INNE - FORUM
Fiery Furnaces - Blueberry Boat co sadzicie?
29 listopada 2004Jak na razie Autorytety milcza w tej kwestii. A szarzy sluchacze, co Wy sadzicie? "It blows my brain out" - angielski czasem lepiej sie nadaje do opisu pewnych stanow
-
Pomysłowe, pomysłowe. :)
Cz (30 grudnia 2004) -
"Nic właściwie nie zapowiada objawienia cudownej szlachetnej melodii na wysokości czwartej minuty powolnie kroczącej lekko teatralnej ballady folkowej w nietypowej fortepianowo-efekciarskiej aranżacji "Mason City". Dublujący tę melodię gwizd wprowadza na ułamek sekundy metafizykę."haha, no nie mogę, oni naprawdę to napisali!! :DPłytka jest bardzo dobra, ale akurat ten moment razi tak totalną zrzyną z wczesnych płyt Kate Bush, że nawet okulary spawalnicze wymiękają :)) Parafrazując: "Never for ever" anyone? Nie? Szkoda... :)
Manny Calavera (30 grudnia 2004) -
Nie mogę założyć nowego tematu, więc wrzucę to tutaj...Co sądzicie o płycie "Funeral" Arcade Fire? Jak dla mnie to album roku!!! 10 świetnych utworów, w zasadzie bez słabych momentów. Po prostu cudo!Moje ulubione utwory - Tunnels, Power Out, Wake Up, Haiti, Rebellion (Lies).Pozostałe niewiele gorsze...
Street_Spirit (2 grudnia 2004) -
Ironia wcześniej był zafascynowany drugą płytą Libertines więc nie ma co się dziwić, że "blueberry" jest dla niego trudny w odbiorze ;)Płytka jest pyszna (Fiery Furnaces oczywiście).
Manny Calavera (30 listopada 2004) -
co sadzimy ? - mm, pycha :>
grek (30 listopada 2004) -
Przenikliwie hipnotyzująca muzyka z pogranicza eksperymentalnej elektroniki, bluesa, gitarowego jazzgotu, kabaretowej piosenki tworzy nową jakość. Rodzeństwo Elenor i Mathew Friedberg osiągnęli na drugiej płycie to, o czym marzą lekko przereklamowani White Stripes. The Fiery Furnanes swoim drugim długogrającym albumem udowadniają, że istnieje w świecie muzycznym, w którym dominuje popelina, miejsce na artystyczną kreację. Zupełnie osobną, spektakularnie oryginalną, a jednocześnie zanurzoną w tradycji amerykańskiego grania. Rodzeństwo Friedeberg pochodzi z Oak Park z Illinois, co rzutuje na ich twórczość tym, że słychać w niej dużo bluesa. Ale to tylko jeden z elementów arcy-ciekawej mieszanki, jaką nam fundują na „Blueberry Boat”. To co cechuje kompozycje Fiery Furnaces to ich nie-przewidywalność . Album zaczyna się od ponad 10-minutowej suity elektronicznej: „Quay Cur”. Zaskakuje ona nie tylko soczystością elektronicznej faktury, ale nieobliczalnymi podziałami, które prowadzą linię melodyczną bardziej w stronę wariacji w klimacie wielowątkowej symfonii postmodernistycznego alternatywnego brzmienia niż piosenki. Co dziwniejsze, nie jest to zabiegiem samym w sobie, by omamić słuchacza wirtuozerią wykonawczą i ornamentyką brzmieniową, ale kompozycja zagrana jest w stylu kabaretowej opowieści potrafi wzruszyć słuchacza powodując u niego dreszcze upojenia muzycznego. Podobny efekt osiągnięty zostaje także w „Blueberry Boat” i „Chief Inspector Blancheflower”.
Mr.Brightside (30 listopada 2004) -
Mi sie wydaje akurat, ze nie jest to specjalnie trudna plyta - klopoty moze stwarzac liczba motywow, ale nie ich skomplikowanie. Inna sprawa, ze jeden w drugi przechodza tak cudnie, ze nie sposob tej plyty nie polubic juz od 2-3 przesluchania (po zrozumieniu metody). Ja wlasciwie nie mam na tej plycie ulubionych kawalkow - mam ulubione momenty (np. "candy glow/candy glow/don't say you goooo" itd.), ale jako concept album konkretnie zamiata. No a teksty sa jakoscia sama w sobie.
Piotr K. (29 listopada 2004) -
jak mi kumpel puścił tą płytę pierwszy raz (pozdro ;-) ) to sobie pomyślałem 'kurwa co to?' zerkam na pitchforka a tu 9.6. se myśle, kurwa ja chyba za tępy jestem na taką muzykę. i w ten sposób przez dobre 3 miesiące walczyłem czy się za nią zabrać czy nie. w końcu zmobilizowałem się zapodałem w odtwarzaczu i słuchałem, słuchałem i coraz bardziej mnie wkręcało. naprawdę, jeden z najlepszych i przede wszystkim najorginalniejszych albumów tego roku. co nie zmienia faktu, że nadal twierdzę, że jest dosyć trudny w odbiorze.a kawałek wyżej wspomniany to dla mnie jeden z faworytów tej płytki.
człowiek ironia (29 listopada 2004) -
to jest problem naszego jezyka, w ktorym brak jest sredniego rejestru i albo cos jest infantylne albo beznadziejnie wzniosle, a nie zespolu Fiery Furnaces
Piotr (29 listopada 2004) -
no...np piosenka o tym że pani zgubiła psa ale już się znalazł brzmiałaby głupio w naszym języku...hehe....bardzo dobry album
pszemcio (29 listopada 2004) -
ja czekam piotrek na przesylke z Wawy i wtedy sie wypowiem
tomek wasko (29 listopada 2004)