INNE - FORUM
Dlaczego nienawidzicie metalu ?
6 grudnia 2004Dlaczego nienawidzicie metalu ? Czy " Master of puppets" rzeczywiscie nie ma?
-
http://www.dziennik.pl/swiat/article210161/Zarosniety_kapucyn_trzesie_scena_metalowa.html
nie idzcie tą drogą (18 lipca 2008) -
>wiec dziwi mnie ze ich tak zlales rageman.. wygral alkoholizm...
rageman (28 czerwca 2008) -
obecnie beetween buried and me>dep na polu komercyjnego math?metalu, wiec dziwi mnie ze ich tak zlales rageman.. no i "mesio" rzeczywiscie troche slabo brzmi. no offence rzecz jasna..
mrowkaweed (28 czerwca 2008) -
syndykat = syndi
pasuje? (28 czerwca 2008) -
no tak, zapomniałem o superspecach od metalu na tym forum, w tym nawet bilingualnych. życzę kolejnych równie śmiesznych sprawozdań z koncertów. no i przynajmniej wiem skąd wziął się kołtoń mówiący na schweinsteigera 'schweini'.
syndykat (28 czerwca 2008) -
mowi sie get bent
feelolog (28 czerwca 2008) -
syndykat -> get fucked.
em c (28 czerwca 2008) -
>teraz ty myślisz, że ja myślę takimi kategoriami. więc który z nas jest większym debilem? odpowiedz: Ty. zycze nowego kompletu lopatki i wiaderka. i nie wylewaj nastepnym razem zali na forach. (dopiero po irony stali sie czescia rynku muzycznego, a to dobre. a wydajac calculating byli jeszcze czescia rynku hutniczego, tak?)
rageman (28 czerwca 2008) -
?
juhu (27 czerwca 2008) -
to się robi coraz śmieszniejsze. przepraszam, że obraziłem teraz rock. to naprawdę fajne pismo, zwłaszcza kiedy się jest 14-latkiem bez łącza internetowego. "sluchaj, jesli nie dostrzegasz, ze muzyka, ktora wychodzi poza obszar garazu i demowek rozprowadzanych wsrod znajomych jest czescia biznesu, to nie dosc ze jest to chujowe, to na dodatek naiwne." ojej, naiwne. a to bardzo przepraszam. ale tak serio, nie kumasz tekstu pisanego - bo kto powiedział, że nie dostrzegam? mówię po prostu, że dep się tegoż rynku częścią stali po 'irony' i nagle ich kolejne płyty zaczęły być dupne. dziwna zależność, nie? "to bycie elementem rynku muzycznego nie musi byc zle i nie przeszkadza tworzyc dobrej muzyki." ależ czy ja mówię, że musi. wcale nie. tylko w przypadku dep popularność pociągnęła im jakość w dół. teraz ty myślisz, że ja myślę takimi kategoriami. więc który z nas jest większym debilem? "daj mi namiary na radio, ktore puszcza dep chocby w tej najbardziej lizacej wersji, a od dzis zostaje maniakalnym sluchaczem." wmfu. wpiszesz w google sam, czy ci pomóc? "i dalej - co z tego, ze CI jest najlepsza plyta, wrecz wybitna? czy to przeszkadza MM i IW byc plytami bardzo dobrymi?" 'calculating' nie przeszkodziło 'irony is a dead scene' być płytą znakomitą, natomiast te dwie ostatnie równie dobrze mogłyby nie istnieć. tak w kontekście 'calculating', jak i bez niego. proste.
syndykat (27 czerwca 2008) -
"bo metalowcy smierdza potem, to tak w skrócie" A cała reszta przedtem?
JJThompson (27 czerwca 2008) -
> subiektywne patrzenie na muzyczne to rzecz fajna, ale takim stwierdzeniem sie po prostu dyskredytujesz (w sensie: ujawniasz wewnetrznego bezkrytycznego fana zespolu, dla ktorego bylby to koncert roku w kazdych mozliwych warunkach, czyli np gdyby najebani wyszli) "dla mnie pierwszy kontakt z meshuggah live - 9.5, ale przypuszczam ze bez silnej sympatii do tego zespolu i braku elementu zaskoczenia byloby cos w okolicach 9." "bodajze az 4 numery z obZen, ale az tak to nie przeszkadza, bo jednak lepiej mi ta plyta podeszla niz catch33" sam zapewnie wiesz, ze ciezko bedac fanem zespolu powiedziec o jakiejs plycie ze jest slaba. ale catch33 chyba najtrudniej mi podszedl z wydawnictw Misi. mozna wiec w tym stwierdzeniu upatrywac opinii, ktore mi przez gardlo nie przejdzie ;) no a na obiektywnej opinii o koncercie wyszukujmy w audycjach kumatych didzejow
rageman (27 czerwca 2008) -
>słuchaj, sam fakt, że piszesz o dep w kategoriach jakiegoś rynku jest dla mnie maksymalnie chujowe. sluchaj, jesli nie dostrzegasz, ze muzyka, ktora wychodzi poza obszar garazu i demowek rozprowadzanych wsrod znajomych jest czescia biznesu, to nie dosc ze jest to chujowe, to na dodatek naiwne. to bycie elementem rynku muzycznego nie musi byc zle i nie przeszkadza tworzyc dobrej muzyki. bo widzisz, the beatles, radiohead czy morbid angel tez naleza do tego rynku. zarabiaja pieniazki, sprzedaja plytki, czasem nawet jakies gadzety sie produkuje zwiazane z nimi. i dotyczy to zarowno zespolow z sony, roadrunnera, 4AD i relapse. roznica polega na ilosci pieniedzy, ktorymi sie w zwiazku z nimi obraca. przy takich zespolach jak high on fire czy horrorpops ten budzet jest wrecz niezauwazalny, ale juz przy dep czy rancid te pieniadze da sie zauwazyc. a sa wieksze dlatego, bo rynek, czy raczej - zapotrzebowanie tego rynku, ilosc sluchaczy przybralo na rozmiarach. wiec stwierdzenie, ze dep cos wybral to sorry, zwykle pierdolenie idealisty. i tak cud, ze dep przy tej skali popularnosci nie poszedl droga mastodona i zostal w relapsie. >jeden kurwa pies, czy to rankingi, listy czy cokolwiek. w takim razie niech będzie, że za 50 lat w niezależnych radiach kumaci didżeje będą grali te dwie starsze płyty, a nie te nowe. tak samo jak w przypadku isis. myślisz, że lepiej wspominać się będzie 'in the absence' niż 'celestial'? daj mi namiary na radio, ktore puszcza dep chocby w tej najbardziej lizacej wersji, a od dzis zostaje maniakalnym sluchaczem. i dalej - co z tego, ze CI jest najlepsza plyta, wrecz wybitna? czy to przeszkadza MM i IW byc plytami bardzo dobrymi? takie albumy jak CI nagrywa sie raz w zyciu. i panowie z dep wydaje mi sie ze wlasnie z takiego zalozenia wychodzili tworzac kolejne wydawnictwa. i dla mnie spoko. lubie jak mnie muzyka lize (lol), jesli na tych samych plytach dep wciaz pojawia sie sporo fragmentow ktore gryza jak dawniej (chwilami jak nigdy wczesniej wrecz) a jesli chodzi o Isis, to obstawialbym w kategorii "najwieksza podjarka po latach" jednak Oceanic. i nie tylko wsrod ulizanych dupkow z teraz rock. swoja droga, ten fragment swiadczy o tym, ze to musiala byc naprawde fajna lopatka i wiaderko. no ale naprawde, przyjebanie sie o Mesie to naprawde LOL. rozumiem ze wymieniasz zawsze pelne nazwy kapel i z odpowiednim akcentem?
rageman (27 czerwca 2008) -
słuchaj, sam fakt, że piszesz o dep w kategoriach jakiegoś rynku jest dla mnie maksymalnie chujowe. "showbiz, ktorego dep musial w koncu stac sie elementem" właśnie nie musiał. ale tak wybrali i wyszło nieciekawie. ale tak to zwykle się kończy. "wielu albumow w tych rankingach nie bedzie, to znaczy ze sa one slabe?" jeden kurwa pies, czy to rankingi, listy czy cokolwiek. w takim razie niech będzie, że za 50 lat w niezależnych radiach kumaci didżeje będą grali te dwie starsze płyty, a nie te nowe. tak samo jak w przypadku isis. myślisz, że lepiej wspominać się będzie 'in the absence' niż 'celestial'? że dep zyskuje lepsze recenzje - to dość zrozumiałe. w empiku zajrzałem do teraz rock, walnęli o nich wielki artykuł pochwalny. tylko co z tego, skoro dobre recenzje dostają teraz od ulizanych dupków piszących pod target fanów soad, a nie od ludzi siedzących w kombinującym metalu? i CAŁY nowy dep (od miss machine) jest okrutnie żałosny, bo ten nowy materiał mnie liże, podczas gdy starszy mnie gryzł. a kiedy zapuszczam sobie cięższe granie, to nie chcę być lizany, kumasz? zabrali mi wiaderko, łopatkę i nocniczek. ale to ty piszesz 'mesia' na meshuggah, man. tego nie da się przebić.
syndykat (27 czerwca 2008) -
tak myslalem ze dasz ten klip dep. niby fajnie, ale naprawde sadzisz ze zespoly o takiej pozycji na rynku moga tworzyc takie klipy? ile mozna robic klipy tego typu? widac ze dep kombinuje z wiekszymi budzetami, czasem lepiej to wychodzi (unretrofied jest imho bardzo spoko), czasem gorzej. ale lepsze to niz jakby mieli wciaz zapodawac klipy koncertowe, chocby nie wiem jak byly zajebiste. sie gra, sie ma, sie wydaje na klipy. showbiz, ktorego dep musial w koncu stac sie elementem a, i jesli oceniamy klipy, to oceniajmy same obrazki, ok? bo w blad wprowadzasz mowiac potencjalnych przyszlych fanow DEP zagladajacych na porcys (heh), ze klip do BB jest okrutnie zalosny, skoro po prostu numer Ci sie nie podoba (swoja droga, mi tez) >i żadna tam kwestia gustu. jeśli jacyś idioci będą za 50 lat (o ile ta planeta jeszcze będzie istniała) listy najlepszych albumów tych czasów, to będzie tam raczej chaosphere i calculating infinity, a nie obzen i ire works (czy miss machine). rzeczy dobre przetrwają próbę czasu. i tyle. chyba poza lopatka jeszcze wiaderko Ci zabrali. co z tego ze w rankingach beda chaosphere czy CI, a obZen czy ire works nie bedzie? wielu albumow w tych rankingach nie bedzie, to znaczy ze sa one slabe? w przypadku DEP to mozesz nawet sie mylic, bo mam wrazenie ze dep zyskuje coraz lepsze recenzje. choc w tym temacie to wiecej powinien wiedziec mr Andrew
rageman (27 czerwca 2008) -
obZen nie jest slabe. owszem, tez wole starsze dokonania. -rageman, 27/6/2008 17:51 subiektywne patrzenie na muzyczne to rzecz fajna, ale takim stwierdzeniem sie po prostu dyskredytujesz (w sensie: ujawniasz wewnetrznego bezkrytycznego fana zespolu, dla ktorego bylby to koncert roku w kazdych mozliwych warunkach, czyli np gdyby najebani wyszli)
jackhammer (27 czerwca 2008) -
mówię o obu klipach. w porównaniu z tym: http://www.youtube.com/watch?v=4CGZCNpvgYk są okrutnie żałosne, zwłaszcza muzycznie. i żadna tam kwestia gustu. jeśli jacyś idioci będą za 50 lat (o ile ta planeta jeszcze będzie istniała) listy najlepszych albumów tych czasów, to będzie tam raczej chaosphere i calculating infinity, a nie obzen i ire works (czy miss machine). rzeczy dobre przetrwają próbę czasu. i tyle.
syndykat (27 czerwca 2008) -
>a tak serio - naprawdę trudno podniecać się nową meszugą i depem. dep wydał niedawno okrutnie żałosny nowy teledysk (co jest dość oczywiste w kontekście ich najnowszych dokonań), a 'obzen' jest po prostu słabe. mowisz o milk lizard czy black bubblegum? co jest tak OKRUTNIE ZALOSNE w tych klipach? nie sa rewelacyjne, ale cos chyba Ci przy pisaniu tego postu za bardzo cisnienie podskoczylo. inna sprawa ze dep nigdy nie mial jakichs wybitnych teledyskow. no ale helou, klip to tylko klip. no chyba ze oczekujesz prawdziwego undergoundu typu zespol gra w baraku/kostnicy/stodole. okejj. obZen nie jest slabe. owszem, tez wole starsze dokonania. owszem, zgodzilbym sie nawet z tym, ze jesli ktos ograniczylby znajomosc muzyki meszugi do chaosphere czy DEI to za wiele by nie stracil. ale mowienie ze obZen jest slabe... no, niby kwestia gustu, ale przychylalbym sie do opcji z cisnieniem. >stawiam duże pieniądze, że po dłuższym czasie będziesz lał na te nowe płyty, a tylko wracał do starych. tak to w dzisiejszych czasach jest. do miss machine wracam z coraz wieksza przyjemnoscia. nie wiem jak bedzie z ire works i obZen, na razie nie jest zle. >aha, i nazywanie meshuggah 'mesia'. może jednak powinieneś był leżakować. a moze po prostu ktos Ci w piaskownicy lopatke podjebal i musisz sie wyzyc?
rageman (27 czerwca 2008) -
"ROZJEBALI PROGRESJE! rozniesli, zniszczyli, zgwalcili. kurwa mac, wrecz!" zapomniałeś o kilku obligatoryjnych w każdej porządnej amatorskiej recenzji metalowej wyrażeniach typu "wykurw", "rozpierdol", "zakurw", "gwałt analny na uszach", "miazga", "kiszka najkurwakrwistsza". i jeszcze koniecznie napisz jak ci się to wszystko udało napisać kiedy w przedszkolach mają leżakowanie. jak oszukałeś panią przedszkolankę? a tak serio - naprawdę trudno podniecać się nową meszugą i depem. dep wydał niedawno okrutnie żałosny nowy teledysk (co jest dość oczywiste w kontekście ich najnowszych dokonań), a 'obzen' jest po prostu słabe. stawiam duże pieniądze, że po dłuższym czasie będziesz lał na te nowe płyty, a tylko wracał do starych. tak to w dzisiejszych czasach jest. aha, i nazywanie meshuggah 'mesia'. może jednak powinieneś był leżakować.
syndykat (27 czerwca 2008) -
yeah. juz po koncercie. co tu duzo mowic - dla mnie zdecydowanie koncert roku w paru kategoriach, w tym m.in. napierdalatory. malo w tym subiektywnego spojrzenia, bo zarowno dillinger escape plan, jak i zwlaszcza meshuggah to dla mnie scisla czolowka metalowego grania. no i po koncercie jeszcze sie na tych pozycjach umocnili. za ladnie to wszystko na gorze napisane, powiem wprost: ROZJEBALI PROGRESJE! rozniesli, zniszczyli, zgwalcili. kurwa mac, wrecz! supportu nie widzialem, dla mnie wieczor zaczal sie od meshuggah. na poczatku srednio naglosnione, potem minimalnie lepiej. ale i tak byla siekiera. w polaczeniu ze swiatlami wygladalo to jak idealna wizualizacja armageddonu. w sensie, jesli tonacy titanic mial swoj koncert, ministry zapodawalo muze w postapokaliptycznym swiecie "AI", to koncert meshuggah nadaje sie juz tylko na prawdziwy koniec swiata. oczywiscie znalazlo sie paru wylnsowanych mariuszy, ktorzy wyszli po paru numerach twierdzac ze to przeciez ciagle ten sam numer. i w sumie trudno byloby wyprowadzic go z bledu! w meshuggah nigdy nie chodzilo o melodie, hooki, sruki, whateva (choc "chaosphere" to moim zdaniem calkiem przebojowa plyta). trans trans trans, koncept grania ktory albo kupujesz od razu albo odrzucasz. zdecydowana wiekszosc w progresji jednak kupila. technicznie mistrzostwo. idealnie chodzaca maszyneria. to jak poszczegolne elementy jej wspolgraly (zwlaszcza perkusja+wokal) to po prostu, fachowo rzecz ujmujac, oh uh ah ah, doznanie. setlista bardzo w porzadku, choc za malo rzeczy z chaosphere. bodajze az 4 numery z obZen, ale az tak to nie przeszkadza, bo jednak lepiej mi ta plyta podeszla niz catch33. oczywiscie "rational gaze" i "future breed machine", hiciarsko wiec momentami. dla mnie pierwszy kontakt z meshuggah live - 9.5, ale przypuszczam ze bez silnej sympatii do tego zespolu i braku elementu zaskoczenia byloby cos w okolicach 9. DEP juz mialem okazje widziec wczesniej wiec wiedzialem czego sie spodziewac. terror na scenie i ze sceny. weinman robiacy z gitary "to-kółko-ktore-obkręca-się-wokół-bioder a ktorego-nazwy-nie-pamietam-w-tej-chwili". puciato rzucajacy sie w publike. nie zawsze lubie na plytach ostatnich gejowskie zaspiewy, ale dobrze ze bywaly na koncercie, bo potrzebne byly jednak takie chwile wytchnienia. zwlaszcza ze w sumie wokalista malo sie odzywal do publisi. fani calculating infinity mogli poczuc sie zawiedzeni, bo za wiele wczesnych rzeczy nie bylo. podstaw typu sugar coated sour i 43% burnt nie zabraklo. jedyny minus imprezy byl taki, ze to meshuggah zagralo pierwsze. mimo wszystko dla mnie nastawienie na koncett bylo takie, ze meshuggah>dep. w zwiazku z tym mesia zagrala tylko godzinke bez bisow. przy czym dep, z racji specyfiki ich materialu, jeszcze krocej. no ale i tak kto nie byl to sorry, shame on ya nigga. poza tym warszawski lans w wersji metal (choc zdziwil widok jednego z mitchow na takim evencie), progresja z brakiem klimatyzacji klubem na 0.0 (nadrabiaja jednak klimatem) no i wyrzucona paleczka perkusisty dep wprost pod moje nogi. firmowa rzecz z logiem zespolu i autografem, wiec sie zastanawiam, po ile moglbym to opchnac na allegro, heh. podroz do stolycy uwazam za udana.
rageman (27 czerwca 2008) -
http://screenagers.pl/index.php?service=albums&action=show&id=1497
bardzo cieńka recenzja (27 czerwca 2008) -
ja kurwa nie, bo jestem splukany doszczetnie. oj, bede zalowal.
em c (26 czerwca 2008) -
no, to ruszamy do warszawskiej progresji na metalowy koncert roku, ahoj!
rageman (26 czerwca 2008) -
>Był zachwycony czy zdegustowany? Bo obie wersje mogą śmieszyć. >–..., 20/6/2008 12:48 good point! choc jednak to bylo cos typu "mamo, ja sie bardzo boje"
rageman (21 czerwca 2008) -
a co do napalm death i scum... znacie takich tuzow jak The Gerogerigegege? Jak dla mnie kult absolutny. I debiutowali w tym samym roku co ND
Doktur_Szatan (20 czerwca 2008) -
–rageman, 20/6/2008 12:02 Był zachwycony czy zdegustowany? Bo obie wersje mogą śmieszyć.
... (20 czerwca 2008) -
no ale musze przyznac, ze jak bylem pare lat temu na tzw hunterfescie gdzie gral napalm death, to mnie zmietli. swoja droga, obok mnie stal gutek, tzn indios bravos, i jego mina przy odsluchu pokojowych dzwiekow napalm death - bezcenne
rageman (20 czerwca 2008) -
więc jednak wystój twojego bloga nie był przypadkowy - ty naprawdę jesteś debilem. –aha, 19/6/2008 22:40 i zadnego "witaj w klubie"?
Doktur_Szatan (20 czerwca 2008) -
"no jak cepelie to do cepelii, nie?" więc jednak wystój twojego bloga nie był przypadkowy - ty naprawdę jesteś debilem.
aha (19 czerwca 2008) -
jak równać, to do najlepszych. respekt. –aha, 19/6/2008 17:56 no jak cepelie to do cepelii, nie?
Doktur_Szatan (19 czerwca 2008)