INNE - FORUM
kto był na enonie i jak oceniacie ten wystep?
29 listopada 2004Z tego, co zdazylem zarejestrowac, w W-w-a grali duzo High Society. Koncert mnie nie zwalil z nog, ale byl dobry po prostu.
A widział ktoś Laibacha wczoraj?
-
Nie no, mi też brakowało in this city, ale jak mówiłem, zadecydowały chyba względy techniczne. A sex beat w ich wykonaniu krąży gdzieś po p2p, gdyby kogoś interesowało. A tera spadam bo dzisiaj robot. Nawyki przyrody, hehe.
elliot crane (29 listopada 2004) -
No, "Sex Beat" opener Fire of Love, ta. W sumie w Enonowej aranżacji mogło zabrzmieć ciekawie.
Michał Zagroba (29 listopada 2004) -
ja bylem na enonie w poznaniu, w kisielicach. szczerze mowiac cala ta akcja z konspiracyjnymi biletami byla dosyc zabawna i chyba niepotrzebna, ale do rzeczy: koncert nie porwal, wprawdzie rzeczywiscie szczesliwie skoncentrowali sie na "high society" i polecialo m.in. moje ulubione "natural disasters", ale dla mnie zabraklo chocby przede wszystkim "in this city". no i zdecydowanie uwazam, ze owej Toko nie wykorzystano nalezycie na poznanskim koncercie. jeden numer z nia w roli glownej ( na bis, kower pod tytulem "sex beat", kapela to bodajze gun club, ale moge sie mylic ) to zdecydowanie za malo, bo po reakcji publiki widac bylo, ze japoneczka zrobila prawdziwa furore.
tomekwasko (29 listopada 2004) -
o, a mnie koncert zwalił z nóg, raczej. Jędrzej zwrócił uwagę na Schmersala - słusznie, ale nie można zapomnieć o Toko! głos, jej ruchy na scenie no i urok... szkoda tego supportu... (po co?) czy w CDQu komuś spodobała sie ich demówka czy co?
pe (29 listopada 2004) -
Bez przesady z tą kawiarnią, hehe. To było pomyślane trochę jako taki ekskluzywny gig dla wybranych :) i stąd wybór lokalu, mały limit biletów i zapisy z miesięcznym wyprzedzeniem. Pewnie można było to zrobić gdzie indziej i zarobić więcej, ale wtedy john nie musiałby podczas gry uważać żeby nie przyjebać we mnie gryfem. Dla mnie taki kontakt z zespołem ma niepowtarzalny urok, chociaż ciasno było niewątpliwie.
elliot crane (29 listopada 2004) -
no jak dla mnie to chyba koncert roku. Klasyczne spóźnienie, klasycznie dobrany support (zwrócił ktoś uwagę na jego nazwę? Weed? hi hi), klasycznie zwalone nagłośnienie, a jednak Enon wymiótł. John Schmersal, huuh. Przecież to był showman przez duże 'sh', heh. No i ich kawałki, z 'High Society' wybrali wszystko, co najcenniejsze, podobnie zdaje się z 'Believo!'. Mały przestój w środku, gdy prezentowali głównie 'Hocus Pocus', bezbłędnie jak dla mnie nadrobili końcówką (ostatni kawałek, hmm?). Tylko szkoda, że było jakieś sto osób, eh. ('Are we in a cave? Erm, no, we're playing a gig for you. Ah, ok'.) W Poznaniu niby wszystkie bilety były wyprzedane, ale podobno w jakiejś strasznie małej kawiarni (?). Także w sumie co się dziwić, że mało kto do nas zagląda - Schmersal ma na koncie kilka zajebistych (lub i bardziej niż zajebistych, przecież jeszcze Brainaic) i co? I w Polsce gra w kanciapach dla kilkudziesięciu osób.
Jędrzej (29 listopada 2004) -
W poznaniu: setlist ułożony pod kątem wygody grania w trio i na bardzo niewielkiej przestrzeni, czyli gitarowo po prostu. Rzeczywiście przewaga drugiej płyty, co mnie akurat ucieszyło. Państwo bardzo sympatyczni, rozmowni i towarzyscy, szczególnie toko. Generalnie jedno z trzech wydarzeń roku w tym smutnym jak pizda kraju.
elliot crane (29 listopada 2004) -
ach, zapomnialem dodac, ze ocene koncertu niewatpliwie podwyzsza "solidne, gitarowe łojenie", ktorego bylismy swiadkiem w ramach supportu. zupelnie przycmili gwiazde wieczoru!!
Piotr (29 listopada 2004) -
ja widziałem wczoraj kobiete na rowerze
kogut (29 listopada 2004)