INNE - FORUM
Dlaczego nienawidzimy porcysa?
29 listopada 2004Przewrotny topic, bo i porcys wzbudza we mnie mieszane uczucie, z jednej strony doceniam panowie waszą cieżką pracę, z drugiej całkowicie nie rozumiem gówniarskiego zachowania i zaczepek obraźliwych pod adresem czytelników. Moglibyście zrozumieć, ze to Wy jesteście bardziej dla Nich, niż Oni dla Was! Ok. teraz czekam na zjebkę:)
-
"nie wiem, w stwierdzeniu 'kopiowanie zapomnianego artysty' jest chyba pewna sprzeczność –zlad, 3/5/2008 03:14 nie ma. ludozerka zapomniala, a ktos kopiuje.
em c (28 lipca 2008) -
nie mniej jednak dawid strasznie wkreciles sie w tego porcysa. ciagle jestes, ciagle toczysz jakies anty-rockowe, anty-borysowe anty-porcysopogladowe boje, ba, nawet przyznales sie, ze czytasz pulp i sprawdzasz muzyke, ktora zyje tutejsza mlodziez! od nienawisci do milosci jeden krok, hehe
std (28 lipca 2008) -
ponieważ nigdy, nigdy nie usłyszałem tu o zajebistych rzeczach w stylu Crazy Penis, albo Milez Benjiman za to tona Animal kolektywów, szelaków, lil wejny i innych przerzutów raka które każdy szanujacy się meloman odzuciłby porzadną muzyczną chemioterapią , do tego jeszcze ten kult borysa.. eh EH EH. powiem wam ze nie mialem pojecia kto to jest borys dopoki tu nei wlazlem a nie jest tak ze polskiej muzyki nie znam ;)
donaldu (28 lipca 2008) -
Dlaczego nienawidzimy porcysa? w kontekście opiniotwórczości i polemiki czytelników z recenzjami porcys.com: "Walenie "intelektualnym obuchem" w osoby mających odmienne od "słusznych" poglądy nie służy sprawie dialogu i zrozumienia, lecz jedynie podkreślaniu wyższości "światłych" nad "ciemnymi" i "dobrych" nad "złymi"." - http://wyborcza.pl/1,88975,5400871,Argumentem__a_nie_obuchem.html
January i Dusia (28 czerwca 2008) -
Dobry temat, więc podbijam ;P
Psikuta (28 maja 2008) -
przecztalem wiele porcysowych recenzji. oczywiscie jest duzo dobrych, kilka swietnych, oczywiscie sa tendencyjne (w wiekszosci) ze wzgledu na wlasne widzimisie (czyt. kalecznie argumentowana niechc do jakiegos artysty ktory az takim dnem nie jest lub na odwrot - slynne lak ketchup :)) ale do rzeczy, zauwazylem ze porcys ma dobra technike aby sprawiac iluzje specow muzycznych, ktorzy znaja sie na wszystkim co dobre i najlepsze. otoz w recenzjach czesto padaja sformuowania ze cos tam jest jakies tam ale cos podobnego juz robil/to kopia kogos tam i zawsze padaje te same pozycje - ci sami artysci. Typu Jazz - zawsze jest coltrane i love supreme i davis i kind of blue. Jak ambient to zawsze brian eno itd. wyglada jakby porcys sledzil tylko portale typu rateyourmusic i zatrzymywal sie na tych niby mocarzasz danych kategorii aby sie na nich pozniej opierac w potwirzajac swoja pozycje zajebistego znawcy i recenzenta. bardzo malo w porcysowych recnzjach odniesien do jakis wlasnych odkryc muzyczych, genialnych zapomnianych plyt/artystow mialem ochote sie wyrazic bo jakos zawsze mnie to razi po oczach. czesc –stasnel, 3/5/2008 02:59 Odpowiedzi: nie wiem, w stwierdzeniu 'kopiowanie zapomnianego artysty' jest chyba pewna sprzeczność –zlad, 3/5/2008 03:14 porownania sluza zobrazowaniu czytelnikowi muzyki, a nie szpanowaniu nazwami. jak napiszesz ze artysta brzmi jak muggsy spanier, to zlapiesz to ty i twoj pies, ktory akurat spal w pokoju, kiedy sluchales plyt muggsy'ego. jak napiszesz ze brzmi jak thelonious monk to wiadomo od razu o co chodzi. –bystrzak, 3/5/2008 03:16
przeklejam (3 maja 2008) -
odpierdolcie się od zagroby.
kapitan Muzyka (29 kwietnia 2008) -
Oh, nie, you people are so fuckin predictable, kiedy wam ostatnio zmieniali pieluchy ziąąms ? I mean, get anything jakby
PKS (29 kwietnia 2008) -
>Przodownikiem w tej sferze (getting into butt) jest szanowny mister zichał magroba, który wchodzi w swego friend tak deeply, że już nawet on sam nie wie "Where I End and You Begin". mocna rzecz :) w klimacie dawnych odpowiedzi na listy czytelników, redaktorzy, docencie inwencję :)
:) (29 kwietnia 2008) -
People, wy po prostu nie understand, że formułowanie jakijkolwiek critic opinion na temat dorysa b. jest wybitnie uncool. Lecz! każda try wchodzenia dorysowi deep into butt jest przyjmowana przez niego z wielką, lecz nieokazywaną satisfaction. Przodownikiem w tej sferze jest szanowny mister zichał magroba, który wchodzi w swego friend tak deeply, że już nawet on sam nie wie "Where I End and You Begin". Tak, mili państwo, being indie is so hard (jeśli nie używa się wazeliny).
bezczelny skurwiel (29 kwietnia 2008) -
>post aimarka nie rzuca na kolana ale po co się od razu znęcać? chwilunia, proszę nie manipulować faktami! ten post pochodzi z 2004, ja nigdy się do niego nie odnosiłem. mamy rok 2008, ktoś podbił wątek i przypomniał o tamtym poście, wkleił go niżej i się zachwyca. no więc zauważyłem tylko drętwotę tego "słynnego" posta i tyle, żadnej "spirali niechęci". ale spoooko, już nie kopię leżącego. pokój ludziom dobrej woli. –borys d, 10/1/2008 03:46 borysie, jesteś taką pizdą, że aż żal mi to komentować.
trututu (29 kwietnia 2008) -
aimarek = styl dzień w którym gość zacznie pisać coś innego niż posty na forach będzie obiektywnie bardzo udanym dniem
shitty bicker (21 stycznia 2008) -
no marian, ameryki nie odkrywasz. manieryzmu, niezrozumialych noelogizmow (czyt. wyloozowanego alternatywnego stylu jezyka polskiego) zazdrosci porcysowi kazdy portal. horyzonty jakie są - każde widzi. tyle że porcys nie ma znamion internetowego psima o każdej muzyce, tylko o muzyce powszechnie uznawanej za popularny rock niezależny - z mikrowyjatkami. co skazuje go na wieloletni autobranzl i ewolucje w strone horyzontow teraz rocka.
maryja (21 stycznia 2008) -
Jak się czyta te recki, to widać, że to bardziej autolans autorów portalu niż rozkminianie muzyki. Każdy jest elokwentny, nonszalancki, zblazowany, pewny siebie, mądry i zna 3/4 słownika wyrazów obcych - wiadomix. Najbardziej przystępnymi w recepcji są dzieła klabingowej Zosi D., która lubi ambitne techno, ale nie żeby się w nim specjalnie zasłuchiwała...tak wypadło, że to akurat jej reckowa działka. No nic. Co do reszty, to najbardziej przemawiają do mnie recki w postaci wyimków z gg. Pseudowywiadów, czyli takich upozowanych, czytać się nie chce, bo od razu wiadomo, że nic nie wiadomo. Podobnież jest z dziełami gromadzącymi istotne zasoby w/w słownika wyrazów obcych, przy których wytwory Papieża Recenzeckiej Awangardy, p. Rafała Księżyka wydają się pacholęcią rozprawką. Najfatalniejsze jest to, że styl tegoż ekscentrycznego pisarstwa od 2001 nie ewoluuje, wybory i oceny autorów są w swej nieprzywidywalności przewidywalne, a i często naprawdę dobre rzeczy (ok, ok, gusta srusta) mieszane są z błotem lub olewane ciepłym moczem i odwrotnie - spuszczanie się na gówno też jest tutaj do uświadczenia. Pomijając indywidualność upodobań, a koncentrując się na materii werbalnej, okazuje się, że jest kupa szczerego i niewymuszonego śmiechu, ale tylko do momentu, w którym czuć, że ciągle to samo i to samo. Tak więc, wpadłem ja sobie tu dziś po raz pierwszy, czytałem przez ostatnie 2h, choć pracować powinienem. Ciekawostka, ale na jeden raz. Powodzenia zyczę i jak więcej dochodów z Google reklam.:D cheerz!
marian carey (14 stycznia 2008) -
"Oddajcie cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie."
miron (10 stycznia 2008) -
ja nienawidze porcysa za to, ze nikt mi nie kontynuuje w ątku o koncercie neila younga!!!!!!! buuuuuuuuuuuu
loko (10 stycznia 2008) -
>post aimarka nie rzuca na kolana ale po co się od razu znęcać? chwilunia, proszę nie manipulować faktami! ten post pochodzi z 2004, ja nigdy się do niego nie odnosiłem. mamy rok 2008, ktoś podbił wątek i przypomniał o tamtym poście, wkleił go niżej i się zachwyca. no więc zauważyłem tylko drętwotę tego "słynnego" posta i tyle, żadnej "spirali niechęci". ale spoooko, już nie kopię leżącego. pokój ludziom dobrej woli.
borys d (10 stycznia 2008) -
(z wysokim ocenianiem postu aimarka ma trochę związek swego rodzaju ewokowanie aury zajebistości, otaczającej początki forum, kiedy jeszcze produkował się better man, lukki był widelcem, low nie pojawiał się w każdym wątku, a mz - wręcz przeciwnie. eh, piękne czasy)
(bardamu) (10 stycznia 2008) -
wyszło na to,że jesteście siebie warci.to chyba jest sprzężenie zwrotne,jedna napisana bzdura prowokuje następną itd.samonakręcająca się spirala niechęci.fakt faktem-post aimarka nie rzuca na kolana ale po co się od razu znęcać?
paj (9 stycznia 2008) -
>może inaczej - każdy takich czytelników, na jakich zasługuje ach, trzeba się było chwilę dłużej zastanowić przed kliknięciem "wyślij", bo wyszedł piękny samobój - taki efektowny, z przewrotki. jednak logika jest nieubłagana w jakiejkolwiek dyskusji. rock on.
borys d (9 stycznia 2008) -
Nienawidze Was.
pracownik google (9 stycznia 2008) -
a, no i tu link http://porcys.com/Forum.aspx?id=4500
a psik! (9 stycznia 2008) -
Ja pamiętam jeszcze jak w 34 było już naprawdę ciężko, nie było co do granka włożyć...ba! nawet garnka my nie mieli! W ogóle się o wkładaniu wtedy nie myślało. Mieli my jeden Porcys na całą rodzinę, C już trochę podgnite było ale kochali my je jak nic na świecie. Zima przyszła, minus pięćdziesiąt, wiater z ośmiu stron, śnieg tak padał że aż blizny na twarzy zostawiał. Siedzieli my w kuchni wszyscy w jednym swetrze razem, za oknem słyszymy my jak huczy wiater ( potem się okazało, że to dowcipny sąsiad tak robił) i trzymiemy się w kupie. Siostra moja, mała Krzysia, krwią co raz sobie zakaszlała a stara była już wtedy w śpiączce. Ostatnia szczapka drewna paliła się w kominku. Stary wstał i podszedł do stołu, podniósł Porcys. Wiedziałem co chce zrobić, spojrzałem na niego tak, że on już wiedział, że nie pozwolę mu tego zrobić. Odłożył go na miejsce. Podszedł do starej - chwycił ja za nogi i wrzucil do pieca. Stara jakby zrozumiała co ma robic, bo natychmiast zaczeła się palić...Ojciec wziął Porcys, przysiadł się do mnie i zaczeliśmy czytać: forum, playlist a nawet brudnopis... i tak do wiosny. Siostra chyba gdzieś wyszła bo zostały po niej tylko kości. Gdy przyszły roztopy wyszliśmy ze starym przed dom. Spojrzałem mu głęboko w oczy i odzezwałem się do niego po raz pierwszy od 30 lat.Powiedziałem: -Elo, jesteś w naszej drużynie, tato- mocne 7 Ci daje. –zbulwersowany, 24/5/2007 01:31
a psik! (9 stycznia 2008) -
Ja pamiętam jak za stanu wojennego pojechali my z ojcem do wuja Krzycha. Wuj jako jedyny we wsi miał drukarnie i dostęp do internetu. Ojciec naładował w torby broszurki "Porcys" i zakrył wszystko ciuchami. Koło 20 położyli mnie spać a sami jeszcze do 4 nad ranem słuchali jakichś dziwnych dzwięków. Gdy zapytałem rano co robili ojciec odpowiedział tylko tajemniczo: "doznawaliśmy", potem uderzył mnie w twarz - nie wiem za co...Jak oprzytomniałem staliśmy już na dworcu, zima wtedy była. Stary postawił torbę na peronie i tusz ze świeżo wydrukowanej gazety zaczął przeciekać. Pociąg przyjechał, ojciec podniósł torbę i w tym momencie milicja, która stała na drugim peronie zauważyła plamy tuszu na śniegu. Tato wepchnął mnie do pociągu z torbą a sam rzucił się na tory pod SKM. Zdążył jeszcze krzyknąć "Aaaaa" i pociąg zrobił z niego dwie części człowieka. Na szczeście później okazało sie , ze nie był to mój prawdziwy ojciec... –zbulwersowany, 23/5/2007 17:36
szybki Lopez (9 stycznia 2008) -
ej wlasnie. ten watek. ta opowiesc, "czytali my porcysa". z tata. zima byla. czy jakos tak. ktory to byl watek? link poprosze rowniez.
dżą (9 stycznia 2008) -
ej rzućcie linkiem
~ (9 stycznia 2008) -
(the best post ever to ten, w którym zbulwersowany daje swojemu ojcu 7.5)
(bardamu) (9 stycznia 2008) -
o wszystkim decyduje Bóg, to nie wiecie? oddajecie się mu, a będziecie szczęśliwymi. gazetkę?
ryba (9 stycznia 2008) -
może inaczej - każdy takich czytelników, na jakich zasługuje.
uczynny (9 stycznia 2008) -
>słabość? to jest the best post ever na tym forum ;x to chyba w zamierzeniu MIAŁO być wybitnie śmieszne, a wyszło nieporadne przedszkole po błyskotliwe złośliwości to polecam poczytać trochę starego ILM (Passantino na przykład) albo posłuchać tekstów Afrojaxa ale cóż - każdy ma takie wyczucie, na jakie zasługuje, a nasi "forumowicze" jakoś nigdy nie brylowali zbytnio w tym temacie. have fun, anyway!
borys d (9 stycznia 2008)