INNE - FORUM

filmy

27 grudnia 2004

może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie

na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)

edgar
  • Ha ha!it's exactly like Gump except AIDS.dobre! Uwaga!Zarzucam lepszymi Allenami:Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie ale baliście się zapytać,Śpioch,Annie Hall,Manhattan,Zelig,Hanna i jej Siostry i inne.
    paj (22 stycznia 2009)
  • a propos finchera to dzisiaj sie usmiechnalem (link dla osob, ktore widzialy buttona raczej): http://www.funnyordie.com/videos/1d76506803/the-curious-case-of-forrest-gump-from-fgump44#player
    tomek wasko nzlg (22 stycznia 2009)
  • Podobają mi się te nominacje, oprócz tego, że z nowego Finchera robi się arcydzieło to wszystko jest ok. Cieszy, że w najwazniejszej kategorii są dwa skromne filmy: Milk i Frost/Nixon. W weekend zobaczę w kinie kilku kandydatów to się wypowiem. Nie wiedziałem, że oglądałem kandydata do Oscara za animowany krótki metraż: Presto leciał przed WALL-E - całkiem przyjemna rzecz zamiast kolejnego trailera w oczekiwaniu na film, ale żeby za to Oscary dawać?
    sas (22 stycznia 2009)
  • tymczasem: http://film.gazeta.pl/filmnews/1,94586,6191067,Znamy_nominacje_do_Oscarow_.html Jest tam "Milk", czyli nowa produkcja Van Santa, z Seanem Pennem w głównej, o której tu jeszcze nikt nie wspomniał. A może jednak już ktoś widział?
    ryba (22 stycznia 2009)
  • Obejrzałem Pociąg - albo zupełnie nie ogarniam, albo to najbardziej przeceniony film w historii polskiego kina. Bardzo podobały mi się: Kanał, Popiół i diament, Nóż w wodzie, Austeria, Sanatorium pod klepsydrą, Dekalog i wpizdu innych naszych klasyków - naprawde jest co oglądać, ale Pociągu za nic w świecie nie rozumiem, cały czas czekałem na coś co pomoże mi docenić kunszt Kawalerowicza, a tu Hel, miłych wakacji. Co jest grane? Jest w tym jakaś większa myśl, jakaś idea skupiająca wszystkie części filmu? Czy może chodzi tylko o atmosferę i portrety psychologiczne bohaterów? Jeszcze jedno, nigdy nie myślałem, że to powiem, ale Cybulski kiepsko wypadł. Niemczyk i ta jego towarzyszka jak najbardziej ok, ale od pana Zbyszka sztucznością waliło na kilometr. >>paj, to zarzuć tymi lepszymi Allenami.
    sas (22 stycznia 2009)
  • przecież gran torino nie poszedł w stronę gangsterską.nie rozumiem?główny bohater rozwiązał problem w sposób kompleksowy i pragmatyczny.co do Allena to naliczyłem dziesięć filmów lepszych od tego ale może nieuważnie liczyłem.
    paj (21 stycznia 2009)
  • a, i w ogolnym przezywaniu i przejmowaniu sie bardzo przeszkadzal ladny dekolt glownej bohaterki.
    em c (21 stycznia 2009)
  • obejrzalem eden lake, film na modny ostatnio temat bezensownych mordow. mocne i trzymajace w napieciu, ale irytowal kiepski balans miedzy psychologia (za malo) a akcja (za duzo. ile razy mozna przypadkiem wpadac na siebie w lesie? odp: w chuj). pare scen bardzo-bardzo drastycznych.
    em c (21 stycznia 2009)
  • vicky cristina barcelona trzecim najlepszym filmem w filmografii Allena? jednak wielki LOL. a co do Gran Torino wszystko byloby super ale jednak zbytnio ckliwa koncowka, w ogole fajniej gdyby film poszedl bardziej w strone obyczajowa a nie gangsterska
    geek (19 stycznia 2009)
  • Ja tam słyszałem, że ssie. Taki Titanic 2008 by Fincher. Chociaż i tak idę na to do kina :P Obejrzyjcie sobie lepiej(blu-rip już w necie) Vicky Cristina Barcelona - dla mnie trzeci najlepszy Allen. Minus za narratora i momentami przegięcie pały w pokazywaniu Pięknej i Słonecznej Hiszpanii(jest takie ujęcie jak Barden przyjeżdża z Johansson do swojego ojca błyszczącym Fiatem Croma - nosz kurwa myślałem, że zaraz w rogu pojawi się logo fiata i jakieś hasło reklamowe). Pocałunek Cruz i Johansson zajebisty, ale za króóóóóótki.
    sas (18 stycznia 2009)
  • może dajcie już spokój haneke,bo są lepsi od niego np.david fincher.czy ktoś już widział the curious case of beniamin button?kolejny bardzo dobry obraz z końcówki 2008r.naprawdę nieszablonowy i dający do myślenia.doskonała gra cate blanchet i dobry brad pitt.
    paj (18 stycznia 2009)
  • ale ej no kakaok bez jaj kurka w ogóle serio weź, przecież funny games to żadne gore, tylko jedna wielka meta, gra z widzem, wypowiedz na temat kina itd. jak mozna tego nie zauważyć, przecież tam wszystko na talerzu podane.
    szczur (18 stycznia 2009)
  • >spoko, kumam, ze poczules sie emocjonalnie zgwalcony, jak sadze haneke bylby zadowolony no i to jest dobra recenzja. "jeśli po tym filmie poczujesz się emocjonalnie zgwałcony, wiedz, że reżyser byłby z tego zadowolony". po takiej recenzji raczej wiem ze to nie film dla mnie (aczkolwiek byłem w kinie na teksanskiej masakrze piłą łancuchową i mi sie podobało bo dziewczyna mnie cały czas ściskała. ale teksanska masakra to bajka, a funny games ma być do bólu realistyczne. głupi haneke nie zauważył, że istnieje taki gatunek gore, w którym jest mówione to samo co chciał powiedzieć haneke tylko troche bardziej inteligentnie).
    kakaok. (18 stycznia 2009)
  • spoko, kumam, ze poczules sie emocjonalnie zgwalcony, jak sadze haneke bylby zadowolony. ale obejrzyj raz jeszcze, moze jednak bardziej docenisz i dostrzezesz cos wiecej niz tylko "kolejne przekraczanie barier". wiesz, zbycie "funny games" pustym frazesem o kozakach, psychotropach i slowem "glupie" jest ni mniej, ni wiecej, tylko po prostu, nie obraz sie, wlasnie "glupie". (swoja droga, bez "lamania kolejnych barier" kino - i nie tylko - raczej staloby w miejscu, wiec nie do konca kumam te krytyke, ale juz sie przyzwyczailem, ze nadajemy na nieco innych falach.)
    tomek wasko nzlg (18 stycznia 2009)
  • Ej, tu ktoś wcześnie pisał o Gone Baby Gone i chciałbym polecić, bo genialna historia i jeden z lepszych filmów jakie ostatnio widziałem. Tym bardziej zaskakujące, że Afleck reżyserował.
    łh nzlg (18 stycznia 2009)
  • >w ramach nadrabiania klasycznych zaleglosci obejrzalem "benny's video" smutne jest, ze główny bohater benny's video i funny games nie zrobił kariery i skończył w masz na imie justine. koleś ma tak genialną twarz rozbawionego skurwysyna.
    Low (17 stycznia 2009)
  • >swoja droga "irreversible" ma sie do "funny games" nijak. nie chciałem powiedzieć, że ma się jakoś. "irreversible" mogłoby nie istniec w mojej wypowiedzi, meritum była scena gwałtu poniewaz przyszła mi do głowy jako przykład jakiegoś zwyrodnienia. scena gwałtu jest tylko ważna, nie całe "irreversible", które w rzeczy samej ma sie nijak do funny games. więc mamy tę scenę gwałtu, która sama w sobie jest już za długa nie mówiąc o tym, że gówno mnie i kogokolwiek zdrowego obchodzi jak wygląda gwałt na pięknej kobiecie dokonany przez kozaka na psychotropach. zwyrodnieniem ze strony reżysera jest w takim przypadku dokonywanie wszelkich starań aby scena robienia czegoś złego, była zrobiona tak realnie jak to tylko możliwe. tak drastycznie żeby dźwięk łamanej kości był realny (w tym celu udajemy sie do ubojni i nagrywamy łamane kości martewgo bydła aby potem wykorzystać je w oprawie dzwiękowej po to żeby widz wiedział jak to słychać). jałowość takiej postawy jest ewidentna i głupia. scena gwałtu wydłużona do 1,5 h, powiedzmy gwałt dokonywany mógłby być przez 5 kozaków na psychotropach, byłaby kolejnym złamaniem bariery w filmie, a właśnie to jest praprzyczyną głupich filmów. "funny games" jest dla mnie właśnie 1,5 godzinną sceną gwałtu 6 siepaczy na ładnej dziewczynie. i teraz możemy tę scenę nakręcić w różny sposób. możemy np. zrobić z tego komedię że 3 gwałci a 2 gra w wii. albo, że na końcu się okazuje że to nie była prawdziwa kobieta tylko robot. albo, że to jest hołd dla kurosawy, albo alegoria o ewolucji przemocy w kinie amerykańskim albo europejskim albo japońskim. cokolwiek nie wymyśle będzie to rzeczą wtórną. haneke zrobił głupi film z pretensjami wielopłaszczyznowości. o 2 kozakach z elementami groteski znęcającymi się nad sympatyczną (to ważne) rodziną. z motywami, motywikami, płaszczyznami... WHO CARES!? p.s. jego pianistka jest dobrym filmem.
    kakaok. (17 stycznia 2009)
  • funny games kiedyś mnie powaliło, ale teraz myślę, że jednak zbyt dosłowne, zbyt proste, dosadne. A jeśli nie kupuje się konceptu to nic więcej nie zostaje.
    szczur (17 stycznia 2009)
  • jest filmem glupim, poniewaz...? krzysztofie? swoja droga "irreversible" ma sie do "funny games" nijak. w tym pierwszym chodzilo, moim zdaniem, jedynie o tanie zaszokowanie widza, a kazdy kto uzna ze haneke w "funny games" mial (tylko) taki sam cel jednoznacznie daje do zrozumienia, ze powinien ten film zobaczyc raz jeszcze. pozdrawiam
    tomek wasko nzlg (17 stycznia 2009)
  • funny games jest filmem głupim. jest filmem tak głupim jak gdyby gwałt w Nieodwracalne był wydłużony do 1,5 h. kultowy gwałt w Irreversible.
    kakaok. (17 stycznia 2009)
  • > –tomek wasko nzlg, 17/1/2009 08:31 a dzis dla niezaznajomionych jeszcze z tworczoscia hanekego kultowe 'funny games' o 23:40 na tvpkultura
    ;_; (17 stycznia 2009)
  • w ramach nadrabiania klasycznych zaleglosci obejrzalem "benny's video", jeden z wczesniejszych filmow haneke. wstrzasajacy film i absolutna lektura obowiazkowa dla wszystkich, ktorych poruszylo "funny games" czy "ukryte". tym bardziej, ze obraz jawi sie jako swoisty wstep do tematow, watkow poruszonych pozniej w obu tych filmach. pozdrawiam
    tomek wasko nzlg (17 stycznia 2009)
  • Latika ładniutka, gdyby tak chociaż pół sceny miłosnej z jej udziałem... "gówniana" scena mi się w ogóle nie podobała - nie lubię scen obliczonych tylko i wyłącznie na wywołanie odpowiedniej reakcji u widza - wszyscy skrzywiają się jak mały wpada do gówna, a potem uśmiechaja się i zapisują w pamięci, że to chłopak sprytny i zdolny do poświęceń jeżeli chce coś osiągnąć. Pozatym zbyt realne to to nie było, nikt nie zjebał chociażby słownie dzieciaka umorusanego od stóp do głów w gównie? Wygląda to tak jakby nikt jego zapachu nie czuł, ba - rozumiał jak wygląda sytuacja, że oto biedny chłopczyk spotkał swojego idola i zamknięty w klopie rzucił się w gówno aby dostać jego autograf, więc nie wolno zwracać mu uwagi, przecież jesteśmy w filmie.
    sas (16 stycznia 2009)
  • >a najfajniejsza byla aktorka ktora grala matke glownego bohatera. czas na ekranie: 15 sekund. najfajniejsza w "slumdogu" to była latika :) wprawdzie glowny bohater mocno ofermowaty, ale jego ukochana - palce lizac. a film ladny tak jak piszecie, pare scen zabawnych (akcja ze zdobywaniem autografu wielkiej gwiazdy bollywood, legendarnego amitabha bachchana - moze malo subtelna, ale jednak potrafiaca wywolac usmiech), pare sekwencji pieknie nakreconych, muzyka swietna. ale bez przesady ze "drama of the year", pozdro!
    tomek wasko (15 stycznia 2009)
  • >> b'skitu pomysl znakomity, pierwsza polowa rowniez, jednak tworcom zabraklo pomyslow na dalsze pociagniecie fabuly a koncowka juz w ogole im nie wyszla. wyszedl taki chleb razowy -mozna obejrzec ale fajerwerkow nie nalezy sie spodziewac btw ogladal ktos zapasnika?
    geek (15 stycznia 2009)
  • ogladal ktos "the bothersome man"?
    b'skitu (14 stycznia 2009)
  • nie wiem do jakiej wypowiedzi 17 sie odwoluje, ale po prostu mam tak samo jak lukasz halicki
    krwki (14 stycznia 2009)
  • nawet nie uwzględniając "wielopłaszczyznowości, rozpoczynania dekady 60s w popkulturze, bycia sensacją narracyjną, roli w ewolucji języka filmowego", bo na tym się nie znam. ale po prostu - łukaszu halicki, jak można stawiać "strangers on the train" ponad "psychozą". naprawdę bardzo, bardzo nie rozumiem
    17 (14 stycznia 2009)
  • http://blog.wired.com/underwire/2009/01/top-10-evil-com.html moja druzyna na pierwszym miejscu, weee!
    em c (13 stycznia 2009)
  • sobie juz zerknelam :)
    w trakcie wymyślania nicku (13 stycznia 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)