INNE - FORUM

Europeans Records

11 grudnia 2004

wydaje mi się, że warto zaznajomić się z jedną nielicznych niezależnych wytwórnii
płytowych w Polsce...

http://www.europeans-records.com/

co sądzicie o ich muzyce...?

szafi
  • Kurwa żałosne.... –daras, 23/6/2006 18:59 tak jak wszystko w tym kraju..szkoda że tuż przed wydaniem nowych płyt..
    Beno (25 czerwca 2006)
  • A gdzie jeszcze kasa na wkładki, okładki, reklamy, pudełka... itp itd i tak do zasrania...Witamy w Polsce.
    daras (23 czerwca 2006)
  • Zastanów się... Masz 8 wydanych płyt... wydanie przynajmniej 500 sztuyk jednej z nich to kwestia jakichś 2500 tysiaca zł ( przy dobrych układach z kopiarnią itp. )Wydajesz w ciągu 2, 3 lat 8 tytułów wiec 8 razy 2500 to jest 20 000... Masz to potem w ciągu tych dwóch lat sprzedać, aby móc zarobić na utrzymanie wytwórni, na następne wydawnictwa innych kapel i na utrzymanie siebie w Polskiej rzeczywistosci... Zakładajac oczywiście, ze nie jest to jedyne źródło dochodu na siebie... Kurwa żałosne....
    daras (23 czerwca 2006)
  • jak to? jeśli były obiecujące plany. jeśli wszystko szło w dobrym kierunku, to co się nagle stało?urzędy? zamknęli ER na siłę?
    niewiem (22 czerwca 2006)
  • Polska Rzeczywistość vs. Europeans Records 1 : 0czekamy na dogrywkę...
    kica (22 czerwca 2006)
  • szkoda.
    lokis (22 czerwca 2006)
  • (streszczenie dla leniwych: z właściwym sobie malkontenctwem i cynizmem prorokowałem, że chociaż inicjatywy typu europeans są jak najbardziej warte poparcia, to na razie nie mają szans na przetrwanie, rozwój i utorowanie drogi dla czegoś większego, z czego moglibyśmy być dumni. i niestety mamy właśnie pierwszy dowód. a właściwie wcale nie pierwszy chyba)
    elliot crane (22 czerwca 2006)
  • W ogóle śmiesznie, bo sobie właśnie ten wątek przeczytałem w całości. Półtora roku minęło od tego bezsensownego festiwalu nieporozumień powyżej, ale wcale nie jestem zadowolony że wyszło na moje, poważnie.
    elliot crane (22 czerwca 2006)
  • kiepska ta wyprzedaz
    hardcore kid (21 czerwca 2006)
  • prawda. szkoda tych chłopaków bo naprawdę wierzyli w to co robią, inną sprawą jest, że mieli raczej dość słaby katalog - to subiektywna opinia. wydaje mi się, że dla promocji swoich wydawnictw mogli zrobić by więcej - chociaż, nie znam realiów prowadzenia takiego interesu w polsce, więc pewnie się mylę. tak czy siak, szkoda.
    szafi (21 czerwca 2006)
  • No niewątpliwie jest to dość chujowe proroctwo dla wszystkich, którzy podobny ogródek u nas próbują uprawiać. Smutne, ale tak to już tutaj jest.
    elliot crane (21 czerwca 2006)
  • no to jaja kurwa...
    piczon (21 czerwca 2006)
  • "Wszyscy jesteście argumentem na to że scena alternatywna w Polsce jeszcze nie umarła!"Skoro zakończyli działalność to jednak umarła....tak czy owak szkoda...
    Onion Tears (21 czerwca 2006)
  • "KONIEC EUROPEANS RECORDS.Drodzy Przyjaciele i Wszyscy Zainteresowani Naszą Działalnością!Z ogromnym żalem muszę Was poinformować że EUROPEANS RECORDS kończy swoją działalność.Niestety polskie urzędy i instytucje to Państwo w Państwie - ofiarą tym razem jesteśmy my.Przez ostatnie cztery lata wydaliśmy OSIEM płyt, sprowadziliśmy do Polski kilkadziesiąt ciekawych naszym zdaniem tytułów, organizowaliśmy koncerty, promocję. Plany na najbliższą przyszłość wyglądały obiecująco. Czasem jednak zderzenie z rzeczywistością jest brutalne.Wiele osób pomagało mi w prowadzeniu wytwórni, organizowaniu koncertów, promocji.Szczególnie chciałbym podziękować świetnym kapelom BLUE RAINCOAT, PLUM, 3MOONBOYS oraz LET THE BOY DECIDE. Także wszystkim innym którzy w jakikolwiek sposób nam pomagali i przyczynili się do tego że cały czas chciało nam się to robić. Kolejne podziękowania dla tych którzy kupowali nasze płyty. Wszyscy jesteście argumentem na to że scena alternatywna w Polsce jeszcze nie umarła!Róbcie dalej swoje!z pozdrowieniamiArtur MaszotaEuropeans Records"
    podane na stronie http://www.europeans-records.com (21 czerwca 2006)
  • Daras, ale przeczytaj jeszcze raz to zdanie. Przecież jest dokładnie o mnie, hehe. Bez obrazy. :) Rispekt. :)))[ale się słodko zrobiło]
    dziq (7 stycznia 2005)
  • Dziku : "znów do mnie pijesz?"Kiedy ja do ciebie piłem ?? Przeca ja rispekcick for ju Men! :)))
    daras (7 stycznia 2005)
  • jejuuu, nie wymieniaj tej nazwy "FF", bo mnie na wymioty zbiera a akurat jem śniadanie. a co do sceny... ja tam nie wiem, jestem z zewnątrz. nieminiej wydaje mi się że scena jako całość, wszystko poza mainstreamem działa i ma się nieźle. ilość zespołów, wytwórni, serwisów, zinów jest naprawdę duża. problem z dotarciem to takich ludzi jak ja, którzy po prostu czasem nie mają pojęcia że lawa na zewnątrz zimna i plugawa, a w środku (pod spodem) taki żar.
    dziq (7 stycznia 2005)
  • chodzi o to dziku, ze oni nie są żadną sceną, żadną częścią czegoś większego.tak naprawde, oni tworzą swoją scenę i decydują kto mozę być w paczce.Np. już pojawiają się głosy,że sie holota z emoluszyn schodzi. zatem niebawem zaczną nas kasować albo wprowadzą logowanie, gdzie bedzie trzeba rozwiązać jakiś test n/t biografii jakiegoś "franz ferdinand" albo jakiejś innej "łajerówki" itd.
    lokita (7 stycznia 2005)
  • Czytam sobie ten wątek i mam niezły ubaw. Łezka w oku się kręci jak się przypomni emolution..."wy wszyscy rozburmuszeni stołeczni studencikowie na garnuszkach rodziców macie do powiedzenia tyle co prezydent Kwasniewski w kwestii Iraku. Dla wyjaśnienia: CZYLI NIC!"Ej Daras, znów do mnie pijesz????Pan MZ to jest jakiś cholernie wredny. I na dodatek ma totalitarne zapędy (vide: "Bezsensowne złośliwości poniżej pewnego poziomu będą usuwane, co uczyniłem z twoim poprzednim chamskim postem").Eee tam.. i znów wałkujecie problem sceny i to czy się coś komuś podoba czy nie. Mi tam się podoba. Nudzi mnie to.
    dziq (6 stycznia 2005)
  • hmm.wiesz.porcys ma jakąś ambicję, tak? No ale po cholerę? sceny nie ma i nie będzie według Twych proroctw przez długi czas.. Po co więc istnieje?Wiesz, Jest kilka serwisów muzycznych gdzie można poczytać recenzje i relacje. I fora nawet też inne znajdziesz. Nie wiem co będzie z european, ale na pewno nic w chwili gdy ludzie kręcą nosem sami nie zdając sobie sprawy wokół czego to się wszystko kręci. a DC, o którym wspomniałeś zaczął tworzyć jeden człowiek. Nie wiem czy komukolwiek się marzy o czymś DUŻYM na polskim rynku, ale Twój sarkazm/ironia [nie wiem jak ty to nazywasz] raczej jest przeciwny temu by cokolwiek tworzyć. Po co więc się tak starasz? po co? po co? po co? ____ps. nie to nie atak. po prostu bzdury gadasz Waść, biorąc pod uwagę że sam próbujesz... ____
    bo (5 stycznia 2005)
  • Nie wiem czemu znowu bierzesz to za jakiś atak personalny na ciebie. W ogóle nikogo tu nie zaatakowałem, a bronicie się jak przed służbą wojskową. Owszem, dyskusja dotyczyła "rokowań, szans i kroków ku takiej scenie". I uważam że te rokowania i szanse są nadzieńdzisiejszy marne w chuj, to wszystko.
    eljot krejn (5 stycznia 2005)
  • no ikurwa wypnij sie tu jak nie można usiedzieć kurwa niczym małysz na rozbiegu...ten powyższy wpis sugeruje,ze KTOŚ czyli między innymi JA uwążam, że "PRĘŻNA SCENA to jednoosobowe wytwórnie wydające dwie-trzy płyty rocznie i sprzedające ich po 50 egzemplarzy, albo koncerty na które przychodzi 30 osób, z czego 25 to znajomi".. Nigdzie tak kurwa nie powiedzialem. nie uwązam też zeby w tej chwili była jakąś prężna scena w polsce- oczywiscie że nie. I nigdy inaczej nie twierdziłem!!!!!. natomaist dyskusja tutaj dotyczyła rokowań, sznas i kroków ku takiej scenie. Zatem uważam,ze to co zacytaowałem to jednak jakiś tam krok ku temy rozwojowi jest. Pomjam fakt,że płyt nie sprzedaje sie po 50 tylko troche wiecej. I jeśli tu sie nie zgodzisz, to faktycznie już dam se siana.
    lokita (5 stycznia 2005)
  • Pikadorze, gadaliśmy w cztery oczy już wielokrotnie, poza tym znasz chyba tylko dwie osoby które możesz podejrzewać o posługiwanie się tym jakże tajemniczym pseudonimem, z których jedna już cię zapewniła że nie jest mną, o ile dobrze mi wiadomo. I apeluję raz jeszcze, nie miejcie do mnie pretensji bo nic złego o was nie powiedziałem, a nawet nie pomyślałem. Nie okazałem też żadnych emocji oceniając innych ludzi, nie wiem w którym miejscu to widzisz. To naprawdę jest jakiś zajebiście wielki wirtualny kaczor. A teraz jeszcze tak tytułem podsumowania: cała ta dyskusja zaczęła się od czyjegoś stwierdzenia, że europeans to krok w kierunku zbudowania PRĘŻNEJ SCENY, na co ja zareagowałem z typowym dla siebie sarkazmem. Ja nie wiem, może dla niektórych PRĘŻNA SCENA to jednoosobowe wytwórnie wydające dwie-trzy płyty rocznie i sprzedające ich po 50 egzemplarzy, albo koncerty na które przychodzi 30 osób, z czego 25 to znajomi. Widocznie jestem pojebany, bo na hasło PRĘŻNA SCENA przychodzi mi do głowy DC, chicago, seattle etc. Instytucji takich jak dischord, thrill jockey, t&g czy sub pop prawdopodobnie nigdy się u nas nie doczekamy i tylko o tym ciągle mówię. Zrozumcie wreszcie, ja nikogo nie krytykuję za to że próbuje działać. Po prostu PRĘŻNA SCENA W POLSCE to jest jakiś pieprzony oksymoron.
    elliot crane (5 stycznia 2005)
  • no dobra, istnieje, ale podzielić sie płytami ktorych nie mam to już Waść nie możesz, nie mówiąc o odpowiedzi na maila, hehhehe
    lokita (5 stycznia 2005)
  • do lokisa:to ja zapodalem cos o built to spill, ale nawet nie na zasadzie wypuszczenia czujki. heh, niewazne. ale donosze za na porcysie ta kapela istnieja i to dosc znacznie bo x 2http://porcys.com/Playlist.aspx?id=29http://porcys.com/Playlist.aspx?id=23
    esz (5 stycznia 2005)
  • Jesli zrobisz drugiego pink punka to bedzie juz tylko 98! a jezeli jeszcze zrobisz to o wiele lepiej z wiekszą determinacją to juz tylko spac spokojniej mozesz...czego Ci zycze z calego serca i duszy mojej Eljocie Kranie.
    pika pink (5 stycznia 2005)
  • mam nadzieje , ze kiedys pogadamy w 4oczy E C, i nieporozumienie cale okaze sie tylko wirtualną kaczką (kaczorem moze).Chodzi mi tylko by nie okazywac swoich emocji, opinijac dzialalnosc innych ludzi. Przecież nie o licytacje gustów tu chyba chodzi? pozdrawiam i zycze wielu muzycznych przygód w kraju i zagranicą:)ps.Jesli juz ujawniles moje imię, przedstaw sie przyjacielu.
    pika blue (5 stycznia 2005)
  • Tak mnie jeszcze naszło, żeby była pełna jasność: pinkpunk JEST przykładem na to, jak się organizować, ale NIE JEST dowodem że w polskiej muzyce dzieje się dobrze, ponieważ jest tylko jednym z nielicznych, nieśmiałych przejawów sensownej aktywności. I ta wizja o której przedstawienie mnie prosisz, jest bardzo prosta: sto razy więcej takich pinkpunków, w dodatku sto razy większych i bardziej aktywnych. I właśnie to uważam za niemożliwe w najbliższej przyszłości. Bosz, chyba już lepiej tego nie umiem wytłumaczyć.
    elliot crane (5 stycznia 2005)
  • Oj rafał rafał, nie chce mi się znowu tłumaczyć wszystkiego od początku, bo w sumie wszystko już napisałem. Musiałbym chyba powklejać wybrane fragmenty wszystkich swoich postów na nowo. Spójrz choćby na ten poprzedni, mówię tam wyraźnie że owszem trzeba coś robić i że popieram takie inicjatywy, ale jednocześnie twierdzę wciąż, że mamy tak kurewsko duże zaległości (ile w plecy borys?) i tak nieprzychylne warunki, że miną jeszcze długie lata zanim coś rzeczywiście się zmieni. A jeśli uraziło cię sformułowanie o wzajemnej adoracji to nie ma sprawy, wycofuję. Mogło to zabrzmieć nieprzyjemnie, ale nie o to chodziło. Miałem na myśli minimalny zasięg, minimalne nakłady ludzkie i finansowe, no i taki mocno hobbystyczny feel (vide masturbator etc). Zresztą co ja ci będę pierdolił, jak masz jeszcze jakieś wątpliwości to wyjaśnię ci jak kiedyś przyjedziesz. Joł.
    elliot crane (4 stycznia 2005)
  • do lokity: bylem na Waszym koncercie w kisielicach w Poznaniu i niestety musze powiedziec ze bylem bardzo rozczarowany, bo wczesniej wiele dobrego o Was czytalem, a niestety koncert byl bardzo slaby. nic nowego, powielanie schematow. to tyle
    tomek wasko (4 stycznia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)