INNE - FORUM
oficjalny wątek dla podsumowania 2005
3 stycznia 2006skoro już zaczynają sie komentarze, to tu jest odpowiednie miejsce dla nich, i dla każdej z 5 odsłon podsumowania.
-
etam wiecej sie spodziewałem raczej po pierwszych trzech update'achmisie pysie po tych żartach z jakimiś goodshitami nutkami i takimi bzdurami przyszedł czas dziś na to na co naprawde czekalismy.
Permanent (5 stycznia 2006) -
>> (anybody heard Emisja Spalin, btw?) Mam w domu, ale sluchac sie boje.
koniu (5 stycznia 2006) -
Z rekomendacji fajnie napisane Octopus Project. tak z akcentami humorystycznymi.
antka (5 stycznia 2006) -
>dywesyfikacja ;); albo lepiej, usamodzielnianie ;); albo lepiej We Vs okazało się za trudne do ogarnięcia przez redaktorów michalaka, greczyna i kinowskiego, o czym wszyscy mówią otwarcie.
borys d (5 stycznia 2006) -
świetny goodshit, tylko bardzo brakuje patrycji kosiarkiewicz - nic za darmo.
rodion (5 stycznia 2006) -
mnie najbardziej dowalil tekst "sluchajcie, (kilka sekund namyslu) wojna jest niepotrzebna!". buddysta prawdziwy. –Cz, 5/1/2006 1:09 no, jesli na placu byly jakies rzesze dozgonnych fanow Death in June, to sprawa traci na oczywistosci (jesli taki byl ton komentarza)dywesyfikacja ;); albo lepiej, usamodzielnianie ;); –main, 5/1/2006 10:59 jesli..., to dla mnie okej. Im mniej 'druzynowsci', a wiecej polaryzacji - tym lepiej
yeahnot (5 stycznia 2006) -
wypadaloby zauwazyc, ze jesli lista bd jest prawdziwa (a pewnie jest), to chyba po raz pierwszy mamy do czynienia z sytuacja, ze najlepszy album jakiegos redaktora (tu: borysa!) nie znajdzie sie w ogole w 10-tce najlepszych albumow by porcys; dywesyfikacja ;); albo lepiej, usamodzielnianie ;);
main (5 stycznia 2006) -
(anybody heard Emisja Spalin, btw?)
borys d (5 stycznia 2006) -
co do Sinego - nagrywa on obecnie ponoć płytę ze Skalpelami
zorientowafszy (5 stycznia 2006) -
ostry dawal popis elokwencji na openerze swoimi /s/kitowymi wstawkami. pomijajac juz sztandarowe "czy uratujemy hiphop?!", z ktorego pokladali sie wszyscy nieSk8 na placu kosciuszki, mnie najbardziej dowalil tekst "sluchajcie, (kilka sekund namyslu) wojna jest niepotrzebna!". buddysta prawdziwy.
Cz (5 stycznia 2006) -
heh..miejsce nr 2(goodshit - zanim słońce wstanie) - ja wiedzialem ze to nie tylko mi do głowy ten podkładzik wejdzie-nieźle,a jak zapuszczalem w klubie to sie ze mnie śmiali (choć fakt-gość Sztyku zwany wioche straszną w tym kawałku sieje i ten jego pseudo rap a'la Stachursky to mogliby sobie darować)
tdj (5 stycznia 2006) -
Kinol - sprawdź sobie Empik na Marszałkowskiej, jakiś czas temu leżały tam kasety Sinego w przecenie za 2zł. Może płyty też są. Inna sprawa, że jakoś nie kumam podjary nad kolesiem. Ok, ma kilka fajnych kawałków, ale do Pezeta czy Łony to mu bardzo daleko, a jego wyczyny wokalne (zaciągane "w pieeee-kle" w świetnym "instytucie ślepa sowa") bywają żałosne.
kott (5 stycznia 2006) -
Tylko że Ostry jest kilkanaście długości przed całą resztą w Polsce. Na dodatek sam sobie tworzy podkłady (najlepsze notabene)
es (4 stycznia 2006) -
1. nie no zlapalem to wszystko ale poszedlem na latwizne bo latwiej mi było polemizowac z "fanem"2. już spiesze z wyjsnieniami, a ty mnie najwyzej zatrzmasz tam gdzie zaczynam mijac się z prawda, tudziez z twiom zdaniem,. z "utozsamianiem" kwestia jest taka, ze wedle mojej obserwacji opowiesci sokola sa (za) bardzo na serio. zreszta skoro "miejski narrator" (znakomite okreslenie zaiste) to niby o czym mialby opowiadac jak nie o problemach dzieciakow z blokowisk. i tu wchodzi aspekt do jakiego się nie odniosles, a mianowicie sokol -papiez. tak jak ja to slysze sokol podaje gotowe formulki postepowania, wysmiewa inne, proponuje schematy zachowan, propaguje konkretne waetosci etc. jako ze nie dostrzegam na lini glowa mikrofon specjalnego rozejscia czy artystycznego oszustwa (może ckod się posluze przykladem, lub flaming lips - tego rodzaju wybiegi mi chodzi ) to faktycznie jestem zdania, ze sokol spiewa co mysli. teraz, uznal bym to za jakas wartosc gdyby 1. miał dobre podklady (ostatecznie mam chyba prawo rozliczac spiewaka z faktu ze przez cale zycie nei pracuje z materialem na poziomie) fajne samo w sobie, nie wiem choc glupie i infantylne to ciekawe rytmicznie, smieszne - COŚ 2. muzyka by nie była jakas cool, ale teksty poruszaly, jakos do mnie trafialy (mialy w sobie cokolwiek fajnego). sokol nie ma ani jednego ani drugiego, a jego opis codziennosci 21 wieku tez ma dla mnie znikoma wartosc nei wiem historyczno-spoleczna bo sa to straszne banaly i portrety osobowe zupelnie zwyczajne, wyzute z jakiejkolwiek kreatywnosci. zatem caly czas nie widze w muzyce sokola nic godnego uwagi, ani waznego, ani smiesznego. no nic3. Co do microphones i sufjana to chodzi mi oczywiście o wrazliwosc a nie o maestrie techniczna. wiadomo ze to zasluga noona, ale jakos pezet potrafil się w to wpasowac. musialbym posluchac kawalka sokola z noonem żeby mieć porownanie. widzisz, tych bitow najleopsych u sokola jakos nie slychac, wszysto na jedno kopyto, gruby bas, bicik i jedziemy. zawsze to samo4. nie mam obsesji, to poczynania marketingowe sokola mnie sledza. z telewizji, netu, plakatow i z ust ziomow, z metropola, imprez etc5. sprawdze w sina dal na pewno bo nie jestes pierwsa osoba ktoa mi poleca ta plyte, ale jakos nie zebralem się jeszcze żeby ja zdobyc. tez pozdro
kinol (4 stycznia 2006) -
>(choć nowej płyty nie słuchałem więc może gadam na darmo)sądząc po singlach to taczej spadek formy
Paweł (4 stycznia 2006) -
Mozliwe, mozliwe - pewnie cos zle interpretuje - po prostu Pezeta lubie i cala ta zgraja kolesi na okolo zawsze zlewala mi sie w jedna calosc przydupasow "gadajacych Pezetem". Ale to jest wlasnie aspekt tego o czym mowilem - nie znamy sie tutaj za dobrze, a staramy sie komentowac. Rymy podane przez Ciebie - calkiem niezle. Stay cool - czas zmienic temat, bo za chwile nowa lista wchodzi.
d_nac (4 stycznia 2006) -
e noo d_nac, mes jednak kiedyś nawinął te "każdy z nas bawi się jak Nas w Las Vegas" albo "Mam teraz nową zonę jak Jan En-glert/nazywa się rap - gra i dymam ją bieg - le" wczesny Mes to świetny zawodnik, luz flow większy od pezetowego, takoż inteligencja rymów, tylko że jakoś się ozsypał chłopak (choć nowej płyty nie słuchałem więc może gadam na darmo)
naphta (4 stycznia 2006) -
1.przyprawiasz mi gębę die hard fana WWO podczas gdy kilka razy zaznaczałem, ze nie jestem nawet "zwykłym" fanem - po prostu uważam, ze jeżeli uznajemy istnienie takiego zjawiska jak polska scena rap i chcemy je wartościować, to nalezy to zrobić rzetelnie, wg mnie - i w zasadzie zdecydowanej większosci ludzi znających ciut bardziej scenę w polsce i zagranicą - sokół jest raperem o ugruntowanym ,wysokim poziomie, w gruncie rzeczy - powszechna opinia - moze jedynym z nurtu ulicznego faktycznie godnym uwagi. tak więc troska, ze coś mi profanujesz jest zbyteczna:)2. dość zabawny jest argument "utożsamienia", wybacz, nie pisałeś tego na serio? czy proza Marka Nowakowskiego może mi się podobać jedynie, gdy jestem zachlanym mętem? moskwa - pietuszki to powieść dla alkoholików? geneta nie strawi ktoś, kto nie jest pedałem i złodziejem? daj spokój. Najlepszy krytyk polskiego rapu - flintstone - stworzył kiedyś prostą i poręczną formułę dla Sokoła - kapitalny miejski narrator (tych gorszych dzielnic dodajmy)nie jest to odkrywcze,ale trafne - po prostu. A co ma do tego moje utożsamianie się lub nie - tego nie wiem.(pomijam teoretyczną kwestię, że muzyka jako utożsamiania się z już - znanym i "moim" i szukanie w tymże jedynej przyjemności nie miałaby nigdy swojej mocy heh transgresyjnej;)3. u pezeta słyszałeś sufjana i microphones? (nb. zdecydowanie lubię pezeta, choć kudy mu do smarka...)wzmiankowaną płytę WWO robili Magiera i Laska, Noon, Waco, z sokołem nagrywał MAD, bity robią im najlepsi 4. mnie nie obchodzi czy i na kogo się kreuje sokół. pieprzę to. nie słuchasz jego muzyki a śledzisz poczynania marketingowo - towarzyskie? obsesja?:)5. najważniejsze: nie jestem kolegą/bratem/fanem/ mamą/cokolwiek sokoła, polskiego hh nie słucham od 2 lat, ,zalezy mi jedynie,zeby nie pisać bzdur. wyrównuję rachunki krzywd: łona, ostry, eis, eldo to też rzecz jasna pierwsza liga.choć żadnego nie słucham heh. zróbcie sobie przyjemność - sprawdźcie sinego "w siną dal", to jest rap dal fanów niezal,mówię serio,pozdro.
naphta (4 stycznia 2006) -
Ja pierdole, co za gadka. Jakie znaczenie ma "technika" flow, o ktora tak naprawde mz sie doczepia Sokola? Takie same jak technika gry na instrumencie - czyli wg tego Dylan czy Elvrum sa beznadziejnie slabi, bo nie trafiaja w struny tak czysto i plynnie jak chociazby Clapton. Kolejny raz dochodzi na tym forum do rozprawki nad istota zajebistosci muzyki (kto twierdzi, ze da sie wymyslic ogolna zasade klasyfikacji "podobania sie" muzyki inna niz stwierdzenie "tak" albo "nie" niech pierwszy rzuci kamieniem), co ciekawsze rozprawka ta dotyczy tematu raczej niklo znanego ludziom tutaj przesiadujacym - tak samo jak wszelkie tutejsze gadki o chociazby metalu. Takze sklasyfikuje - lubie Sokola, lubie Pezeta (Mes i cala brygada okoliczna jest wg mnie tylko stadem ptaszkow fruwajacych wokol gniazda gdzie siedzi mama Pezet - ich flow jest tak Pezetowy, ze az glupio sie ich slucha) , lubie Fisza, lubie Lone i jeszcze paru innych. Czy jednak jest sens spierac sie nad jakas zajebistoscia jednego, czy drugiego? Pezet bez podkladow Noona pewnie nie cieszylby sie taka estyma, bo tylko bity pozwolily wyeksponowac pewna nostalgie w glosie P i wyrobily mu wizerunek (Plomien 81 - jezeli tak sie lubujemy w Pezecie - rowniez Plomien powinien tu zostac zhype'owany pomimo jego dziadowskosci ogolnej). Sokol z kolei ma swoj styl, styl ciezki moze do przetrawienia, ale charakterystyczny. Czego nie ma? Pewnie wielu rzeczy - teksty bywaja smieszne, nawet czasami ciezko uwierzyc w to co opowiada - po prostu jest niewiarygodny. No - i tu koniec.
d_nac (4 stycznia 2006) -
tos Michale Zagrobo stracil u mnie punkty, tos mnie wkurwil... "kultowym refrenie" powiadasz, "mistrzowski soulowy podkład" dodajesz, ze to ja niby nie przyznaje ze ten pisofszit mnie jara, time blikin... klik klik klik, i co ty chcesz od koni? pono nawinal najlepszy kawal gowna ever, "syn alkapono, zipem mnie ochrzczono"; trafna odpowiedz na pytanie "kto ty jestes?" z zabarwieniem gangsterskim po chuju i ma wiecej wspolnego z convienent parkinigiem niz ucielesnienie swiatla i ciemnosci. reszta to tylko sentymenty i sylaby. wdz i jest rap. chainge many jablka banany. niemen? im sayin, just set it off. likin the halal chicken, i had a dream, come down come down, piszcie z sensem dalej... emano
Steve Biko (4 stycznia 2006) -
moje zdanie: wyroslem juz troche z oceniania za jednym zamachem ludzi (w tym raperow) od stop do glow i aktualnie mam opory przed zjebywaniem sokolow, pezetow etc. jak się domysliles nie sluchalem tez nigdy w calosci we wlasnej osobie, co wiecej wcale mi się nie chce (btw. jaki ten sokol jest w ogole pomyslowy ze po zbanowaniu po zmianie wytworni nazwy wwo tak sprytnie obszedl ten problem - tytulem z inicjalami. dla moich kumpli już sam tytul to porcysowy "absolut". Mnie to nie powala mowiac wprost, a podjarka kumpli co najwyzej smieszy.) sokol muzyk odrzuca mnie komplentnie swoimi tekstami, wypowiedziami i jeżeli nei mysle o nim inaczej niż w kategoriach przesmiewczych to boli serce normalnie. zawsze to samo. kurwa zawsze. storytelling mowisz genialny. no faktycznie opowiada historyjki zrymowane, w kiblu przesiedzial swoje alibi czy cos - cichy czy majczo normalnie przez 2 lata pewnie nie doznali bardziej przy zadnym tekscie niż ten kawalek co wlasnie koles cos tam pociagiem jechal, sorry jak ci profanuje. mój problem polega na tym, ze sposób w jaki ten czlowiek opowiada o jakisch problemach ludzi bliskich jego sercu nie odpowida mi i co gorsza nie jest dla mnie w tym autentyczny. no sorry, to może moja wina, ale jakos nie wierze mu jak ze zmarszczona brwia zasmuca się nad losem ludzi co "zyja na kredycie" i po raz setny opowiada jak jest ciezko. ja wogole nie slysze w tych jego tekstach żeby on zasmucal się nad czyms. jakos jego bity nie przypominaja mi microphones czy sufjana, i naprawede dziwi mnie ze te infantylne rapowanki poruszja kogos wiecej niż gimnazjalistki. tzn jzu mnie nie dziwi, bo jakby fakt jest znany, a tez tak po prawdzie jak się popatrzy na przekroj spoleczny to naprawde nie ma co się dziwic, i faktycznie sokol jest "lepszym" artysta niż hiphopolowe stadko (od pezeta jest dla mnie gorszy jednak sto razy, bo ten ma na kacie zaejbiste plyty, plus niejeden szczerze zajebsity i "madry" tekst). co mnie denerwuje u sokola, to fakt, ze on najwyrazniej czuje się papiezem polskiegi hip hopu czy cos, a dla mnie on naprawde jest strasznie slabym, plaskim, przewidywalnym muzykiem, w zasadzie bez jednego marnego przeblysku (choc mogle to latwo przeoczyc, bo nie sledze jego dorobku). wracajac do fragmentu o przekroju spolecznym, abys nie poczul się przeze mnie zrownywany ze spoleczenstwem calym, podziele się ciekawostka, ze mam znam sporo naprwde zajebistych osob które trawia wwo. NIE KUMAM TEGO, kloci mi się to z reszta, ale ostatecznie nie takie zboczenia chodza po ludziach (tez po mnie oczywiście). ile razy probowalem prowadzic jakioes konkretne rozmowy o tym (to było raczej kiedys niż teraz) to rozmowa konczyla się na pewnym etapie krepujaca, niewypowiedziana konkluzja, ze na pewnym etapie szczerosci, nie wiem, przemyslen, musialbym w zgodzie ze swoim sumieniem zarzucic rozmowcy przypadlosci charakterystyczne dla lirykow sokola. no bo skoro ktos się z tym utozsamia, to rozumiem ze mysli podobnie. czego stwierdzic nie chcialem i nie moglem i nie zrobie, dlatego staram się takie dysputy omijac szerokim lukiem. zwlaszcza, ze nie udalo mi się nigdy nikogo przekonac ze sokol ma infantylne teksty i babababanalne spostrzezenia. jeśli cos nie jest jasne, to chetnie wytlumacze. aczkolwiek, jak już napisalem, doswiadczenia z takimi rozmowami mam slabe, plus dysputy przez net z nieznajomi rzadko do czegos prowadza.
kinol (4 stycznia 2006) -
camel oszuście miało cię nie być do połowy stycznia
antka (4 stycznia 2006) -
sie o hiphopie zgadalo to dla mnie de best sa Łona, Fisz, Ostry, Pezet i Abradaba co do podsumowania to z niecierpliwoscia czekam na plyty roku...
camel (4 stycznia 2006) -
tak
Paweł (4 stycznia 2006) -
nie slyszalem jeszcze w ogole amerie i czikulinki. czy jestem skonczony?
yeahnot (4 stycznia 2006) -
zabawne wydaje mi się wchodzić w rolę obrońcy WWO, ale nawet w odniesieniu do dość nieistotnego zjawiska jakim jest polski rap warto zachować trzeżwość widzenia i jakąś elementarną sprawiedliwość1. nie znam wielu gimnazjalistek, ale z tego co obserwowałem na forach obiektem ich zachwytów są zawsze pezet i mes - polecam lekturę forum hip-hop.pl, heh. oczywiście ten sposób argumentacji nie może być brany poważnie2. kiedy ktoś pisze w ten sposób o Sokole to ja się zastanawiam czy słyszał on płytę we własnej osobie i czy oddzielił zawarte w niej wersy sokoła i jędkera - podejrzewam ,że nie, ze - najprościej - nie za bardzo wiemy który to sokół, co i jak on nawija3. storytelling sokoła nie ma nic - to przecież jasne - wspoilnego z pozerstwem.jak miałby mieć? jego styl to nie jest chyba konwencja elemera? (nota bene - tej megaprześmiewczości elemera kinol nie zauważył bodaj)nie jest w ogóle żadną, która dopuszczałaby pozerstwo, raczej - jest na pozerstwo wyczulona4. moralistyki dla 15latkow eldo nijak nie da się porównać do rapu sokoła,nie rozumiem tego zestawienia5. nie twierdzę, że sokół jest lepszy od pezeta, to akurat kwestia gustu, natomiast niejako poza gustem jest dla mnie, ze - jak na polskie warunki - jest bardzo dobrym raperem. sokół, smark, mes, pezet, tede, pono, duże P, jednak - mezo, ktoś tam jeszcze na pewno (dla mnie np siny - najlepsza polska płyta,choć milczy długo niestety) - to jest czołówka i można lubić bardziej lub mniej,ale kruszyć kopii nie ma o co.
naphta (4 stycznia 2006) -
podsumowanie tego roku to osiagniecie przez porcys najwyzszego poziomu od miesiecy. kapitalne, kapitalne i jeszcze raz kapitalne. najpierw swietny opis zajawek dawnych a teraz jeszcze lepiej. brawa dla calej ekipy.
kokokoko (4 stycznia 2006) -
analogia z mf doomem - nie dostrzegam. mf doom ma pozornie monotonny flow, jak sie wsluchac jego nawiki to majstersztyki czesto do analiz lingwistycznych. potrafi ci zarapować tight, potrafi "offbitowo", koleś się bawi słowami, fonetyką. he studies rhymes and patter(e)nssokol drewniak z grubym głosem
mz (4 stycznia 2006) -
dla mnie numer 1 Pezet, jedyny obecnie polski MC z prawdziwego zdarzenia, a dalej wielka przepaść. no może jakiś tede ale on się wygłupia głównie. z sokołem to są żarty, gościu ma gruby głos, na który lecą gimnazjalistki a jeśli chodzi o flow jest typowym drewniakiem, w przeciwieństwie do elastycznych Mesa czy Tedego, o Pezecie nie wspominając. a jego storytelling - wlasnie za taką kichę nie cierpię WWO, pozerka stuprocentowa, bzdury bzdury bzdury z pretensjami podfryzowane jeszcze. ja to już wolę kozaków, gangsterów itd. bo to pewna konwencja, która mnie nie drażni a co najwyżej bawi, niż intelektualistów z zawodówek z "głębokimi" przemyśleniami o życiu jak eldo lub sokół (eldo bardziej szczery w tym od sokoła, sokół typ zakłamanego kolesia który coś ci pierdoli morały płytkie, a później idzie na imprezę i bałnsuje z dresiarami, dla mnie to żałosne). zrestzą kinol penwie lepiej by wyjaśnił
mz (4 stycznia 2006) -
sokół lepszy od pezeta? śmiem zaprzeczyć. ale nie chcę się wdawać w polemike, bo już sama wzmianka o njbardziej wieśniackim rojekcie hh w polsce w postaci hemp gru mnie rozwaliła. jak dla mnie to nie ma o czym gadać. nie maaa...
Low (4 stycznia 2006)