INNE - FORUM
William Basinski
26 grudnia 2004wreszcie przesłuchałem wczoraj wszystkich części Disintegration Loops vol I-IV pod rząd (5 godzin muzyki, huhh). W skupieniu . I doszedłem do wniosku, że lepiej częstować się każdą z tych części osobno. Robią wtedy większe wrażenie, fizyczne zmęczenie(i psychiczne - występujące po groźniejszych utworach) dało mi o sobie znać wczoraj, zakłócając odbiór albumu.
Wiem natomiast, że niektórzy pełni płyty doświadczyli dopiero po całościowym jej objęciu. Jak było w waszym przypadku?
-
juz rok temu to orkiestra grala przeciez
ja (11 września 2012) -
http://www.youtube.com/watch?v=jbs_WSIFbHE
tadam (11 września 2012) -
czemu brandzlujecie się starym dziadem z balejażem na głowie?
dążenie do prawdy (3 maja 2009) -
92982 - dobre, choc bywało znacznie lepiej. szkoda, ze jeden kawałek (czyli 20 minut na płycie) to utwór znany z "Variations - a movement in..."
nelson don (3 maja 2009) -
ten "nowy" (archiwalny) basinski juz wisi w pewnych miejscach. jest wystarczajaco dobry zeby wspomniec o nim tutaj mimo tego, ze jestem zbanowany. mialo byc tymczasowo. taki chuj.
b'skitu (15 kwietnia 2009) -
http://www.mmlxii.com/home/home.html William się obudził wreszcie, czekam zwłaszcza na to zapowiadane nowe wydawnictwo, bo El Camino Real... sami wiecie. Do boju Billy!
janek b nzlg (14 marca 2009) -
ale z drugiej strony nocny powrot do dl spowodowal,ze przez caly pierwszy mialem w glowie obraz tej wizualizacji,co w pewnym stopniu narusza moj prywatny motyw eschatologiczny zwiazany ze sluchaniem tej plyty,a powoduje jego uniwersalizacje.dlatego moze starczy dp 1.
dys (24 grudnia 2006) -
wiemy. wlasnie sie nad tym zastanawialem. wersja sciagalna tutaj: http://videos.antville.org/stories/1523252czy to dvd mozna gdzies kupic? a moze ktos ma?
em c (23 grudnia 2006) -
to jest rip z oficjalnego dvd basinskiego. z tego filmu okladki do plyt powstaly rowniez.http://www.discogs.com/release/657178
123 (23 grudnia 2006) -
o.m.fuckin'.g.chcialbym wiedziec,na jakiej to zasadzie,w ogole,dlaczego,po co,ale pytania milkna.ogladanie tego w calosci powoduje cos na ksztalt obcowania z najwiekszym sacrum,bla bla...wiecie.
dys (23 grudnia 2006) -
bez jaj. umiescicie link do tej.. ilustracji wizualnej w recenzji.
em c (23 grudnia 2006) -
istotnie, this destroys. nie umiem sie odniesc.
borys d (23 grudnia 2006) -
wiem ze bardziej to postu z youtube by pasowalo, ale tu jest chyba lepsze miejsce dla tego.http://youtube.com/watch?v=JexYeskbRzk
123 (23 grudnia 2006) -
nagrał. the river albo watermusic sprawdź - ewentualnie nowe "the garden of brokenness", fortepian, fortepian i fortepian, i to skromnie, jak to u williama.
stepan (31 marca 2006) -
w ogole,odgrzebujac temat,pytanie,czy william basinski stworzyl cos jeszcze godnego uwagi ? nie zebym uwazal disintegration loops za plyte"godna uwagi"hah.ja w calosci 2 razy.mniej wiecej w godzinach podobnych do Borysa.aaaa.niektore fragmenty na 11.0
dys (30 marca 2006) -
a ja się zastanawiam co by sam Basinski na ten temat powiedział. płyty były wydawane osobno. na pewno tworzą jakiś cykl, ale jak dla mnie, to przede wszystkim każdy utwór jest zamkniętą całością, do czegoś prowadzi. jako całość nie wykazują żadnej konkretnej tendencji.hm, no ale nie próbowałem nawet słuchać wszystkich na raz... wystarczy, że sobie o tym pomyślę i już otwierają mi się nowe horyzonty kontekstowe i odczuwam zmęczenie. fizyczne.wystarczy mi świadomość, że nieskończenie ciągnący się dźwięk jest przygniatający, nie wiem po co mam tego osobiście doświadczać.
pe (27 grudnia 2004) -
Jeszcze mi sie nie zdarzylo odsluchac calosci... Trzeba bedzie sprobowac... BTW Idealna lektura w czasie sluchania "DLP" jest "Trylogia nowojorska" Paula Austera. Check it out.
Piotrek (27 grudnia 2004) -
Ja szczerze mówiąc mam problem z odsłuchaniem w całości jednej części, choć kilka razy się to zdarzyło. Te motywy są piękne (zwłaszcza 1,3 i 6), ale problem w tym, że np. w utworze 1.1 po ok. 30 minutach już niewiele z tych motywów zostaje i ciężko się tego słucha przez kolejne 30 min. Jest to na pewno fascynujące, poza tym tak naprawdę na tym przede wszystkim polega sens tego albumu. Jednak z drugiej strony, gdy dany motyw zanika aż tak bardzo, że prawie go nie ma (a nieraz jest to już w połowie utworu), to zwykle wolę sobię włączyć kolejną część i delektować się jeszcze "całym" motywem...Co nie zmienia faktu, że od kiedy mam ten album, cały czas noszę się z zamiarem poświęcenia na to jednej nocy (np. ostatnio myśałem o tym po Pasterce), ale jak dotąd się na to nie zdecydowałem...
Ruud (26 grudnia 2004) -
na początku maja przegiąłem i poswieciłem całą noc, od 1 do 6 rano, na odsłuchanie 4 częsci Disintegration Loops po kolei. wczesniej zgłebiałem uważnie każdy dysk osobno. prywatnie sądzę, że do takiej operacji musi jednak dojść. zmienia to perspektywę interpretacyjną dzieła: forma ujawnia swą rozciągłość i aspekt poza-czaso-przestrzenności dominujący wewnątrz. otwierają się nowe horyzonty kontekstowe do objęcia nieobejmowalnego. dopiero przy całościowej lekturze skojarzyłem konstrukcję z zanikaniem obrazu nieskończoności, bo kontynuacja dźwięku w przerażających rozmiarach przygniata. i stąd, choć zdaję sobie sprawę z trudności natury technicznej i fizycznego zmęczenia, polecałem wszystkim taki seans.ostatecznie, obie metody są równouprawnione, ale też konieczne dla nasyconej percepcji. cóż, jeśli to dla kogoś męka, to powinien zacisnąć zęby i ją dzielnie znieść - z pewnością podobne problemy mają ludzie przykładowo z Metal Machine Music, 69 Love Songs czy Kesto.
borys d (26 grudnia 2004)