INNE - FORUM
filmy
27 grudnia 2004może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie
na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)
-
typowe, Polska i Polacy... w najwazniejszej kategorii na najlepszy film oddano w sumie 35tyś głosów na wszystkie nominowane, a na sam Katyń 4 razy więcej - jak zawsze wiocha
darw (17 lutego 2008) -
Katyn, Poland: 93 % Total votes: 142254
Wajda (17 lutego 2008) -
http://movies.nytimes.com/awardsseason/oscars2008.html
mozna glosowac (17 lutego 2008) -
niestety, żeby obejrzeć There will be blood przed oscarami trzeba się wybrać do cinema city...
sas (17 lutego 2008) -
phi, kiedyś byłam na seansie gdzie widzowie chcieli się bić, jedna panna gadała przez telefon, inna panna od połowy seansu mówiła, że musi już wyjść, bo się umówiła z kimś, no i jeszcze picie piwa i chodzenie do łazienki co pięć minut, czułam się jak na meczu albo w jakimś grindhousie. a dziś wybieram się na "no country for old men", miałam iść do galerii mokotów, ale teraz to się boję.
a psik! (17 lutego 2008) -
>biedaku-kto chodzi do multipleksów, no przynajmniej nie w weekendy i w godzinach wieczornych, c'mon ;P ten kto idzie na przedpremiere "there will be blood". 17, ja chyba we wtorek zamierzam zobaczyc, to chetnie podyskutuje potem, elo
tomek wasko (17 lutego 2008) -
biedaku-kto chodzi do multipleksów, no przynajmniej nie w weekendy i w godzinach wieczornych, c'mon ;P raz pamiętam, na 300 w cinema city w galerii karkowskiej, siedzieliśmy obok parki, konkretnie- ja siedziałam obok laseczki, która ze swoim uchonaym wpierdzielała coś smierdzącego. mało tego oblizywała swoje paluchy, poprawiała włosy i na końcu całowała swojego misiaczka, boże masakra. od tamtej pory moja noga nie przestapiła progu cinema city ;D
sivi (17 lutego 2008) -
na wstępie: wiadomość do pary okupującej miejsca siedzące D6 (Pan) i D7 (Pani) podczas seansu filmu there will be blood dzisiaj w cinema-city(galeria mokotów - warszawa) o godzinie 19.15: "uwaga, uwaga kurwa. spierdalać" najpierw wpieprzali popcorn. przez resztę seansu nie mogli się zamknąć rzucając żałośnie głupie komentarze. prośby zamknięcia ryja skutkowały jeszcze większym debilizmem i chamstwem. nie mam dwóch metrów, toteż nie zajebałem wam. ale czekajcie aż podrosnę sukinsyny głupie nie no, naprawdę, jak bardzo nie ma jedzenia popcornu i gadania w trakcie porządnych filmów. od tej pory na seanse dobrze się zapowiadające, nie chodzę do multipleksów wcześniej niż tydzień po premierze (w pierwszych dniach wyświetlania jeszcze jest sporo ludzi, a potem 3 osoby na salę) a co do there will be blood: w obliczu powyższego głupio mi krytykować, bo totalnie nie mogłem się skupić, przemyśleć, a częstymi momentami gubiłem wątek. ostatecznie nie skumałem filmu, a raczej nie znalazłem jakiejś pasującej mi intepretacji. kilka scen bardzobardzo, choć byłyby bardziejbardzo gdyby nie D6-D7 muzyka świetna. choć zapomniałem, że greenwood i w ogóle, a nie znam jego poczynań solowych, to się trochę zdziwiłem po powrocie z kina przypomniawszy sobie, że on właśnie był twórcą soundtracku no i kreacje aktorskie - dla mnie KOSMOS, KOSMOS, KOSMOS tak czy siak, nie zostałem zniszczony jak już mówiłem
17 (16 lutego 2008) -
mulholland drive na ale kino dzis.
db (16 lutego 2008) -
"no country for old men" dzisiaj widzialem, masakra jakie dobre. –tomek wasko, 16/2/2008 01:00 ojej, ojej, się podjarałem jeszcze bardziej. zajebisty weekend w kinie, nie ma co –17, 16/2/2008 03:34 nie piszcie nic o nowych coenach, póki nie zobaczę ;p a idę dopiero jutro, hehe
sivi (16 lutego 2008) -
http://movies.yahoo.com/feature/indianajones.html?showVideo=1 Indy! Indy! Indy!
bumbum (16 lutego 2008) -
"no country for old men" dzisiaj widzialem, masakra jakie dobre. –tomek wasko, 16/2/2008 01:00 ojej, ojej, się podjarałem jeszcze bardziej. zajebisty weekend w kinie, nie ma co
17 (16 lutego 2008) -
>czworkowe w jakiej skali? w skali porcys czyli do 10. "no country for old men" dzisiaj widzialem, masakra jakie dobre.
tomek wasko (16 lutego 2008) -
jakoś ostatnio w tvn leciało "w słusznej sprawie" i tam pojawia się nastoletnia Scarlett J. heh...zabawny ptyś. polecam wszystkim wczesnego Arniego w "raw deal" - co przetłumaczyli u nas na "jak to się robi w chicago" (ciekawe prawda?). Rewelacja!
MatRu (16 lutego 2008) -
imo Cocker całkiem zjebał come together. za to podobało benefit of mr kite w wykonaniu tego ziomka.
gwen (15 lutego 2008) -
ja jak chce klimatu fargo to wlaczam 'na dobre i na zle'
koniczyn (15 lutego 2008) -
klimat fargo to zajebista sprawa, ale jak chcę klimatu fargo, to włączam fargo.
bardamu (15 lutego 2008) -
moim zdaniem jedynym człowiekiem,który może bez żenady śpiewać utwory the beatles jest joe cocker,ma facet to wyczucie.czy jak to nazwać,a bono faktycznie niesmaczny.bracia coen odwalili za to kawał dobrej roboty,ich film w klimacie nawiązuje do fargo ale to chyba nie zarzut?
paj (15 lutego 2008) -
a jeszcze był Across the Universe i w ogóle zaskakująco dobry film jak dla mnie, 7.4 daje, szczególnie tło historyczno-kulturowe mi się podobało. a piosenki beatlesów w tych musicalowych aranżach można przeboleć. a day in the life było ok na ten przykład. na minus to że wystąpił bono.
gwen (15 lutego 2008) -
ponadrabiałam zaległości ostatnio (nie ma to jak być po sesji) i tak: pokuta to średniactwo mocne, Keira wyglądająca coraz gorzej i ogólnie druga część lepsza dla mnie od pierwszej czyli tak 5,5 w skali porcys. Clayton lepszy trochę okolice 6,5. to nie jest kraj dla starych ludzi bardzo ok i w sumie nie zdziwie się jak się oskary posypią dla Coenów 7,3. A jeszcze był American Gangster tak na 6,0 około, Danzel w ogole nie pasuje do tej roli i w ogóle nudny troche to film. to chyba tyle z moich kinowych wojaży w ostatnim tygodniu. kocham ferie.
gwen (15 lutego 2008) -
właśnie wróciłem z przedpremierowego There Will Be Blood. film porażający, Day Lewis genialny, młody Paul Dano też wymiata, muzyka Greenwooda kosmiczna, Kubrickowskie klimaty wręcz
cromwell (15 lutego 2008) -
"na minus na pewno to drugie dziewczę, które grało Briony" zgadzam sie, w ogole do mnie nie trafialo to jak grala.
Dr Oetker (15 lutego 2008) -
pokuta świetnie nakręcona (wiadomo, że długi przejazd przez dunkierkę plus jeszcze keira w zielonej sukni w bibliotece), dobry motyw muzyczny i rewelacyjna młoda ronan. na minus na pewno to drugie dziewczę, które grało Briony i rozklejenie się w drugiej połowie (pierwsza trzyma poziom smitha, druga graftmanna, to się chyba wszystkim rzuca w oczy; bardzo 'niewykorzystany' jest ten film) z trzech widzianych przeze mnie kandydatów oskarowych 'pokuta' chyba najsłabsza. w "claytonie" najlepsze pocenie się w kiblu (swinton w ogóle moja faworytka), w "no country for old men" rządzi bardem, chociaż całość też w porządku - zwłaszcza za niezły myk z zostawieniem bohatera. z drugiej strony za bardzo mi zalatywało klimatem "fargo".
bardamu (15 lutego 2008) -
czworkowe w jakiej skali? przyznam, ze po jakiejs godzinie tez odczulam chwilowe znuzenie, ale na krotko!
Dr Oetker (15 lutego 2008) -
a mi sie "pokuta" nie podobala, znaczy poczatek jeszcze w miare spoko, troche sie wkrecilem nawet i czekalem jak sie akcja rozwinie, ale druga czesc filmu straszna kleska. gdyby nie swietna scena na plazy w dunkierce, to dalbym dzies 3.0, a tak powiedzmy ze czworkowe kino.
tomek wasko (15 lutego 2008) -
Właśnie wróciłam z seansu "Pokuty" - bardzo poruszający film. Ciekawa fabuła, świetna muzyka no i rewelacyjne zdjęcia! Obsada także niezła. mam zamiar wybrać się na "Rezerwat", warto?
Dr Oetker (15 lutego 2008) -
wczoraj obejrzałem persepolis, naprawde zajebiste, wiecej takich bezpretensjonalnych, nie silacych sie na nic filmow
... (15 lutego 2008) -
niechże mi ktoś przypomni w jakim filmie jedną z ostatnich scen była taka że facet jest w jakimś domu na plaży i w pewnej chwili woda z morza zalewa cały ten dom w srodku
m (14 lutego 2008) -
może londyn był za mało gothamowy jak dla mnie, a za bardzo paryżowy w stylu amelii - tyle, że w nocy i z "mrocznym" filtrem? - zwłaszcza na początku drażni scena z szybkim przejazdem przez uliczki; za dużo komputera, za mało pomysłów. bruki się świeciły, a szczury dorzucili dla przyzwoitości, że niby jest syf. to już 'charlie' (swoją drogą wybijający się ponad przeciętność tylko w scenie z monolitem) był dużo ciekawszy wizualnie. uwielbiam burtonowską estetykę, ale w "sweeney" coś nie wypaliło, wbrew słowom deppa miasto nie prezentowało się tak, jak przystało "wielkiej czarnej jamie, zamieszkiwanej przez plugastwa świata" (cytuję z pamięci). film bardziej dla fanek jacka sparrowa (aaa! johnny śpiewa! sikamy po nogach!), niż dla fanek/fanów burtona. (no i za mało rickmana) pokój
bardamu (6 lutego 2008) -
Taaa bardamu, napisz jeszcze, że kiczowate było, co? I może przestylizowane, cooo?
szczur (6 lutego 2008)