INNE - FORUM
Najbardziej palaca kwestia na porcys.com...empeczy! (mp3)
5 grudnia 2004Ok,wszyscy wiemy o co chodzi...ciekawi mnie wasze zdanie na temat (znienawidzoncyh przez tworcow forum:)) mp3...zapraszam do dyskusji(jezeli cenzura nie zadziala:).
-
Po prostu to jak traktujemy MP3 jest zdeterminowane przez nasze podejście do muzyki jako takiej. Jeśli cenimy muzykę to nie będziemy okaleczać jej z formy, która z kolei ogranicza i samą treść, podobnie jak miłośnik książek nie będzie czytał ich na komputerze, a znawca malarstwa oglądał czarnobiałych reprodukcji.(pomijam oczywiście wątek finansowy)
tt (5 grudnia 2004) -
wiedzialem ze to nie byl dobry pomysl z tym pisaniem :P;czy ja sobie cos wmowilem albo ktos we mnie to wmowil? hmm, teraz to ja juz tego nie wiem, po prostu PLYTY staly sie czescia mego zycia, nie wiem czy nagle, czy nie, ale mp3 wydalo mi sie nagle czyms tak obrzydlym i wrecz niczym; stalo sie to moze dlatego, ze mam od kogo te plyty pozyczac; moja luba nieraz widzi/czuje aure zywych istot; ja za to czuje aure oryginalnego albumu; i wcale nie uwazamy sie za niespelna rozumu; ale znowu, uczuc sie nie wytlumaczy, a ja sie klocic nie chce, moge byc i nawiedzony ;); i sorry, ale pablo z wenezueli to jednak jest nieznajomy porownujac z piotrkiem z zoliborza, ktorego moze w zyciu nie widzialem, ale za to marcinowi, naszemu posrednikowi, jego znajomemu, wlasnie sciskam reke; ja wiem ze to brzmi zawile, ale tak wlasnie to widze; ale rozumiem was, i pare lat temu bym sie z wami zgadzal; ale teraz juz jestem stary i uparty i zdania nie zmienie :P;pozdrmain
main (5 grudnia 2004) -
MP3 są świetne......do:- Przesłuchania płyty przed kupieniem w domowym zaciszu, łatwo w ten sposób odrzucić pozycje nic niewarte.- Muzyki użytkowej lub - innymi słowy - imprezowej, słuchanej bardzo głośno i bezrefleksyjnie, gdzie nie ma znaczenia zarówno jakość, jak i otoczka czy po prostu ciągłość danego albumu.- Sprzętu przenośnego, jeśli ktoś lubi słuchać muzyki na zewnątrz (dźwięki otoczenia skutecznie maskują jakąkolwiek różnice w dźwięku, a idąc - załóżmy - po mieście ciężko delektować się smaczkami w danym utworze, po prostu się go słucha).- Słuchania albumów czy utworów lub ich wersji które są na tyle unikalne, że praktycznie nie do kupienia.Natomiast zdecydowanie nie nadają się do kolekcjonowania wartościowych albumów, odsłuchiwania ich w domu, podobnie jak nie nadaje się do tego sam komputer czy inny sprzęt odtwarzający marnej jakości. To tak jak z lizaniem cukierka przez papierek (nie kojarzcie z seksem, proszę) czy oglądaniem filmów na małym monitorze zamiast w kinie. Dlaczego?- MP3 mają słabą jakość. Jakkolwiek można dowieść, ze odpowiednio przygotowane MP3 są praktycznie nie do odróżnienia z oryginałem to z całą pewnością twierdzenie to nie dotyczy znakomitej większości plików znalezionych w sieci.- Otoczka, a raczej jej brak. Tego tłumaczyć chyba nie muszę (książeczka i te sprawy).- I wreszcie... jeden głupi 'powód' który dla wielu nie istnieje (mantra o złodziejskich wytworniach płytowych)... może warto dać zarobić artystom, których muzykę słuchamy i cenimy?
tt (5 grudnia 2004) -
Przemekok kumamy ale powiedz mi w takim razie jak ludzie suchali muzy gdy kompy nie byly takie popularne jak dzisiaj?tak sobie mysle ze kiedys sluchanie muzyki cos znaczylo...przez mp3 dochodzi do splycenia jej odbioru...byle kto moze sobie zassac empeczy z neta...a czekanie na paczke lub szukanie w sklepach plyty nie ma w sobie czegos magicznego?czegos czego nie dadza Ci nawet najlepszej jakosci mp3...a pierwszy kontakt z plyta...nie na kompie,tylko na sluchawkach...tylko Ty i muzyka...i przez czas trwania plyty nie istniejesz dla swiata zewnetrznego...mowa ofkors o albumach za ktore dalibyscie sobie wypruc zyly i powiesili na nich chocby dla sekundy...bo chyba podejscie mp3-audio zalezy od podejscia czlowieka do muzyki...wiecie,roznica miedzu sluachniem a slyszeniem...muzyka jako tlo do codzinnych czynnosci jak obieranie ziemniakow czy zmywanie?heh,nie kazda...nie kazda...
Łukasz (5 grudnia 2004) -
Nie zgodzę się z zarzutem że brzmienie z mp3 jest płaskie, gorsze, pozbawione głębi i dynamiki. Jeśli ma się rewelacyjną kartę dźwiękową i solidny wzmacniacz+kolumny, to za pomocą róznego rodzaju programów, korektorów dźwięku i efektów można sobie ustawić takie wypasione brzmienie, którego żadna wieża nie powtórzy. Amen.
Przemek (5 grudnia 2004) -
Temat troche poboczny ale zwiazany z glownym watkiem...ceny plyt...na fan.pl jest "Fantastic Area",teraz kosztuje bodajze 66 z groszami,ja dalem 79.45 (!!!)...ale odkulem sie na Trail of Dead bo teraz fan oferuje ja za 52 z czyms a ja zaplace 32.99...daje do myslenia...cos mi sie zdaje ze trzeba wyczuc moment kiedy zamowic plyte,no bo roznica 20 PLN'ow to duzo...takze argument o cenie odpada (?)...
Łukasz (5 grudnia 2004) -
main, piszesz jak jakiś nawiedzony, co się nawrócił ;)Ja jeszcze raz użyje podobnego argumentu jak gdzieś powyżej - to wszystko kwestia wmawiania sobie pewnych rzeczy!!! Też mam sporo płyt przegrywanych z oryginałów (i to bezpośrednio z oryginałów, nie któraś tam kopia) i nie widzę żadnej różnicy.Mało tego, z kumplem raz umówiliśmy się, że przegramy sobie po kilka płyt. Przegrywał mi swoje płyty z różnych źródeł (tzn. oryginały, kopie oryginałów, mp3), w tym Sigur Rós "()". I przez jakiś czas byłem przekonany, że akurat ten album był zgrywany z mp3, bo właśnie brakowało mi "tego czegoś", była taka "płaska" (jak to określa Łukasz), pozostałe płyty jakby to miały. No a potem się okazało, że to jednak ta (i to tylko ta) płyta była z oryginału..."dlaczego plyta przegrana jest lepsza od mp3? niby to tez pirat; chodzi wlasnie o aure plyty, kiedy jej sluchasz, najpierw pozyczonej, moze juz ktorejs kopii, a pozniej przegranej, wiesz, ze ktos znajomy, moze nawet nigdy z nim nie rozmawiales, ale ktos kogo zna jakis twoj znajomy, mial ten oryginal w rekach, kupil go, dotykal, przegral, wachal itp; i ty teraz masz kopie tego oryginalu; mp3 to wszystko zatraca" [main]A te mp3 w internecie to się z nieba biorą?! Też ktoś kiedyś miał, dotykał wąchał oryginał tej płyty. I nie rozumiem, czemu "aura" ma być tracona podczas zgrywania na mp3, a podczas zwykłego przegrywania na płytę nie. I dla mnie np. większe znaczenie dla tej calej aury ma okładka płyty, którą zawsze sobie drukuje i dołączam do nagranej płyty. Tyle...
Ruuud! (5 grudnia 2004) -
az sobie napisze;mp3 mnie brzydza, wczesniej tez sciagalem, jak zaczynal sie bawic w muzyke, ale pozniej zrozumialem; nawet nie chodzi o jakosc dzwieku, chodzi o klimat; mp3 sa zupelnie bezplciowe; jakbym jadl papier; kupuje plyt ile wlezie, a reszte przegrywam (z oryginalu lub jego kopii, ale nie kopii muzy z mp3); a teraz nawazniejsze: dlaczego plyta przegrana jest lepsza od mp3? niby to tez pirat; chodzi wlasnie o aure plyty, kiedy jej sluchasz, najpierw pozyczonej, moze juz ktorejs kopii, a pozniej przegranej, wiesz, ze ktos znajomy, moze nawet nigdy z nim nie rozmawiales, ale ktos kogo zna jakis twoj znajomy, mial ten oryginal w rekach, kupil go, dotykal, przegral, wachal itp; i ty teraz masz kopie tego oryginalu; mp3 to wszystko zatraca; sprobujcie poszukac sobie plyt po znajomych, moze to poczujecie, a moze juz o tym wiecie;pozdrawiammain
main (5 grudnia 2004) -
Znakomita większość mojej kolekcji to mp3. Niestety. Oczywiście wolałbym mieć normalne, oryginalne płyty, ale mnie na to nie stać. Chociaż kupowanie płyt (no i jeszcze koncerty) zżera znaczną część mojego i tak skromnego budżetu.Nie jestem w stanie zrezygnować z 'piracenia', bo jestem od muzyki uzależniony a cięzko mi by było wytrzymać przy tych kilku/kilkunastu płytach rocznie.Poza tym wole ściągnąc mp3 niż kupić płytę u pirata - i tak artysta traci, ale przynajmniej żaden złodziej nie zyskuje (btw ile kosztują teraz pirackie płyty? duża różnica w stosunku do oryginałów?)A różnica między mp3 a audio nie jest taka duża (albo mi się słuch pogorszył), zwłaszcza jak się ma do komputera podłączoną wieżę (a najlepiej do dobrej dźwiękowki)
crip (5 grudnia 2004) -
to ze mp3 ma jakas duzo gorsza jakosc dzwieku od plyty audio to dla mnie przesada, ja tego nie slysze. Sa tez formaty shn i flac dla takich audiomaniakow. Mysle ze lata sluchania muzyki przytepily mi sluch to moze dlatego. Jeszcze dwa lata temu nie mialem ani jednego mp3, zero pirackich plyt, kilkaset oryginalow na ktore wydawalem wiekszosc pieniedzy. Wiec wytwornie juz na mnie zarobily.Nie ma co tworzyc teorii nie z tej ziemi, sciaganie mp3 to forma zlodziejstwa i to jest jasne. Ale dla mnie duzo gorsze jest kupowanie plyt od piratow bo wtedy dajemy zlodziejom zarobic. Poza tym smieszna rzecz, nawet swoje oryginalne plyty przerobilem na mp3 bo muzyki slucham glownie na discmanie z mp3 w czasie spacerow z psem albo kiedy w nocy siedze na ircu.
greg (5 grudnia 2004) -
tak jak ktos powiedzial to mit troche z tym, ze mp3 ma diametralnie gorsza jakosc niz cd, ale do rzeczy, ja osobiscie wpierwiej sciagam zawsze music z neta, jakoby przeslchuac materiala i jesli chociazby na albumie jedna piosenka mi sie podoba przez dluzej niz tydzien, to kupuje go i mam i czesc, a wytłumaczenie, ze plyty sa za drogie ( to każdy wie) jest za łatwe, jak zalezy komus zeby miec orgnł , to sie go ma! zupełnie inny zapach ma płytka;] co do ksiazek, hehe , skserowac trzeba czasem i dostojewskiego też, bo w bibl jeden egzpml na 140 osob, a sklepie to sie raczej nie znajdzie dajmy na to wydania z 1957r. tłum. kozłowskiego
fahrmi (5 grudnia 2004) -
"Loveless" tak ma,wiem bo tez ja kupilem,w ciemno ale zmotywowalo mnie drugie miejsce na liscie 100 najwazniejszych albumow lat 90 piczforka ,nie bede ukrywal ze w miare rozsadna cena:) i stwierdzenie jednego z porcysowych recenzentow : "KEVIN SHIELDS IS A GOD."...(mowiac ogolnie) czasami ktos potrafi tak dobrze napisac o albumie ze zapragniecie go miec...co do nici to wiecie o co mi chodzi;),ot czytelnicy porcysa tez maja jakies tam skrawki serduszek w okolicach klatki;)...roznica dzwieku-mialem "przyjemnosc" porownac chocby wspomniany juz modest mouse "TM&A" (VBR bitrate,ale wszystkie powyzej 220) z oryginalem i mp3 jakies takie plaskie mi sie wydaly...nie pelne...czegos mi tam brakowalo,pewnej wyrazistosc dzwieku...
Łukasz (5 grudnia 2004) -
"kserowanie publikacji naukowych na studia a kserowanie powieści dostojewskiego czy po prostu książek czytanych prywatnie to dwie odmienne sprawy."Na filologii polskiej to pewnie i Dostojewskiego kserują :)Zresztą dlaczego to dwie odmienne sprawy? Twórcy książek naukowych pewnie mają inne zdanie na ten temat (np. na mojej uczelni ostrzega się przed noszeniem skserowanych ksiązek na wykłady prowadzone przez ich autorów)
Ruuud! (5 grudnia 2004) -
"pozatym plyta to pewien pomysl,ma okladke,ksiazeczke,dusze (ze sie troche (?) po grafomansku wyraze..." [Łukasz]No niby tak. Tylko, że często jak już się zdecyduję kupić oryginał, to się okazuje, że jest zwykła wkładka zamiast książczki, np. "Young Team" lub "Loveless" - nie wiem czy te płyty tak mają czy to tylko takie wydania (bo obie na 100% oryginał - kupuione w Empiku), w każdym razie byłem trochę zły... Jednak nie żałuję zakupi, bo takie płyty warto mieć w oryginale...."mp3 powstaja przy ingerencji drugiego czlowieka...nic laczaca artyste z odbiorca zostaje zerwana..." [Łukasz]bla, bla, bla... Bo to niby sami artyści osobiście nagrywają swoje płyty? Każdą po kolei, jeszcze każdą całują ;) Jeden "pośrednik" mniej czy więcej nie robi różnicy..."jeszcze sie nie spotkalem z mp3 ktora byla by tej samej jakos co oryginalna plyta (mowie nawet o bitrate wyzszym niz 256 kbps...)...empeczy wydaja mi sie jakies takie...plaskie...bez przestrzreni (nie wiem czy wiecie o co mi chodzi...)" [Łukasz]Bez przesady. Mam sporo płyt oryginalnych, jeszcze więcej mp3 i naprawdę nie widzę różnicy (poza konkretnymi przypadkami, gdzie mp3 są ewidentnie złej jakości). Wracając do "Young Team" - zanim kupiłem oryginał miałem przez jakiś czas mp3. Ale płyta tak bardzo mi się podobała, że postanowiłęm kupić oryginał, zwłaszcza, że cały czas miałem wrażenie, że te mp3 są jakiejś słabej jakości, że jakoś wszystko za cicho nagrane, itp. W końcu kupiłem oryginał i podniecony czekałem na przesłuchanie (bo myślę sobie: jeżeli tak bardzo mi się podobało przy słabej jakości, to co dopiero będzie w oryginale!), a tu dupa ( i gówno ;) ). Praktycznie żadnej różnicy...To jest trochę tak, że jeżeli sobie wmówimy, że oryginał ma lepszą jakość, to będzie miał...I jeszcze jedno - caly czas mówię o mp3 przegranych na audio. Bo może to wina mojej karty dźwiękowej lub coś (nie wiem, nie znam się), ale mp3 słuchane z kompa rzeczywiście mają dużo gorszą jakość...
Ruuud! (5 grudnia 2004) -
kserowanie publikacji naukowych na studia a kserowanie powieści dostojewskiego czy po prostu książek czytanych prywatnie to dwie odmienne sprawy.
mz (5 grudnia 2004) -
książek się nie kseruje...?to wpadnij na uł na wydział filologii polskiej...raczej nic nie mam do mp3, ale są pewni wykonawcy których zawsze stram się miećna orginalnych płytach...
szafi (5 grudnia 2004) -
książki kseruję, bo inaczej studiowanie na moim kierunku byłoby wykurwiście drogą imprezą. mp3 ściągam z tych samych przyczyn. jeśli coś mi się spodoba, staram się to dorwać na płycie, bo mp3 od płyty nie lepsze i kropka.
bh (5 grudnia 2004) -
Zeby nie zaczynac nowego watku...znalazl ktos z Was w necie album Je Suis France "Fantastic Area"?szukalem przez eMule,kumpela sprawdzila na dc++,inny kolezka na soulseaku i nic...nie ma...[porcys:kupilem te plyte;),dowod?jezli moje slowo nie wystarczy to:opakowanie przezroczyste,w srodku dwustronicowa ksiazeczka,same zdjecia powklejane jedno na drugie,informacje o zespole i albumie ukazuja sie po wyjeciu plyty,biale literki pisane jakbym odrecznie na czarnym tle,a to wszystko po to zebyscie nie usuneli posta bo naprawde jestem ciekaw czy mozna zassac te plyte z neta,thx;)]
Łukasz (5 grudnia 2004) -
to swieta prawda ze plyty w postaci mp3 na dysku nie maja 'klimatu' oraz ze czasami brzmienie to zupelnie inna bajka. kid a w mp3 i kid a - oryginal - nie wiem czy jest sens porownywac ? hm ?ale ! nie kazdego stac na zakup 1 plyty w miesiacu. i wydaje mi sie ze problem jedynie tkwi w tym. jesli tylko mam pieniadze wydaje je na plyty, co niestety nie zmienia faktu, ze wiekszosc mojej "kolekcji" to mp3. co wiecej, jesli ktos naprawde kocha muzyke, to czasem nie ma innego wyjscia jak sciagnac ja z internetu. wtedy staje sie przed wyborem : zassac plytke w mp3 czy posluchac ja za rok za zbierane pieniadze ? przesluchac 2 plyty w roku i sluchac nocnych audycji radiowych z dobra muzyka czy przesluchac kilkadziesiat plyt i byc usatysfakcjonowanym ?jest ciezko.
violet (5 grudnia 2004) -
(Jako ze stworzylem watek powinienem sie wypowiedziec...)Zalezy...zalezy...ja np. jak co wnikliwsi czytelnicy forum zdazyli zauwazyc kupilem ostatnio pare plyt...starocie(Sonic Youth,MBV,Doors),ale mi to nie przeszkadza bo jest masa dobrych albumow z minionej dekady chocby...jasne ze moglem zassac z neta ale wiecie, kolo 30 PLN'ow za plyte moge jeszcze dac...pozatym plyta to pewien pomysl,ma okladke,ksiazeczke,dusze (ze sie troche (?) po grafomansku wyraze...chodzi o to ze nie przeszkadza mi miec dyskografi Autechre czy aphex Twin'a w empeczy ale jakos nie moglbym powiedziec ze pokochalem "Agaetis byrjun" czy "Fantastic Area"[tak!juz tak moge powiedziec...od dwoch dni zyje ta plyta,thx porcys;)] bez jej prawdziwej znajomosci...niektore albumy warte sa swej ceny a inne po prostu chce posluchac z ciekawosci,a niestety nie stac mnie na wszystkie ktore wydaja mi sie warte uwagi...i skad wiadomo ze zassana z neta mp3 podpisana dajmy na to modest mouse to wlasnie jest modest mouse...?) kontakt z muzyka jest czasami(?,chyba to tez zalezy czego sie slucha,w jakich okolicznosciach...) bardzo intymnym przezyciem a mp3 powstaja przy ingerencji drugiego czlowieka...nic laczaca artyste z odbiorca zostaje zerwana...i to naprawde mile uczucie wyjac plyte z folii,wlaczyc i sluchac przegladajac jednoczesnie okladke lub czytajac teksty...moze wazniejsza sprawa:jakosc dziwieku...jeszcze sie nie spotkalem z mp3 ktora byla by tej samej jakos co oryginalna plyta (mowie nawet o bitrate wyzszym niz 256 kbps...)...empeczy wydaja mi sie jakies takie...plaskie...bez przestrzreni (nie wiem czy wiecie o co mi chodzi...)...na koniec ktos dostanie po dupie:oglada ktos czasem MopMan'a?widzieliscie co ten (^&%#$@*) zrobil?zniszczyl na oczach setki (tysiecy?) telewidzow plyte...jako argument podal ze "...nie jest przywiazany do kawalka plastika,tekstow ktore mozna znalezc w necie czy wiecznie pekajacego opakowania..."(sic!) i ze "...ma mp3 na komputerza..."(sic!sic!sic!)...yyy...anyone?wiecie staram sie rozumiec...ale jak ktos taki moze wypowiadac sie na temat muzyki skoro jej nie rozumie...i w niektorych kregach uchodzi za dziennikarza muzycznego...smieszne to czy tragiczne?
Łukasz (5 grudnia 2004) -
książek się nie kserujeksiążki się wypożycza lub kupuje lub bierze od znajomych. znakomita analogia: słuchanie dobrych płyt z mp3 to trochę jak czytanie powieści w wersji ksero.
mz (5 grudnia 2004) -
Ja osobiście nie mam nic przeciwko... Jeżeli miałbym kupować same oryginały, to mógłbym kupić kilka płyt rocznie. Biorąc pod uwagę ile ciekawych płyt wychodzi co roku, a do tego fakt, że cały czas staram się poznawać płyty mniej lub bardziej starsze, to jeżeli miałbym słuchać same oryginały, to w zasadzie musiałbym zmienić swoje pasje...A sam jestem ciekaw, czy osoby, które krytykują "empetrójkowców" np. nie kserują nigdy książęk? Bo jak dla mnie ten, kto napisał książkę ma takie samo prawo otrzymania wynagrodzenia za korzystanie z niej, jak twórcy muzyki za słuchanie ich płyt...
Ruuud! (5 grudnia 2004)