INNE - FORUM
filmy
27 grudnia 2004może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie
na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)
-
dla mnie najprzyjemniejsze to ze penelope cruz jest faworytką :) http://goldderby.latimes.com/awards_goldderby/2009/02/oscars-news-827.html Allen zastosował tu bardzo fajny zabieg (obecny też m.in. w "Człowieku słoniu" ale o mniejszej sile rażenia). Marie Elene poznajemy bowiem bardzo dobrze z opowieści bohaterów, zanim jeszcze pojawia sie na ekranie. A jej pierwsze wejście to prawdziwe "wejscie smoka". W chwili kiedy mówi, że chcę napić się wódki wiadomo, że nie ma żartów i tak jest do końca. A to wszystko dzieki Penelopie i dlatego fajnie jakby wygrała.
radek (16 lutego 2009) -
Jeżeli chodzi o Oscary: frost/nixon dobry ze względu na langella, tu się zgodzę. Warte obejrzenia są pomniejsze produkcje z nominacjami dla aktorek doubt(maryl streep), changelling (angelina jolie) i reader (kate winslet). Frozen river też smaczne, no i Rachel getting married...chociaż na dłuższą metę wkurwiające toto. slumdoga i buttona można z czystym sumieniem olać ciepłym moczem. Aha.Visitor i Wrestler też dają radę. Najprzyjemniejszy z wszystkich jest nowy Allen.
dziki (16 lutego 2009) -
moze obiektywnie rzeczywiscie frost/nixon na 6, ale to co robi langella jak dla mnie podnosi ocene tak o dwa oczka
krwki (16 lutego 2009) -
zgodze sie ze frost/nixon najlepszy z nominowanych, aczkolwiek na wiecej niz 6 nie zasluguje, najwiekszym zas rozczarowaniem button i tak wychwalany Pitt, szczegolnie gdy porowna sie z kreacjami Penna czy Rourke
geek (16 lutego 2009) -
być może punkt widzenia zależny od punktu siedzenia :) moim zdaniem to pochwała życia uczuć i artyzmu, czego kontrastem jest związek cristiny z mężem przedstawiony jako bardziej racjonalny niż uczuciowy. obstawiałem że gdyby nie nagła interwencja marii eleny, to rzuciłaby go w cholerę i została z juanem. ironiczne spojrzenie dostrzegam bardziej w postaci Johansson która chce być artystką "na siłę" i sama do końca nie wie czego chce od życia.
radek (16 lutego 2009) -
ja odebrałem ten film jako nieco prześmiewczy i ironiczny.takie trochę wyszydzenie przeintelektualizowania w związkach.przy niektórych scenach rozmów vicky-juan antonio wręcz lałem ze śmiechu. narrator wydał mi się zbędny.
paj (16 lutego 2009) -
ktos napisal ze narrator w 'vicky cristina barcelona' jest minusem, moim zdaniem zas podnosi wartosc filmu dlaczego poniewaz narrator ów komentuje zdarzenia bardzo typowe dla tworczosci Allena jak np. vicky i cristina piły wino, javier bardem razem z cristiną w galerii itp. takie sztandarowe allenowskie sytuacje (tylko zamiast na upper east side manhattan dzieją się w hiszpanii) i dla mnie to bardzo fajny aspekt autoironiczny :] sam film rewelacyjny, ma fajne przeslanie czysta pochwała życia i az trudno uwierzyc ze nakrecil staruszek :)
radek (15 lutego 2009) -
frost/nixon fantastyczny, po pieknych umyslach i kodach da vinci absolutne zaskoczenie, postac nixona z tego filmu mi sie z glownym bohaterem 'there will be blood' skojarzyla wrecz
krwki (15 lutego 2009) -
jakby wezwana do pionu się czuję, wojskowe pozdrowienie przyjęłam, ale że wszystko mnie ostatnio zawiodło (nie wspominam o oporze i powrocie do brajtshed, ale jak paskudnie się przejechałam na revolutionary road, że aż ojej) to nie mam refleksji-na-czasie i mogę tylko odkrzyknąć: hola! nie ma co płakać po rozlanym mleku skoro ni kropla nie kapła i karton cały, panie Sawicki! w każdym razie póki co nocny portier szedł na replayu, aby zagłuszyć zgrzyt niedopiętych guzików tego co na fali. a, wrestlera bym zobaczyła, bo ja z tych, co na klacie nieśli 'in mickey i trust', przed tą kiepską metamorfozą rzecz jasna.
Chairman (15 lutego 2009) -
http://muzyka.wp.pl/title,Thom-Yorke-zagra-dla-Terminatora,wid,359905,wiadomosc.html –Twój Stary, 14/2/2009 18:18 Każdy kto robi film może wysłać do Yorke'a propozycję, żeby zrobił dla niego muzykę. Mam nadzieje, że się nie zgodzi.
sas (15 lutego 2009) -
chuja, frost/nixon najlepszy z oskarowej piątki, przede wszystkim zajebiscie napisany i zagrany, milo ze nie pojechano na antyrepublikanskich emocjach tez
bumbum (14 lutego 2009) -
http://muzyka.wp.pl/title,Thom-Yorke-zagra-dla-Terminatora,wid,359905,wiadomosc.html
Twój Stary (14 lutego 2009) -
dla mnie film nie byl najgorszy dopoki nie zobaczylem prawdziwych postaci (nixona powiedzmy blizej) ten caly frost w filmie zostal pokazany jako talk-show'owy glupek ktory porywa sie z motyka na slonce itd. a w realu koles wyglada dosyc inteligetnie. taki typowy brytyjczyk typu bbc, , klasa lordowska. natomiast nixon jako ostro komunistyczny koles, dla ktorego liczy sie tylko kasa, jest mega wyrachowany i inteligetny i robi wrazenie dobrego wujka medrca. w ogole caly ten proces nie byla jasno pokazany, nagle nixon niby sie otwiera i nastepuje moment przelomowy ale tak zupelnie z dOpy. Bo przeciez on wiedzial ze o to chodzi, kazdy to wiedzial, i takie to zupelnie sztuczne bylo. W ogole mam wrazenei ze rezyseria byla zupelnie slaba. Dla mnie nie wypal, nawet w kontekscie ze to prawdziwa historia.
saski (13 lutego 2009) -
donoszę, że Frost/Nixon najlepszy z oskarowej piątki. Dobrze operuje napięciem + świetni sheen i langella.
argo (13 lutego 2009) -
ritchie i jego "rocknrolla" - spoko. w sumie powrot do formy troche. wiadomo ze "porachunkow" i "przekretu" gosciu juz nie przeskoczy pewnie, ale tutaj przynajmniej probuje nawiazac jakos. oglada sie bardzo fajnie. elo
tomek wasko (12 lutego 2009) -
dobry ten trailer, ale akcent brada wtf?
bloody bastard (12 lutego 2009) -
http://videogum.com/v/apj3m7iCWhp7f
szczur (12 lutego 2009) -
obejrzalem avsp2. sto razy lepsze od jedynki! zrobili z tego totalnie przewidywalny tzw. film klasy b, ale ok! predator o wiele mocniejszy od obcego, ma fajne zabawki, pare scen serio niezlych (kto na kogo zastawia pulapke w kanalach, kobieta w ciazy zapladniana przed predato-obcego i patrzace na to inne kobiety w ciazy!). cyckow oczywisnie nie moglo byc, odwrocilo by to uwage publicznosci od dekapitowanych ludzi, i jeszcze mogloby kogos oburzyc. ale lala byla na wskros amerykanso typowa, wiec w sumie zadna strata. zaskakujaco fajnie sie to ogladalo, ani razu nie poczulem sie zazenowany myslac o tworcach filmu, co przy avsp1 zdarzalo sie notorycznie. ale ja generalnie lubie 'kiepskie filmy gore', rozumiem, ze dla kogos z jakimkolwiek gustem mogl to byc beznadziejy syf.
em c (11 lutego 2009) -
(rola penna wporzo) –czyścioch, 11/2/2009 22:36 swoja droga, nie wiedzialam, ze to taki (sean penn)zaangazowany aktywista i dziennikarz w jednym. czlowiek renesansu.
w trakcie wymyślania nicku (11 lutego 2009) -
ale nie no, aliens uważam powinno się bronić, bo zamiast powtarzać jedynkę, cameron wymyślił sobie mariaż horroru z kinem akcji i fajnie się to oglądało. trójka za to to gniot i to z gatunku tych zabawnych- sam fincher się tłumaczył, że mu całkowicie wizję producenci spieprzyli itd. aha, tak poza tym, nie ma czegoś takiego jak seria alien, jasne.
szczur (11 lutego 2009) -
pamiętam!dobre to było.zabawny jest tez fakt,że dialogi w nim stały na wyższym poziomie niż w większości ostatnich hitów kinowych.już na samym początku rozmowa dwóch członków załogi rozwala na łopatki.a to był tylko komiks.akcja oczywiście też niezgorsza.ech,dawno to było.
paj (11 lutego 2009) -
–barbar, 11/2/2009 20:13 nie wiem czy to ten, szybko gubilem okladki. ten o ktory mi chodzi dzial sie w przyszlosci na jakiejs pustynnej planecie (w przyszlosci wszystkie planety sa pustynne zdaje sie), ktora sluzyla za wylegarnie obcych coby predatorom sie nie nudzilo. jakas kobieta (brunetka) dostala sie w wir wydarzen i na koncu polowala na obcych razem z predatorami. byla tez krolowa obcych. super komiks.
em c (11 lutego 2009) -
z oscarowych warto jak narazie: changelling, visitora, readera i wrestlera, doubt też dobre. button-kiszka, milk-przereklamowany(rola penna wporzo), slumdog-przeciętniak
czyścioch (11 lutego 2009) -
ten komiks masz na mysli? http://images.darkhorse.com/covers/300/a/avptpb.jpg zajebisty jest.
barbar (11 lutego 2009) -
ale to mialo sens! w jedynce byl jeden wyglodnialy obcy kontra 5 zwyklych ludzi, android (wszyscy i tak juz widzieli) i signor.. nie wiem jak sie ja pisze. w dwojce byla banda komandosow z bronia maszynowa i inna, wiec sensowne, ze obcy gineli hurtowo. ta nielogicznosc ciezko wkurwila mnie w alien vs predator: w 'predatorze' jeden predator zabil na luzie bande uzbrojonych komandosow i tylko o wlos przegral ze schwarzenegerem (mozna argumentowac, ze z terminatorem). w 'obcym' jeden obcy zabil bande nie uzbrojonych ludzi, z banda uzbrojonych ludzi bylby bez szans, co pokazuje 'obcy2'. czyli biorac bande uzbrojonych ludzi (obecna w 'predatorze' i 'obcym2') za miarke, wychodzi, ze jeden predator na luzie powinien zalatwic kilku obcych na raz, i wlasnie tak to wygladalo w komiksie (ktory byl zajebisty). a w filmie? jeden obcy i jeden predator napieprzaja sie jakby byli rownorzednymi postaciami z mortal kombat. nawet nie pamietam kto wygral. pierdole. nawet zle filmy trzeba umiec robic dobrze, predator2 takze moze spierdalac, kurwa.
em c (11 lutego 2009) -
Mi się trójka o wiele bardziej podobała od dwójki, ale oglądałem bardzo dawno temu, gust mi się od tamtego czasu trochę zmienił. Ale dwójka pewnie dalej by mi się nie podobała. Bez sensu, obcy z jedynki nie do pokonania, a w dwójce zabijają ich hordami. Do tego jakiś obcy-matka, jacyś żołnierze, no dajcie spokój. Zapamiętam z dwójki tylko dialog: - Pomylił cię ktoś kiedyś z mężczyzną? - Nie, a ciebie?
Twój Stary (11 lutego 2009) -
Od początku: Alien 3 jest dla mnie lepszy od dwójki, na równi z jedynką, nie no, alien 3 jest po prostu fajny, a jedynka i dwójka to klasa i klasyka, dvd etc. no a na avp szkoda czasu.
a psik! (11 lutego 2009) -
Wiem, mało znam osób co lubią 3 tak jak ja. Zawsze jak jestem na imdb to się dziwie czemu taka niska ocena. Akurat przed chwilą obejrzałem avp2 - szkoda czasu na oglądanie, myślałem, że chociaż efekty będą kosmiczne i będzie na co popatrzeć a tu taka scena wyjścia małego aliena z ciała jakiegoś chłopa wygląda jak z jakiegoś kiepskiego gore: brzuch, cięcie na twarz+odgłos rozwalania brzucha, cięcie na rozwalony brzuch. Dwadzieścia czy ile jedynka ma lat temu się dało a teraz nie? Myślałem, że chociaż laska na basenie pokaże cycki, ale nic z tych rzeczy.
sas (11 lutego 2009) -
Od początku: Alien 3 jest dla mnie lepszy od dwójki, na równi z jedynką, no co ty? alien 3 to straszna kaszana jak dla mnie, nizej jest tylko nierealistyczny alien vs predator (fakt, ze znacznie nizej). a, i pewnie alien vs predator2, hehe, musze sciagnac.
em c (11 lutego 2009) -
> Fincher porobił kapitalne nieoscarowe filmy podaj jakis przyklad, tylko blagam nie pisz ze podziemny krag to twoj film zycia a w 7 pitt bosko zagral –c, 10/2/2009 23:43 Od początku: Alien 3 jest dla mnie lepszy od dwójki, na równi z jedynką, Siedem jest kapitalne - jedna z najlepszych historii kryminalnych jakie znam, Pitt tam gra dobrze ale nic ponad to, Fight Club to dla mnie takie Fincherowskie Pulp Fiction - poemocjonować się, popatrzeć, pośmiać się warto, bo to dobrze skrojony filmik, ale żeby arcydzieło to w żadnym wypadku. Zodiak świetnie burzy mit o fajowych pogoniach za seryjnymi mordercami, wszystkie które widziałem dużo lepsze od Buttona, za to jedyny któremu można było dać Oscara to Fight Club. Widzieli trailer, czy tam teaser zwał jak zwał nowego Tarantino? Powinno być dobrze, bo dla mnie Quentin nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ale zachwycony nie jestem. Ostatnie sekundy z Hitlerem odbierają troche charakteru wg. mnie.
sas (11 lutego 2009)