INNE - FORUM
filmy
27 grudnia 2004może tak temat o czym innym niż muzyka ;)
piszcie w tym temacie jakie filmy polecacie
na początek polecam film Garden State z dobrą ścieżką dźwiękową m.in. Shins, Postal Service i inni :)
-
ja widziałem "9 songs". Trwa 70 minut –kb, 6/12/2009 23:10 heh. po 20 minutach wylaczylam. (500)days of Summer podobno dowalony do pieca, a to że są w nim The Smiths to konieczna do pełnego przedstawiena bohaterów sprawa, a nie chwyt pod indie-publike. –sas, 6/12/2009 21:09 obejrzalam przed chwila. lekki, przyjemny. ale czego sie spodziewac po filmie, ktory rekomenduja w tej smiesznej gazecie joy? bohaterzy ciagna film bardzo, ale jesli ktos chce zobaczyc na co stac josepha gordona - levitta (az sprawdzilam na filmwebie), koniecznie musi spojrzec na Mysterious Skin. mialam okazje uczynic to na era nowe horyzonty, chyba w 2004 i to jego opus magnum. jakby.
w trakcie wymyślania nicku (7 grudnia 2009) -
a tak wybiegając trochę w przyszłość: http://www.youtube.com/watch?v=OFxqw0jbC2Y to jest już odtwarzane na świecie czy jak? filmweb mówi, że w USA śmiga od maja, w Polsce niby premiera 8 stycznia. swoją droga, może być rewelacyjnie. obsada powala na kolana (tom waits jako diabeł, anyone?). poza tym rezyseruje gilliam, a więc można spodziewać się fantastycznej oprawy (co widać w trailerze).
turas (7 grudnia 2009) -
whoa whoa whoa, www.film.org.pl to jest dokładnie najgorsza strona w internecie (chyba że jakoś drastycznie się zmieniła w ciągu ostatnich paru miesięcy, w co watpię).
szczur (7 grudnia 2009) -
–sas, 7/12/2009 10:27 –kb, 7/12/2009 11:22 Pozwolę sobie z Wami nie zgodzić.
la di da (7 grudnia 2009) -
no There Will Be Blood to klasa. Rewelacyjny film. I to o ile lepszy od przehajpowanego, nudnego, pochodzącego z tego samego roku No Country For Old Men.
kb (7 grudnia 2009) -
"kakofoniczna muzyka" masz w ryj od jonnego na 80%
dzik (7 grudnia 2009) -
Dla mnie There will be blood to najlepszy film 00's. Rola Day-Lewisa - ciężko mi znaleźć w historii kina coś lepszego. Nawet De Niro w Ojcu Chrzestnym to nie jest to.
sas (7 grudnia 2009) -
"mężczyźni którzy nienawidzą kobiet" - najgorszy film roku. okrutnie przewidywalny, banalny i momentami głupi. jak czytam jakiekolwiek pozytywne opinie na temat tego gniota to mi się rzygać chce. dopiero niedawno też obczaiłem "there will be blood", który dla odmiany uważam za genialny. duszny, przytłaczający klimat, ciekawa historia, kakofoniczna muzyka idealnie pasująca do całości. top5 filmów ostatnich lat.
qq (6 grudnia 2009) -
ja widziałem "9 songs". Trwa 70 minut, więc obejrzeć można. Ale nie doszukuj się w nim głębszych treści, seks, udające dramatyczne dialogi i migawki z paru koncertów. Ale nie nudziłem się.
kb (6 grudnia 2009) -
http://wtfcomcast.tumblr.com/ tak troche na temat. komentarze beznadziejne, ale streszczenia pisze jakas bardzo kumata osoba.
em c (6 grudnia 2009) -
a propos filmów z muzyka w tle - widział ktoś '9 songs'? warto?
camel (6 grudnia 2009) -
>>>zna ktoś jakiś polski serwis/blog poświęcony filmom? filmowy porcys, blog 17stki czy coś kmf polecam - www.film.org.pl . Raczej w polskim internecie nie znajdziej lepszych merytorycznie analiz i recenzji niż tutaj. Polecam zwłaszcza forum - głównie dlatego, że mam gust zbieżny w jakichś 98% z grupą ludzi, którzy tam piszą i jeśli mówią, że coś jest dobre to zazwyczaj jest mega dobre i oglądam w ciemno. (500)days of Summer podobno dowalony do pieca, a to że są w nim The Smiths to konieczna do pełnego przedstawiena bohaterów sprawa, a nie chwyt pod indie-publike. Na Tarkowskiego mi póki co raczej szkoda życia, może na emeryturce;-)
sas (6 grudnia 2009) -
500 dni milosci, romantyczna komedia z the smiths w tle, w kinach
v/a (6 grudnia 2009) -
[na krockusie jest kilka recenzji filmowych, wkrotce bedzie jeszcze wiecej (i to niekoniecznie mojego autorstwa), wiec jesli ktos by byl zainteresowany to zapraszam. mimo wszystko.]
camel (6 grudnia 2009) -
w ogole z tarkowskim to ciezka sprawa. nie sa to filmy, ktore latwo wchodza i bez odpowiedniego przygotowania, ani rusz. chyba najmocniej pamietam Nostalgie, jest "luzniejszy" i bardziej "otwarty". co do Ofiarowania.. jakos krotko po tym, gdy obejrzalam, doczytalam gdzies, ze tarkowski montujac film, dowiedzial, ze jest chory na raka. troche zmienilo to moje podjescie do tego obrazu.
w trakcie wymyślania nicku (6 grudnia 2009) -
no nie wiem, może Filmaster? Chyba całkiem niezły jest, chociaż sporo ocen średnich niestety ostro po chuju, no ale to co dobre jest raczej doceniane (a nie jak na filmbwebie). http://filmaster.pl/
rojal (6 grudnia 2009) -
jeśli w stalkerze nie wytrzymywałeś długich, ciągnących się w nieskonczoność ujęć, ofiarowanie raczej zmęczy cie jeszcze bardziej. kawałki po 6-7 min robią wielkie wrażenie, ale potrzeba jednak czasu, żeby się przyzwyczaić (mój pierwszy seans ofiarowania to było raczej wyłapywanie ile dane ujęcie już trwa i wielki podziw dla takiej formy). sama historia też potrzebuje sporo czasu. może nie jest to najlepszy film tarkowskiego, ale zdecydowanie warto go poznać. zastanawiam się przy okazji, czemu solaris uznawany jest za jakiś niewypał. może nie jest to wybitna ekranizacja, ale jako film przecież konkretnie wymiata.
turas (6 grudnia 2009) -
zna ktoś jakiś polski serwis/blog poświęcony filmom? filmowy porcys, blog 17stki czy coś
a. nie chodzi o filmweb (6 grudnia 2009) -
neguje "teoretyczna" wartosc oscarow. sama nominacja wypromowala kilka niezlych tytulow, ale umowmy sie, ze czas, kiedy te statuetki byly miernikiem jakosci, sa za nami. wygrywaja filmy poprawne polityczne, ocierajace sie o tabu, delikatnie przekraczajace granice sacrum i ogolnie przyjeta moralnosc, etyke. z marketingowego punktu widzenia, napedzaja filmowa machine, zwiekszaja sprzedaz biletow, sprawiaja, ze zdobywce oscara czesciej ujrzysz na rozkladowkach a rezyser nie bedzie mial trudnosci, by zachecic nowych inwestorow do zrobienia kolejnego filmu a przeciez nie do konca o to chodzi.. W sensie, że Ofiarowanie jeszcze nudniejsze, czy że najlepsze? –sas, 6/12/2009 11:06 takie po srodku :>
w trakcie wymyślania nicku (6 grudnia 2009) -
no dobra, ale kto sie kieruje ich typami? wiadomo, ze to niezly wabik dla gawiedzi zlaknionej kultury "wysokiej". jednak nagroda sama w sobie zadna rekomendacja nie jest. truizm. –w trakcie wymyślania nicku, 5/12/2009 23:18 Tralalala, co by nie mówić złego o Oscarach i jak bardzo ich nie lubić to nie da się zaprzeczyć, że to jedne z najbardziej prestiżowych nagród na świecie(chyba tylko Nobla bardziej kozacko dostać) i na pewno najważniejsze w przemyśle filmowym. Oscar zazwyczaj równa się masie kapuchy i zapewnieniu przyszłości w branży, przykładowo dostaniesz Oscara za zdjęcia to raczej będziesz miał propozycje do końca życia. Filmy nagrodzone Oscarami ogląda każdy - niedzielny kinoman, bo myśli, że to najlepsze filmy na świecie, ludzie, którzy się znają na rzeczy dlatego, że po prostu nie wypada nie znać tych filmów, no a pozatym one zazwyczaj są niezłe. W sensie, że Ofiarowanie jeszcze nudniejsze, czy że najlepsze?
sas (6 grudnia 2009) -
ja nie znam jeszcze Stalkera (bład), ale znam Rublowa i Zerkalo, i to niemal klasycznie 10.0 filmowe.
rojal (5 grudnia 2009) -
Oscary to pełna dowolka sas, 5/12/2009 22:09 no dobra, ale kto sie kieruje ich typami? wiadomo, ze to niezly wabik dla gawiedzi zlaknionej kultury "wysokiej". jednak nagroda sama w sobie zadna rekomendacja nie jest. truizm. biala wstazka. Ech.. Wzdech.. haneke pokochalam za pianistke (nakrecic film na podstawie jelinek, no przeciez!), pozniej za ukryte. teraz znowu. Wiecie, obejrzałem sobie w kinie Stalkera i powiem wam, że 2001: Odyseja Kubricka to przy tym dynamiczny film akcji jest:p Niby mądry film, ale się tego oglądać raczej nie da. –sas, 22/11/2009 11:58 sprobuj obejrzec Ofiarowanie.
w trakcie wymyślania nicku (5 grudnia 2009) -
Biorą wszystko co im się podoba, "Ostrożnie, pożądanie" nie dopuścili do nominacji w tej kategorii bo za dużo tajwańczyków przy filmie pracowało żeby go nominować jako chiński film albo na odwrót. Był jeszcze przypadek, że zmieniono daty zgłoszenia filmów(chodziło chyba o dokument) już po nowej terminie. Oscary to pełna dowolka, bo to przecież po prostu niezależna ogranizacja które może przyznać tyle nagród ile chce i komu chce, jak im nie pasuje jakiś film to zmieniają regulamin z wsteczną datą i gotowe, nie ma problemu.
sas (5 grudnia 2009) -
chyba biorą pod uwagę język , którym posługują się w filmie
ot co (5 grudnia 2009) -
Haneke z tego co mi wiadomo jest Austriakiem, chyba że chodzi Ci o koprodukcję, ale wówczas musisz również wspomnieć Włochów i Francuzów. –gwoli ścisłości, 26/11/2009 19:18 gwoli ścisłości to niemiecki kandydat do oskara http://ynewmoviesi.blogspot.com/2009/10/i-reward-oscar-2010-foreign-candidates.html
sivi (5 grudnia 2009) -
Lubisz "Wesele" Smarzowskiego- z dużym prawdopodobieństwem spodoba ci się i "Dom zły", a historia moim zdaniem dużo lepsza. Z tym filmem jest moim zdaniem trochę podobnie jak z filmami Koterskiego, co zresztą dało się zauważyć po reakcjach niektórych ludzi; tych co to potrzebują parę "kurew" usłyszeć żeby się dobrze bawić. A tymczasem to wcale nie jest film tak zabawny jak się zdaje, podobnie jak "Dzień świra" był i jednocześnie nie był zabawny. Zapewne zresztą pijesz do haseł reklamowych o Tarantino i "Fargo". Moim zdaniem są one nietrafione i krzywdzące, bo można się łatwo zrazić do tego filmu. Jak nie Dom zły to Rewers polecam. Świetny film, niespotykana w polskim kinie historia, zabawny, niesamowicie ironiczny. Świetny film.
Rudestus (5 grudnia 2009) -
Ale dobry-bo-polski czy tak obiektywnie dobry? Bo tak łatwo zrobić coś w polskim kinie świeżego, korzystając z importowanych przeterminowanych motywów, że mi się blokada przed pójściem włącza.
bored i guess (4 grudnia 2009) -
Świetny film, końcowa scena mistrzowska. Dla mnie, w dużym uproszczeniu, to takie "Wesele" z dużo lepszym scenariuszem. "Rewers" zresztą też bardzo przyjemny...
Rudestus (4 grudnia 2009) -
Dom Zły. Mistrzostwo. Dla mnie prawdopodobnie film roku. Widział już ktoś?
camel (4 grudnia 2009) -
"biała wstążka" oj,niemcy znowu wrócą z oskarem. –sivi, 23/11/2009 01:06 Haneke z tego co mi wiadomo jest Austriakiem, chyba że chodzi Ci o koprodukcję, ale wówczas musisz również wspomnieć Włochów i Francuzów.
gwoli ścisłości (26 listopada 2009)