INNE - FORUM
filmy
27 grudnia 2004może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie
na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)
-
'synecdoche, new york' zajebiste. kaufman wciaz zamiata. Ditto! Dzisiaj obejrze drugi raz...
intoeyes2001 (1 marca 2009) -
'synecdoche, new york' zajebiste. kaufman wciaz zamiata.
b'skitu (1 marca 2009) -
ja ogladalem dosc dlugi ale mi sie go dobrze ogladalo jak ktos nie lubi kleru to ten film tego nie zmieni heh widac ze rezyser staral sie pokazac popieluszke jako zwyklego czlowieka i nawet mu to wyszlo ogolnie jakies 6,5/10
wiec mozna obejrzec (28 lutego 2009) -
właśnie. widział ktoś popiełuszkę? ja już nie wiem czy to przez te plakaty autosugestia, ale gdy oglądam trailer w tv to czuję w tym ducha jamesa bonda. "o czym jest ten film?"
17 (28 lutego 2009) -
Co to "Valkirie", to temat jest z dupy wyjęty, tak samo jak "Popiełuszko". Pójdziesz na Popiełuszkę? Przecież 'to jest lepsze niż James Bond'! http://www.2upblog.pl/2009/02/26/valkyrie-shrt-vrsn/
hiroł (28 lutego 2009) -
"valkyrie" - nie rozumiem tego spychania na drugi plan, naprawde solidny thriller, tym mocniej anagażuje, że przecież wiemy, jak sprawa się kończy
bumbum (28 lutego 2009) -
–szczur, 28/2/2009 10:43 mam oczy i mówią mi, że wygląda tak jak powinno, a zwolnione tempo raczej przez cały film nie będzie
mailman (28 lutego 2009) -
dla mnie postać syna sąsiadki z revolutionary road jest kapitalna.nie można oczekiwać finezji po umysłowo chorym.za to jego teksty to sama prawda bez owijania w bawełnę.rola Winslet znakomita.leo dobry.film lepszy niż american beauty.moim zdaniem więcej do grania mieli aktorzy i lepszy scenariusz.
paj (28 lutego 2009) -
http://blog.makezine.com/MAKE_685.jpg zrobione. a teraz? –em c, 28/2/2009 13:15 fuck, czy patrzenie na to nie sprawia, że masz ochotę na landrynki? landrynki rządząą.
szczur (28 lutego 2009) -
ok, jeśli zwiastun cię zachęca, to get eyes, koleś. –szczur, 28/2/2009 10:43 http://blog.makezine.com/MAKE_685.jpg zrobione. a teraz?
em c (28 lutego 2009) -
film 'droga do szczęścia' jest godny polecenia, chociaż to żadne arcydzieło. po raz kolejny Sam Mendes wciela się w demaskatora american dream, ale moim zdaniem wychodzi mu gorzej niż w debiucie. "American Beauty" bronił się przede wszystkim ironią i dystansem głównego bohatera, był komedią, czarną jak noc, ale komedią. Natomiast "Revolutionary Road" jest takie przeraźliwie na serio. To nie jest zarzut ani wada, ale głupio moim zdaniem wychodzi ten fakt w konfrontacji z tym, że film nie odkrywa niczego nowego. "AB" broniło się słodko-gorzkim zacięciem, natomiast nowe dzieło jest już tylko gorzkie, jednak w gruncie rzeczy nie demaskuje nic czego wcześniej byśmy nie znali. Oczywiście mówi o ważnych sprawach i pokazuje dwójkę nieszczęśliwych ludzi którzy chcieliby być ze sobą szczęśliwi, ale po prostu nie mogą, uciekają w konformizm, potem chcą wyjść itp. Ale nic odkrywczego nie pokazuje, a sposób opowiadania sugeruje raczej jakieś zaskakujące wnioski. Chodzi mi o to, że film nie odkrywa Ameryki, a reżyser zapewne bardzo by chciał i jednoznacznie to sugeruje (chociażby poprzez teatralność scen dialogowych i brak jakiegokolwiek elementu humorystycznego). Wydaje mi się, że chciałby być klaustrofobicznym i demaskatorskim Bergmanem, a jest tylko Samem Mendesem i demaskacja wychodzi mu bardziej w tonacji pół-serio, jak w "AB". Poza tym strasznie irytujący był syn sąsiadki! Po prostu pojawił się znikąd na pięć minut i z delikatnością słonia w składzie porcelany wypierdalał kawa na ławę relacje między April i Frankiem, niczym narrator w powieści pozytywistycznej. Ja rozumiem, że chorzy umysłowo mają szerszą percepcję i są bezkompromisowi w słowie mówionym, ale gdzie tu jakaś finezja? Tym bardziej, że Kate Winslet jest jak zwykle wspaniała i potrafi w jednym spojrzeniu i minie oddać więcej emocji, niż niejednej aktorce nie udaje się w płomiennym monologu. Scena po wyjściu nieszczęsnego syna sąsiadki, gdy mówi mu że go nienawidzi i piszczy jest dla mnie mistrzostwem aktorskim. Leo jest w porównaniu z partnerką zaledwie dobry, przekonywujący, bowiem za często zamiast grać wydziera się i robi wkurzoną minę. Zakończenie mocne (głównie dzięki Kate) i potem te dwie irytujące dość kropki nad "i" które nie mówią nam nic nowego, bowiem to, że Franka i April zastąpić może w "towarzystwie" inna parka, a uwielbienie Kathy Bates (jej postać jest nieznośnie sztampowa) jest sztuczne, chyba nikt w to nie wątpił? Dobry dramat, ale nic więcej :)
radek (28 lutego 2009) -
ok, jeśli zwiastun cię zachęca, to get eyes, koleś.
szczur (28 lutego 2009) -
Chcę tylko powiedzieć, że ten Slumdog to nie jest straszne gówno, ale żeby od razu dostawać dwa tysiące nagród to już nie wiem
Pułkownik Zawada (27 lutego 2009) -
dlaczego? zwiastun zachęcający, wcześniej można było mieć przypuszczenia, że kaszana.
mailman (27 lutego 2009) -
premiera watchmen za tydzień (!). chryste, cóż za zły film z tego będzie.
szczur (27 lutego 2009) -
benjamin button ok, nie czaje utyskiwan; jak daisy w paryzu odprawiacie benjamina z kwitkiem, ale wrocicie do tego filmu jak sobie polamiecie nogi ;)
krwki (27 lutego 2009) -
O, prawda Rybko, Mondo Cane to jest naprawdę niezły wyczes. A czy baraka to nie jest przypadkiem taki dwugodzinny teledysk z new age muzą o tym, że w Australii się uśmiecha bezzębny aborygen, potem ramadan w Iraku, a potem dzieci w buszu i tak wygląda cała ziemia nasza wspaniała, oczywiście pojawiają się również elementy zanieczyszczania powietrza i wojen, ale ostatecznie liczy się uśmiech dziecka
Mroczny Mściciel (26 lutego 2009) -
obejrzyjcie film dokumentalny "baraka". http://baraka.filmweb.pl/
bulwa (25 lutego 2009) -
o, jest i trailer: http://www.youtube.com/watch?v=3O-YavZz2yk&feature=related
ryba (25 lutego 2009) -
w kwestii dokumentów: jak ktoś nie widział "Mondo Cane" to niech sobie zobaczy. naprawdę mocne gówno. dwa fragmenty (niekoniecznie z tych najlepszych): http://www.youtube.com/watch?v=otmhMWyzIz8&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=QFaTSi6_uO8&feature=related
ryba (25 lutego 2009) -
jeżeli chodzi o dokumenty to polecam te traktujące o kulturze w czasach współczesnych: "good copy, bad copy" i "steal this film". pierwszy minimalnie lepszy. do ściągnięcia za darmo.
bulwa (24 lutego 2009) -
w przypadku nicole kidman była to wyłączna zasługa dorobionego nosa.nie oszukujmy się. –paj, 24/2/2009 22:35 no nie powiedziałabym.Co prawda w 'Godzinach' najgenialniejsza była Julianne Moore(kto dostał wtedy zamiast niej oscara?) ale według mnie Nicole naprawdę świetnie się spisała. Paradoksalnie, z całej obsady to Meryl Streep wypadła najgorzej.
anka (24 lutego 2009) -
z dokumentow to widzialem fragment filmu o gaszeniu szybow naftowych w iraku. wlasciwie tylko obraz+muzyka, ale ten 'obraz' po prostu nieziemsko zrobiony, kadry+kolorystyka powalajace. lecialo to na tvp kultura ale cos nie moge wyguglac. pare lat temu tez bylo, i tez zrobilo na mnie ogromne wrazenie. a dzis obejrzalem grudge3 (klatwa. nie wiedzialem wczesniejszych czesci). zgodnie z oczekiwaniami, najlepszy film jaki widzialem w ostatnich latach. precyzyjny scenariusz, schematy lamane na lewo i prawo, co rola to kandydat do oskara albo przynajmniej nominacji, absolutnie zaskakujace zaskoczenie oraz wiarygodnie przedstawione zawiazanie akcji. oprocz tego ladna japonska aktorka i jakas blada pani ktora porusza sie za pomoca trickow kamery i moze przenikac przez sciany. jak bylem maly to lubilem wydawac z siebie takie odglos jak ona, ale ruszalem sie chyba skladniej.
em c (24 lutego 2009) -
w przypadku nicole kidman była to wyłączna zasługa dorobionego nosa.nie oszukujmy się.
paj (24 lutego 2009) -
no oprócz tego ze się oszpeciła, to świetnie zagrała i (podobnie jak w przypadku Nicole Kidman i roli u tego samego kolesia) mówienie że to tylko za brzydki wygląd jest dość krzywdzące.
radek (24 lutego 2009) -
–tomek wasko, 24/2/2009 18:10 nie załoze sie, bo sam uwazam to za nierealne, chociaz... obejrzałem wczoraj Frost/Nixon - dobra rzecz, a przede wszyskim swietna rola Langella
darw (24 lutego 2009) -
akurat kate winslet to powinna dostać oscara za role w "revolutionary road", a za "the reader" dostała chyba dlatego, że jak to ktoś mi ostatnio przenikliwie powiedział "akademia lubi role w których aktorki się oszpecają";)
wojtekte (24 lutego 2009) -
>no chyba, ze wszyscy przepisuja z jednego niewiarygodnego źródła... najwyrazniej tak wlasnie robia :) film oparty jest na powiesci "q&a" - http://en.wikipedia.org/wiki/Q_%26_A_(novel). nie wiem moze ksiazka byla delikatnie inspirowana jakimis autentycznymi wydarzeniami, ale generalnie na faktach nie byla oparta na pewno. moge sie zalozyc o wiele. pozdro
tomek wasko (24 lutego 2009) -
obejrzalem 'the reader' i przede wszystkim kate winslet jest lepsza, niż cały film. wiadomo, że jest rewelacyjna i nigdy nie gra źle ale tutaj przechodzi samą siebie i tylko dzięki scenom z jej udziałem film wychodzi ponad przeciętność. jej młody partner niestety nie daje rady, gra na dwóch trzech minach, ale przynajmniej dużo sie pieprzą :) kate tradycyjnie ciałka sie nie wstydzi! sam film daje do myślenia i to bardzo, problem w nim przedstawiony jest interesujący drażniący i kontrowersyjny, ale ... moim zdaniem to głównie zaleta książki, bo to przecież wszystko pisarz wymyślił, a nie Stephen Daldry. najlepsze zdecydowanie są sceny z sądu gdzie absolutnie genialna Kate Winslet z kata przemienia się w ofiarę. tylko czy tak naprawdę w ogóle nim była? w pewnej scenie profesor prawa mówi, że społeczeństwa nie tworzy moralność, tylko prawo. wydaje mi się, że to klucz do tego filmu, który naprawdę zostaje w głowie i zastanawia. ale naprawdę głownie dzięki temu, że materiał wyjściowy był taki a nie inny, a Kate Winslet była po prostu genialna.
radek (24 lutego 2009) -
no chyba, ze wszyscy przepisuja z jednego niewiarygodnego źródła... http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=50904&klik=naj http://www.film.gildia.pl/news/2009/01/slumdog-galeria http://wp.tv/i,Slumdog-Milioner-z-Ulicy-2008,mid,263074,klip.html?ticaid=678e4
darw (23 lutego 2009)