INNE - FORUM
jakiś pierdolnięty film o wyszpanowanych maturzystach dobitnie pokazał mi jak chujowo w polsce z naszą kulturą
2 października 2005oglądałem wczoraj tv do późna (co żadko mi się zdarza) i miałem wielką nieprzyjemność doświadczyć polskiego obrazu, który wywołał u mnie odruchy wymiotne.
ja w ogóle nie lubię chodzić do kina. a szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogóle... - powiedział w kultowym rejsie inżynier mamoń i żadne przesłanie zawarte w dziele piwowskiego nie jest tak akualne do dziś. film który wczoraj obejrzałem nie jest wart oczywiście najdrobniejszej wzmianki nie tylko na porcysie, ale i nawet na forum domowych winiarzy. zmusza jednak do refleksji, bo ostatnio święcie byłem przekonany, że jednak z tym polskim kinem nie jest tak źle. pojawiło się kilka obrazów w ciągu ostatnich pięciu lat, które w sumie warto było obejrzeć. jednak ilość szmiry jaką produkuje się rocznie w naszym kraju jest zastraszająca. kurwa, kto tym ludziom powiedział, że są dobrymi aktorami? jakie szkoły dały dyplomy tym pseudo reżyserom?
przemysł muzyczny do którego sercem mi najbliżej, już dawno w polsce dla mnie upadł. filmówka osiąga powoli dna. poziomu zbliżonego do formy naszej piłki klubowej.
a o czym był ten film?
grupa nastolatków zdających maturę postanowiła zajebać zadania z matmy z sejfu umieszczonego w kuratorium oświaty. przewodzi im niejaki boski widelec (od dziś zmieniam ksywę na tym forum.) wszyscy są tacy fajni wyluzowani. żenią potem te skradzione zadania całej szkole, a że jedna dupa zamiast pilnować przygotowanych ściąg, poszła się pieprzyć ze swoim kolesiem, oblewa maturę. młodsza siostra naszej pieprznej bohaterki poprawia jej na ściągawce minusy na plusy i dwójki na ósemki. laska na wynikach dostaje paniki i sprawa się wydaje.
o dziwo całość filmu okraszona jest muzyką mislovitz. kurwa rojek, czy ty widziałeś to barachło?
najgorsze jest zakończenie. zupełnie nie rozumiem sceny z ławką, brechtu panny która już chciała się truć do doprowadziła prawie matkę do wylewu i smutnej miny boskiego widelca, którego stary za przekręty przy maturze wysłał za karę do woja. ja pierdole.......... wymiotuję.
ex widelec
-
to był argument nie twierdzenie. napisałem przecież..
nowy (20 października 2005) -
a propos filmów- respect dla Greczyna i kogoś jeszcze za wybranie Pikniku.
Nn (20 października 2005) -
wypraszam sobie od chamów
lukki (20 października 2005) -
Jasne, że o innym, ale jak chcesz tworzyć jakąkolwiek inną kulture będąc chamem na przykład (no offence, to argument nie twierdzenie).. Whatever, film do bani i tyle, mało ciekawy, mało interesujący, mało przejrzysty w przekazie, jeśli o jakimkolwiek może być mowa. Ale i tak zarobili na nim, bo licealiści pewnie całymi klasami na to łazili do kina.
nowy (19 października 2005) -
ale pierdolicie. :) przeklinanie moze i swiadczy o braku kulturu, ale kultury osobistej jesli juz. A my tu chyba rozmawiamy o innym rodzaju kultury...
er (19 października 2005) -
Każdy ma swoją kulturę. Nowy jest nowy, więc dla niego ostępstwem od normy jest to forum, na którym obrażanie innych jest normą.
axel f (19 października 2005) -
Nowemu chodzi o to, że jeśli od innych wymagasz KULTURY sam powinieneś być KULTURAlny, a używanie słów takich jak "chujowo" i "pierdolnięty", czyli uznanych powszechnie za obelżywe jest wyrazem braku kultury.
axel f (19 października 2005) -
nowy, no i? Tak jakby ten film nie byl pierdolniety a z nasza kultura nie bylo chujowo. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Amalgamat (19 października 2005) -
Film wybitny nie jest, ale temat też:"jakiś PIERDOLNIĘTY film o wyszpanowanych maturzystach dobitnie pokazał mi jak CHUJOWO w polsce z naszą.......K...U...L...T...U...R...Ą"
nowy (19 października 2005) -
hehe, nas kiedyś zabrali na ten film w liceum w ramach szkolnych wycieczek do kina. straaaszne to bylo przezycie, no ale zawsze lepsze to od przesiadywania na lekcjach (chociaz...) ;)
adi (14 października 2005) -
w film o którym piszecie to nic nowego.każdy film o młodych nakręcony w Polsce w ostatnich 10 latach był w sumie o tym samym.Pamiętacie "słodko-gorzki"? "endurobojz" ku%&* każdy film o młodych jest taki sam!Seriale podobnie. a "inferno" było b.dobre!!przy okazji pamiętacie "młode wilki 1/2" z Przemkiem Saletą:-))to było kino!!!!
tomuś (13 października 2005) -
tak, "widelec" pojawił się w "ogniem i mieczem" jako kochaś muslimskiego watażki.a prywatnie wierzy w to że wszechświat da nam co pragniemy bo czytał "alchemika".i recytował kiedyś w TV wiersze Wisławy Szymborskiej.
tomuś (13 października 2005) -
jeśli już to jesus chrysler suicide.
gościnnie (9 października 2005) -
Grażyna nei ma cie!
Permanent (9 października 2005) -
Inferno jest jednym z pieciu moich ulubionych polskich filmow!a "To my"...heh, czasami nawet lubie takie filmychoc fil jesr sredni, nie przecze...
Camel (9 października 2005) -
mnie sie film podobal,tylko to zakonczenie...:/
Mimmu (7 października 2005) -
Ta, film jest rekordowy. Kumpel z miasta, z ktorego pochodzi filmowy Widelec opowiedzial mi pewne zdarzenie. Matka "Widelca" jest/byla dyrektorka zawodowki, postacia powszechnie w szkole nielubiana. Jako ze "Widelec" zagral w "Ogniem i mieczem" (chyba) to wpadla do kina ze swoja szkolka napuszona i dumna. No - tyle, ze okazalo sie, ze synek gral ciotke tureckiego (?) wodza (Hana?(Solo?)) co wywolalo dosyc konkretna reakcje widowni ...
d_nac (4 października 2005) -
tez tak uwazam.a muzyka to chyba jesus chrysler superstar,ktory poza filemem rewelacyjny nie jest . fajn e swiatla w tym filmie.zielone
dys (3 października 2005) -
o przepraszam..."Inferno" jes rewelacyjne...świetne role Bujakiewicz i Kawiatkowskiej...świetna fabuła, zdjęcia, atmosfera (scena uduszenia postaci granej przez Bujakiewicz - nie mówcie, że nie jest fenomenalna!)muzyka bardzo dobrze dobrana...naprawdę dobry film
Camel (3 października 2005) -
za duzo koko?
Mauss (2 października 2005) -
najbardziej przejebane jest offowe (hehe) inferno , kogostam.co ci rezyserzy maja w glowach ze takie gowna tworza???
grazyna torbicka (2 października 2005) -
Tja... A życie i tak jest piękne! ;P
Ptash (2 października 2005) -
dużo ludzi lubi AMERICAN PIE a to pewnie nie odbiega wiele od tego filmu.
pentlik (2 października 2005) -
nie dziwię się że Rojek się wkurzyl..takiej żenady dawno nie widziałem, ale wiem że takich filmów jest u nas robionych na kopy.. i poziom..teksty "młodzieżowe" pisane przez stare grzyby...najgorsze jest to, że wielu się to podoba :( sam znam ludzi co są zazwyczaj zachwyceni takimi filmami..poziom w stylu tych filmów z bigbrothera...dupa..pół kilo trotylu by załatwiło sprawę ;)
Krist (2 października 2005) -
właśnie...Rojek wielokrotnie wspominał, że nie miał wpływu na to , że piosenki Myslo trafiły do filmu "To my"
Camel (2 października 2005) -
Rojek rebeliant:P
Low (2 października 2005) -
a propos czy Rojek widział ten film: Mieliśmy z Sony zły kontrakt. Nie pytano się nas czy chcemy umieścić tam piosenkę, czy nie. Znalazły się tam utwory „Chłopcy” i „To nie był film”, super ideologiczne piosenki w filmie totalnie badziewiarskim. Kiedyś nie mogłem o tym mówić, bo od razu była chaja, ale teraz już mogę! Mam wrażenie, że przez polskie kino przepuszczono na totalne słabizny totalne pieniądze!„My” - to samo. Waldemar Szarek nakręcił film o głupiej młodzieży z bogatych domów, głupiej i pustej, jeszcze bardziej to podkreślając, jakby ich głupota była cool! Byliśmy na planie. Robiliśmy za tzw. „twarze”. Pamiętam, że kręcili imprezę po maturze w ekskluzywnym domu jednego z bohaterów. Siedemnastoletnie panny w kulminacyjnym momencie rozbierały bluzki i wskakiwały do basenu, że „niby tak fajnie się bawią”. Myślałem, że się zapadnę pod ziemię. Strasznie się wkurzyłem, że tam byłem, że pozwoliłem na to, byśmy w tym brali udział. Ten moment był takim przepełnieniem. Po tym filmie zaczęliśmy się stawiać, domagać swojego i rozwiązaliśmy wreszcie kontrakt z Sony.
77 (2 października 2005) -
ehe ten film był w kinach gdzieś jak ja byłam w liceum i miał wspaniały tytuł 'to my' sugerujący że zawiera prawdę o młodym pokoleniu.do kina nie poszłam, przed tv zaliczyłam zmułę. muzyka z tego wszystkiego zdecydowanie najlepsza, chociaż o ile pamiętam kiepsko dobrana do filmu.
bh (2 października 2005) -
no dobra, ale jak to się ma do polskiego kina?
gościnnie (2 października 2005) -
Dziwię się, że wytrzymałeś cały. Trafiłem na to wczoraj, ale dałem radę tylko 3 minuty. Nie usłyszałem jednej naturalnie wypowiedzianej linijki. Aktorstwo przy którym Damięcki wypada jak DeNiro a Ania Mucha jak Jane Fonda. Normalnie poziom braci Mroczków
mz (2 października 2005)