lubie wciaz to soad. z plejow smieszy mnie chylinska –z, 3/4/2007 19:55 my chemical romance najlepsza od jakiegoś czasu i jedna z moich ulubionych. –low, 3/4/2007 20:15 >camel kopanie lezacego,ale borys odzegnywal sie od tego juz miiiiiiiilioooooooony razy.wiec bez sensu.
paweł (3 kwietnia 2007) -
bardzo dobra jest recenzja Yoshimi Flamingów, trafilam przypadkowo wczoraj o 3 w nocy chwile po lekturze keczupu na 10.0. Niby za duzo patosu, ale, zaskakująco, wlasnie tak jest ok. Ale w tym, ze Coyne nie jest artystą, wydaje mi sie, ze sie akurat mylisz, Borys. wlasnie dla przyczyn, ktore opisales, Coyne jest artystą, postacią w typie Oscara Wilde zawieruszoną przypadkiem w kiczowatym biznesie rozrywkowym, w ktorej swoim zwyczajem znakomicie sie odnajduje i wybornie sie bawi, grając wszystkim na nosie , jest tworcą 'na miarę swoich czasow'. jest muzycznym konceptualistą, ktoremu przy okazji daje sie te cudne idee wyrazic w mocarnym, przebojowym popie.a jednoczesnie podpada pod zabytkowe i anachroniczne pojęcie 'artysty' wlasnie na przekor temu swojemu zaprzeczaniu ( w otwarcie przesmiewczej i autoironicznej postawie), ze nim jest, dlatego, ze kpi, kiedy jest smiertelnie powazny i odwrotnie. "artysta jest sygnalem ostrzegawczym" - Coyne wypisz wymaluj.
a (18 kwietnia 2006) -
http://www.porcys.com/Reviews.aspx?id=138Tym razem najlepsze w sensie naprawdę zabawne, klawe, trafiony koncept.
?? (5 lutego 2006) -
Dobry playlist Wyszynskiego dzisiaj o Pogodno, tzn dobry literacko, najlepiej sie czyta w zestawie.
fan (6 grudnia 2005) -
co do tej marss volty, w sumie tej recenzji nie powinno być. skoro płytya sie nie podoba i nic nie ma sie powiedzenia na ten temat, to można to olać. nie interesuje mnie jazda przez miasto. tylko może nie "czaje" poczucia chumoru recenzenta
trrrr (4 grudnia 2005) -
napewno nie recenzja nin. klapa.
robocop (4 grudnia 2005) -
recenzja frances the mute mnie rozwaliła... (chociaz z sama ocena sie nie zgadzam- dobra plyta imo)
moot (3 grudnia 2005) -
przegialem.
dys (2 grudnia 2005) -
"a kto ty kurwa w ogole jestes,zeby mi wybaczac,cioto ? co cie tak boli,jezus,no dzieki,jestes wspanialy.naprawde,poziom bejowstwa osiaga tu momentami szczyty"Nie wydaje mi się żeby się do ciebie zwracał,zresztą to dość oczywiste, więc chyba trochę panie przegiąłeś
17 (1 grudnia 2005) -
wez czlowieku sie nie podniecaj,ja abstrahowalem troche od koncepcji,wytwarzajac swoja.a kto ty kurwa w ogole jestes,zeby mi wybaczac,cioto ? co cie tak boli,jezus,no dzieki,jestes wspanialy.naprawde,poziom bejowstwa osiaga tu momentami szczyty
dys (1 grudnia 2005) -
wybaczamy tym którzy nie zrozumieli koncepcji
lukki (29 listopada 2005) -
moim zdaniem na wyskosci 3 tracka faktycznie robia sie korki powazne,jednak wieksza slizgawka jest od poczatku.l,via l'viaquez to troche stare miasto,ale jednak nie konczy sie to wszsystko marszalkowska,bo to fajna ulica nawet,mimo tloku.o ile na pierwszym lp momentami mars volta zahaczala o chmielna,to teraz raczej blaka sie po starej pradze,i to tramwajem,a nie toyota.a z siedzenia z tylu chucha narabany jegomosc,i mowi,ze prog rock sie nie skonczyl,tylko dobili go nasladowcy patentow sprzed 30 lat,ale wyzwolenie nade4jdzie zza oceanu
dys (28 listopada 2005) -
ciężko to nazwać recenzją. No sorry, jeśli macie tak podchodzić do płyt, które wam się nie podobają, to wrzućcie je do brudnopisu, bo szkoda naszego i waszego czasu.
crip (28 listopada 2005) -
Płyta jak płyta, ale recenzja to jakaś kpina. Kandydat do gniotu roku. Zajrzę w archwium, może więcej takich kwiatków znajdę.
walter (28 listopada 2005) -
No zajebista. Tylko komu tę kawę?;)
Nn (28 listopada 2005) -
recenzja tak nudna i słaba jak płyta wiec chyba dobrze ;P
OTH (28 listopada 2005) -
moze czas na swoj wlasny blog panie borys;jak dla mnie recka slaba, brak merytorycznych argumentow; chociaz plyta faktycznie b.slaba
kurosawa (28 listopada 2005) -
Momentami nudnawa (w większej części), ale też plus za ideę. Jaki model Toyoty posiadasz? Corolla?
real bleble (28 listopada 2005) -
Nie ma co, robimy zrzutę na kwiatki i czekoladki dla pana redaktora
17 (28 listopada 2005)