INNE - FORUM
Najbardziej palaca kwestia na porcys.com...empeczy! (mp3)
5 grudnia 2004Ok,wszyscy wiemy o co chodzi...ciekawi mnie wasze zdanie na temat (znienawidzoncyh przez tworcow forum:)) mp3...zapraszam do dyskusji(jezeli cenzura nie zadziala:).
-
>>czy słyszałeś o takim zjawisku jak MySpace? albo blogi muzyczne czy podcasty ze streamami fragmentów nadchodzących wydawnictw? albo sample w sklepach internetowych? no tak, wiem, że niekórzy oceniają( ba, nawet piszą recki) całą płytę po kilku smaplach czy jednym tracku :/ osobiście wolę poznać całość zanim wydam tą kasę.
wilkołak (21 lipca 2007) -
Poza tym, pomijając "nowoczesne" metody jak MySpace i ww. streamy prawie zawsze jest możliwość odsłuchu płyty w sklepie, ale tu już trzeba mieć wyczucie, by po jednym, dwóch odsłuchach wiedzieć, że akurat ten album chcesz mieć, ten album ci się nie znudzi. Ściąganie plików mp3 przez peer-2-peer/torrent wynika z kilku powodów: 1. brak kasy 2. lenistwo 3. brak szacunku dla pracy artysty 4. nieświadomość "etycznego i prawnego przestępstwa" (młodzi użytkownicy internetu) itd. (ała, jo chcioł kogel-mogel!)
siostro, ukręćcie mi jajka! (21 lipca 2007) -
>pierwszym determinujacym czynnikiem jest ,ze tak powiem czynnik poznawczy ,nikt mi nie powie ,ze zaryzykuje wydanie 50 60 zlociszy, zeby tylko ot, tak sobie zespol sprawdzic hej, Chris - abstrahując od głównej dyskusji, bo tam już powiedziano wszystko kilka lat temu - czy słyszałeś o takim zjawisku jak MySpace? albo blogi muzyczne czy podcasty ze streamami fragmentów nadchodzących wydawnictw? albo sample w sklepach internetowych? ponadto - czy kupując oryginał płyty którą doskonale znasz już z "plików" nie brakuje ci ekscytacji, jaką wywołuje "poznawanie" płyty od rozfoliowania po czytanie liner notes? pytam, bo ja parę razy uzupełniałem w oryginale to, co miałem na gołym CDRze i po kupieniu CD czułem że coś mi umknęło.
borys d (21 lipca 2007) -
Jeśli wypalam płytkę na CD to też w formacie audio jak Chris, wkurwia mnie to samo co jego
olo (20 lipca 2007) -
monsieur berg. to absolutnie nie jest correct ,spotkamy sie w sadzie!(hi hi)ups ...HE,HE
chris (20 lipca 2007) -
chris to tinky winky >> ja sama..musze byc troszke nawiedzony >> discman z mp3 w torebeczce se nosze ...
berg (20 lipca 2007) -
oj ,duzo, duzo plyt zasysam z netu .pierwszym determinujacym czynnikiem jest ,ze tak powiem czynnik poznawczy ,nikt mi nie powie ,ze zaryzykuje wydanie 50 60 zlociszy, zeby tylko ot, tak sobie zespol sprawdzic .jednak gdy tylko nabije sie na oryginal plyty grupy ,ktorej muzyka wydaje mi sie WAZNA i do tego jest w przystepnej cenie ,to kupuje a mp3 zostawiam na pamiatke...cala ta otoczka aury itp to prawda ...,ale bez przegiecia .faktem jednak jest ,ze to zajebiste dobrodziejstwo, jakim jest mozliwosc zassania prawie kazdego tytulu z netu, niszczy troche szacunek dla muzyki i w ten sposob ja sama..musze byc troszke nawiedzony jednak, bo wszystkie mp3 nagrywam w formacie audio. jakos formula 250 utworow na jednym cd mnie podkurwia ,choc discman z mp3 w torebeczce se nosze ...
chris (20 lipca 2007) -
tak, bardziej niż zakopiańscy górale z kaszub
~ (20 lipca 2007) -
w ten sposób jesteś bardziej tru niż zakopiańscy górale?
kokokoko (20 lipca 2007) -
W moim subiektywnym odczuciu różnica pomiędzy CDr'em kopią oryginału, Cdr'em zgranym z mp3, a oryginalnym kompaktem jest niewielka (poza kwestią wizualną). Owszem, staram się (niedobór pieniędzy a chęć odwdzięczenia się muzykom) kupować oryginały, ale w większości winylowe.
~ (20 lipca 2007) -
niektorzy pasjonaci muzyki *szczyca sie* tym, ze nie kupuja plyt w ogole, tylko sciagaja w imie roznych filozoficznych racji, takich jak to ze nie liczy sie artwork tylko czysta tresc, ze czysta idea - muzyka - staje sie fetyszem itd. ok, brzmi to ladnie, ale czy nie jest to po prostu usprawiedliwianie wlasnego lenistwa/skapstwa (szczegolnie gdy chodzi o tanie przeciez czesto albumy klasyczne)? zarzuca sie czesto Porcysiowi, ze jest malo delikatny piszac o "ciotach sciagajacych mp3". ale musze powiedziec, ze w opisanej przeze mnie postawie jest jednak cos ciotowskiego. ale nie chce tez generalizowac, ze to dotyczy wszystkich i zawsze.
www.rasiak.pl (16 czerwca 2006) -
Miałem na myśli zarżnięcie totalne, ale poniekąd się zgadzam, z tym co napisałeś.Ludzie zasysają pliki muzyczne bez opamietanie, i to jest złe.Czy nie lepiej uzbierać parę złoty, nie kupić kilku browarów, skręta, lub flaszki i zamiast słuchać 20 albumów w słabej jakości, kupić oryginalny, porządnie wydany album i sprawić sobie prawdziwą radość?
asdf (16 czerwca 2006) -
hehe, mp3 juz "zarżnął" rynek muzyczny
Permanent (16 czerwca 2006) -
Nie korzystam z tego formatu. Przypuszczam, że mp3 nie zarżnie rynku muzycznego, ale postrzegam obecność tego formatu w kategoriach jednoznacznie negatywnych. Zgoda, można dzięki temu poznać całą furkę muzy i chełpić się gigabajtami zalegającymi na twardzielu, ale jakość jest słaba i nikt mi nie wmówi, że kompresja nie ma wpływu na brzmienie.
asdf (16 czerwca 2006) -
http://list.7thguard.net/
podpiszcie sie (16 czerwca 2006) -
dostępność to również kasamówiąc mp3 zawsze mam na myśli darmowe mp3, nie wiem jaki procent downloadingu stanowi ściąganie za opłatą ale pewnie niewielki. grunt że chodzi tu o dostępność a nie ilość. (ilość też ma znaczenie ale właśnie bardziej przy wirtualnych płytach mp3, bo co innego kupić sobie 10 CD z artworkiem etc. a co innego zassać 100 plików.)
mz (25 stycznia 2006) -
mzno dobra, ale czym się różni >>>dostępność<<< mp3 od cd? jedynie tym, że na cd trzeba tydzień zaczekać zanim ci przyślą. zgadzam się że jeśli ktoś wydaje dużą część swojego dochodu/oszczędności na cd to po prostu bardziej to docenia, bo za to zapłacił. ale przecież jak ktoś zasysa mp3 z itunes i płaci 10$ za płytę to jest taka sama sytuacja.
zwobot (25 stycznia 2006) -
"no tak, tylko że to nie wynika z tego że to jest mp3, tylko z tego że się słucha dużo i pobieżnie. jak ktoś kupuje 15 płyt w miesiącu to ma to samo."nie>>>Easily accessed<<< tunes mean many music lovers are no longer excited at discovering and playing unfamiliar work, said the University of Leicester. They found music had "lost its aura" and was seen as a commodity. ">>>The accessibility<<< of music has meant that it is taken for granted and does not require a deep emotional commitment once associated with music appreciation," said Dr Adrian North, who led the study. "The degree of >>>accessibility<<< and choice has arguably led to a rather passive attitude towards music heard in everyday life," To są oczywiste sprawy ale dobrze że badania uniwersyteckie to stwierdziły.
mz (25 stycznia 2006) -
"Bit to bit - a jak ktoś nie wie tego to do szkoły."tak prosto nie ma, niestety. problem z "bitami" to roznorakie tysiace czynnikow ktore wplywaja na jakosc przesylania tych bitow (same bity of course sie nie zmieniaja). inaczej - kazdy czynnik to jakies drobne zmodyfikowanie. jasne, ze wieksze znaczenie dla jakosci muzyki ma jakosc twoich glosnikow, kabli miedzy glosnikiem a kompem (jesli sluchasz z kompa), ewentualnego wzmacniacza po drodze czy karty dzwiekowej niz samego programu.z doswiadczenia powiem - jak slucham z kompa, gdzie mi trzy wiatraczki szumia, klawiatura stuka a stara wieza philipsa (choc jak na swoja klase niezla) robi za glosniki to rzeczywiscie czy to 192 czy 320 czy nawet 128 czy flac - zadna roznica. ale nagraj to na plytke i zapusc na dobrym sprzecie, a potem wrzuc orginal (albo chociaz obraz z flaca czy wv, zeby ominac czynnik roznicy dzwieku miedzy nagrywana plyta a tloczona plyta). gwarantuje, ze uslyszysz roznice. a przeciez i na jednym i na drugim cd teoretycznie te same bity, co?
kokokoko (25 stycznia 2006) -
Pierdolenie. Bit to bit.Mp3 >192kb/s to już coś, a 320 to już cymes. Przerobienie cd'ka na mp3 bez kompresji daje tego dobry obraz - jeszcze nie widziałem żeby doszło do 320kb/s.Oczywiście zawsze się znajdą Ci co "słyszą różnice".Tak samo było z winampem i foobarem.Byli tacy co oprócz szybkosci działania i funkcjonalności słyszeli wyraźną różnicę jakości dzwięku. Całe szczęście twórca zareagował i wytłumaczył debilom ze im się tylko wydaje że słyszą bo to NIEMOŻLIWE. Bit to bit - a jak ktoś nie wie tego to do szkoły.....a sprawa wkładek, książeczek, digipacków, perforowanych pudełek, zapachu kartonu, nadruków i innych fetyszy to już co innego. I tutaj można się spierać, tylko po co ? Wiadomo że CD rządzi. A może viva la vinyl ??
Stefan (24 stycznia 2006) -
mz napisał:"told you so"no tak, tylko że to nie wynika z tego że to jest mp3, tylko z tego że się słucha dużo i pobieżnie. jak ktoś kupuje 15 płyt w miesiącu to ma to samo.
zwobot (24 stycznia 2006) -
"alternatywa" to termin o zabarwieniu pejoratywnym. thanks, early 90s.
borys d (21 stycznia 2006) -
muzyka alternatywna - samo w sobie już brzmi zżałośnie. do tego dochodzi wiele gównianych zespolików, które sądzą, że są takie inne i kurewsko wspaniałe, że rzygać się chce. cała nazwa ALTERNATYWA jest durna. dorabianie do gówna skrzydeł. nie oszukujmy się 80% - 90% to nic nie warte śmieci. w tym wypadku wolę dobrze zagrany pop i nie przebiją go, żadne sceny nowijorskie czy inne srulki ze studenckich rozgłośni.
tin tin (20 stycznia 2006) -
bym zapomniałprosze, nie używaj słowa "alternatywa" z caps lock'iemw ogóle starajmy sie nie używać tego słowa, ok?
Paweł (20 stycznia 2006) -
a tak a propos nowego Kirsten to te porównania do deerhoofa powodują że gdzieś w zakamarkach mojej mózgoczaszki zaczyna migać czerwone światełko (a jak wiadomo czerwone światełka na ogół nie wróżą niczego dobrego) z resztą to typowa reakcja na zapowiedzi "(jakiś polski zespół) jest podobny do (jakiś poważany zachodni zespół)"
Paweł (20 stycznia 2006) -
jesteś tendencyjny albo u nich pracujesz :)
Paweł (20 stycznia 2006) -
aa zresztą nie bronię. zaraz powiecie że jestem tendencyjny albo u nich pracuje.
Beno (20 stycznia 2006) -
na całym świecie tak jest w niezależnych małych wytwórniach że płyta pojawia się w net-cie do kupienia z ok 2 miesięcznym wyprzedzeniem.ludzie to nie Domino albo nie wiem co...
Beno (20 stycznia 2006) -
na dniach jest od grudnia... ale kupie, pewnie z seprentu, dopłacając 10 złoty, ale kupie... i wysle im potem hate mail, jak bardzo ich za to nienawidze, że kupiłem przez internet, tak zrobie.
Low (20 stycznia 2006) -
Paweł, też nie cierpię mp3 ale jak już mają kraść niech chociaż zapłacą temu komu się za to należy..no i wiesz... bardziej ekologiczny nośnik ;)Kristen? chyba na dniach będzie w sprzedaży. Czekaj pilnie :)
Beno (20 stycznia 2006)