INNE - FORUM

pani stefani

3 grudnia 2004

jak wam się podoba to co wysmażyła najbardziej sexy laska współczesnej mainstream music?(tak wiem,zaraz mi się rzucą do gardła wszyscy śliniący się na kylie:))

-perełka świadomego, ambitnego pop?
-płaski, pozbawiony wyrazu pop?
-koniunkturalizm w myśl że jak zrobie coś z Neptunes i Andre to i tak będzie do przodu?
-siódma woda po kisielu w temacie post 80's?
-a może rock steady było lepsze bo mniej wykoncypowane?

ja obiecywałem sobie dużo, początkowo było średnio, irytowało parę "płaskich" fragmentów("real thing"do dziś)ale z dnia na dzień mam coraz więcej podziwu dla chwytliwości, zmysłowości, produkcyjnej sprawności...
ostatnio wolę opisywać muzę za pomocą emocji i metafor(wiem, że to dobra wymówka-ale naprawdę nie będę tu przedstawiał drzewa genealogicznego muzyki popularnej aby umiejscowić w nim płytę;) więc powiem, że na własny użytek, szczególnie w odniesieniu do 80's-owskich nawiązań wymyśliłem określenie "ekstatyczna dekadencja" ,choć to bardziej cel, coś czego w muzie bardzo poszukuję -i tej płycie jest do tej definicji bardzo blisko(wiem, że co niektórzy się zgadzają;). jedna z płyt z mojej playlisty na frywolny sobotni wieczór bez ryzyka niedzielnego kaca...

ale przede wszystkim chciałbym poczytać opinie innych..

wojtek
  • tiktaktiktak jakis urok mialo, hollaback denerwuje tylko i w ogole ta pani jest wkurwiajaca ogolnie mowiac, zwlaszcza w tym teledysku hollaback
    z (31 października 2005)
  • hehe, no cool to wiadomo - do tego ten teledysk...
    tomek wasko (31 października 2005)
  • Te, gdzie to jest? Link nie działa.Aha, Rafał Malicki = placeq?
    bleble (31 października 2005)
  • hehe.mnie z kolei latem kręciło "cool" (wg niektórych kicz w czystej postaci). wcześniej też mnie zresztą kręciło.
    wojtek (31 października 2005)
  • dobra przyznaję "hollaback girl" które mnie wkurwiało niemiłosiernie w lato teraz mnie trochę kręci. walcie sie.
    borys d (31 października 2005)
  • ?? nie słyszałem, mówiąc szczerzemateriał cieplutki lada chwila ostatnie zgrania mam nadzieję
    Rafał Malicki (13 grudnia 2004)
  • Słyszę, że się polskiego Mandalay dochrapaliśmy
    mz (13 grudnia 2004)
  • http://napis.waw.pl/index.php?id_art=421dzisiejszy wywiadpozdr.
    Rafał Malicki (13 grudnia 2004)
  • a jak się nazywa zespół to ja bym sobie posłuchał?
    mz (13 grudnia 2004)
  • BTWborys d.od jakiegoś czasu bardzo jestem ciekaw za co zjebałbyś moją muzę? (skoro przeciętny jest w/w kawałek andre) :)poczekamy, zobaczymy (może)
    Rafał Malicki (13 grudnia 2004)
  • ??? dziwne !!!bardzo lubię Love Below, jednak to dopiero "Long way to go" na Stefani powaliło mnie i przekonało ostateczne do megatalentu Andre, jego polotu w pisaniu rzeczy i prostych ale nie banalnych(o Hey ya nie piszę bo to jest po za konkursem)i tak każdy słyszy inaczej
    Rafał Malicki (13 grudnia 2004)
  • absolutnie najlepszy co?raptem przecietny numer z Love Below (co skądinad znaczy sporo) KTO TO JEST GWEN STEFANI?kiepski rok dla komercyjnego popu
    borys d (12 grudnia 2004)
  • Andre 3000 po raz kolejny został przyłapany przez słuchaczy na tym że bywa geniuszem :) co za lekkość i finezja w podejściu do kompozycji, produkcji muzycznej, co za odwaga w aranżowaniu, do tego przebojowość, nowoczesność i jakże inteligentne nawiązania do wszystkiego co już w muzyce było.Zwróćcie uwagę na linię basu w "Long way to go" (i jego brzmienie - stare a'a wczesny Marcus Miller, a jednocześnie nowe) a szczególnie popisy w końcówce kawałka :)!!!a co tam bas, przecież wszystko tam siedzi idealnie,perła!!!
    Rafał Malicki (10 grudnia 2004)
  • dude, z czystej ciekawosci sprawdzilem ten kawalek. co za material, zniszczyl mnie tak monco jak zniszczyl mnie millionaire, hm.. czyzby andre trzytysieczny mial zlote raczki?, yup. ciekawe skad bierze te swoje makalony plus skarpeciwa. kinda groovy.
    bigos (9 grudnia 2004)
  • luke - "piotr,ja nie byłem w klubie od bardzo dawna"hehehehe, taa...
    bb (8 grudnia 2004)
  • świetna nowa Gwen Stefani !!!! zachwycam się tą płytą od kilku tygodni,świetny singiel, super numer The Neptunes "Holaback Girl" ale przede wszystkim absolutnie najlepszy kawałek pop od kilku lat czyli duet z Andre 3000 z Outkast!!! -"Long Way to Go" (track 12)ten numer jest wstanie rozwalić chyba każdego (kto po uważnym przesłuchaniu z ręką na sercu powie, że "long way to go" go nie poruszył, nie zachwycił etc.. , ten otrzyma niepodważalny dowód zaburzenia własnej percepcji muzycznej)
    Rafał Malicki (8 grudnia 2004)
  • nie no spoko gwen fajna laska. niech będzie. co prawda nie dla mnie. to jaki wielki intelektualista z tego gavina. bez perwery z tą gwen, kylie czy annie. rozumiem że w momencie gdy pj harvey nagrała słaba płytę szukacie gdzie indziej. ale po co w pop-shitowych rewirach w momencie gdy carina round wysmaża takie numery. żeby nie było. słyszałem fragmenty wspomnianej płyty pani stefani.
    stańcie przed lustrami (6 grudnia 2004)
  • widze ze większość albo nie słyszała albo niewiele ma do dodania:)))ale wątek klubowego zapomnienia, choc nie w wydaniu bounceowym a raczej w stylu wrażliwego, ekstatycznie-dekadenckiego uniesienia i zapomnienia wydał mi sie interesujący. dużo sensu widze w wątku umiesczonym w playlist o the rapture:http://www.porcys.com/Playlist.aspx?id=40do muzyki wywołującej taki stan ducha mam od dłuższego czasu wyjątkową słabość, ciekawi mnie wasza ulubiona playlista w dziedzinie, nazwijmy to tak troche niefortunnie, imprezowego zapomnienia, moze nawet bardziej takiego właśnie glamour. mam na mysli bardziej stan ducha niz stricte parkietowe sprawy choc te sa naturalnie predestynowane...ja na poczekaniu wrzuciłbym discovery daft punk, luomo, dj kicksy erlenda oye...
    wojtek (6 grudnia 2004)
  • borg - no i co z tego że pop?piotr- czy "glamour" musi być negatywnie wartościujące?luke - pewnie masz racje, ale z drugiej strony liczyłem że gdzie jak gdzie ale na forum porcysa dogmatyzm i ideologia "total independent" nie jest w modzie:)))
    wojtek (6 grudnia 2004)
  • gwen to pop jasne... ale no doubt też pop....
    Borg (6 grudnia 2004)
  • na imprezke stefani jak najbardziej....
    szafi (4 grudnia 2004)
  • gwen jest fajna laska, bo ma osobowość. że jej płyta to nic poza popem to inna sprawa. ale w jakim wykonaniu!
    bh (4 grudnia 2004)
  • >>>>poza tym:teksty yorke'a w ogóle do mnie nie przemawiają, choć radiohead dość lubięwierzę fokusowi z pfk'a - jeśli pytasz...<<<<Chciałem ująć rzecz w jakieś konkrety, ale jak wiadomo jakiekolwiek genarlizowanie zazwyczaj nie ma sensu.
    Łukasz H. (3 grudnia 2004)
  • ale lepiej sprawdze tę Głen i sieę będę wypowiadać
    Piotr (3 grudnia 2004)
  • >i dziwi mnie, że załozyłeś, iż jest inaczej raczej "my, Piotr Kowalczyk, bardziej lubimy F." ;)
    Piotr (3 grudnia 2004)
  • a'propos "to się czuje", odsyłam do wątku: kanonnie chcę sie powtarzać...nie będę dyskutował z argumentami typu " bo tutaj jest jak jest"Piotrskoro przyjmiemy, że to konwencja -jak rozumiem chodzi o "poetykę konfesyjną" - to musimy zgodzić się na "zawieszenie" podstawowego znaczenia słowabo można tę poetykę realizować "szczerze" albo "nieszczerze",jasne, że można taką poetykę lubić,ale w tej dyskusji wracamy do początku - kreacji, konwencji właśnie... poza tym:teksty yorke'a w ogóle do mnie nie przemawiają, choć radiohead dość lubięwierzę fokusowi z pfk'a - jeśli pytasz...Piotr - lubię też fugazi, ale wcale nie bardziej niż snoopa... i dziwi mnie, że załozyłeś, iż jest inaczej
    luke (3 grudnia 2004)
  • Nie lubię Gwen, w co drugim kawałku stęka i jęczy. Jeśli już o tego typu klimaty chodzi to posłuchajcie tegorocznej EPki The Blow - Poor Aim: Love Songs.Ej, nie gadajcie, że nie wiecie co znaczy 'szczerość' danego artysty. To się przecież czuje. Jest coś co sprawia iż wierze, ot choćby Thomowi Yorkowi, ale już w słowa polskich hip hopowców to nie bardzo (sory za skrajny przykład)
    Łukasz H. (3 grudnia 2004)
  • Kinol, nie wiem co tu precyzowac: "Próba uchwycenia czegoś prawdziwego w młodzieńczej skłonności do imprezowania, weekendowego disco, melanży, awantur i konkretnej najebki nie jest sprawą prostą. Niby łatwo sobie wytłumaczyć potrzebę odreagowania stresów, oderwania się od rzeczywistości, doznania poczucia wspólnoty, chęci zawiązania płaszczyzny porozumienia z roztańcowaną bracią bywalców parkietu. Hałas, bliskość ciał, pot, sex, zapomnienie, wszystko co chcecie unosi się nad podłogą. Młoda krew doprowadzona do wrzenia blokuje przepływ myśli umożliwiając chwilowy błogostan. Naprawdę Kicia, rozumiem cię doskonale. A jednak osobiście brzydzę się klimatami hardkorowych klubowiczów, bo jakoś nie potrafię odnaleźć wśród nich wspomnianego uwolnienia, a w zamian widzę jedynie ogrom obłudy, pozerstwa, konformizmu, gówniarstwa i społecznej degrengolady." - podpisuje sie pod tym. Niestety jakos tak automatycznie wszystko, co kojarzy mi sie z promowana medialnie "beztroska zabawa" podszyte jest logiem koncernów tytoniowych itd. Bagienny temat... Luke Wlasnie chodzilo mi o szczerosc jako pewna konwencje. Dlatego oczywiscie wolimy Fugazi. Troche pojechalem z ta Gwen, bo plyty wprawdzie nie slyszalem, ale wnioskujac po dosc spojnym imidzu mniej wiecej wiem, czego sie spodziewac. Tym bardzej ze slucham wlasnie "Speaking In Tongues", sciagajac Happy Mondays (Porcys: mam ich na kasetach, ale potrzebuje chwilowo w wersji cyfrowej)
    Piotr (3 grudnia 2004)
  • piotr,ja nie byłem w klubie od bardzo dawna,co do "szczerości" - oczywiscie nie rozumiem, bo wkraczamy na teren domysłów, domniemywań, zgadywania autorskich intencji, zabawy w komisję śledczą,skąd wiesz, ze fugazi sa "szczerzy" ? - może po zejsciu ze sceny zakładają Rolexy i wożą się Chevrolettami po Waszyngtoniekażda płyta - czy slinta czy snoop dogga jest artystyczną kreacją - dostajesz do ręki lśniący lub czarny krążek z zapisem audio, okładką i co z niego wyniesiesz to Twoje, ważne, żeby kreacja byłą przekonywująca i ciekawa...reszta - klucz biograficzny, subkulturowy etc... - to już tylko nadbudowa,czasem ciekawa i pożyteczna, czasem zbędna...pomijam już, że - gdyby pójść twoim tropem - snoop za szczerość dostałby złoty medal... w sam raz do jego kolekcji bisiorów :)))
    luke (3 grudnia 2004)
  • nie no ja skumalem do czego bylo to odniesienie tylko chcialem zebys sprecyzowal. a co do zakazanego kaca frywolnego - tia, cos w tym jest
    kinol (3 grudnia 2004)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)