INNE - FORUM

co jest? borys z porcysa odchodzi?

31 grudnia 2005

tak sobie przeczytałem tylko zakończenie tego writerskiego gniota o MM i tak jakimś odejściem zaleciało

mszt
  • a ja az tu wszedlem w ten watek, bo myslalem, ze borys rzeczywiscie odchodzi
    ale widac sie mylilem (1 lipca 2008)
  • a ja przeczytalem wyrywkowo i pomyslalem ze z ta dwójka z przodu chodzi o zęba i barzdo się zadumałem dogłębna lektura tekstu pokazała mi jednak jak bardzo się myliłem
    Michał (30 czerwca 2008)
  • >>jak się nie ma dwójki z przodu to się nie wie. ty bucu. –koniu, 1/1/2006 20:04 smieszne, ze mnie sie to stwierdzenie tak spodobalo, iz 30 miesiecy pozniej ja nadal tak mowie do ludzi
    buc permanentny (29 czerwca 2008)
  • (opowiem ci przy najblizszej okazji)
    borys d (5 stycznia 2006)
  • mnie to zaintrygowalo: "Transcendentalna opowieść o tym, jak Grek i Kuba ukazali mi się na Nowym Świecie kiedyś, a ja im. Naprawdę. Tak było." wychodzi troche jakbyscie wszyscy byli wtedy na nowymswiecie heh.ocochodzi?
    z (5 stycznia 2006)
  • a jesli niedozyje? w koncy, wszyscy umrzemy;
    main (5 stycznia 2006)
  • Może jednak tknie Cię kiedyś żeby napisać takie truly-full version i skończysz coś zamierzył, zakładam że parę osób by się ucieszyło... w sumie te puste akapity "szesnastu części ogromnego quasi-felietonu" wyglądają zachęcająco. A wziąwszy pod uwagę pozagrafikowość projektu to nie ma ciśnienia, w 2010 też może być.
    sysu (4 stycznia 2006)
  • borysie! :)!
    sofka (1 stycznia 2006)
  • blyskotliwy kleszczyn it ain't
    dys (1 stycznia 2006)
  • Ale ten niby felieton, choć chaotyczny, brzmi szczerze.Pytam więc: Borys, czemu jednak zostałeś?
    Qba (1 stycznia 2006)
  • can I get a ":)"?
    borys d (1 stycznia 2006)
  • to samo co koniu.
    Low (1 stycznia 2006)
  • >>jak się nie ma dwójki z przodu to się nie wie. ty bucu.
    koniu (1 stycznia 2006)
  • konkretnie, jest to największe nieporozumienie w moim dorobku recek - późniejszej płycie życia dałem 9.2, definiując MM jako "alt-rock" i podważając geniusz "3rd planet". ale cóż, młody i niedojrzaly nastolatek byłem: w 2000 dla mnie "does anybody know a way..." wyrażało bunt przeciw konsumpcji i coca-coli. jak wiadomo wyraża coś kompletnie innego, ale jak się nie ma dwójki z przodu to się nie wie.
    borys d (1 stycznia 2006)
  • ale cieszy samokrytyka.bo recenzja TMaA ,ta sprzed 5 lat,hehe.
    dys (1 stycznia 2006)
  • ludzie, czy tam cokolwiek o odejsciu (procz samobojstwa, ale to inny kaliber) borysa jest? nosz po prostu abbey road sie robi.
    kokokoko (1 stycznia 2006)
  • Brent DiCrescenzo, idol Borysa ("mam takie same inicjały jak największy recenzent wszechczasów") też odszedł, z podobnych przyczyn, ale po roku zaczął pisać do Pitchforka felietony, wiec podejrzewam ze i Borys sciemnia i nie jest to definitywny koniec jego pisania tutaj
    www.rasiak.pl (1 stycznia 2006)
  • jeśli by borys to skończył to by borys rules, ale ogólnie ciekiawy konspekt. borys może byś pomyślał o czymś tego typu ale o innaj ważnej płycie?
    qrootki (1 stycznia 2006)
  • to nie wrazenie to fakt, ze polacy sa w wiekszosci po prostu glupi, zlosliwi i nietolerancyjni; troche slabo jako ze nowy rok sie zaczyna, ale jak dla mnie moze byc tylko gorzej;
    main (1 stycznia 2006)
  • Dlaczego wy się tak napinacie, żeby koniecznie rzucić garsteczką piaseczku, choćby malutką, ale byleby rzucić, w cokolwiek co zostało opublikowane? Miewam takie wrażenie, wiecie. Chill out, all the people.
    Qba (1 stycznia 2006)
  • ja pierdole ale odjazd
    lokita (1 stycznia 2006)
  • jakby ktos nie wiedzial dostojewski boss;
    main (1 stycznia 2006)
  • moze nie rulez, ale całkiem fajnie to wyszło. przynajmniej coś do poczytania na koniec roku.
    Low (1 stycznia 2006)
  • Borys rulez i tyle.
    szafi (1 stycznia 2006)
  • przeczytalem. pomnik proznosci borysa.
    taki koles (31 grudnia 2005)
  • Najwyraźniej borys jeszcze rok temu nie bardzo interpunkcję łapał. Przynajmniej oceniając po tych dwóch akapitach przez które przebrnąć mi się udało, szczęśliwego nowego roku, borysowi wielu doznań, etc.
    narrator (31 grudnia 2005)
  • (Borys, szacunek)
    - (31 grudnia 2005)
  • kurde. ze ludzi denerwuje ze musieli wieksza ilosc tekstu przeczytac.
    szatow (31 grudnia 2005)
  • "Ktoś zapytałby więc po co teraz publikuję te wypociny i na co to komu. Generalnie po nic i na nic"no to po chuj?"Natomiast kilka względów mnie ku temu popchnęło'a jednak" Po pierwsze, może kogoś, dajmy na to 2 czy 3 osoby, rzeczywiście ciekawi co tam było i jest zainteresowany rekonstrukcją całości na zasadzie dopasowywania nieposkładanych elementów. Jak SMiLE! Tyle, że, obawiam się, napotka tu czytelnik rozczarowanie, bardziej jak z Black Album Prince'a. Bo o muzyce więcej tam nie ma, i zresztą nie miało być (o zespole również mało), a dominują prywatne, absurdalne i raczej głupawe obserwacje, nijak do siebie pasujące. Także ostrzegam, zadziałała tu chęć demitologizacji.czyli tak nam sie kazałes tym męczyć tylko po to byśmy sie przkonali że mity (mity? wokół ciebie nie krążą mity!!! za wysoko się cenisz bejbe)są tylko mitami i tak na prawdę puste to wszystko "Po drugie, mimo wszystko poniższe zachowane passusy jednak chyba wzbogacają wygląd mojej opinii odnośnie MM i uzupełniają oryginalną reckę, mocniej dotykając prawdy. (Lol.)Nic w tym tekście nie dotyka mocniej prawdy na temat MM. Zresztą szukasz mistyki tam gdzie jej nie ma. "Wreszcie, zwyczajnie chciałem mieć to z głowy, z sumienia, a okrągły rok po planowanej dacie ukazania wydał mi się trafionym momentem. Czy powrócę kiedyś triumfalnie jak Brian w 2004? I. Don't. Think. So. "I dont think so too
    zibi (31 grudnia 2005)
  • eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ale co to za głupie uwagi....
    sofka (31 grudnia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)