INNE - FORUM
eMOTIVe APC
3 grudnia 2004Ciekawy jestem czy na porcys będzie recenzja nowej płyty A PERFECT CIRCLE a jeśli tak, to co na jej temat będą mieli do powiedzenia panowie recenzenci. Mam nadzieję że nie bzdury typu "Wszystko za sprawą postaci Maynarda Keenana, od lat kilku, wróblu Ćwirku, skupiającej wokół siebie masy ludzkie nie stroniące od cięższych brzmień, czarniejszych ciuszków, stalowych ćwieków, a nade wszystko długich włosów (ah, cóż to był za skandal jak ichni hero zgolił się na zero)." które pisali przy okazji wydania "thirteenth step" - skądinąd świetnego albumu (Pomijając fakt że Keenan jest zupełnie łysy a tylko na koncertach APC nosi perukę...) W każdym razie nowy album APC jest zupełnie inny stylistycznie niż dwa pierwsze i zastanawia mnie, czy trafi w pokręcone gusta domorosłych krytyków Porcysa.
-
Nikt sie nie mylnal. "People are people" śpiewa na pewno Billy. Wg mnie ciezko nie rozpoznac ze to nie glos Maynarda. Sprawdzcie sobie zreszta w ksiazeczce do plyty. Billy jak byk figuruje na wokalach. Keenan odpowiada w tym kawalku tylko za lalala przed refrenem.
Squork (12 stycznia 2005) -
"Counting bodies..." to dla mnie jeden z bardziej udanych kawałków z tej płyty :) Na dobrym sprzęcie robi piorunujące wrażenie...:) Ale ogólnie wolałem to jako "Pet" z poprzedniej płyty.
kacper (8 stycznia 2005) -
I ktoś tu znowu sie mylnął. Howerdel nie śpiewa w "People are People" - to akurat Maynard. A co do wokalu tego pierwszego, to nie mam specjalnych zastrzerzeń. Powiem więcej - nawet mi się podoba, smiesznie śpiewa :)Raacja jest w tym że "Counting bodies like sheep to the rhytm of the war drums" nie bardzo pasuje mi tutaj, ale ogolnie rzecz biorąc album mi się podoba. Całkiem przyjemnie się słucha. E tam, zajebista jest.
jjsz (6 stycznia 2005) -
Co do pierwszego masz rację, faktycznie, pomyliłem się. Jeśli chodzi natomiast o ten utwór z początku to miałem na myśli 'Gimmie Gimmie Gimmie', zdecydowanie najgorszy kawałek z tej płyty moim zdaniem.A co do miksów... bywają dobre, jeśli ich autor ma pomysł na całość, a nie tak jak w przypadku "Counting Bodies..." zmieni to tu, to tam, trochę chaotycznie, trochę niepotrzebnie, rozwalając przy okazji całkiem przyjemny utwór.
tt (12 grudnia 2004) -
tt chyba coś pokręciłeś bo utwór z przetworzonymi rykami to właśnie ta przeróbka i nie z "Lulaby" tylko z "Pet". No i jak jeden i ten sam utwór może być na początku i na końcu płyty równocześnie?:) A co do opinii o tym kawałku ("Counting bodies like sheep to the rhytm of the war drums") to zgodzę się - jest fatalny i zupełnie niepotrzebny. Nie znoszę miksów...A Billy Howerdel wg. mnie śpiewa całkiem nieźle - zwłaszcza w "people are people".Mam nadzieję że wyda kiedyś solowy album.
Squork (11 grudnia 2004) -
To zdecydowanie najgorsza pozycja w dorobku APC. Jakkolwiek 'Mer de noms' było (mniej więcej do połowy) całkiem interesujące i oryginalne brzmieniowo, 'Thirtinth step' odrobine nudne i mało odkrywcze, ale jednak sympatyczne to eMOTIVe jest zwyczajnie irytujące.Nie wiem jak Wam, ale mi udało się przesłuchać tę płytę do końca dopiero za trzecim czy czwartym podejściem i nieszczególnie mnie ten fakt uradował. Większość utworów jest nudna i sprawa wrażenie stworzonych na siłę. Na dodatek ta aranżacja 'cyk tu, cyk tam', przywodząca na myśl klimaty promowych 'artystów'...Niestety niektóre fragmenty eMOTIVe są wręcz irytujące. Nie mam przed sobą płyty, ale pewnie kojarzycie ten utworek z przetworzonymi elektronicznie monotonnymi rykami, gdzieś na początku? Szczerze mówiąc wolałbym w tym czasie posłuchać Łez z ich odkrywczym 'mówił (jej) jesteś nikim i gwałcił nocami' czy też znicza z pozytywką grającą 'Wstań, powiedz, nie jesteś sam' Ich Troje.I jeszcze wariacja na temat 'Lulaby' gdzieś przy końcu... W poprzednim wykonaniu (na 'Thirtinth step') ciekawie to chociaz brzmiało, tym razem nie ma już w sobie nic, podobnie jak płyta jako całość.Sprawy nie ratuje 'Imagine', przyjemne głównie ze względu na skojarzenia z oryginałem. Nie warto.
tt (5 grudnia 2004) -
eee... yyyy.. może zdeterminuje moją ocenę tendencyjny i głupi fakt, że apc to dla mnie maynard. a maynard to tool. skoro więc wsyztsko jedno, może lepiej sobie włączyć undertow. yea. płyta jest okropna- od początku do końca niemal, ale nie powiem, gdzie się wybija gdyż nawet tytułów nie raczyłam zapamiętać. nie spędzę z emotive nocy. jakieś cykanie i próby bycia cool. brak im śmocy.
intergalactic (3 grudnia 2004) -
ehh ja uważam Mer de Noms za momentami naprawdę znakomitą płytę. Co tu duzo mówić, po AEnimie to było zupełnie cos innego, no i ta Paz... ;) Kilka kawałków swietnych. Potem Thirteenth Step, płyta nie oszukujmy się, duużo słabsza. Maynardowi nie przystoi nagrywanie przeciętnych czy wręcz słabych płyt...A ta nowa płyta - no cóż... Momentami jest rewelacyjnie - Imagine (no nie mówcie, o to chodzi w coverach, zeby przerobic cos na swój sposób, styl i tu wyszło to swietnie) i People Are People (nie wiem, mi sie jakos podoba :) Reszta w miarę trzyma poziom, pozaaa tymi dwiema, gdzie Howerdel staje przed mikrofonem... Błagam, niech on tego więcej nie robi! Brzmi jak Bon Jovi przed mutacją brr! Ogólnie płyta niezła. Szkoda tylko, że APC juz raczej nic więcej swojego nam nie zaproponuje...
kacper (3 grudnia 2004) -
Ja kilka razy próbowałem tę płytę przesłuchać, ale za każdym razem po wysłuchaniu "Imagine" (a w zasadzie tylko początku tego utworu) nie mogłem się już zmusić do słuchania dalej... To jakaś parodia westernu! ;)
Street_Spirit (3 grudnia 2004) -
"Imagine" akurat uważam za śweitny cover, natomaist reszta płyty (z niewielkimi wyjątkami) jest dość średnia. Nie można natomiast odmówić panom z APC inwencji podczas przerabiania tych jakże różnych piosenek.
crip (3 grudnia 2004) -
W TV widziałem pochodzący z tego albumu cover 'Imagine'. Mimo tego, że naprawdę lubie Keenana (przede wszystkim za Tool'a, bo APC to jakieś nędzne popłuczyny) to uważam, że nie powinni byli sie zabierać za ten kawałek. Tragedia po prostu. Od czasów 'Mer De Noms', ponikąd co najwyżej średniego, nie próbuję się nawet bliżej zapoznawać z płytami APC. Coś tam czasem jedynie jakiś klip w TV udaje mi się zobaczyć. Szczerze mówiąc nie uważam by omijało mnie cos godnego uwagi. Ten album wyładowany coverami również mnie nie interesuje.
Łukasz H. (3 grudnia 2004)