INNE - FORUM

King Crimson...??? :/

16 października 2005

Śmiesza mnie tutejsi redaktorzy, ktorzy chca uchodzic za takich postepowych i nowoczesnych, a jednoczesnie oceniaja na 9,5 chyba najbardziej nadety zespol w historii. I to jeszcze plyte z muzyka, przy ktorej szyn rżniece, albo napierdalanie w kalorywer jest sympatyczniejsze dla ucha. Wstyd panowie "redaktorowie", tacy niezalezni, a jednak tej niby "legendy" nie odwazyliście sie ruszyc i napisac o niej paru słow prawdy.

mark
  • kurcze, najbardziej żenujący wątek tego forum.
    chopinpederasta (30 grudnia 2007)
  • kazdy king crimson byl zwiazywany z najwazniejszych przyczyn dla ktorych mozna robic muzyke.king crimson z lat 81-84 mial:1. postać Frippa (nie bede tu wyjasnial, odsylam do plyty "Exposure")2. jedna z najbardziej technicznie porażających sekcji rytmicznych w dziejach grania (Levin-Bruford. Co prawda Dream Theatre pewnie tez imponuja, ale to chyba nie ta skala tworczosci)3. jeszcze jednego , jednego z najgenialniejszych wokalisto-gitarzystów wszechczasow (Belew-wlasciwie nie widze rywali)dodam, ze "Beat" jest moja ulubiona, osobistą plyta King Crimson ze wszystkich okresów. King Crimson od zawsze jest kreatywny (z ostatniego okresu świadczy o tym zbiór ich fraktalnych Projekcts), a dzisiaj ta kreatywnosc nosza w sobie odziedziczona po postawie zespolu stosunkowo mlodsi czlonkowie - Trey Gunn i Pat Mastelotto, na pewno warto co jakis czas interesowac sie ich poczynaniami bo tak jak Levin zapragnal kiedys kontrybuowac w takim projekcie jak Bozzio-Levin-Stevens, tak Gunn pewnie tez bedzie gdzies chcial sobie pojammowac w stylu free, a wtedy bedzie to ciekawe.
    kakaok. (12 grudnia 2005)
  • d_nac pisal:"Moze "Three..." i "Beat" nie byly jakies wybitne, ale fajne momenty byly, no chyba nie powiesz, Kokokoko, ze nie?"popieram, fajne byly. na dyscyplinie tez fajne fragmenty byly. co nie zmienia faktu, ze dla mnie to kc tamtych lat relatywnie nisko, powiedzmy poziom 5.0-5.9. w porownaniu z wczesniejsza/pozniejsza epoka praktycznie nie schodzenia ponizej 6.0, a przecietnego grania na 7.4-7.8 (alez ta porcysowa skala opisowa jest), sam chyba przyznasz, ze roznica widoczna. oczywiscie to moje zdanie tylko - dla kazdego cos milego, rzeczywiscie. fripp z ekipa wypracowywali na przestrzeni lat tak rozne brzmienia, ze nielatwo porownywac.
    kokokoko (12 grudnia 2005)
  • No dla kazdego cos milego. Generalnie to zespol z lat 70 i ten z 80 byl calkowicie inny brzmieniowo i personalnie, wiec nic dziwnego, ze ktores wcielenie moze nie podpasowac komus, skoro sa tak rozne. Moze "Three..." i "Beat" nie byly jakies wybitne, ale fajne momenty byly, no chyba nie powiesz, Kokokoko, ze nie?
    d_nac (12 grudnia 2005)
  • daj spokoj. imo obok lat '69-'71 okres '81-'84 to najslabszy czas w historii zespolu.
    kokokoko (12 grudnia 2005)
  • 9.4 dla construkction of light to rzeczywiście gruba przesada tym bardziej, że milowy dla KC discipline dostał oko mniej a thrak to już w ogóle baty raczej. dziwne. dla mnie ważny KC to przedział między discipline a thrak właśnie.
    aoc (12 grudnia 2005)
  • mz pisal:"heloł no. drugi post zamyka temat. to jedyna recenzja miłosza, najstarszy chyba tekst na porcys."przynajmniej poczatki mieliscie obiecujace (wink).mz pisal:"a col na 7.0"docenianiacie nalezycie, towarzyszu. u mnie poleci na kolo 7.8-8.2, wiec ostro.
    kokokoko (11 grudnia 2005)
  • >bowie musisz założyc oddzielny wątek dla porządkuhmm nie koniecznie "Heroes" to przecież najlepszy kawałek King Crimson ;)dla ścisłości dodam że moją ulubioną płytą jest "red"
    paweł (11 grudnia 2005)
  • bowie musisz założyc oddzielny wątek dla porządku.
    mz (11 grudnia 2005)
  • Och - jednak jest cos takiego jak Ctrl+F i juz znalazlem :) No i co tu mowic w takiej sytuacji. Zgoda, choc z ta srednioscia Zeppelinow to bym sie ograniczyl, bo po IV nagrywali sredniosc jezeli chodzi o ich dokonania, ale zarazem pare dobrych numerow sie pojawilo. Zreszta to chyba niezbyt dobre forum zeby dyskutowac o LZ. Moze cos o Davidzie Bowie, skoro ostatnio juz ten temat zostal poruszony? Ktore plyty/wcielenia/utwory i czy wogole sie kwalifikuja u Was pod rozpatrywanie? Dla mnie zdecydowanie rejony najbardziej typowe czyli "Heroes"/"Low" oraz wczesniejsze Gwiezdnopylne i Diamentowopsowe. Choc i takie "China girl" jest diamentowe.
    d_nac (11 grudnia 2005)
  • Czego sie tycza Twoje cytaty Borysie? Przypuszczam, ze sa to jakies wyciagi z innych recenzji, ale nie jestem na tyle bieglym czytelnikiem tego portalu wiec przytocz szerszy kontekst odnosnie wypowiedzi, bo jak interpretowac mam chociazby "IV"? No. Spac.
    d_nac (11 grudnia 2005)
  • "IMHO, wszystko po IV jest raczej srednie..""to sie kwalifikuje pod laryngologa."
    borys d (11 grudnia 2005)
  • Nie moge sie nie zgodzic z kokokoko. Takie dziadki, tyle juz nagrali, tyle fajnosci, nowosci, ze nawet jak te obecne plyty juz nie sa zbyt wybitne, to trzeba uszanowac i patrzec przez pryzmat. A ten jest dla nich jak najbardziej laskawy. Wbrew temu co mowi w wywiadzie Cieslak ze Scianki, bo to jest lekko glupota dla mnie (czy Scianka nagrala kiedys tak zajebisty kawalek pop-rockowy jak "Heartbeat" z negowanego przez Cieslaka okresu KC?).
    d_nac (11 grudnia 2005)
  • heloł no. drugi post zamyka temat. to jedyna recenzja miłosza, najstarszy chyba tekst na porcys. a col na 7.0
    mz (11 grudnia 2005)
  • "Śmiesza mnie tutejsi redaktorzy, ktorzy chca uchodzic za takich postepowych i nowoczesnych, a jednoczesnie oceniaja na 9,5 chyba najbardziej nadety zespol w historii. I to jeszcze plyte z muzyka, przy ktorej szyn rżniece, albo napierdalanie w kalorywer jest sympatyczniejsze dla ucha."to sie kwalifikuje pod laryngologa. wymien zespoly ktore po 35 latach grania dalej sa w stanie tworzyc cos nowego, ktore maja na tyle odwagi zeby sie rozwijac. imo ocena jak najbardziej zasluzona, zreszta, jesli idzie o kc (zwlaszcza najnowsze wcielenie, po '93, wliczajac projekcty) to jestem zdecydowanie za - imo tak dobrze jeszcze w swojej historii nie grali.
    kokokoko (11 grudnia 2005)
  • IMHO, wszystko po IV jest raczej srednie..
    Low (17 października 2005)
  • Oj! Cos mi sie wydaje, ze mala zadyme tu spowodowalem swoja riposta do autora postu... No ale dobra. Jesli o mnie chodzi to nie znam zbyt dobrze nowych Crimsonow, ale to co znam, bardzo mi sie podoba. A taka dokladna [nawet bardzo] znajomosc to konczy sie u mnie na Red. I musze przyznac, ze w zakresie od In the court.... do Red'a to fantastyczny zespol ;) A tak, ze zmienie temat: Co myslicie o "Houses of the holi" Led Zeppelin?Pozdrawiam
    J. (17 października 2005)
  • znacie tylko Power to Belive i sie wymadrzacie, ta plyta akurat taka sobie, nie bede sie klocil z ludzmi bez gustu muzycznego bo to i tak na nic.
    gregori (17 października 2005)
  • "Śmiesza mnie tutejsi redaktorzy, ktorzy chca uchodzic za takich postepowych i nowoczesnych, a jednoczesnie oceniaja na 9,5 chyba najbardziej nadety zespol w historii. I to jeszcze plyte z muzyka, przy ktorej szyn rżniece, albo napierdalanie w kalorywer jest sympatyczniejsze dla ucha. Wstyd panowie "redaktorowie", tacy niezalezni, a jednak tej niby "legendy" nie odwazyliście sie ruszyc i napisac o niej paru słow prawdy."no za to ty nadęty nie jesteś..
    Benek (17 października 2005)
  • The Power To Believe bardzo fajnie się słucha; dzieło wybitne to to nie jest, ale świetnie płączyli to co najlepsze na TCoL/Thrak (za obiema raczej nie przepadam, ale mają momenty i patenty), czyli gitarkowe dialogi i błądzące po gryfie "pajęczynki", z nowoczesną techniką, elektronicznymi bitami i takim fajnym, trochę niepokojącym patosem (oczywiście gdzie mu tam do starych płyt).A najlepszą płytą KC jest Islands. Ostatni utwór - czysta Moc. :)
    Antoni (17 października 2005)
  • A mi THRAK crimsonów nawet spodobał.. wprawdze miałem płyte prez tydzien i chyba więcje nie będę miał,a le złego słowa nie powiem..
    Low (16 października 2005)
  • no jasne,ciezko sie slucha king crimson po gorrillaz.predzej czy pozniej mozesz wymiotowac. Pink Floyd to nie Art rock .wypierdalac !!
    dys (16 października 2005)
  • a co sądzicie o Power to belive..słyszałem w Trójce fragmenty i mnie się podobały...podobno Crimsoni mają fajne DVD Vooodom Vroom - zna to ktoś?pzdr
    camel... (16 października 2005)
  • dzięki za życzonka :) dla mnie King Crimson to za "ciężka", trudna muzyka...jeśli chodzi o te wszystkie artrockowe zespoły to uwielbiam Genesis, Pink Floyd i bardzo lubię Jethro Tull i Yesów...a teraz sobie słucham ostatniego Gorillaz (SE)...ładna muzyka bardzo :]pzdr
    camel solenizant ;) (16 października 2005)
  • najlepsze jest starless and bible black,jesli o mnie chodzi.od dyscipline regualrna wiocha,i czmu mz pozwolil sobie na poronwnanie do talking heads,nie kumam.tzn podobienstwa dostrzegam,ale gdzie proporcje ?
    dys (16 października 2005)
  • King crimson to dla mnie tylko ten z pierwszego okresu działalności do albumu Red.Potem to już nie było to.
    mr.mailman (16 października 2005)
  • hmmm...mnie jakoś King Crimson odrzuca...poza płytą In the court of crimson king, która mi się podoba.tyle.
    camel (16 października 2005)
  • Obojetnie, czy ocenia sie ich na 0 czy na 10, King Crimson sa dla mnie i dla wielu innych (!) legenda i to zarowno teraz, jak i dawniej. A co do "nadętosci"? Ja uzylbym tu slowa "patetycznosc", ktora to cecha jest charakterystyczna dla calego art-rocka. Nie widze w tym osobiscie nic niewlasciwego. Poza tym, lacza oni przeciez w swojej muzyce rozne elemnenty jazzu, bluesa i wielu innych gatunkow... i chwala im za to! PozdrawiamP.S. Jak chcesz podyskutowac na ten temat autorze posta, napisz jakies sensowne argumenty.
    J. (16 października 2005)
  • Ktoś tu za "niezalezność" rozumie "ruszanie" legend, niezależnie czy na to zasługują czy nie, LOL.Jakbyś nie zauważył, to np. trzon redakcji kocha The Beatles, co w Twoim rozumieniu kompromituje ich totalnie, bo nie potrafią "ruszyć" największej legendy muzyki rozrywkowej wszechczasów. [a 9.4 dla TCoL jest rzeczywiście mocno przesadzone, aczkolwiek przy tego typu skrajnie nietypowych płytach potrafię zrozumieć i uszanować równie skrajnie rozbieżne opinie; jedni ambientowe drony ocenią na 1, inni na 9, i dobrze].
    Antoni (16 października 2005)
  • –Miłosz Ostrowski, Sierpień 2001
    :> (16 października 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)