INNE - FORUM

NAJWIĘKSZE upadki muzyczne

12 października 2005

zakładam ten wątek pod wpływem chwili i właściwie jestem pewien, że nikt nie przebije tego co napiszę.

dziś byłem w rossmanie. to taki sklep typu biedronka (no prawie) tylko z proszkami, piankami do golenia, perfumami, pastami do żebów, płynami do mycia naczyń itd. podchodzę sobie do kasy i zdębiałem. na półce pomiędzy prezerwatywami i batonikami leżały kasety. za 0,99 (słownie dziewięćdziesiąt dziewięć groszy) można było kupic album [i tu uwaga, bo to mój numer jeden co do największego upadku muzycznego) scotta weilanda "12 bar blues". kurwa, może gdybym nigdy tej płyty nie słuchał... ale jeszcze jakieś 8 lat temu w technikum przeżywałem uniesienia przy "where's the man".

a dziś scott leży w rossmanie za 0,99...

macie lepsze typy? czekam z niecierpliwością

lukki
  • > brat wyrzucil mi ok computer z 6 piętra, ale uratowalo sie:) zabiłbym! :|
    /\ (12 października 2005)
  • Rzeczywiście za tanio, też bym nie kupił. Trzeba się szanować :/
    Miodek (12 października 2005)
  • brat wyrzucil mi ok computer z 6 piętra, ale uratowalo sie:)
    kokosz (12 października 2005)
  • pamiętną żenadą była dramatycznie szybka (około pół roku po premierze?) dewaluacja cenowa arcydzieła Hey, ich opus magnum i jednej z polskich płyt lat 90-tych, Karmy. CDsy leżały za *kilka* złotych w paru warszawskich sklepach muzycznych i to bolało, serio. przez następnych kilka lat cena albumu wahała się w najniższych możliwych granicach. to gorsze niż niedostępność, która ma w sobie element tajemnicy i legendy!z blizszych czasowo podobnych incydentow: absurdem sa jednocyfrowe ceny Milky - Star. jedna z najmocniejszych treściowo "dance'owych" płyt dekady dzieli regały dla najtańszych wydawnictw ze składankami Bravo Girl. nie rozumiĘ.
    borys d (12 października 2005)
  • Scott Weiland12 Bar Blues[Atlantic]Rating: 7.8Having come a long, long, long way since Stone Temple Pilots' last record, Tiny Music, Scott Weiland steps into the ring for a title bout with Lady Solo Album. Expecting the same old worn- out grunge rantings about apathy and teen spirit? No, my friend, that sound is long gone. In its place is music that owes more to David Bowie and solo John Lennon records than early Soundgarden. 12 Bar Blues is easily the most innovative album Weiland has ever produced for public consumption. The first track, "Desperation #5" walks out into the road and opens its trenchcoat, revealing a synthesized drum loop reminiscent of Tone-Loc's "Funky Cold Medina" before launching into a Low- era Bowie chorus propelled by a wall of mind- numbing distortion. "Son" is a summer's day samba disguised as a heartfelt lullaby to the kid Weiland never had. And you might recognize "Mockingbird Girl" from its short- lived airtime on commercial alternative radio. While the original was played straight with basic production, the 12 Bar Blues version is a bit more artsy and definitely noisier. This one's better.Weiland is taking some risks with this record's release. Having had help from avant- gardener/ superproducer Daniel Lanois, Weiland's 12 Bar Blues is not just a deeply personal record, but also a very intelligent one. Sit down, dial area code 206 and turn it up.-Ryan SchreiberIN POLAND ONLY 0,99 PLN (ROSSMANN RULEZ!)BUY IT NOW!
    lukki (12 października 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)