INNE - FORUM
myslovitz "mieczyki..."
23 grudnia 2004no panowie, ostra recka. czekałem na ten album i po prostu nie moge uwierzyc ze jest tak slaby. przeciez zrobiliscie z niego miazge. tym bardziej... musze kupić tą płyte. w końcu tylko 20 złotych. nie powiem, obił mi sie o uszy w trójce fragment koncertu, ale nie pamietam zbyt wiele... fakt faktem kostrzewa w zapowiedzi odpłynął
-
A to nie jest tak, że i przy Korovie i przy Skalarach za totalnie chujowy sound w dużym stopniu jest odpowiedzialny gówniany producent? ...produkcja obu płyt jest BEZNADZIEJNA, DUSZNA, ŚMIERDZĄCA...
stefan (27 grudnia 2004) -
Zastanawiam sie, jak by wszyscy reagowali, gdyby cos takiego nagrala nikomu nie znana, nowa kapela. W zasadzie to ciezko mi powiedziec, ale jasny jest fakt, ze ocena bylaby inna. W jedna, lub w druga strone, ktoz to wie. Ale warto nad tym pomyslec.
Cz (25 grudnia 2004) -
wybaczcie ale na taki album stać tylko doswiadczony, ambitny zespol. nad tym trzeba ludzie pomyslec poprostu
emi (25 grudnia 2004) -
Plyta jest srednia, natomiast znacznie bardziej od samej muzyki wkurzyla mnie forma jej wydania. Chodzi o beznadziejne zabezpieczenia "przed kopiowaniem", ktorymi chronione jest coraz wiecej plyt. Nie dosc, ze pozbywa sie nabywcy szans legalnego skopiowania plyty na wlasne potrzeby, (ja np. uzywam przenosnego odtwarzacza mp3, bo jest wygodniejszy i poreczniejszy od cdplayera), to w dodatku nastepuje to kosztem slyszalnej straty jakosci. Jako klient, ktory nabyl plyte w sklepie (nie jest to moja pierwsza zabezpieczona w ten sposob plyta) czuje sie oszukany i wykorzystany. Przecietnie wprawiony uzytkownik PC i tak te zabezpieczenia zlamie i plyte sobie skopiuje, jakosci niestety nic nie poprawi. Caly system jest jeszcze przyczyna sytuacji chorej: tzn. zeby w pelni korzystac z zakupionej plyty, musialem ja jeszcze sciagnac z slsk (bo latwiej niz lamac te walone zabespieczenia). Poniewaz mam tego dosyc, na nowy rok postanawiam nie kupowac juz plyt oznaczonych niemilym czarnym znaczkiem o zabezpieczeniach, wiem, ze wiecej ludzi tak robi. W ten oto sposob przemysl muzyczny poraz kolejny sam jest winny piractwa.
Lob (25 grudnia 2004) -
mam...album jest niestety fatalny......to nie jest nawet przeciętna płyta. ocena w porcysie jest zdecydowanie za wysoka. bronią się zaleswie dwa, trzy momenty (!). podczas słuchania tylko dwa numery rokowały coś lepszego. niestety tylko rokowały... ten album brzmi jakby nie był po prostu skończony. totalny brak pomysłu. schemat - utwór zaczyna jakiś pomysł, ale nie następuje nawet rozbudowa. emocje siadają zanim się na dobre zaczęły.jak można było tak zjebac motyw z 'theme from road movie'? świetnie zaczynający się numer po kilku sekundach... po prostu się kończy! w 'nr.9' czuję to samo uczucie niedosytu, z tym że tu jest jeszcze gorzej. w kliku utworach (np. w man on the machine) jest klika interesujących dzwięków, ale one nie budują ciekawej całości. album jest nudny i męczy. po przesłuchaniu płyty czułem się jak po meczu z anglią na wembley. citko strzela gola na 1-0, są nadzieje i kolejne szanse bramkowe, lecz niestety przegrywamy 2-1 po fatalnych błędach bramkarza. myslovitz sami sobie zapakowali samobója.jest pozytywny moment - 'zycie to surfing', ale zastanawiam się, czy przypadkiem nie broni się dlatego, że nie jest numerem z szufladki 'improwizacje'. przegięciem pały jest dla mnie 'czerwony notes błękitny prochowiec'. nie wytrzymuje go po prostu.zastanawiałem się co zrobić z tą płytą, bo nie mam po prostu ochoty jej słuchac. nie ma do czego wracać.egazmin oblany. dla mnie najwyżej 1,5... i nie obchodzi mnie, że nikt w polsce jeszcze tak nie grał. to wcale nie znaczy, że mamy się zadawalać 'byle czym'.szkoda....
widelec (24 grudnia 2004) -
media martk- nie dla idiotów.
intergalactic (23 grudnia 2004) -
Crip:pospisuje się pod twymi słowami.No,ale gdyby to wyszło jako ścianka,to byłoby zajebiste. a jesli ktoś chce kupić, niech podąży do media markt -tam 19,90
Słuchacz (23 grudnia 2004) -
a ja się dalej będę upierał, że płyta jest bardzo dobra ;) aczkolwiek byłem niemalże pewien, że ocenę na tym serwisie dostanie niską :)
crip (23 grudnia 2004) -
no pięknie, więc wasza opinia jest taka sama.koncert, który puścił kostrzewa w trójce był zlepkiem trzech występów. byłem wtedy zajęty czymś innym, więc w sumie za dużo powiedzieć nie mogę. pamietam tylko, że podobał mi się numer z odgłosami dworca w tle (nie mylić z trójkowym ekspresem). po godzinie słuchania stwierdziłem jednak, że całość mi się kompletnie zlała. w sumie jednak wniosek miałem taki, że wolę to co własnie poszło w radiu od "korova..." (ten album to totalna porażka, więc nie wiem czy porównanie dobre).kupię tą płytę mimo wszystko. niezapomne jak w czasie trasy koncertowej promującej "miłość w czasach popkultury" zrobiła na mnie ogromne wrażenie ponad 20 minutowa improwizacja otwierająca występ. ciągle się łudzę, że się mylicie.
widelec (23 grudnia 2004) -
Człowieku, czy Ty widziałeś, żeby Myslovitz snobowało się kiedykolwiek na bycie "niezaaaal, bez kituuu"?! Tak, wydali kiepską płytę, nie wyszła im totalnie, ale nie snobują i nigdy się nie snobowali na bycie niezal, nie popadajmy w paranoję! Nagrali płytę taką, jaką chcieli, nie wyszła im, szkoda - koniec.
do Ruuda (23 grudnia 2004) -
Płyta miała być niby taka psychodeliczna, "ambitna", itp. A wyszło w sumie wielkie nic. Każdy przeciętny zespół (nawet polski) mógłby sobie taką płytkę nagrać w dwa dni. Myślę, że bardzo dobrze pasują tu słowa Jędrzeja z niedawnego playlistu niedotyczącego Myslovitz, ale dobrze opisujące "przesłanie" zespołu z tej płyty - "o, jestem niezal, jestem niezaaaaal, bez kituuuu!"
Ruud (23 grudnia 2004) -
najlepsza płyta myslovitz od czasu rozmyślań...
stańcie przed lustrami (23 grudnia 2004) -
recki nie czytalem ale mialem nieprzyjemnosc sluchania nowych kompozycji na koncercie, najlepiej charakteryzowalo je slowo "rooozeeeeesraaaaneeee".
cell in motion (23 grudnia 2004) -
nawet niegodzien zaufania przekroj tylko 3/6 dal
Piotr (23 grudnia 2004) -
ja sie z rec. zgadzam w 100%
Dolores Haze (23 grudnia 2004)