INNE - FORUM
filmy
27 grudnia 2004może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie
na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)
-
–:;, 22/10/2008 19:22 http://www.imdb.com/title/tt0078771/
flare gun (22 października 2008) -
Kojarzy ktoś może tytuł tego francuskiego filmu: Mężczyzna spotyka w pociągu swoją byłą dziewczynę. ona właśnie czyta jego książkę w której opisał swoje życie ( w tym także ją). Reżyserem jest chyba aktor grający główną rolę. Pomocy!! ten film puścili w wakacje na TVP kultura i bodajże są kolejne części.
:; (22 października 2008) -
na ale kino leci 25 godzina spikea lee widzał ktos? mocna rzecz. norton conajmniej genialny:) świetne, mroczne zdjęcia gościa od amorres perros (scena postrzelonego psa żywcem wyjęta z tego filmu).
kinia (22 października 2008) -
Byłem wczoraj na "Na krawędzi nieba" - przepiękny, poruszający film, dawno nie oglądałem tak dobrego obrazu, chyba od czasu "Meduz". Polecam.
Manny Calavera (22 października 2008) -
tajne przez poufne śreedni/słaby. bliżej tego drugiego
17 (18 października 2008) -
chyba ty moim fanem, jak juz:> a a propos filmow, nie sposob wytypowac, kazdy co innego lubi:) wiadomo, ze tu jest bardziej zachowawczo, niz na erze, w sensie fabula jest, jakas obyczajowka etc. ale to jest wlasnie chyba sila wffa. ja bym z takiej wlasnie obyczajowki polecala Savages, bez watpliwosci. mike leigh zawsze jest na poziomie, z tym, ze tym razem wystawia nas na porzadną probę, każąc przez 2h zachwycac sie losem osoby wlasciwie uposledzonej umyslowo (niestety nie umiem inaczej patrzec na Poppy) i wskazuje paluchem, ze my tutaj jestesmy ci zli sarkastyczni, bo nie wybuchamy co chwila debilnym smiechem i nie zachwycamy sie po dzieciecemu swiatem. naprawde straszna proba to jest:> fanom pojechanej animacji polecam te juz wzmiankowane izaelski i estonskie. a reszta to ryzyk fizyk naprawde, z tym ze w tym roku trudniej wpasc na ewidentnego gniota.
bogdan zmyślony (4 października 2008) -
dzięki człowieku , jesteś zajebisty i podziwiam bez ironii. A teraz bez ironii wybierz z tego trzy filmy, i ustaw w hierarchii, to już w ogóle będziesz moim fanem, pozdro.
db (4 października 2008) -
mam nadzieje ze osoby niebedace tomkiem wasko tez mają ew. cos do powiedzenia. otoz warto sekcję gala screenings, a tam takie cymesy, jak nowy Atom Egoyan: Adoracja, adaptacja Palahniuka Udlaw sie, czyli Choke, nowy Winterbottom, czyli Genova, oraz nowy mike leigh, ktory jednak wydaje mi sie produktem chybionym, vide fragmenty na youtubie: Happy go lucky. ponadto koniecznie Savages z genialnymi ph. seymourem Hoffmannem i laurą linney; Tokyo, gdzie dolozyl 3 grosze Michel Gondry, czyli autor Zakochanego bez pamieci; Niech zyje milosc M.Figgisa z zastrzezeniami; dokument o hunterze thompsonie, czyli Gonzo. Walc z Bashirem, rewelacja z Izraela; Animacje Priita Parna !!!! oraz 2 filmy gosci z dogmy: O czym nie wie nikt i Nie boj sie mnie. warto tez na pewno przedpremierowo 33 sceny z zycia Szumowskiej; i na pewno duzo wiecej. dobra edycja.
bogdan zmyślony (4 października 2008) -
no, no? też się pytam
17 (4 października 2008) -
http://www.wff.pl/festfilms.xml Tomek Waśko coś na ten temat ?
db (4 października 2008) -
>juhu Rysa - genialny i poruszający. Jeżeli ktoś kojarzy te utwory fortepianowe - specjalnie wypatrywałem w napisach - nie dostrzegłem. Byłbym wdzięczny tym kompozytorem jest Erik Satie, dzięki za pomoc
juhu (30 września 2008) -
–holly bible, 30/9/2008 02:51 żenujące
yeahnot (30 września 2008) -
i to nie raz. mam radę - następnym razem jak będziesz z dziewczyną w łóżku to przypomnij sobie mój post o HitchCOCKU - na pewno ci się wreszcie uda. trzymam kciuki.
borys d (30 września 2008) -
doszedłeś?
holly bible (30 września 2008) -
Łukasz, jeżeli tylko żartowałeś - to luz, jeżeli natomiast zapostowałeś na serio, to miej świadomość, że dla obserwatora który ma jakieś fundamentalne pojęcie o historii kina twój ton wypada cokolwiek przedszkolnie. dlaczego? już wyjaśniam. własny gust - wiadomo, ważna rzecz i bycie niezależnym od wpływów zewnętrznych jest zawsze godne szacunku. NATOMIAST. zważ, że nie piszesz tu o jakimś "znanym" reżyserze, tylko o Hitchcocku. nie piszesz o "jednym z 50", "jednym z 20", "jednym z 10", tylko raczej o jednym z 5 najważniejszych twórców w dziejach sztuki filmowej (podkreślam - nie "najlepszych", bo to subiektywne, tylko "najważniejszych" z punktu widzenia badacza). co za tym idzie - by zastosować może łatwiejszą do ogarnięcia analogię z muzyką pop - właśnie oświadczyłeś wszem i wobec coś w stylu "jeśli mowa o Beatlesach, to nie żaden Sierżant i Abbey Road, tylko Revolver, Rubber Soul i Hard Day's Night". WTF? owszem, rozumiem że komuś się może podobać bardziej ten film niż tamten. Północ-Północny Zachód też uwielbiam. ale "mowa o Hitchcocku" to mowa o wprowadzeniu do estetyki filmowej (i w ogóle do kultury) pewnych elementów, których wcześniej zwyczajnie nie było i które kładą tak ogromny, przytłaczający cień na całe następne pokolenia i szkoły autorów filmowych, że trudno w ogóle je wartościować. w tym sensie to już nie kwestia preferencji i upodobań, ale faktów niepodważalnych. Hitchcock to reference point dla naszego codziennego życia, czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. (użyłem przejrzystego porównania z Beatlesami, ponieważ mało kto ma w muzyce rozrywkowej właśnie tak bezdyskusyjną pozycję, jak Hitchcock w kinie.) dziwię się zatem, że nikt (poza przytomnym Piotrkiem P.) z forumowych kinomanów nie zareagował na wypowiedź, od której bardziej chyba bije chęcią zademonstrowania szerszej znajomości dorobku reżysera, niż sensownego odniesienia się do rekomendacji, jakie ciut wyżej padły w tym wątku. no offence zupełnie, tylko tak to po prostu wygląda. określenie "żadne Ptaki czy Psychozy" - zakrawa na groteskę i woła trochę o pomstę do nieba. kwestionowanie wielopłaszczyznowości Psychozy, filmu który (uwaga: frazes) niejako rozpoczął w popkulturze dekadę 60s i był wtedy absolutną sensacją narracyjną - świadczy chyba o średnim zrozumieniu roli tego dzieła w ewolucji języka filmowego i w ogóle o nieogarnięciu tamtych czasów za bardzo. możemy sobie na luzie rzucić - "jeśli mowa o Sufjanie, to nie żadne Illinois tylko Michigan" albo "jeśli mowa o Outkast to nie żadne Speakerboxxx tylko ATLiens" - ale to są pomniejsi wykonawcy na których ocenę przyjdzie jeszcze czas. Hitchcock... what can I say, man... no chyba że - podkreślam - żartowałeś. to wtedy spoko (chociaż mnie nie śmieszy, ale oczywiście każdy ma inne poczucie humoru). mega szacun i pozdro!
borys d (30 września 2008) -
wypowiadanie tak zdecydowanych sądów o arcydziełach Hitchcocka jest nieco zabawne, tym bardziej jeśli się Rebeki nie widziało:) "ponoć", to wiemy, że jeszcze kilka filmów Hitcocka jest wybitnych. natomiast widzę, że tytuły pisane po polsku odstają od tych napisanych w oryginale.
pp nz (29 września 2008) -
Jeśli mowa o Hitchcocku to nie żadne "Ptaki" czy "Psychozy" a "North by Northwest", "Vertigo", "Rear Window" czy "Strangers on a Train". Ponoć jeszcze "Rebecca" znakomita, ale póki co nie miałem okazji.
łh nzlg (29 września 2008) -
z całym szacunkiem dla hitchcocka, 'psychoza' to dla mnie totalnie przehajpowany film był zawsze, taki, który ludzie lubią tylko dlatego, że jest TĄ 'psychozą' TEGO hitchcocka. co prawda ostatnio oglądałem to jak miałem z 14 lat ale z przykrością stwierdzam, że właśnie utwierdzam się w tym przekonaniu. moment, w którym stara przebija nożem czaszkę (sic!) detektywa trafiąc go w czoło, jest jakąś pomyłką. ogólnie nudy. 'ptaki' rządzą.
holly bible (29 września 2008) -
dobre nawet a moze i bardziej dla tych, co nie zaczynaja. niestety niektorzy musza w poniedziałek zapierdalac na 7 rano. kocham cie, tvp
;_; (28 września 2008) -
jak ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z kinem, to o północy (za pół godziny) na TVP1 dobre granie. nawet bardzo dobre.
borys d (28 września 2008) -
z mojego, polskiego punktu widzenia w kontekscie kinematografii swiatowej filmem wybitnym wydaje mi sie 'plac zbawiciela' i tak z głupia frant powiem ze jak kolskiego to 'jasminum'
krwki (24 września 2008) -
Są jakieś polskie filmy po 1990 , które można by nazwać wybitnymi w kontekście kinematografii światowej ? –hmm?, 23/9/2008 00:24 Może "Jancio Wodnik" Koleskiego?. Realizm magiczny jak u Marqueza
tratata (23 września 2008) -
Cztery noce z Anną - trochę przesadzony kontrast zepsucia i ochydności tego świata z czystością jego miłości...nie wiem nie wiem choć przyjemnie mi się go oglądało Rysa - genialny i poruszający. Jeżeli ktoś kojarzy te utwory fortepianowe - specjalnie wypatrywałem w napisach - nie dostrzegłem. Byłbym wdzięczny
juhu (23 września 2008) -
porcysie, uważajcie na nowy film Krzysztofa Zanussiego. takiego gniota nie powstydziłby się sam Jarosław Żamojda. za to nowy film Dariusza Gajewskiego, Lekcje pana Kuki to bardzo ciekawe kino, szczególnie jeśli mówimy o rodzimej kinematografi. Rysa jest dobrze zagrana, ale fabuła słabo się rozwija i w konsekwencji tego później błądzi nie mogąc się odnaleźć... Cztery noce z Anną - wiadomo - Skolimowski to Skolimowski, jednka liczyłem że zaskoczy mnie coś więcej niż tylko jakość dźwięku w tym filmie.
Józef K. (23 września 2008) -
szamanka
pppp (23 września 2008) -
Są jakieś polskie filmy po 1990 , które można by nazwać wybitnymi w kontekście kinematografii światowej ?
hmm? (23 września 2008) -
ja nie dorabiam teorii,tylko się dziwię,że specjaliści od marketingu nie zajarzyli,że opieranie promocji batmana na roli ledgera to trochę ryzykowny zabieg.nie oglądali nicholsona w tej samej roli?
paj (18 września 2008) -
widziałem ostatnio dwie premiery: Fala(die welle) i Elitarni dwa bardzo dobre i mocne filmy - warto zobaczyć. Fala w świetny sposób pokazuje mechanizm powstawania rządów totalitarnych, na zasadzie eksperymentu szkolnego, a Elitarni to jakby fabularyzowany dokument o policji i slamsach w Rio, obie pozycje na prawde daja rade. http://www.filmweb.pl/f449973/Fala,2008 http://www.filmweb.pl/f376957/Elitarni,2007
darw (18 września 2008) -
W Polsce to akurat chyba nie ma takiego hype'a na Batmana, Ameryka to co innego, też nie wiem czym się oni tak podniecają: bardzo dobry film, świetnie zrobiony przez bardzo sprawnego reżysera, z jedną naprawde genialną kreacją aktorską i resztą przeciętną. takie porcysowe 7.0. Kampania reklamowa była zaplanowana pod Jokera i rozpoczęła się jeszcze przed śmiercią Ledgera, więc proszę nie dorabiać teorii. To jest film Jokera po prostu, więc ciężko, żeby w materiała reklamowych dominował Dent.
sas (11 września 2008) -
co wy z tym batmanem znowu?nie rozumiem nic z tego.wszak jest to klasyczny przykład overhyped,overrated film.no ale ledger zmarł więc pewnie pośmiertny oscar będzie.bardzo to w sumie smutne,że śmierć młodego zdolnego aktora wykorzystywana jest marketingowo.
paj (11 września 2008)