INNE - FORUM

Europeans Records

11 grudnia 2004

wydaje mi się, że warto zaznajomić się z jedną nielicznych niezależnych wytwórnii
płytowych w Polsce...

http://www.europeans-records.com/

co sądzicie o ich muzyce...?

szafi
  • Drogi LJKran. Wskaz mi droge i oświeć mnie wizją swą sceny o której marzysz.Bo jesli inicjatywa pink punka to kólko wzjemnej adoracji a nie przyklad jak sie mozna organizować, to ja juz nic z Twojej logiki nie rozumiem. Jesli wszyscy blądzą i są skazani na dlugie lata stagnacji muzycznej i braku rozwoju, to co mozna wg Ciebie zrobić?
    pika green (4 stycznia 2005)
  • nie chcialbym Broń Boże, zeby tu sie nagle jakaś dyskusja a propos Blue raincoat zrodziła..., ale co do Piotra pokusilem się o odpowiedź: gratuluje sposobu postrzegania muzyki, czy raczej jej odbierania za pomocą MYŚLENIA. Widzisz, w moim mniemaniu nieco się wobec tej kwestii różnimy. Gratuluję również tego, że recenzje Porcys pomagają Ci w odbiorze muzyki bo jak piszesz "Blue Raincoat przestalem doceniac posrednio dzieki recenzjom na Porcys". Skoro sam nie dajesz rady ktos musi pomagać faktycznie....Pozdrawiam.
    lokita (4 stycznia 2005)
  • Ależ ja z tym wszystkim przecież nie polemizuję, do chuja pana. Macie rację - trzeba coś robić i się starać. Ale jednocześnie ja mam rację - jest chujowo i mogę się założyć że jeszcze długo tak będzie, niezależnie od dobrej woli jakiejś garstki osób. Nie wiem o co ta debata w ogóle, skoro się zgadzamy. Teraz to już naprawdę koniec bo muszę spierdalać.
    elliot crane (4 stycznia 2005)
  • zwróć uwagę na to co się dzieje w stanach. Jeśli znasz koneksje między zespołami[wprawdzie muzykami lotów podniebnych] to też zobaczysz że muzycy się wymieniają. i tworzą jakąś scenę [oczywiście jedną z wielu] co oznacza że tu też tak może być, jeśli zbierze się grono pasjonatów. A takie się zbierają. Co z tego że to kółka?niech działają.zorganizujesz koncert to Ci się odechce, ale później znów to zrobisz. Trzeba tylko chcieć komuś coś pokazać.
    bo (4 stycznia 2005)
  • Wiem że jest pink. To może jeszcze tak na wszelki wypadek: nie mam nic do pinkpunk, jestem na prawie wszystkich poznańskich koncertach pod tym szyldem. Myślę tylko, że nie jest to żaden dowód na to że tam powyżej nie mam racji.
    elliot crane (4 stycznia 2005)
  • już kiedyś pisałem że sama 'scena' jest takim kółkiem,ale to nie jest złe. Wspieranie się nawzajem jest konieczne, bo inaczej wszystko padnie. Ludzie którzy grają sobie na instrumentach zazwyczaj też organizują koncerty i zbierają to wszystko do kupy. European też jest takim małym trybikiem który może, przy odpowiednim nakładzie pracy się rozrastać.
    bo (4 stycznia 2005)
  • hehe.pikador sam jest pink.
    bo (4 stycznia 2005)
  • A co do pinkpunk, to inicjatywę oczywiście też popieram. Ale zauważ drogi pikadorze, że większość z tych bandów składa się z tych samych osób w różnych konfiguracjach plus jakieś humorystyczne paraprojekty, w dodatku wszystko skupione wokół jednej knajpy. Więc bez urazy, ale jest to raczej takie kółko wzajemnej adoracji niż dobry przykład na rozwój sceny.
    elliot crane (4 stycznia 2005)
  • Słuchajcie, chciałbym żeby to był mój ostatni post w tej sprawie bo naprawdę mnie to już męczy. Nadal mówimy o dwóch różnych rzeczach. Staram się pisać tak jasno jak tylko potrafię, ale widzę że to wciąż za mało. Ludzie, jak ja to mam jeszcze podkreślić skoro capslockiem wam nie wystarczy? !!! N I G D Z I E !!! nie napisałem że nie warto nic robić tylko siedzieć w domu i słuchać empetrójek. Chodzę na masę koncertów, sam trochę gram i tym bardziej widzę wyraźnie jaka jest sytuacja. Jasne że trzeba próbować, ale bolesna i niezaprzeczalna prawda jest taka, że w obecnym stanie to co nazywamy polską sceną niezależną kompromituje nas całkowicie na "arenie międzynarodowej". A raczej kompromitowałoby, gdyby ktokolwiek się tym interesował. I tylko to ciągle próbuję powiedzieć, nic poza tym. Grajcie sobie, wydawajcie płyty i organizujcie koncerty, popieram to całym kurwa sercem. Ale na razie jest niestety straszna chujnia i jestem pewien że w najbliższych latach się to nie zmieni. Teraz tak: z "ojcem" dyskutować nie zamierzam bo teksty w stylu "ile masz lat, zastanów się nad sobą" to jest poziom dla mnie nieosiągalny. Może miałbyś też coś do powiedzenia na temat mojej matki? Jedno mogę ci zasugerować, pomyśl jeszcze w wolnej chwili o tym mejnstrimie i andergrandzie i spróbuj sobie odpowiedzieć: co jest tu tworem pierwotnym, a co wtórnym i jak twoim zdaniem wtórne może sprawnie funkcjonować bez pierwotnego. Natomiast lokis: przestań się na mnie dąsać bo nie przypierdalam się personalnie do ciebie ani do twoich kolegów z zespołu, tylko do ogólnego poziomu "sceny". Pisałem już wyżej, że szanuję cię za to co zrobiłeś przez lata, a to że BR mi się nie podoba, nie ma tu właściwie nic do rzeczy. Zresztą gdybyście zmienili wokalistę, od razu zyskalibyście u mnie parę punktów, hehe. Peace w każdym razie. I już tak chyba na koniec, przypomniało mi się że kiedyś w recenzji kristen bodajże redaktor mz stwierdził, że nie zależy mu specjalnie na tym żeby ta cała scena u nas w ogóle powstała, bo skoro mamy tyle dobrej muzyki zagranicznej, polska nie jest nam w zasadzie potrzebna (sory jeśli coś przekręciłem, odtwarzam z pamięci). Przyznaję że też mnie często takie myśli nachodzą, a jednak jakiś specyficzny rodzaj patriotyzmu (???) każe mi z tym walczyć. Bo tak jak większość z was, mimo wszystko chciałbym żeby jednak coś się kiedyś wreszcie ruszyło, ale póki co jest mi wstyd za polską muzykę i zapewniam że wcale się z tym dobrze nie czuję. No dobra, to kto mnie teraz zastąpi? Mike, borys, anyone? Plis, bo ja już mam dosyć autentycznie. Łaska pańska niech zawsze będzie z wami.
    elliot crane (4 stycznia 2005)
  • http://free.art.pl/pinkpunk/
    pika (4 stycznia 2005)
  • tylko odpowiem na post podpisany "Piotrek mowi" - troche nie w czas, bo dyskusja poszla dalej. Tak, to prawda. OTR i Blue Raincoat przestalem doceniac posrednio dzieki recenzjom na Porcys, bardzo sprawnie punktujacym slabizne obu wydawnictw w sytuacji jakiejs wszechogarniajacej podjarki "solidnym gitarowym graniem". Obie recenzje ukazaly sie mniej wiecej po trzech miesiacach od nie-bycia tych plyt u mnie w odtwarzaczu, co chyba tez o czyms swiadczy. W moim przypadku proces myslenia mial miejsce. Niektorym dyskutantom zycze tego samego. I juz mi sie nie chce pisac o rozbieznosciach w gustach miedzy mna i Porcys. To zabawne, ze deprecjonuje sie znaczenie Porcys ("kto to czyta? 40 studentow i licealistow") zaciekle dyskutujac na *tym* forum, komentujac recenzje, rankingi itd. Bo ja jakos nie mam problemu z ignorowaniem rzeczy, ktore mnie nie dotykaja w zaden sposob. pzdr. P.S. Blue Raincoat niech sobie gra. Jesli w koncu przyjada do Warszawy, to prawdopodobnie sie wybiore. Chociaz jak ktos obnosi sie z koszulka z Che Gueverrą, to jest to obrzydliwe. P.S.2 DIY ok, ale nie syndrom oblezonej twierdzy.
    Piotrek (4 stycznia 2005)
  • no tak, rzeczywiscie! nie zgadzam się również. uważam,ze powstanie kazdej małej wytwórni to jakiś krok w strone budowania sceny, kazdy koncert, kazdy ładnie wydrukowany plakat, ulotka, wydana płyta, zrobiona trasa. I jak mowie- mo0ze BR oryginalny dla Ciebie facet niejest, ale na pewno nie jest kalka bo niby czyja? prosze o konkretny przyklad. pamietaj ze 3 przyklady - to juz nie kalka:)....Dlaczeg uwazam ,ze koncert, plakat, plyta to budowa -jakas mala cegielka sceny? Ano dlatego,ze sam widze - a robilem w zyciu jakies 50 koncertow,ze dzieki temu kreca sie wokol tego nowi ludzie, zaczynaja sie interesowac muzyka, wymienieac poglady, pocic na forum porcys, zkaladac zespoly robic koncerty itd.... I to jest ta budowa a nie pierdolenie jak to jest zle siedzac w domu i sluchajac empetrojek.
    lokita (4 stycznia 2005)
  • eljocie! nie zgodze sie z Toba w zadnym zdaniu na temat undergroundu i sceny niezaleznej.Kto ma ci stworzyc te warunki zeby powstala scena czy sie rozwijal andergrand? Chlopaku, chcesz sceny ? Zrób ją. spróbuj choć. a moze najpierw trzeba zrobic mejstrim. Co mnie on obchodzi jesli nie biore w nim udzialu? Straszliwie sie mylisz i jeszcze siejesz ziarno neizgody. Ile masz lat i co zrobiles dla muzyki w tym kraju zeby oceniac i w ten sposób traktowac innych. Zastanów sie nad sobą. I nie mysl ze jestes mądry tylko dzialaj! powodzenia
    ojciec (4 stycznia 2005)
  • nie chciałbym usuwać długich postów ze względu na nazwę się w nich pojawiającą, więc dobierajcie inne przykłady plis.
    mz (3 stycznia 2005)
  • Morał jest taki: poczekajmy cierpliwie i pokornie, na nas niestety jeszcze za wcześnie. A teraz się ewokuję bo też tu zaglądam w tajemnicy przed lekarzem. Dobranoc państwu.
    elliot crane (3 stycznia 2005)
  • Ja już się kilka razy w podobną dyskusję wdałem i nie dam się tym razem, bo do niczego to nie prowadzi. Nie rozumiemy się. Podkreślam raz jeszcze pierdolonym capslockiem: NIE UWAŻAM że to źle że istnieje zespół na B albo wytwórnia na E. Przeciwnie - dobrze że istnieje, ale nie jest to żaden obiecujący krok w stronę zbudowania prężnej sceny blablabla. Po pierwsze dlatego że nie ma jeszcze u nas do tego warunków (kurwa, u nas mejnstrim ledwo zipie a gdzie dopiero andergrand!), przez które rozumiem sprawy takie jak sytuacja ekonomiczna, infrastruktura, popyt, mentalność słuchaczy. A po drugie dopóki będą u nas powstawać same marne kalki lepszych lub gorszych bandów z krajów lepszego świata (i to i tak bardzo nieliczne), to sory, ale o jakiej scenie my tu rozmawiamy??? Żeby chociaż dobre kalki powstawały, to przynajmniej za 10 lat amerykanie mogliby do nas przyjeżdżać żeby z łezką w oku powspominać jak to się u nich kiedyś grało. To by dopiero była zajebista polska scena, nie?
    elliot crane (3 stycznia 2005)
  • to ja sprobuje raz jeszcze podejsc do tematu, chociaz mialem od 1.01 tu nie zagladac (lekarz mi zabronil sie denerwowac).mimo wszystko nie mozemy w jednej lidze stawiac b. raincoat i sdre. kazda muza ma swoj kontekst: czasowy, stylistyczny, nawet geograficzny. (chocby dlatego nie potrafie powiedziec czy lepsza jest dla mnie plyta s.reicha, killdozer czy yo la tengo ze wezme toatalnie z dupy przyklady, ale to do innego watku sie nada)dla mnie jest b.widoczne jak cholernie duzo tworczych trendow w muzie gitarowej wywodzi sie w prostej linii z czystego ruchu DIY, ktorego jakims tam (lepszym czy gorszym) kontynuatorem jest europeans. pewnie, ze chwalenie wszystkiego co sie rusza nowego w muzyce to wyrzadzanie krzywdy kapelom, ktore szybko moga spoczac na laurach, ale malkontencki, nadęty, a przy tym chlodny i wyrafinowany odbior pewnych zjawisk, kloci sie jak tylko moze z duchem post-punka i tego o czym tu mowimy. :)h.s.troche chaotycznie wyszko, ale ostatnio sie staralem, skladalem zdania podrzedne i nadrzedne to mnie szybko wycieli. papaty
    honza safarik (3 stycznia 2005)
  • to dobre panie elliot crane...
    szafi (3 stycznia 2005)
  • a tu waść pierdolisz troche...."przestać się oszukiwać że mamy szansę zbudować u nas "prężną i ciekawą scenę podziemną", bo przynajmniej na razie takiej szansy nie ma "- dlaczego w ogóle takie założenie, że nie ma.Prężna scena nie zalezy nawet od samych zespołów a raczej nawet pokusilbym sie o stwierzdenie że niemal przedewszystkim nie od zespolów tylko od dystrybucji, sieci klubów, koncertów, publiki, ktora na te koncerty przyjdzie... Tu jest pies pogrzebany- że nie ma popularyzcji za bardzo - bo jak ktos(np. Europeans) zaczyna popularyzować COŚ ( nie mówie, ze to akurat jest takie zajebiste - rozumiem, zę na pewno nie dla Ciebie- ale jednak ktoś te płyty kupuje - kilkaset osdób powiedzmy...) - to od razu jest jebany. A ja mówie: zacznijmy od CZEGOŚ.
    lokita (3 stycznia 2005)
  • a. no chyba, że tak
    intergalactic (3 stycznia 2005)
  • No bo nie zaistnieje.
    elliot crane (3 stycznia 2005)
  • elliott :'Dopóki z tym się zgadzamy, wszyscy macie moje poparcie. 'dopóki sie z tym zgadzamy ta scena nie zaistnieje faktycznie, moim skromnym tanim zdaniem.
    intergalactic (3 stycznia 2005)
  • Jesteśmy z Polski, jesteśmy z Polski, jesteśmy z Polski itd itd itd - to czytam między wierszami większości sceptyków. Czy naprawdę Polacy potrafią tylko marudzić, a jak coś już kiełkuje, to dusić w zarodku?;)
    Cz (3 stycznia 2005)
  • O, i take coś to ja panie rozumie. Bo to że płyta BR jest słaba, wcale nie oznacza że widzę coś złego w samym fakcie działalności zespołu. Zresztą lokis to w końcu postać zasłużona (heh) i złego słowa powiedzieć nie wypada. Szacun. Chodzi mi ciągle tylko o to, żeby wreszcie skończyć z tą hipokryzją i przestać się oszukiwać że mamy szansę zbudować u nas "prężną i ciekawą scenę podziemną", bo przynajmniej na razie takiej szansy nie ma i chuj. I żaden blue raincoat ani europeans records ani emolution tego nie zmieni. Dopóki z tym się zgadzamy, wszyscy macie moje poparcie.
    elliot crane (3 stycznia 2005)
  • i jeszcze ( bo znowu ktoś z tą oryginalnościa...) - przepraszam, ale my nie startujemy w konkursie na najbarzdiej oryginalny zespół - podkreślam!!! Jęsli ktoś nie może powstrzymać się od porównań Mojej Adrenaliny z Dilingereskejpplan czy nas z kimś tam to okej, ale ja od razu mówie- my soboie matorsko gramy, dajcie spokój, ludzie ja mam pordzewiałą gitare, a Wy męczycie. Grac mi nie wolno czy jak? hehehhe
    lokita (3 stycznia 2005)
  • amatorsko - mialo być.
    lokita (3 stycznia 2005)
  • ja tylko chciałem powiedzieć, bo ktoś zdaje się domagał- otóż uważam,zę built to spill to bardzo zacny zespól- znam ich już bardzo dawno i ku zaskoczeniu widze że i na porcys coś sie znalazło choćby na forum. Bardzo dobry zespół, mam tylko 3 płyty- kto ma więcej i się podzieli? jakby co - adres i GG na stronie blue raincoat - bocoś mi mail tu nie pasuje.
    lokita (3 stycznia 2005)
  • To dobre.
    elliot crane (3 stycznia 2005)
  • ja nie mam nic wspólnego z tą wywórnią jednak stwierdziłem że przyda jej się trochę rozgłosu ponieważ Ci kolesie coś próbują zmienić w polskiej mentalności muzycznej. Może Europeans Records nie jest naszym wymarzonym labelem ale są jakby pionierami, małym kroczkiem w stronę budowy prężnej i ciekawej sceny podziemnej na miarę niemieckiej czy francuskiej...
    szafi (3 stycznia 2005)
  • Panie Piotrze szanowny, czy przesluchal Pan choc jedna cala plyte z Europeans Rec.Czy Moja Adrenalina jest oryginalniejsza od np Blue Raincoat? nie wiem. Pan to wie? Sa jakies narzedzia do mierzenia oryginalnosci muzyki? W/g wiedzy swojej i znajomosci inspiracji twórcy...moze tak. I co dalej? Jesli nawet dojdziemy do tego ze ta plyta jest oryginalniejsza od tamtej, to czy wówczas osiagniemy wiecej w obcowaniu z muzyka? muzyka jest tylko tym czym jest i nic nie jest w stanie jej zatrzymac. amen.Prosze nie kupowac plyt z Europeans, one nie sa dla Pana.pozdrawiem
    Jedrzejczak (3 stycznia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)