INNE - FORUM
Najbardziej przereklamowane płyty roku 2004
8 grudnia 20041. The Streets
2. Franz Ferdinand
-
Kurcze, tez bym powiedzial, ze Arcade Fire, ale wole byc ostrozny z tym osadem. Moze jeszcze do mnie dotrze, ale poki co, niewiele w tym widze... A glos wokalisty brzmi dla mnie jak jeden dzieciak z south parku, ktory ma wade wymowy i chodzi o kulach (chyba nazywa sie Jimmy) ;). Bez urazy, wszyscy, ktorzy ta kapele lubicie, naprawde staram sie uslyszec w tym piekno, o ktorym sie wszedzie mowi:)
Cz (25 grudnia 2004) -
the streets podkreslone razy 3
kobieta-ricza-forestera (25 grudnia 2004) -
jak dla mnie, to przereklamowane w tym roku były wszystkie te kapele, które... powiedzmy sobie szczerze, chciały, żeby było o nich głośno jak o the strokes w 2001... cała ta moda na retro granie tak mnie dobija, że chce mi się zacytować sławka shuty... a właśnie, że to zrobię:"o jezusie maryjo! (...) dosyć! kurwa tego wszystkiego."nie da się inaczej, bo patrzę na kapele, które zadebiutowały w ciągu ostatnich trzech lat i co widzę? ludzi, którzy lansują się jako nowe led zeppelin, nowe joy division, nowe the smiths, nowe velvet underground, nowe cośtam i jeszcze bóg wie ile takich klonów, które NIC DO MUZYKI NIE WNOSZĄ... szlag mnie trafia i za każdym razem, kiedy sobie myślę, ze to już koniec, żadnych takich i w ogóle, to NME znajduje sobie nowego "boga", ehhh........nie, no spoko, bardzo dobrze, że są debiutanci, prawda? ale proszę zajrzeć na stronę trójkowego ekspresu i listę piosenek granych w 2004 roku. ciekawe, czy znajdzie się ktoś taki, kto będzie pamiętał jedną trzecią z tej listy...anyway, daruję sobie podawanie nazw przereklamowanych płyt, bo we wcześniejszych wypowiedziach już się pojawiły... jeśli ktoś naprawdę będzie chciał wypromować jakiś szajs, to i tak to zrobi, więc nie pozostaje mi nic innego jak napisać to, co niejaki baksy na schodach tate gallery, a mianowicie:MIND THE CRAPwielu dobrych płyt w 2005 życzę,
zła siostra (25 grudnia 2004) -
moja bezposrednia odpowiedz na temat watku: the Arcade fire - funeral.
Dolores Haze (21 grudnia 2004) -
ja dzisiaj posluchalem Franza pierwszy raz od jakiegos czasu i rzeczywiscie epitet "bardzo dobre" bardzo dobrze oddaje zawartosc
Piotr (13 grudnia 2004) -
pe:szeroka akcja reklamowa to chyba lekka przesada w przypadku FF, owszem jest o nich głośno, ale czy to żle? pozdrawiam.
Borg (13 grudnia 2004) -
Borg:no to chyba: gazet nie czytasz, do sklepów nie chodzisz. bede sie upieral przy swoim.
pe (12 grudnia 2004) -
the hives,zdecydowanie!
zocha (12 grudnia 2004) -
Fiery Furnaces....... slabeee..!
b.sz (12 grudnia 2004) -
A. Grand. Don't. Come. For. Free. ponadto: Funeral, Antics, FF, Van Lear Rose.. Wielki Ciezki Słon.
borys d (11 grudnia 2004) -
Nie zauważyłem szerokiej akcji reklamowej FF przynajmniej w Polsce. Myślę, że to efekt ich świeżości spowodował, że o nich głośno. Poza tym FF należą do wytórni Domino której chyba nie stać na szerokie promocje....Ja przynajmniej w życiu nie widziałem plakatu FF w warszawie reklamującego ich płyty.
Borg (11 grudnia 2004) -
no właśnie, a chodzi o to że ten wątek poświęcony jest płytom najbardziej przereklamowanym, a nie słabym. Franz Ferdinand (osobiście, nie wpadł mi w ucho, nuda i sztuczność) był promowany (heh, wywiad w Metropolu?), nagradzany itp., jak by był czymś znakomitym, nowym, świeżym. a nie jest, jest zaledwie dobry. przeciez to, ze tyle osob go kupiło jest w prostej linii następstwem szerokiej akcji reklamowej.
pe (11 grudnia 2004) -
Taka mała dygresja:"Franz FerdinandFranz Ferdinand2004, DominoOcena: 6.0""6.0-6.4 - Bardzo dobre"
bbb (10 grudnia 2004) -
debiut franza nie jest płytą łatwo wpadającą w ucho, wręcz przeciwnie, jest na nim kilka piosenek które mnie śmiertelnie nudzą. pic polega na tym że jest tam również kilka perełek, a poza tym ten zespół nie powiedział według mnie ostatniego słowa.nie uważam, że jest to genialna płyta, to jest płyta obiecująca.
bh (10 grudnia 2004) -
mysle, ze kwestia ile kto sprzedał płyt nie wchodzi w gre, bo to nie miernik tego czy zespół jest dobry czy nie, no przecież;] sama byłam nawet pozytywnie zaskoczona płytą tak łatwo wpadającą w ucho, fajnie sie tego słuchało, gdy ich pierwszy raz widziałam na koncercie było całkiem zabawnie, na drugim niestety szybko sie znudziłam i nie wytrzymalam do końca, tym samym zespół stracił u mnie bardzo duzo.
fahrmi (10 grudnia 2004) -
Gdyby Franz był nieznany prawdopodobnie byłby oceniany niezwykle przychylnie, ale skoro jest znany szerzej to jest już bee. To jest taki mechanizm i ja nawet jestem w stanie go zrozumieć, mało tego sam czasem mu ulegam. Może to jakaś forma egocentryzmu kto wie:-) Tak czy tak nie uważam, aby Franz był tak zły, a to że sprzedał więcej płyt niż pozostałem alt grupy nie świadczy o nich żle. Jestem obiektywny mi akurat Franz się podoba i tyle.
Borg (10 grudnia 2004) -
Ciekawe jak by porcyce reagowali gdyby Franz był nieznanym bandem, powiedzmy z Nowego Jorku...
stefan (10 grudnia 2004) -
wszyscy jakoś jadą po tym franzu ferdinandzie a dla mnie to jest jedna z ulubionych płyt!przekleje kawalek niedawnej recenzji z porcysa (o counting crows)"Płytę zatem polecam słuchaczom raczej niewybrednym, którzy w muzyce bardziej niż doznań metafizycznych poszukują tych czysto przyziemnych. Skądinąd czasem przydaje się powrócić przez chwilę na ziemię po nocnych doznaniach przy, dajmy na to, takim W. Basinskim. "nowłaśnie.
z (10 grudnia 2004) -
alt maszynka do robienia hitów czyli FranzF, za pierwszym razem można połknąć haczyk i sie dobrze bawić jak grają, niestety za drugim ma sie wrażenie, jakby sie oglądało jakies kiepskie przedstawienie w teatrze...
fahrmi (10 grudnia 2004) -
The Libertines
Borg (9 grudnia 2004) -
Sie z Franzem nie zgodze za nic:/Libertines owszem, nic ciekawego. The vines i Negatyw, chociaz nie wiem, czy az takie reklamowane byly.
Nn (9 grudnia 2004) -
Streets, Kasabian, 22-20s, Negatyw (w zasadzie nie wiem czy to podpada pod 'przereklamowana' czy pod 'rozczarowanie roku'), Libertines, Killers, Hives [niestety]...
crip (9 grudnia 2004) -
kasabian bez dwóch zdań
stańcie przed lustrami (8 grudnia 2004) -
Się zgodze z powyższym, z tym, że zaznacze iż Franz całkiem przyjemny, lecz nic poza tym.
Łukasz H. (8 grudnia 2004)