INNE - FORUM

filmy

27 grudnia 2004

może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie

na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)

edgar
  • ja na 'juno' byłam już dwa razy i poszłabym jeszcze dwa gdyby nie to, że raczej szkoda mi już pieniędzy.
    a psik! (27 marca 2008)
  • dla mnie też Juno był taki sobie, ale mimo wszystko na plus. za to dopiero niedawno zobaczyłem Tajemnice Brokeback Mountain i tym samym Ang Lee w mojej prywatnej liście geniuszy kina awansował do pierwszej piątki. chociaz już po lekturze Burzy lodowej nieomal się do niego modliłem...
    Józef K. (27 marca 2008)
  • w temacie JUNO. muszę się niestety zgodzić z użytkownikiem aaa film jest bardzo średniawy -jawnie wymuszony humor(dialogi!). było stosunkowo niewiele okazji do śmiechu -wykalkulowane motywy w rodzaju wspólnego doznawania przy muzyce(żenadne), czy rzucania nazwami zespołów (Sonic Youth, The Stooges, Patti Smith) -przydałoby się żeby w takim filmie główna postać wzbudzała sympatię. tymczasem mamy do czynienia z bohaterką spod znaku "jestem szalona, zabawna i naturalna... tzn. tak o mnie mówią inni, bo ja to sama nie wiem. jebie mnie to. whatever", czyli spod niemożebnie wkurwiającego typu. oraz "ej, jeśli rzucę 200 żartów w ciągu pół minuty, może któryś zabrzmi naturalnie?!". BARDZO IRYTUJĄCA w swoim "tryin' to be cool" (w tym temacie "tryin' to be cool: śmieszny tekst michael'a cery bliżej końca filmu). A trzeba zaznaczyć, że film jest oparty na postaci tytułowej bohaterki w stopniu kluczowym -przerysowana postać matki adopcyjnej(?), a postać ojca mocno niedorobiona -co do cery: mnie bawi sam widok tego kolesia, a był niestety mało wykorzystywany. wrzuciliby go w postaci jakiegoś loga/ikonki w rogu ekranu - film wiele by zyskał, hah miałem jeszcze kilka uwag, ale nie pamiętam w tej chwili. tak czy siak w trakcie seansu chciałem momentami opuścić salę (bardzo irytująca główna bohaterka) film na pewno nie był jakimś gównem, kilkanaście razy się uśmiechnąłem. jednak moje nieograniczone dotąd zaufanie w gust filmowy tomka wasko i jego opinie na temat juno, rozbudziły nadzieje, ach a tu: średniej jakości kalka. z irytującą bohaterką, indie-otoczką, wymuszonym humorem. i dupa (żeby nie było, że jeżdżę po wszystkich takich komedyjkach: superbad co najmniej dobry, z zajebistymi highlightami; knocked up świetny; little miss sunshine z tego co pamiętam absolutnie rewelacyjna)
    17 (aukcje bedom wieczorem) (27 marca 2008)
  • "na złamanie karku" tez okej.
    dziewczyna (26 marca 2008)
  • wiecie, ze mlody lubaszenko wygladal jak albarn http://www.lublin.mm.pl/~prus/praca/wywiady/lubaszenko.gif http://www.geocities.com/soho/studios/6175/damontit.jpg
    nioska (26 marca 2008)
  • oprócz tego wszystkiego co tu wymieniono(KOLA!!!) Opowieści o zwyczajnym szaleństwie szczególnie z filmografi Zelenki należy zobaczyć. Z noowych czeskich jeszcze Dzikie pszczoły, całkiem fajne. Ale warto dogrzebać się też do starszych tytułów, np. Postrzyżyny - coś pięknego... albo trochę nowsze Pielesze...
    Józef K. (26 marca 2008)
  • Ja tam z czeskich filmów polecam świetną komedię "Jedna ręka nie klaszcze".
    Rudestus (25 marca 2008)
  • jeśli chodzi o sveraków to jeszcze 'szkoła podstawowa' daje radę. jak dla mnie z czeskich filmów to 'samotni' absolutnie obowiązkowi.
    a psik! (25 marca 2008)
  • quasi dokument to czeski sen i to jest cos, co by raczej zadnemu z naszych mlodych twrcow do glowy nie przyszlo (przy czym calkiem dobre tez jest)
    czecholub (25 marca 2008)
  • "jazda" średnio nowa już jest bo ma około 15 lat już mniej więcej. w święta na tvp kultura leciał inny zajebisty film Sveraka - "Kola". "Butelki zwrotne" średnie, nie mają startu do dwóch wymienionych przeze mnie wcześniej. z ostatnich lat polecam ci bardzo fajny "sex w brnie". Filmy Zelenki, ale to chyba oczywistość zbytnia. jeszcze pamiętam że z tych nowszych to np "obsługiwałem angielskiego króla" było ok i taki quasi-dokument o otwarciu supermarketu, którego tytułu nie pamiętam. Daję radę czeskie kino ogólnie.
    gwen (25 marca 2008)
  • moglibiscie cos z nowych czeskich filmow polecic poza 'jazda'? widzialem butelki zwrotne i mam calkiem pozytywne odczucia.
    camel (25 marca 2008)
  • z dżonem kjusakiem?
    zbulwersowany (25 marca 2008)
  • poszukuje tytułu filmu. leciał ponad dekadę temu po "z archiwum x" na dwójce, ale starzy mi kazali iść spać: koleś się budzi patrzy chyba na jakis maszynopis, nastepnie wychodzi z chałupy. zima. lepi kulę śniegową i celnie ciska w drzewo. jedzie gdzieś autem i chyba telefonuje potem (wcześniej?) do jakiejś babki.
    olo (25 marca 2008)
  • Jazda - wiadomo. "jedziemy za darmo" - przypominam sobie zawsze na trasie.
    borys d (17 marca 2008)
  • kategoria glupi tytul-mega film: podroz czerwonego balonika. jak dla mnie skromnie zakosil bardzo mocne filmy poczatku tego roku.ktos widzial?
    krwki (17 marca 2008)
  • Dla wszystkich, którzy nie widzieli "Lars And The Real Girl" gorąco polecam, bez dwóch zdań top3 najlepszych filmów 2007. Co do "Motyla" to mnóstwo rekomendacji narobiło mi smaku, a ostatecznie chyba trochę się rozczarowałem. Przez pierwsze 30 minut czułem się niemal jak tutaj Józef K., potem przyszły odczucia sasa, a na koniec nie pozostało nic. Choć film naprawdę ładny, no i genialny od strony realizacyjnej.
    łh (16 marca 2008)
  • ostatnio do jakiegoś dziennika dołączony był świetny czeski film "Jazda", tym którzy nie widzieli polecam.
    gwen (15 marca 2008)
  • właśnie obejrzałem la sconosciuta(nieznajoma)giuseppe tornatore i powiem wam,że dawno nie było tak mocnego obrazu ze starego kontynentu(no,był jeszcze motyl i skafander)scenariusz i gra aktorska na mocarnym poziomie.
    paj (15 marca 2008)
  • >>no wybacz, ale mam inne zdanie –Józef K., 15/3/2008 17:19 Wybaczam... (: Ważne że film świetny.
    sas (15 marca 2008)
  • 1000
    van der robaque (15 marca 2008)
  • no wybacz, ale mam inne zdanie
    Józef K. (15 marca 2008)
  • o kurwa:p Sorry, cóż mogę więce powiedzieć... Czasami mi się to zdarza... A tak już na serio to mnie wcale film nie zdołował dlatego, że NAWET jeśli spotka mnie taka sytuacja to wcale nie oznacza to końca życia.
    sas (15 marca 2008)
  • tak tu się ambitnie zrobiło.. a widział ktoś lejdis? jak wrażenia? imo, całkiem dobre.
    camel (15 marca 2008)
  • o aborcje chodzi, intelygencie –łódź motorowa, 15/3/2008 10:49 a nie o eutanazje?
    petit parisien (15 marca 2008)
  • tu mi się dowcip przypomniał jak to dziennikarz na koferencji prasowej zwraca się do Wałęsy: - podobno używa pan słów których znaczenia pan nie rozumie... - to ma być do mnie dyfuzja? - to nie ulega frekwencji... a film jest dołujący bo sama świadomość, że w kadej chwili mogę się znaleźć w takiej sytuacji jak główny bohater nie jest przyjemna... i łazniła za mną po projekcji przez jakiś czas :/
    Józef K. (15 marca 2008)
  • o aborcje chodzi, intelygencie
    łódź motorowa (15 marca 2008)
  • >>no kurva - padłem... –darw, 14/3/2008 18:34 Ja po "Motylu..." byłem jak najbardziej pozytywnie nastawiony do życia. Bo co w tym filmie może dołować? To, że chory człowiek w końcu umiera? Rzeczywiście siąść i płakać... Nie ważne, że pomimo swojego wielkiego kalectwa potrafił znaleść w sobie tyle energii, żeby coś po sobie zostawić. Nie ma to jak myślenie: Główny bohater umiera=film jest smutny i dołujący.
    sas (15 marca 2008)
  • nazajutrz za 20 minut na tv4 (polecam wszystkim milosnikom klimatow apokaliptycznych, klasyka)
    ... (14 marca 2008)
  • czlowiek z blizna za 10 minut na cinemaxie
    pazdzierz (14 marca 2008)
  • >> Motyl i Skafander wcale nie dołujący, wręcz przeciwnie. Dołujący byłby wtedy gdyby główny bohater nie podejmował jakiejkolwiek walki i zdecydował się na aborcję... no kurva - padłem...
    darw (14 marca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)