INNE - FORUM
100 polaków, ktorych najbardziej nie ma.
5 stycznia 2005no dobra. jako autor wątku zapodaję pierwszą trójkę. nie sądze zeby ktos mogł mnie przebic. (chyba ze o czyms zapomniałem. zawsze mozna podyskutowac).
1.ewa drzyzga
2.ewa drzyzga
3.grażyna torbicka
-
moje pierwsze swiadome mistrzostwa to tez me w szwecji, wiec nie zgodze sie z zarzutem ze to, iz wole komentarz borka jest faktem tego ze urodzilem sie w czasach dekoderow itp. zgadzam sie ze kiedys szpaku to byl gosc, ale wlasnie KIEDYS. co nie zmienia faktu ze na pewno i tak nawet dzis jest najlepszy jesli chodzi o TV publiczna. tylko ze trzeba miec swiadomosc, ze to, ze on wtedy byl bossem wynikalo z tego, ze w zasadzie nikogo innego nie bylo - dlatego niektore jego teksty weszly do historii. i chwala mu za to. ja nawet z sentymentu ogladalem mecze Polski na MŚ z jego komentarzem a nie borka. i tu chyba dochodzimy do sedna problemu: gdy chodzi o mecze w ktorych identyfikuję sie z jakas druzyna ( w zasadzie sa tylko dwie takie obecnie: repra polski + pewien klub, nie bede pisal jaki bo sie burza rozpeta pewnie kolejna) to zdecydowanie rzadzi szpaku,bo zgadzam sie ze potrafi stworzyc specyficzny kibicowski klimat, gdy zas idzie o mecze np. ligi mistrzow to wole posluchac rzeczowego i znajacego sie na futbolu jak malo kto u nas borka, ktory na mecze kadry sie nie nadaje bo jest za malo zywiolowy.
tomek wasko (7 stycznia 2005) -
ta, te huh w nawiasie, i ej, w zasadzie nie powinienem odpowiadać, ale co tam...No ale argumenty też jak krowie placki. Co mi po tym, że "publika to lubi", co mnie to obchodzi? Ja nie lubię. I jeżeli ty sposób rozmowy o pani Teresie Borcz, Magdzie Środzie and so on nazywasz kulturą, to Kuba Wojewódzki powinien uczyć wychowania do życia w rodzinie w zerówkach. Cool, tak, ale jak mówią 'being cool is not cool anymore"Ja wysiadam.
rodion (7 stycznia 2005) -
lol, że piłka się już dawno skończyła.szkoda, że szpakowski nie jest już bossem w latach 2000-nych.
pe (7 stycznia 2005) -
borys. no to chyba przestrzeliles jak lesniak z anglia w chorzowie w 1993 (anyone? heh), mistrzostwa w szwecji pamietam bardzo dobrze, jakbym sie wysilil to bym se np. sklad holandii, szwecji albo danii przypomnial. flemming povlsen, tomas brolin, rob witschge, to byli goscie o ktorych juz dzis malo kto pamieta. ciekawe czy szpak.aczkolwiek zgoda, ze z wiekem jest coraz slabszy i dzis jak tv polonia przypomina migawki z igrzysk w barcelonie, to wydaje sie, ze wtedy dysponowal calkiem przyzwoitym flowem.
bos (7 stycznia 2005) -
dokładnie dsisdsdfiojdfsijodsfio!!!!!
mz (7 stycznia 2005) -
słuchalismy innego szpakowskiego. od kiedy "szpakowski" to jakies bzdurne ostatnie ME gdzie piłka się już dawno skonczyła. ME 92 albo MŚ 94, anyone? czy wtedy szpakowski plotkował o żonach zawodników? hello.biegła znajomosc beatlesów i floydów jest wiecej warta niż srednia znajomosc beatlesów, floydów i cooper temple clause. kwestia wyczucia czym warto sie zajmowac. ławką rezerwowych beniaminka primera division? szpakowskiego zapamietam jako człowieka który zajmował sie z *pasją* sprawami o wadze historycznej, w rodzaju MŚ. porownywanie jakichs srorków do najwiekszego zyjacego polskiego komentatora sportowego to absurd.może ktos sie nie wychował na tym człowieku, może ktoś reprezentuje epokę telewizji prywatnych, dekoderów, magazynów z dresiarzami w roli prowadzacych. spoko, ale niech pamieta że my mielismy bossa szpakowskiego w latach 90-tych, zanim całe to rozdrobnienie ilościowe i jakosciowe sie pojawiło. szpakowski komentując w czasie rzeczywistym bramke ronaldo w 1/8 z chile w 98 roku potrafił dostarczyć widzom ciarek, choć nazwał w zachwycie strzelca "romario" (ten do francji w ogole nie pojechał). to dopiero talent! (ja tu doznaję deja vu klasycznej dyskusji, której istoty nigdy nie rozumiałem. ale moze to sprawa pokoleniowa. ludzie którzy zaczeli sie interesowac muzyką gitarową w 2001 roku do konca zycia beda myslec, że strokes to bogowie. not to mention, że dla mnie futbol stracił rację bytu gdzies w połowie MŚ 2002.)
borys d (7 stycznia 2005) -
a tak w ogole to nie entiocho tylko el piojo :)
bos (7 stycznia 2005) -
no ale manipulujesz tu troche. bo borek nic nie wykul, a poprzez regularna obserwacje np. ligi hiszpanskiej posiada taka wiedze. zreszta chuj z borkiem. chodzi o szpaka. wiec:" Jak zydorowicz czy szpakowski czasami posługiwali się jakimiś "el matadorami" to było to nawet zabawne, ale dla borka np. claudio lopez to nie jest claudio lopez tylko claudio entiocho lopez itd."tak, to bylo zabawne, bo szpakowski i zydorowicz nie potrafili z reguly wymowic tych ksywek (darek do tej pory wiekszosc nazwisk czyta w jezyku nie wiem jakim, szpakowskim?). borek oczywiscie przegina tutaj, te teksty typu "jedenastka trenera mircei lucescu ze stadionu ali sami yen" zamiast "galatasaray", wiadomo, ale przynajmniej jest to jakas informacja ponad to, ze komentator nie umie czytac w obcym jezyku."Koleś od lat 80tych komentował mundiale, zachwycał się maradoną, to co się dziwić, że nie koniecznie frasują go szczegóły życia lewego obrońcy deportivo"tu mam dokladnie odmienne zdanie - szpakowski jest akurat dla mnie pierwszy w kolejce do opowiadania o ploteczkach typu zona beckhama. argument o maradonie jest smieszny, czyli co, ze dziennikarz muzyczny mialby sie zadowolic znajomoscia bitelsow i pink floyd? nie przerysowuj - szczegoly zycia nie, ale nazwisko tego obroncy powinien znac. kolo nie ma przeciez nic innego do roboty, jak wiedziec takie rzeczy."Aczkolwiek niekojarzenie piłkarzy biegających po boisku rzeczywiście byłoby ogromnym minusem, na szczęście nie spotkałem się jeszcze z taką wpadą."no jak to, stary, przeciez u dariusza to nagminne. to nerwowe szukanie na kartce jak sie nazywa ten koles z nr 20 na plecach i skonstatowanie po 10 sekundach ze "wesel" (czyli vassell).co do wiedzy, wiedzy szpaka nie ma.analizy czyta z napisanych przed meczem kartek, no bo jak koles sie jaka przez 88 minut, a potem przez ostatnie dwie napierdala jakas dygresje na temat sytuacji w polskim futbolu, to jest to co najmniej podejrzane.a sentyment do dziada tak wielu ludzi jest rzecza zrozumiala, bo byl to przez lata jedyny komentator - wystarczy jednak posluchac komentarzy dziennikarzy brytyjskich (podobno ruscy maja tez jakiegos szefa niezwyklego) czy przypomniec sobie ciszewskiego, zeby dostrzec przepasc.
bos (7 stycznia 2005) -
Zgadzam się, że Lisowi można zarzucić niekiedy grę pod publiczkę. Jako prezenter miał też zwyczaj robienia programów 'pod siebie', to on zawsze był w centrum.Natomiast są to realia prywatnej telewizji. Taki styl się ludziom podoba. Ale co ważne - Lis poza tą kiepską otoczką oferuje naprawdę ciekawe rozmowy, co chwila zakakując nie tylko widzów ale i rozmówców. Nie zajmuje się pierdołami, jak Najsztub (ej a w ogóle o co chodzi z usadzaniuem gościa na obracającym się fotelu, huh?), błyskotliwie reaguje na to, co jego goście mówią. Prawie zawsze myśli szybciej od nich. Gdy wybuchła 'pomarańczowa reowlucja', co zrobił? Pojechał na Ukrainę i udało mu się przeprowadzić mały wywiad z Juszczenką. Sam fakt jego skuteczności, kurde! Ważne jest też, że goscie, którzy do niego przychodzą, rozmawiają ze sobą, to nie jest wymiana programów i tez, Lis szybko naprowadza konwersacje na odpowiedni tor.Ponadto Lis łaczy twardość w rozmowach z kulturą. Nigdy nie naskakuje, zawsze mówi uprzejmym glosem, stonowanym. Nie jest miękki, ale nie jest - i tu się własnie najbardziej nie zgadzam -z ostatniej strony Super Expressu. Śmiesznie wygląda z tym żelem, ale co tam, ciągle jest cool.
Jędrzej (7 stycznia 2005) -
you diss szpakowski you diss yourself!! this guy made my teens!
borys d (7 stycznia 2005) -
ej, nie moge po prostu. kurde no !!!"szpakowski nie czyta gry" ?? to dziwne ze jako jedyny potrafi w czasie relacji wypowiedziec zdanie w stylu: "Liverpool zawerzyl pole gry...", czy "Real wyraznie przyspieszyl...". jego klasyczne obserwacje na bierzaco, ile razy doznawalismy z michalem... - ludzie, jak mozna nie doceniac tego kolesia. nawet nie za zaslugi, emocjonalne komentarze z MS tylko wlasnie za "czucie gry" (wyczucie). btw. ostatnio byla gala na polsacie i pokazywali bramki krzynowka. mozna bylo porownac klase komentatorow. borkek - klimaty udawanego podniecenia polaczonego z wiesniactwem, szpakowski - autentycznosc i szczere emocje.a 20 minutowe dygresje po powrocie. przeciez genialne :>
grek (7 stycznia 2005) -
dokładnie to co main napisał. "czy nie jest dla Ciebie przeszkoda ze szpakowski kompletnie nie czuje gry, nie umie jej czytac i prywatnie by sie nia wcale nie interesowal, gdyby nie pracowal w tym zawodzie?"Jest dokładnie odwrotnie, szpakowski moim zdaniem jako jeden z niewielu komentatorów potrafi "czytać grę", a przynajmniej kiedyś robił to znakomicie. z wiedzą wszyscy się uczepili, ale to spora przesada. Nigdy nie odczułem niekompetencji szpakowskiego (zaznaczam, że ostatnio rzadko oglądam, ale kiedyś nałogowo). Za to borek - użelowany dresik, marny nawet jako przydupas laskowskiego w canalu, z braku komentatorów na rynku przeszedł do polsatu, który z kolei niespodziewanie wykupił LM i MŚ i w ten sposób wypromował borka srorka. A on jest nie tylko przeciętnym komentatorem, ale też pozerem sztucznie kreującym się na znawcę - coś czego szpakowski nigdy nie robił po prostu. Czy borek musi kurwa zaznaczać co chwilę że zna ksywy hiszpańskich piłkarzy. Jak zydorowicz czy szpakowski czasami posługiwali się jakimiś "el matadorami" to było to nawet zabawne, ale dla borka np. claudio lopez to nie jest claudio lopez tylko claudio entiocho lopez itd. Mam to w dupie, że borek wykuł na pamięć skład realu sociedad z poprzedniego sezonu, to nie jest dla mnie żadna wiedza tylko profesjonalne przygotowanie do pracy; szpakowski widać że przeżywał naprawdę, a nie tylko chodził do pracy (nie no serio, nie kumam jak można widzieć to odwrotnie). Koleś od lat 80tych komentował mundiale, zachwycał się maradoną, to co się dziwić, że nie koniecznie frasują go szczegóły życia lewego obrońcy deportivo (pewnie borek sporo mógłby powiedzieć). Aczkolwiek niekojarzenie piłkarzy biegających po boisku rzeczywiście byłoby ogromnym minusem, na szczęście nie spotkałem się jeszcze z taką wpadą. Natomiast gdyby Szpakowskiego i Borka postawić gdzieś niespodziewanie (bez przygotowania) do konkursu na temat historii piłki nie wiem kto by wygrał - przecież Szpakowski zawsze zdawał się mieć większy zasób wiadomości na temat przeszłości futbolu. Poza tym liczy się sposób prezentacji wiedzy, a tak jak mówiłem u jednego wypada to naturalnie, u drugiego jak popisywanie.I jeszcze dodam, że dzięki Szpakowskiemu mam w głowie setki "flashbackow" z różnych klasycznych spotkań, fragmenty które utkwiły mi w pamięci częściowo ze względu na dopasowany do "powagi chwili" koment Szpakowskiego. Gdyby komentował je Borek pewnie nic bym dzisiaj nie pamiętał lub w wersji mute. Szpakowski po prostu potrafi(ł) wyczuć moment i miał możliwości, żeby powiedzieć coś co zapamiętamy i co może później być powtarzane przez parę lat w czołówce jakiegoś magazynu sportowego. Cała reszta funkcjonuje na zasadzie "o kurwa, chyba zaraz padnie gol, muszę się podniecić".
mz (7 stycznia 2005) -
Tomasz Lis jest inteligentny? cóż... :D Widziałem program o wypowiedzi Magdaleny Środy, którą zinterpretował jako- niedokladnie- "że mężczyźni chodzą do kościoła, żeby wiedzieć jak bić żony". W programie o Teresie Borcz bezczelną grą na emocjach doprowadził do płaczu rozmówcę, po czym dalej wypytywał go "jak to jest mieć pistolet przy skroni". A program rozpoczął symuląc myśli pani Borcz ("czy coś mi się stanie"- mówił dramatycznie- "czy oni mnie zabiją??!" już za tą szopkę powinni go ściągnąć). Czy wiec jest inteligentny? Jest zerem dziennikarskim, pozerem na amerykańską modłe z ostatniej strony Super Expresu. Na dodatek z mentalnością menela spod budki z piwem, wystalizowanego na eleganta. Gdyby to jeszcze ("Co z tą Polską?") było zabawne, jak już poważne nie może być! Ale jak gościł Najsztuba, przepasc intelektualna była tak wielka, a dowcip Lisa tak żenujący, że nawet tutaj nie potrafi się obronić.
rodion (7 stycznia 2005) -
no szpaku zwlaszcza zarzadzil jak komentowal pierwszy mecz po powrocie ( chelsea z kims ) i ok.70 minuty przestal w ogole obserwowac boisko tylko jebnal 20minutowa gadke na temat wplywu pieniedzy na futbol itp. to bylo cos!
tomek wasko (7 stycznia 2005) -
okres kiedy szpakowskiego odsuneli, byl najnudniejszym okresem w polskiej tv sportowo-futbolowej jaki znam; i szpakowski to boss, nawet jego pomylki sa zajebiste; facet pierdoli glupoty, ale chociaz kiedy to robi cos sie dzieje, ten czlowiek tam zyje; pamietam jaki byl "zawstydzony" i podekscytowany, kiedy komentowal pierwsze mecze po powrocie; nie ma polskiej pilki w tv bez szpaka;
main (7 stycznia 2005) -
ja nie moge znieść, że my z panem szpakowskim widzimy zupełnie co innego na boisku.
pe (7 stycznia 2005) -
otoczka wokol borka rzeczywiscie jest wsiowa ( vide jego towarzyszka zycia i jego przyjaciele typu swierczewski ) ale na pilce zna sie bardzo dobrze. ja go cenie najbardziej z naszych komentatorow.
tomek wasko (7 stycznia 2005) -
czy nie jest dla Ciebie przeszkoda ze szpakowski kompletnie nie czuje gry, nie umie jej czytac i prywatnie by sie nia wcale nie interesowal, gdyby nie pracowal w tym zawodzie? bo mi jako milosnikowi tej gry, sledzacemu najrozniejsze rozgrywki od kilkunastu lat - owszem. nie mam za grosz szacunku dla kolesia, ktory wie o futbolu tyle, co kazdy dziesieciolatek na podworku. wiec szpaku to co najwyzej vince clarke (rzeczywiscie zrobil pare kultowych knotow).wsia zalatuje glownie glos romana "ja musze powiedziec" koltonia. borek ok.
bos (7 stycznia 2005) -
dziennikarze jazz forum lol!szaranowicz w skokach troszkę rzeczywiście przekracza dopuszczalne granice "robienia klimatu", ale jakie skoki, jakie skoki. szaranowicz to dla mnie studio mistrzostw świata 94, igrzyska 96, michael johnson frankie fredericks, a nie skoki 2004. to samo szpakowski, który nawet teraz na starość jest sto razy lepszy od borków i innych profesjonalistów zwyczajnie odwalających robotę. 100000 klasycznych komentarzy szpakowskiego, na których się wychowywałem. kultowe pomyłki w pasji i zapamiętaniu. robiebie otoczki - że zawsze odda atmosferę wokół spotkania, nastroje panujące na mieście na przykład. sam jego głos kwintesencja komentatorskiego timbre (dla porównania zalatujący wsią i dresiarstwem głos borka. nie mam nic przeciwko, ale warunki nie predestynują do tego zawodu po prostu). jeśli szaranowicz to waters, szpakowski cohen albo waits
mz (7 stycznia 2005) -
a pamieta kto jeszcze zacną bande z ballady o l.z.e. :joanna naturalny (!) czarek m. czy tam b.i ten fotograf pan roman bodajże, hie hie
fahrmi (7 stycznia 2005) -
szpakowski i szaranowicz to sierocki i fabianski polskiego dziennikarstwa sportowego. szpakowski przykladowo chwali sie ze nie zna skladu deportivo, bo "po co skoro mam to napisane w internecie". cos jakby sie tu borys szczycil ze nie wie kto gra na gitarze w radiohead. reasumujac, nie ma ich na 100%. a panowie z porcys to chyba sporadycznie sport ogladaja (vide wayne RONNEY w relacji z enon), wiec moze tu niekoniecznie sa najmocniejsi.
bos (7 stycznia 2005) -
Dziennikarze Jazz Forum. (Na koncercie Ścierańskiego w Tygmoncie wpieprzali pierożki, spozierali spojrzeniem o-matko-weźcie-go-stąd-co-za-lamus-w-koszulce-daft-punk, a potem... SPALI).Dla pełnej postaci faktu: jakieś 1,5 godziny wcześniej dali mu nagrodę dla najlepszego basisty sezonu.
Qba (7 stycznia 2005) -
Oj, chyba kolega skoków narciarskich komentowanych przez Szaranowicza nie ogląda?A Szpakowski niby lepszy od Borka? Bez przesady! Borek jest jaki jest, ale komentować w miarę potrafi...
Ruud (7 stycznia 2005) -
obstawialiśmy z jackiem kiedy borys się pojawi. szaranowicz / szpakowski?? co? starzy są ale bez przesady kurwa, bez nich w tym kraju zostałby basałaj i borek. dodam zuza ziomecka.
mz (7 stycznia 2005) -
Jejku, zapomniałem, jak się nazywa ta prowadząca "Sprawę dla reportera", samozwańczy, nadęty bicz boży pod tytułem "wszyscy kradną", który nie rozumie o co chodzi w sprawach, które prowadzi (wszyscy ją wpuszczają w maliny).Chyba Elżbieta Jaworowicz, ale wiadomo o kogo chodzi w każdym razie.Tomek G.
Tomek Gwara (7 stycznia 2005) -
Trzeci i czwarty z braci Hautameki
palczak90 (7 stycznia 2005) -
ej no, a Norbi?
ja tylko gościnnie (7 stycznia 2005) -
tj trudne pytania tyle wytrzymywal ;-)
viktor (7 stycznia 2005) -
jedrzej: nie wiem, moze w TV tak to wyglada ale mialem okazje byc na paru publicznych spotkaniach z marszalkiem/ premierem/ szefem MSW/ szefem SLD/ sekretarzem gen. partii itp,itd... i wytrzymywal gora 30min.
viktor (7 stycznia 2005) -
uff na szczescie nie jestem w pierwszej setce
borys d (7 stycznia 2005)