INNE - FORUM
turlaj dropsa!
8 stycznia 2005czyli zadajemy trudne pytania
1. Jak miał na imie McGyver?
-
Muminki i allo, allo - R Z Ą D Z I ! ! !
daro (11 stycznia 2005) -
u nas telewizornia była przez pewien czas deficytowa, tośmy bawili się w sklep using trawa, kamienie i piasek. ach i foliowe worki. oczywiście każdy chciał sprzedawać i zabawa kończyła się w momencie, gdy wszytskie dzieciaki z placu kończyły sprawdzanie inwentarza a zaczynały podejmować się ról społęcznych. klops. ale fajnie było.fajnie żeście muminków nie oglądali i allo, allo.
ryba (11 stycznia 2005) -
>>Łukasz: Genialny Żółw - Kame Sennin (pisowni drugiego członu nie jestem pewna)
bh (11 stycznia 2005) -
dokurobej;))))))))jeszcze była bia czarodziejskie wyzwanie
z (11 stycznia 2005) -
Przepraszam za duza ilosc slow z koncowka "-miatajacy", ale jak juz cos utkwi mi na spojeniach nerwowych to szybko stamtad nie wychodzi ;)
Can - D (11 stycznia 2005) -
Nooo ... He-man wymiatal, choc nawet zbyt banalny jest do tego tematu :D Ale nie zapomne moich "ludzikow" He-mana i Szkieletora - te wszystkie pojedynki i wymiatanie ... ech - dawne czasy. A Szkieletor mial taka piekna fluorescencyjna czache na klacie i mu sie gorna czesc glowy oberwala, ale przez to byl jeszcze bardziej wymiatajacy. Ach te dzieciece zabawy :) A moze napiszcie czym wy sie bawiliscie w dziecinstwie heh
Can - D (11 stycznia 2005) -
A co z He-Manem???? Mocy posępnego czerepu i takie tam pierdoły? To była jazda. Najbardziej to lubiłem Szkieletora, hehe.
bleeeeeee (11 stycznia 2005) -
earth, fire, wind, water, heart... from the power of.... cośtam cośtam KAPTYN PLANET!!!!
bleeee (11 stycznia 2005) -
"Kapitan Planeta", pamietamy, po tym serialu zachcialem pojsc na ekologie lub ochrone srodowiska ;)choc troche infantylny i naciagany, fajnie sie to ogladalo ("Naprzod planeto!")
Łukasz (11 stycznia 2005) -
Ryj Kapitana Planety był żałosny i niebieski a "strachy na Lachy" pamiętam tylko z nazwy i mamiętam, że mi się podobały, ale o czym to było...?
daro (11 stycznia 2005) -
A ja tak zasune abstrahujac od "Anime" :D Pamieta ktos takie killery jak "Kapitan Planeta" - w razie czego to jest o ekologii i ratowaniu swiata - druzynka z pierscieniami wywolywala w ekstremalnych momentach pana Planete, co to walczyl ze zlymi szlamowymi stworami. I drugi fejwryt łan : "Strachy na lachy" - lecialy na 2 w piatki bodajze - bajka byla zamiatajaca , tylko za bardzo nie pamietam o czym. Jak ktos wie, to niech przypomni. Pozdro
Can - D (11 stycznia 2005) -
a w ogole ktos kojazy (gral) w gre "Kapitan costam" na pegazusie ? ona genialnie oddawala klimat filmu. gralo sie najpierw Nankatsu, a potem reprezentacja az do mistrzostw swiata (klimat 3 meczu gdzie jest bramkarz nie-do-pokonania i tsubasa sie wkurza i "uczy" super-przewrotki)... heh, genialne. napisy komend byly po japonsku i trzeba bylo sie ich uczyc na pamiec :> to byly czasy.., przychodzilo sie ze szkoly z kolegami i zapodawalo tsubase... btw. ta gra jest tez na komputer (przez jakis emulator).
grek (11 stycznia 2005) -
oh, okey. wybaczcie, nie mam netu.
grek (11 stycznia 2005) -
grek, chyba chodzi ci o kisugiego. on gral w tej reprezentacji. nie byl za dobry i, co juz pisalismy, mial pedalskie loczki.
bos (11 stycznia 2005) -
Czyżby nie było tu fanów pokemonów??? Czy to możliwe??? Przestaję w Was wierzyć!!!
bleeee (11 stycznia 2005) -
btw. w krolestwie kalendarza - w.i.a.d.o.m.o ! psychodelia ze slicznymi popowymi melodiami, moja druzyna :>
grek (11 stycznia 2005) -
o, rzeczywiscie byl izawa...okey, pomocnik. to kim byl 3 napastnik reprezentacji. jakis koles z Nankatsu, ale jak on sie nazywal (ten byl slaby :>) ?
grek (11 stycznia 2005) -
No w koncu moja mlodosc, Dragon Ball ;)Tak, Mr. Satan czyli herkules byl ojcem zony songa (jak ona miala?), ktora poslubil po turnieju bo kiedys obiecal jej to za cukierka (BOSS!), zapasnik, heh ale kim on byl w obliczy tronka (syn vegi/vegety) czy chocby...yyy, a jak mial ten maly koleszka songa, wywalili go z klasztoru i zaczal trenowac z songo u genialnego zowlia...jak on mial?mowcie co chcecie, ale kazda postac byla wyrazista, miala swoje 5 minut i miala w sobie cos za co mozna bylo ja lubic...(mam na mysli te pierwszo i drugo planowe), no i klasyczny watke pojednania dawnych rywali (songo i vega/vegeta) w obliczu prawdziwego zla (frezer/frezier?)picollo (szatan serduszko!), i pierwsza walka!eh, lezka w oku sie kreci, fajnie bylo kiedys byc mlodym
Łukasz (10 stycznia 2005) -
W koncowej fazie wygladal najlepiej, wczesniejsze byly srednie. Najbardziej mnie irytowala ta forma stylizowana na aliena:) A Mr. Satan chyba byl krewnym kogos waznego (nie pamietam kogo, ale zdaje mi sie ze ojcem zony Goku), wiec mial rodzinny immunitet;)
Cz (10 stycznia 2005) -
hmm harkules? w tym komiksie ktory czytalem byl nazywany Mr. Satan. wiadomo . mnie strasznie wkurzało ze nie było momentu w ktorym by porzadnie dostał, tylko go tak obijali najwyzej... dno. i Vega nazywał się Vegeta (jak to gowno). wiadomo ze inni też rzadzili. a pamietacie tego kolezke Freizer sie chyba nazywał... po koncowej przemianie wygladal jak taki chłopiec mały. koles byl niezły...
szatow (10 stycznia 2005) -
Herkules? W polskiej wersji to byl ten koles z afro chyba, taki pozer co bral na siebie fame za zwyciestwa zalogi Goku. Fajne akcje z nim byly;)
Cz (10 stycznia 2005) -
Dragonball to był jeden z ważniejszych elementów mojego chodzenia do liceum.Vega rządził. HERKULES!(Ale się czekało na walki Songo z Vegą)
Qba (10 stycznia 2005) -
Poza tym nie tylko Goku tam bossowal, wiekszosc pierwszo i drugoplanowych charakterow miala swoje piec minut (np. Gohan dopalony do walki z Boo).
Cz (10 stycznia 2005) -
dziwnym nie jest. dragonball zawsze zalatywał bossostwem.
mj (10 stycznia 2005) -
(tzn akurat ten tekst "łee, z palcem w nosie.." to dosłownie tak goku powiedział)
szatow (10 stycznia 2005) -
ej beje, ale czy ktos kuma dragonballa? najpierw byl chyba komiks a potem kreskowka. wkazdym razie przeczytalem z 70% tych wszystkich komiksow na pierwszym roku stodiow (zamiast uczenia sie) i normalnie prawie sie poryczalem w empiku jak przeczytalem ostatni tom. kurde. postac GOKU z jego bossostwem, ... ze on tam na koncu to prawie oswiecenie osiągnał juz..... pamietam była taka akcja jak dwoch bogow (jeden "trener" )przyglądało sie jego treningowi jak cwiczyl z 4 tonowymi obciążeniami na kazdej konczynie i costam ten drugi kolo pokpiwał "moj zawodnik robi to z 10 tonowymi obciazeniami.." czy costam a ten trener wtedy "Goku, sprobowalbys pocwiczyc z 20 tonowymi cięzarkami...?"Goku: .. moze byc ciezkoKoles: a po przemianie w super sayanina?Goku (po przemianie): Łeeee, z palcem w nosie..(przytaczam niedosłownie,ale o to chodzilo mniej wiecej). klimat tej bajki.!!!
szatow (10 stycznia 2005) -
oraz przeglad pola Rysia Stańka i nieszablonowosc Marcina Mieciela
Piotrek (10 stycznia 2005) -
Był nie do zatrzymania, łącząc technikę Dariusza Rzeźniczka i siłę Uli Borowki.
Qba (10 stycznia 2005) -
nie dryblował jak jacek berensztajn, a niczym mieczysław agafon.
bos (10 stycznia 2005) -
Bardziej przypominał Donatasa Venceviciusa, niż Dariusza Solnicę.
Qba (10 stycznia 2005)