INNE - FORUM
kaczor (polityka)
23 października 2005a więc od dzisiaj
" nie zasyfiam sobie mózgu tym co się aktualnie dzieje w Polsce i na świecie"
-
wtf
jj (3 sierpnia 2010) -
KAŻDA dyskusja na ten temat to tak trochę żenada, no.
ten z Polski Z (29 lipca 2010) -
>Łacheckiego, którego post (jeden) można sprowadzić do >stwierdzenia "jesteście kretynami, bo nie popieram waszych >poglądów", jak z resztą każdy jego post. Dopiero zauważyłem, pozwolę sobie stwierdzić, że to nieprawda, otaczam się niemal wyłącznie ludźmi o poglądach innych niż moje. Forum Porcys w obecnym kształcie uważam za szkodliwe, głupie i zwyczajnie zbędne z innych powodów, jeśli chodzi o ten wątek np. z powodu całkiem uczciwego (nie wątpię!) roztrząsania faktoidu jakim jest domniemana "przemiana" Kaczora. Żeby nie być gołosłownym to może skrytykuje coś merytorycznie i powiem, że "wywiad" z Wojewódzkim uważam za skrajnie żenujący. Nie dlatego, że reprezentuje on poglądy frakcji, która za "mit fundujący" (to straszne jak zdewaluowano ten pojemny termin) uznała antyżałobę w stylu KP, będącą notabene lustrzanym odbiciem skrajnego PIS-owstwa, bo znam to od 3 miesięcy na wylot. Bardziej dlatego, że to jest wywiad felietonizujący, z sekundującym Najsztubem pełniącym funkcję dyktafonu. To dosyć smutne, że bożyszcze intelektualne- co prawda Polski C, ale jednak- musi się uciekać do poklepywania ze strony wywiadujących, bo przecież "nie jest (Wojewódzkiemu) na rękę zostać zmiażdzonym" przez dziennikarzy mniej mu przychylnych. Koń by się uśmiał z takiej odwagi wkładającego kij w mrowisko showmana.
Łachecki (28 lipca 2010) -
No to masz trzy opcje: - zostać politykiem i to zmienić, - zostać Ziemkiewiczem i dalej pierdolić, ale za to w książkach i (przy dobrych wiatrach) w telewizji, - przestać pierdolić. Bez obrazy. I namawiam oczywiście do opcji pierwszej ;)
anlgmt (27 lipca 2010) -
nie, ale się zagalopowałeś z tą historią polski. chodzi o to, że tak f-cjonuje człowiek należący do partii, w mieście wojewódzkim, wiesz, wybory prezydenckie, ale tu zero umowy, zero podatku, zero czegokolwiek, a jeszcze wali w chuja innego człowieka, polaka tak bezdennie słabym argumentem. dodam, że jakikolwiek podatek przez nikogo nie został i nigdy nie zostanie zapłacony. i tak "w moim głębokim przekonaniu" wygląda polityka w krajach cywilizowanych. ręka rękę myje, przecież ci ludzie znają się po kilkadziesiąt lat, to są znajomi w chuj, interes goni interes, a jeszcze mieszają się w to biznesmeni, przedsiębiorcy i ogromne pieniądze. adieu!
jajko (27 lipca 2010) -
Czy to jakiś ukryty diss na plan podwyższenia podatków przez rząd?
Łachecki (27 lipca 2010) -
Mi możesz, ja kolekcjonuję takie anegdotki z ostatnich 20 lat historii Polski.
Łachecki (27 lipca 2010) -
lol, ostatni pks mu uciek. pks do zdrowego rozsądku, sorry, stary, spóźniłeś się. teraz pis i j. kaczyński niezwykle, wzorcowo wręcz merytorycznie będą próbowali pokonać rząd (a także kogokolwiek), aby dojść do władzy. obczajcie "przemianę" kaczyńskiego. był to jeden gruby, ale to zajebiście gruby wał. zresztą, mam to w dupie. bo na koniec anegdota ze świata polityki. na wiecu wyborczym pewnej partii pewna osoba miała do odstawienia artystyczną chałturkę, jak to przy takich okazjach. po występie podchodzi kolo z kopertą, nota bene profesor, z tekstem: "ale jest 50zł mniej [niż początkowo ustalono - przyp. ja], na podatek". czy komuś coś dodać, wyjaśnić?
jajko (27 lipca 2010) -
w sumie dobra stronka. ogólnie problemów nie mam, ale z tym "a" to ja bym błąd zrobił, bo prawie zawsze przed "a" stawiam przecinek. można sobie przypomnieć ;)
piżmak (27 lipca 2010) -
nie owy wywiad lecz ów wywiad, tak samo owa walizka, ale ów tornister. nie owy, do jasnej cholery! odmiana rzeczowników przez przypadki to zagadnienie ze szkoły podstawowej więc jej absolwent powinien mieć to opanowane w stopniu dostatecznym. wiem, jestem upierdliwy, ale to nie błąd, tylko wielbłąd. –paj, 26/7/2010 22:12 http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-wiec Naszego forumowego Bralczyka zapraszam do lektury! http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-wiec
ja się wcale nie czepiam (27 lipca 2010) -
jaki zdrowy rozsądek? właśnie to jest zdrowy rozsądek, by przyjąć katastrofę, przeżyć żałobę (też to przeżywałem mocno, trzy dni, aż do sprawy z pochówkiem, bo wtedy zaczęła się gra polityczna) i żyć dalej, wyborcy pisu będą wielbić tę 'zbrodnię', a ich politycy żerować na niej, podaj rękę macierewiczowi
v/a (27 lipca 2010) -
Wyznania owego błazna nie różnią się dla mnie niczym od krzykówowych nawiedzonych babć spod owego krzyża. Takie samo zacietrzewienie totalnie zaślepiające ów zdrowy rozsądek. Niech już ci będzie że stoi wyżej w jakiejś tam 'hierarchii' inteligencji, bo jest ubrane w górnolotne fatałaszki. Tylko że pustota - identyczna.
PKS (27 lipca 2010) -
ej no ja myślę jak wojewódzki z tego wynika, ale nie lubię jego show
v/a (26 lipca 2010) -
–PKS, 26/7/2010 19:13 zapewniam, że da się, bez szczególnego trudu. kilka zdań jest bardzo trafnych, jak np. porównanie Pis do brukowca, który sprawnie żeruje na najniższych instynktach. mam wrażenie, że kupa ludzi myśli podobnie do Wojewódzkiego. nie owy wywiad lecz ów wywiad, tak samo owa walizka, ale ów tornister. nie owy, do jasnej cholery! odmiana rzeczowników przez przypadki to zagadnienie ze szkoły podstawowej więc jej absolwent powinien mieć to opanowane w stopniu dostatecznym. wiem, jestem upierdliwy, ale to nie błąd, tylko wielbłąd.
paj (26 lipca 2010) -
a czy to przypadkiem nie był pałasiński? –turas, 26/7/2010 20:02 tak, to byl palasinski. a najsztub coraz rzadziej w formie bywa. nawet transfer nie pomogl. szkoda.
w trakcie wymyślania nicku (26 lipca 2010) -
o, dzięki lukki! kupiłem dzisiaj rano ten numer wprost i tak w sumie rzuciłem póki co na łozko, teraz zachęcony sobie czytam owy wywiad. i wyjaśnicie mi jedno - wojewódzki mówi na początku o rymanowskim, a czy to przypadkiem nie był pałasiński?
turas (26 lipca 2010) -
Nie da się tego czytać. O czym ten człowiek właściwie mówi? To jakiś polityk, tak? Z którego okręgu kandydował?
PKS (26 lipca 2010) -
Fragment wywiadu Najsztuba z Wojewódzkim. Polecam. (…) Powiedzieliśmy już wystarczająco dużo, żeby padło pierwsze pytanie. Jak ciebie zmieniła katastrofa w Smoleńsku? Pierwszego SMS-a dostałem od jednej z narzeczonych, on mnie obudził, z pytaniem, czy oglądam wiadomości w TVN 24. Usiadłem i spędziłem 48 godzin przed TVN 24 i czułem, że – tak jak w kreskówce – lecą mi łzy. Co w kontekście późniejszych zachowań Moniki Olejnik, Jolanty Kwaśniewskiej czy paru innych dziennikarzy jest dosyć żenujące i pokazuje albo brak profesjonalizmu, albo brak umiejętności wzięcia się garść. Byłem dwie doby harcerzem wzruszenia. Przeraziła cię katastrofa? Nie, mało tego, szybko wziąłem notesik i zacząłem notować... Najpierw u Bogdana Rymanowskiego, usłyszałem pytanie do Aleksandra Kwaśniewskiego: „Dlaczego pana nie było w tym samolocie?". Kwaśniewski, wijąc się w zdekompletowanej garderobie, „Bo widać było, że się ubierał w pośpiechu, mówi: bo mnie tam nie zaproszono”. Rymanowski brnie: „Ale jakby pana zaproszono, toby pan tam był – i co dalej...”. Oczekiwał chyba od niego jakiegoś reportażu uczestniczącego, że powie: „Urywałoby mi łeb patrzący na przelatujące wokoło ręce, nogi oraz fragmenty poszycia...”. Wtedy łzy przestały ciec? Tak, bo zauważyłem, że polskie dziennikarstwo uwielbia narcystycznie onanizować się tragedią.... A naród się dołączył. Mieliśmy patriotyczny samogwałt na cierpieniu. Chciałbym zresztą, żebyśmy na potrzeby tej rozmowy zapomnieli o tym, że politycy są mądrzy i uczciwi, a naród jest inteligentny. Będzie nam łatwiej, jak zdejmiemy tę maskę. Mnie jest zdecydowanie bliżej do Janusza Palikota niż do Beaty Kempy i z urody i wdzięku ze sposobu postrzegania rzeczywistości. Rozmawiałeś z nią kiedyś? Nie. Nie dostąpiłem łaski. Może by cię przekonała do siebie w bezpośrednim kontakcie? Nawet w Esce Rock, świętując wymęczone zwycięstwo Bronisława Komorowskiego, mówiliśmy, że zwykle w wiekach dawnych, kiedy wygrał obóz jednego władcy, to się napadało na drugiego władcę, kradło jego łupy i gwałciło kobiety. I nagle zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy ochoty ani na jedno, ani na drugie. Ale szczególnie na drugie. To jest partia brzydkich myśli i brzydkich ludzi. I przestałeś płakać. Nie, wcześniej to był nieuświadomiony wypływ łez, bo zobaczyłem straszną tragedię ludzką, czysty dramat... Jeszcze wówczas czysty, bez całej tej minoderii patriotycznej, fasadowości politycznej. I wtedy byłem w stanie uwierzyć, że w takich momentach rodzi się słowo – jedność, solidarność, współczucie, empatia, od których nikt nie odcina kuponów. I minęło. Zaczął się ten cały taniec ze śmiercią, który trwa do dzisiaj. I wojna PiS na dwa fronty, jeden to front krzyża, a drugi to front tragedii smoleńskiej, czemu osobiście się nie dziwię, bo my, Polacy, lubimy, jak boli, lubimy cierpieć, a w ostatnich paru dekadach nikt nas boleśnie nie wydymał... Politykę historyczną zastąpiła polityka histeryczna. Wojaczek pisał: „Sól w nasze rany, cały wagon soli, by nie pomyślał kto, że go nie boli". Ja bym to spuentował raczej cytatem z Piłsudskiego: „Naród wspaniały, ale ludzie kurwy". I to, co teraz robi człowiek już – dla mnie – z kategorii kliniczno-psychiatrycznych, a nie politycznych, czyli Jarosław Kaczyński, to jest mentalna bajka Jerzego Urbana. Bo? To jest zniżanie się do adorowania najniższych instynktów w tym społeczeństwie. Polacy to naród, którego energia wyprzedza inteligencję i on gra w tę grę. Dlaczego mu odbierasz prawo do bycia bratem, który teraz chce się zemścić za to, że brata stracił? Moim zdaniem przestał być politykiem, jest teraz mścicielem. Tylko dlaczego każda dyskusja polemiczna jest „odbieraniem komuś prawa", do krzyża, do wolności, do tragedii?! Próbujmy to racjonalnie definiować. To, że on chce być dzisiaj mścicielem, to widać, ale zastanawiam się, jakim cudownym jest iluzjonistą, bo za pomocą imbryka, fortepianu, okularów, garnituru i braci Rosjan nabrał prawie 8 milionów Polaków. Po raz kolejny udowadniamy, że jesteśmy narodem niemożliwym. Może chcieli być nabrani? Jeśli tak, to podczas krótkiego spektaklu. W najnowszych badaniach PiS spada, czyli retoryka frontowa, konfrontacyjna się nie opłaca. Dla mnie cała formacja PiS jest jak zakon i takie też powinna mieć reguły, klauzury. Od łacińskiego claustra, czyli zamknięcie. Powinni być oddzieleni od reszty świata. Swoją drogą, gdybym miał więcej czasu, tobym pogrzebał trochę w poszczególnych biografiach tych ludzi i się założę, żebym znalazł dużo kulawych emocjonalnie biografii, albo o ojcach, którzy nie przytulali, albo o nieakceptacji kolegów, którzy nie zapraszali na imprezy. Inicjacja seksualna też pewnie później niż inni. To trochę insynuacje... Ale tak samo insynuacją jest mówienie prezesa: „Udział pana Putina i pana Tuska w tej tragedii jest niejasny". Wiesz, na czym polega dla mnie znikomość różnicy pomiędzy Palikotem a na przykład Joachimem Brudzińskim? Oni mają tylko inne maski, jeżeli przywołamy teatr antyczny: jeden ma maskę uśmiechniętą, a drugi z tragicznym wyrazem twarzy. A dla mnie mówienie o tym, że widziano Gosiewskiego na dworcu we Włoszczowie, jest takim samym kalamburem, skutecznie zmierzającym w kierunku kabaretu, jak mówienie o tym, że leżał na deszczu w folii prezydent polskiego narodu, a Tusk się obściskiwał z Putinem. To jest ten sam rodzaj zarządzania emocjami. Najskuteczniej emocjami zarządzają brukowce. I PiS to dla mnie odpowiednik „Faktu”, który wie, jak łatwo z Polaków wydobyć na wierzch nietolerancję, nienawiść, skłonność do podziałów, zawiść, arogancję i robią to z pełną świadomością, dla pieniędzy. Zyskiem PiS jest poklask wystraszonych ludzi o przerażająco niskim poziomie zaufania do wszystkich. A może PiS stoi cały czas na pogrzebie, więc mogą tylko wyć, płakać i wskazywać winnych? Są na pogrzebie, bo im się to opłaca, bo nienawiść jest łatwa i co tu ukrywać – medialna. Ale przed chwilą powiedziałeś, że w badaniach im spada... Nienawiść jest widowiskowa, prosta, coś dla przeciętnego Polaka, który jest przede wszystkim patriotą! Przeciętny Polak nie będzie dyskutował o NFZ, o opłacalności KRUS czy o dziurze budżetowej, zdecydowanie łatwiej jest mu posługiwać się frazeologią nienawiści, gniewu, podejrzliwości. W nietolerancji jesteśmy fachowcami. To nie wymaga wiedzy. Tylko tandetnego poziomu emocjonalności. Bezmyślnego poddania się wierze o zagrożeniach, spisku, złych ludziach. Wojna to sztuka zwodzenia i PiS robi to sprytnie. Ale może wszystkie narody takie są, że jako masa funkcjonują na tanich, prostych emocjach? Nieprawda. W Polsce jest około 900 miast i prawie 60 tysięcy wiosek, chyba 15 milionów ludzi mieszka na wsi. Łatwo jest tego typu masę zmanipulować i zaangażować do prostych celów, mających na sztandarach przeżycie czegoś, co ten naród kocha – romantyczne wzruszenie. Kochamy siebie jako ofiarę. Są teorie psychologiczne, które tłumaczą psychikę ludzi angażujących się w obronę krzyża, szczególnie starszych, że to jest sublimacja ukrzyżowania, bycie jakby bliżej tragedii... Dla wierzących w krzyżowanie Jezusa tak jest. To samo można przenieść na ludzi, którzy stoją cały czas w tym kondukcie pogrzebowym, jak najbliżej ofiar tragedii smoleńskiej. To jest histeryczna próba poczucia się lepszym, bycia tak blisko, że prawie uczestniczenia w tej tragedii. Bo Polak jest przede wszystkim obrońcą polskości. Na inne sprawy nie ma czasu. Obroni krzyż, chętnie pójdzie z kimś do sądu, ale rzadko pójdzie do pracy albo po rozum do głowy. Ta tragedia i postawa Jarosława Kaczyńskiego jak w soczewce pokazują, jakim jesteśmy narodem. Tu nie liczy się prawda, ale walka o prawdę. Emfaza, patos, etos i bogos. Czy aż całym narodem? Może jako naród jesteśmy OK, ale jako społeczeństwo to już do dupy. Pokaż mi drugie z tyloma wadami, bo jest homofobiczne, antysemickie, leniwe, głupie, brudne, tandetne, nieufne, rozalkoholizowane, pełne ignorancji politycznej, ignorancji w ogóle, ma poczucie wyższości wobec Rosjan, Czechów... Chrześcijański raj na ziemi. Ale to są cechy raczej zanikające. Moim zdaniem nie. Mamy genetycznie odziedziczoną niechęć do Niemców. U Orwella, który napisał to chyba w 1949 r., było hasło partii rządzącej: „Ignorancja to siła!". Odnoszę wrażenie, że PiS dokładnie przebadał, że Polak ignorant jest genialny do postawienia go tanimi emocjami na baczność i zrobienia z niego rozhisteryzowanych hufców. No dobrze, ale mówisz, że oni to robią cynicznie, ale z drugiej strony powiedziałeś, że kiedy zaczęli, po drugiej turze wyborów, robić to wyraźnie i krzykliwie, to w sondażach zaczęło im spadać. Gdzie konsekwencja? Poczekaj, rozmawiamy w środę, ona ukaże się w poniedziałek... Kampanijne wyciszenie kolegi Jarosława było efektem gruntownych badań, czy opłaca się na sztandary kampanii wyborczej wprowadzać samolot, powyrywane siedzenia i szczątki elit. I uznali, że nie. I im się to opłaciło. Natomiast dzisiaj nastąpiła eskalacja emocji, które są zdecydowanie bardziej nośne i bardziej... ...I im bliższe, Joachimowi Brudzińskiemu, pani Kempie, Jackowi Kurskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu przede wszystkim. Oczywiście, że są bliższe. Pytanie, do jakiego stopnia skuteczne? Puszka z konserwatywną Pandorą się otworzyła. Postrzeganie polityki przez pryzmat antagonizmu, czyli że musimy znaleźć sobie wroga, nie wróży już 47-procentowego oparcia, ani 7 milionów ludzi pod parą w kampanii parlamentarnej. Nawet złoża ludzkiej naiwności są wyczerpywalne. Myślisz, że Polacy nie będą chcieli, żeby jeden z naszych zemścił się za śmierć brata na innym z naszych? Odwoływanie się do aktu zemsty w polskiej frazeologii czy w ogóle w walce o język jest genialnym ruchem, ale ja bym się wolał na początku odwołać do aktu przyzwoitego myślenia. I dla mnie, dla ludzi z mojego środowiska, „meldunek" Lecha Kaczyńskiego na Wawelu był szantażem emocjonalnym, nadużyciem historycznym na największą skalę. To jest ten sam rodzaj przewału i hańby politycznej jak wolta prezesa PiS i próba nabrania Polaków, czyli słynna „zmiana” Jarosława Kaczyńskiego. Należałoby się tym zająć, bo moim zdaniem Lech Kaczyński z trudem ze swoim dorobkiem mieści się w Alei Zasłużonych na Powązkach. A i tam też postrzegałbym go jako gościa w tramwaju bez biletu, czyli trochę nieuprawnionego. Facet, który gromadził prawie 50 czy 60 proc. wyrazu niechęci jeszcze 9 kwietnia... Dochodziło do 70 proc. A już 11 kwietnia jest bohaterem narodowym, który zmarł męczeńską śmiercią, takie rzeczy zdarzają się w czeskich komediach, w filmach braci Marx, ale nie mogą trwać wiecznie. Wierzę, że naród w końcu upomni się o zdrowy rozsądek. Oczywiście ci, co lubią zadawać pytania i mieć wątpliwości. Boję się ludzi bez wątpliwości. I wyprowadzi sarkofag z Wawelu? Wyobrażasz to sobie? A wiesz, że sobie wyobrażam. Orkiestra by grała, a Palikot tańczył. Kto miałby to zrobić? Czekam na jakąś sensowną inicjatywę społeczną albo obywatelską. A może zmarłym trzeba już dać spokój? Zmarłym tak, ale PiS utrzymuje go przy życiu, politycznym. Z liceum pamiętam teorię, że Polską w epoce lat 30. rządziły dwie trumny: Dmowskiego i Piłsudskiego. Teraz do tej rozgrywki o rząd dusz doszła trzecia. I cudownym programem politycznym PiS, abstrahującym od ekonomii, problemów społecznych jest program legendy i mitologii. Ostatnio byłem w księgarni Bolesława Prusa. Czy zauważyłeś, ile się pojawiło książek o Lechu Kaczyńskim albo myśli wybranych Lecha Kaczyńskiego? Tak. Mamy więc próbę robienia mitologii wielkiego, mężnego Polaka! Niedługo dowiemy się, że był nominowany do nagrody Viva! Najpiękniejsi, a z Gortatem grał w kosza. Smoleńsk nie jest kontynuacją tragicznych osi narodowych nieszczęść jak powstanie, okupacja czy Katyń. Po prostu spadł samolot. Przypominanie dorobku? A ja bym chciał usłyszeć cytaty Lecha Kaczyńskiego, które tak naprawdę mogłyby być dobrą wrzutką do miesięcznika satyrycznego. No na przykład ten cytat „Stokrotko, ja ciebie wykończę, jesteś na mojej krótkiej liście"... Tak, ten do Moniki Olejnik. Ten człowiek nie zasługuje na takie miejsce w historii, jakie próbuje mu zafundować brat. Ja też mam brata. I jeżeli ktokolwiek wyrządzi mu krzywdę i bym nie postradał zmysłów, to dążyłbym do elementarnego wypełnienia sprawiedliwości, ale nie sprawiedliwości, w którą będę angażował partię, naród, wybory, Gierka, pojęcie zdrowego rozsądku. I pojęcie polskiego patriotyzmu, który nie jest postrzegany jako rodzaj zobowiązania obywatelskiego, bo my zamiast tego „kochamy być patriotami", to nasz autoerotyzm patriotyzmem jest najwyższą wartością. Dwa razy poszedłem pod krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Ten rodzaj stadionowego katolicyzmu, który tam wyziera, który nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek wartością chrześcijańską, uzmysłowił mi, że tamten krzyż wrócił na swoje miejsce, czyli do symbolu czegoś, co dzieli, a nie łączy. Symbolu, który kojarzył się z narzędziem tortur w Rzymie, z wyprawami krzyżowymi po to, żeby odbić miejsce święte, a zdobyć odpust i łupy, z inkwizycją i toruńskim językiem miłości bliźniego. Dziś wbito go, dzieląc kraj na dwie połówki! Kiedyś w wywiadzie powiedziałeś mi, że boisz się PiS. Strach nie minął? Dzisiaj mam tę cudowną świadomość, że najwspanialszym przeciwnikiem, wrogiem Jarosława Kaczyńskiego jest on sam, i będę oglądał, jak w tej równej walce degraduje się on jako człowiek, jako polityk. A jeżeli nie wygra? Jestem przekonany, że wygra i zamieni się w perzynę, ku radosnemu aplauzowi liberalnej części społeczeństwa. Ten człowiek jest na prostej drodze do aberracji. A ja mam bilet w pierwszym rzędzie. Jeżeli rząd, władza nie poradzą sobie ze śledztwem w sprawie katastrofy, to Jarosław wygra. Mogę ci zagwarantować, że władza sobie „nie poradzi z tym śledztwem", dlatego że rodzaj prawdy, na którą są otwarte umysły ludzi z PiS, jest taki, że nigdy w życiu nie będzie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Oni mają swój wewnętrzny kod, swoje wewnętrzne rozumienie cierpienia. Gdybym był żarliwym katolikiem, to bym zrobił największy figiel,jaki można zrobić PiS błagałbym Stwórcę o zmartwychwstanie Lecha Kaczyńskiego. To pozbawiłoby ich jakiegokolwiek sensu istnienia. To byłoby dopiero wykonanie zadania. Rząd śledztwem PiS nigdy nie zadowoli. Ale co resztą Polaków? Widzimy, że Rosjanie w swoich mało przejrzystych standardach pracują powoli, polskie służby są na nich skazane, a i niezbyt agresywnie egzekwują od Rosjan kolejne dowody... Tak, ale pamiętam, a śledziłem dokładnie, jak na rzece wokół Manhattanu wylądował samolot, śledztwo ciągnęło się dwa lata, a tam nikt nie zginął! Mało tego! Pilota okrzyknięto bohaterem! A dwa lata wszystko sprawdzano. Każdą tezę, każdą uszczelkę. I to bez Macierewicza. Więc dajmy sobie czas. Ten dziś wyjący polski romantyzm domaga się kolejnych ofiar i to jest fantastyczna pożywka dla tego, żeby tej katastrofy nigdy nie wyjaśnić, bo my tego nie chcemy, bo wolimy kolejny mit narodowy. My, czyli kto? Mówię o tej bolejącej części, Polak naprawdę kocha cierpieć. Dziś cierpi na skutek katastrofy komunikacyjnej i samowoli budowlanej. Bo tak można nazwać Smoleńsk i krzyż przed Pałacem. A ty kochasz cierpieć? Nie. Nie jesteś Polakiem? Jestem Polakiem w sensie geograficznym, natomiast staram się nie być Polakiem w sensie mentalnym, bo mnie się ta nacja kojarzy dosyć smutno, dosyć depresyjnie. Jesteśmy takim zimnym, depresyjnym krajem, emocjonalnie wysuniętym w kierunku Skandynawii. A ja jestem radosny i pogodny oraz niefrasobliwy. Polska jest krajem jak z fantasmagorii. Kochamy walczyć o wolność, a potem nie wiemy, co z nią robić, więc robimy głupio. Jesteśmy narodem niemożliwym, o czym już dawno mówili i Gombrowicz, i Mrożek, i Norwid. Np. w środowisku dziennikarskim pojawiła się myśl, że z punktu widzenia naszego zawodu byłoby lepiej, jakby wygrał Jarosław Kaczyński. Byłoby barwniej, bardziej neurotycznie, czyli radośnie! Bo w mieście, gdzie jest strzelanina, rośnie popyt na rewolwerowców! (…)
lukki (26 lipca 2010) -
>Ciekaw jestem, kiedy dojdziesz do wniosku, że słowa "Kaczor i PiS ośmieszali Polskę" brzmią BARDZO dziwnie w ustach wyborców zamykających się właśnie w ramach "młodzi, wykształceni, z wielkich miast", którzy na każdym kroku podkreślają swoją europejskość i kosmopolityzm, a nie chcą zauważyć, że to właśnie obawa "co o nas pomyślą na Zachodzie" jest przejawem tak niechętnej im polskości (w negatywnym tego słowa znaczeniu) i zaściankowości. > >–PKS, 21/7/2010 13:15 Bardzo prawdziwe, niestety. Bardzo mnie wkurwia taka postawa, taki typ argumentacji, niezależnie od moich własnych sympatii politycznych. Na jednym krańcu katolsko-nacjonalistyczne napierdalanie, na drugim teksty o tym, że "cała Europa się z nas śmieje" etc. Zastanówcie się nad tym. Poza tym zarzucanie komuś w dyskusji, że jest opłacony - ludzie, litości. Poczytajcie się i sprawdźcie, czy sami nie posługujecie się retoryką, której tak nie cierpicie. Nie przyłączam się, bo w dupie mam krzyż, w dupie mam Macierewicza i całe to polskie gówno. TV już nie bardzo można włączyć, radia słuchać się nie chce, w dziennikach omijam pierwsze strony. A na Porcysie tymczasem dość słabe dyskusje na te same pasjonujące tematy. Get real, ludzie.
anlgmt (22 lipca 2010) -
jak wiesz, gdzie kupić
to powiedz srołbiznesowi (21 lipca 2010) -
a można też wypalić pare kryształów
Zimny Lech (21 lipca 2010) -
polska biedna, zaściankowa, wąskohoryzontalna, gówniana i zakompleksiona jeszcze długo będzie, może zawsze i żadne obniżki podatków czy równe drogi tego nie zmienią. pozostaje się dopchać do jakiegoś koryta, np. jak wyżej wymieniani i kręcić swoje lody.
srołbiznes (21 lipca 2010) -
pis to jest porażka totalna, stworzyli teraz zespół, obok takich tworów jak: grupa uśmiechu, grupa strażacka, zespół krewniacy club, czy zespół miłośników sportu mamy zespół smoleński, który sobie rozmawiał o zbrodni popełnionej pod smoleńskiem... bez żadnych formalnych kompetencji... niby otwarty, w którym są sami posłowie i senatorowie pisu, dzisiaj chciał wstąpić palikot to mu nie pozwolono, a postawił 11 pytań, pod którymi zdecydowanie się podpisuję
v/a (21 lipca 2010) -
"panowie stosują tylko merytoryczne argumenty i podają wam konkretne przykłady" kogo masz na myśli używając liczby mnogiej? chyba nie lacheckiego, którego post (jeden) można sprowadzić do stwierdzenia "jesteście kretynami, bo nie popieram waszych poglądów", jak z resztą każdy jego post. (nie żebym chciał się wdawać w jakieś tutejsze przepychanki personalne, ale twój tok rozumowania jest w tym przypadku trochę dziwny/niejasny/nielogiczny jednak)
krzesło (21 lipca 2010) -
No nie wiem, ja siedzę teraz w pracy, żeby mieć pieniądze, które później i tak wydam na dupę (a co mi tam - szmal dostaję m.in. za pisanie i publikowanie tekstów, których próbkę macie powyżej)
PKS (21 lipca 2010) -
i dlatego ja już nie dyskutuje o polityce bo to nie ma sensu. Żadna strona nie zmieni zdania - więc jaki tu sens prowadzić jałową dyspute przez 40 zakładek. Panowie ciepło jest a wy siedzicie przed klawierką zamiast za dupami sie uganiać. A czy Jarek czy Donald czy Bronek i tak was w dupie mają, robią z was wała a wy sie emocjonujecie wszystkim. A oni za nasze pieniądze żyją jak paniska.
Zimny Lech (21 lipca 2010) -
człowieku, przeczytaj ich posty i przeczytaj swoje. gdzie widzisz wywyższanie się i arogancję? panowie stosują tylko merytoryczne argumenty i podają wam konkretne przykłady. Wy tego nie macie i stosujecie bluzgi i jakiś niejasny tok rozumowania. O ile ms i łachecki to według ciebie durnie, bo mają odwagę stawiać pytania i mieć wątpliwości (choćby z czystej przekory), ty oczywiście jesteś sprawiedliwym i rozsądnym - brawo, doskonale wkomponowałeś się w jedyny słuszny tok myślenia. Gdybyś spróbował choćby odrobiny obiektywizmu, zauważyłbyś, że TVP i Rz to wzorzec w Sevres jeżeli chodzi o rzetelność dziennikarską i czysto zdroworozsądkową w porównaniu z wymienionymi wcześniej tytułami, które są teraz niczym więcej niż partyjną przybudówką Co do pytania, które mi zadałeś - jest różnica pomiędzy tępym kopiowaniem tego, co się usłyszy w TVN i przeczyta w "GW" a umiejętnością przetworzenia wieści z różnych źródeł, zanalizowania ich, dokonania syntezy i ustalenia tego, co jest najbliższe swoim własnym poglądom. W tym momencie nie myślisz własnym mózgiem chłopie, tylko tym, co ci ktoś przekaże, a ty powtarzasz jak katarynka, nie zastanawiając się nad sensem. Z twoich postów nie wnoszę nic poza tym, że jestem kretynem, bo nie popieram twoich poglądów. Typowe. powiązania PO i establishmentu - jest to naprawdę smutne, co stało się z ta partią. Jeszcze kilka lat temu w niektórych kwestiach IV RP byli ostrzejsi od samego PiSu, środowiska korporacyjne po prostu się bały tej partii, teraz zaś idą ze wszystkimi pod rękę, chcą się przypodobać każdemu, a co za tym idzie - nic nie robią. Po prostu podcierają sobie dupę własnym programem wyborczym i to w imię czego - bo mnie się należy? bo jestem bardziej światowy niż Kaczyński? wolne żarty. Natomiast samo poparcie BK ze strony kręgów nazwijmy je - młodziezowych, artystycznych, postępowych czy jakich innych jeszcze - to też jakiś wał - koleś jak mało kto reprezentuje ową czerstwą polskość, której tak bardzo podobno się "wstydzimy". Ciekaw jestem, kiedy dojdziesz do wniosku, że słowa "Kaczor i PiS ośmieszali Polskę" brzmią BARDZO dziwnie w ustach wyborców zamykających się właśnie w ramach "młodzi, wykształceni, z wielkich miast", którzy na każdym kroku podkreślają swoją europejskość i kosmopolityzm, a nie chcą zauważyć, że to właśnie obawa "co o nas pomyślą na Zachodzie" jest przejawem tak niechętnej im polskości (w negatywnym tego słowa znaczeniu) i zaściankowości.
PKS (21 lipca 2010) -
łachecki i ms pamiętajcie, że nie macie żadnych merytorycznych podstaw do wywyższania siebie i swoich opinii. nie jesteście jakoś szczególnie mądrzejsi od ogółu społeczeństwa czy od studenckiej średniej, także zalecam trochę dystansu. impertynencja i arogancja aż biją z waszych postów, a to prowadzi do uzyskania zaszczytnego tytułu buca. a już na kpinę zakrawa krytyka naszego języka w ustach zwolennika Pisu, zwłaszcza po ich powrocie do wojennej retoryki. bardzo nie na miejscu. a może siur ma rację i ms jest jakimś odpowiednikiem kataryny na porcys? może płacą mu za wypisywanie tych idiotyzmów? dalej chłopakowi się nie mieści w głowie, że można być przeciwnikiem Pisu nie będąc jednocześnie zwolennikiem PO. więcej, można być przeciwko Pis, PO, a nawet SLD jednocześnie. szkoda, że dominuje myślenie wąskotorowe i zerojedynkowe. trudno. –PKS, 21/7/2010 00:02 a ty zdaje się masz dostęp do wiedzy tajemnej. skoro czerpiesz info nie z mediów, to skąd? tak bardzo chcecie być pod prąd, że nie zwracacie uwagi na logikę i sens wypowiedzi, no bo po co. szkoda klawiatury na polemikę z ludźmi o elastyczności płyty chodnikowej. oni wiedzą najlepiej. jakie to szczęście, że nie należę do młodej polskiej inteligencji, bo musiałbym się ze wstydu zapaść pod ziemię.
paj (21 lipca 2010) -
–Łachecki, 21/7/2010 11:43 nie taki znowu cenny, doglądam remontu u rodziców i siłą rzeczy nie mam warunków do prowadzenia innych szczególnie absorbujących uwagę czynności. to i pomyślałem, że niezobowiązująco poklikam z kwiatem młodej polskiej inteligencji.
ms (21 lipca 2010) -
Czy użytkownik ms zdaje sobie sprawę z położenia, w jakim się znalazł, z kim rozmawia, komu poświęca cenny czas i na jakim forum?
Łachecki (21 lipca 2010)