INNE - FORUM

kapitanie moj kapitanie... (polityka)

15 września 2005

Włodek oposcił swoich wiernych obywateli;(( Czy Wy czytelnicy Parcysia zbojkotujecie tym samym wybory;(( ??

andrzej L
  • LIBERALIZM GOSPODARCZY = LEWACTWOIstotą lewicowości nie jest wcale obrona biednych i pokrzywdzonych, tylko dążenie do rewolucji = przewrotu społecznego. Np. jako pierwszy wprowadził w Polsce elementy prawa pracy Kazimierz Wielki, ale nikt przecież nie powie, że był on lewakiem. Trybuni ludowi istnieją w każdym ustroju świata i w żadnym normalnym ustroju nie mają nic wspólnego z rewolucją.Pierwsza rewolucja w Europie kontynentalnej (rewolucja francuska) odbywała się właśnie pod hasłami liberalizmu - w tym gospodarczego. I wtedy to właśnie liberałowie gospodarczy nazywani byli lewakami.Później, jako reakcja na liberalizm gospodarczy, spopularyzował się marksizm - kolejna wersja rewolucyjnego radykalizmu. Zarówno liberałowie, jak i konserwatyści (były ich dwie odmiany - narodowi i absolutystyczni) stworzyli sojusz przeciw marksizmowi. Zarazem zaś najbardziej radykalni wywrotowcy liberalni, głoszący liberalizm moralny, przeszli do obozu marksistowskiego.Wskutek tego za lewicę zaczęto uważać marksistów, a ich przeciwników - za prawicę.NIE ISTNIEJE NIC TAKIEGO, JAK ŚWIATOPOGLĄD PRAWICOWY! PRAWICA - TO EKLEKTYCZNA GRUPA, KTÓRĄ ŁĄCZYŁA WYŁĄCZNIE NIECHĘĆ DO MARKSISTÓW!Obecnie gojskie warstwy wyższe zostały zlikwidowane, a sam marksizm stracił znaczenie po upadku ZSRR. Nic więc dziwnego, że przerzucono się po 150 latach znów na liberalizm gospodarczy. Przecież jest on świetnym narzędziem do wywłaszczenia z kolei warst niższych narodó i zamiany ich w niewolników! Obecnie to liberalizm gospodarczy jest dziś najważniejszą siłą rewolucyjną - a więc lewicową.LIBERAŁOWIE GOSPODARCZY - JESTEŚCIE LEWAKAMI! NAWET, JEŚLI KTOŚ POWIE, ŻE JEST TEŻ KONSERWATYSTĄ, NICZEGO TO NIE ZMIENIA, PONIEWAŻ DLA WAS TEN "KONSERWATYZM" JEST TYLKO FORMĄ, DEKLARACJĄ. "KONSERWATYŚCI" CI POPIERAJĄ ZRESZTĄ ABSOLUTYZM, KTÓRY JEST DOBRYM POCZĄTKIEM DO ROZWOJU ULUBIONEGO PRZEZ LEWAKÓW TOTALITARYZMU. Zarzuca się często SLD zdradę ideałów. Oni niczego nie zdradzili; idą cały czas konsekwentnie po linii rewolucji. Zdradziła natomiast prawica nie-liberalna, która zmanipulowana poglądem, jakoby istniało coś takiego, jak "światopogląd prawicowy" - konserwatywno-liberalny - absolutyzm+katolicka forma+liberalizm gospodarczy. Dodać tu należy, że absolutyzm i katolicka forma pochodzą z cywilizacji bizantyńskiej, natomiast liberalizm gospodarczy jest ideologią Żydów, głównie żydowskich elit, używaną jednak tak naprawdę tylko wobec "gojów". Sami Żydzi zdawali sobie bowiem sprawę z jego szkodliwości. Ustrój łaciński, narodowy, nie wchodzi w ogóle w ten światopogląd, bo po pierwsze, taka "prawicowość" ma służyć właśnie rewolucyjnemu wypieraniu cywilizacji łacińskiej, a po drugie - cywilizacja łacińska i system narodowy są zbyt skomplikowane, by mógł je zrozumieć myślący bardzo prościutko konserwatywny liberał.Konserwatywni liberałowie utożsamiają cywilizację żydowską z socjalizmem, a łacińską - z "naszą cywilizacją" - czyli z konserwatywnym liberalizmem. Czy ktoś z nich czytał Konecznego - wątpię, a tym bardziej wątpię, by go zrozumiał. Z jego książek wynika przecież jednoznacznie, że żydowski jest i liberalizm, i socjalizm (jeśli trzeba, umieszczę cytaty), choć socjalizm w łagodniejszej wersji przyjmował czasem postać bizantyńską (np. w Polsce za Gierka).Liberalizm gospodarczy został przyjęty przez zjudaizowanych mentalnie protestantów, zwłaszcza będących pod wpływem purytanizmu Anglosasów (Heine nazwał purytanizm "judaizmem z wieprzowiną" .Samo bycie przeciw liberalizmowi nie musi być tożsame z przeciwstawianiem się kapitalizmowi, bo kapitalizm nie jest ustrojem, lecz metodą finansową właściwą dla dojrzałej gospodarki pieniężnej. Kapitalizm nie musi więc być liberalny.Tak naprawdę konserwatywnych liberałów i marksistów, za wyjątkiem frazeologii, zdecydowanie więcej łączy, niż dzieli:1) Jedni i drudzy są materialistami,2) Dla jednych i drugich historia zaczęła się na rewolucji francuskiej/angielskiej,3) Dla jednych i drugich istnieje tylko państwo i "wolna jednostka" - dlatego nie są w stanie zrozumieć możliwości istnienia "trzeciej drogi", choć w rzeczywistości "trzecich dróg" są tysiące (większość z nich, niestety, bardzo prymitywna),4) Nawet frazesy, używane przez jednych i drugich, są często identyczne: np. "wolność" albo "nasza cywilizacja".Tak naprawdę obie opcje różnią się tylko jednym: poglądem na to, kto ma decydować o pieniądzach. Jedni uważają, że państwo, drudzy - że "wolne jednostki". Ponieważ jednak w warunkach liberalizmu gospodarczego wszystko przechodzi w ręce bardzo nielicznych "wolnych jednostek", ściśle do tego powiązanych z władzami (trudno wręcz oddzielić struktury władzy od oligarchii gospodarczej), więc w istocie wychodzi na to, że jest to jeden system.
    Duma Zacofania (26 grudnia 2006)
  • A jednak PD out. Szkoda, szkoda, szkoda, szkoda, choć z drugiej strony to było pewne. Tylko w takim razie na kogo ma głosować ktoś taki jak ja, o liberalnych poglądach i ekonomicznych, i obyczajowych? Zaraza, czuję się z tym tyn kraju jak jakiś zupełny oszołom - choć na Zachodzie "moja" partia pewnie byłaby jedną z największych. Kuźwa. A wyjechać nie mam jak.
    Tomasz L. (26 września 2005)
  • przynajmniej Romek Giertych się nie dostał! (podobno, oby to była prawda). sejm bez macierewicza, janowskiego, giertycha! :)
    as (26 września 2005)
  • PiS off hehe
    czlowiek z charakterem (wioskowego debila) (26 września 2005)
  • Od nikczemnika jeszcze fajniejszy jest popapraniec. Też takie urocze słowo.
    1. fanka (26 września 2005)
  • no to ladny chuj pani Basiu
    Trzy Stygmaty Zenona Jaskuly (26 września 2005)
  • o kurwa no to teraz zapanuje terror w Polsze
    PiS off (25 września 2005)
  • Nazywano mnie tu faszystą, dziś doszedł nikczemnik.Pierwszym nie jestem. Drugie mi się podoba.
    real bleble (25 września 2005)
  • >To wyp.. jak nie pasujeI po co te nerwy mój drogi? To bardzo niekulturalne i niemiłe z twojej strony, że w ten sposób piszesz do juz i tak załamanej wynikami wyborów współobywatelki tego kraju pełnego mądrych ludzi. Właśnie zdałam sobie sprawę,że mój głos nic nie znaczy, a ty jeszcze ranisz moje uczucia, nikczemniku ty.
    1. fanka (25 września 2005)
  • tez zachwycony nie jestem, nie bede ukrywal.
    Mauss (25 września 2005)
  • hurrrey :]
    k (25 września 2005)
  • To wyp.. jak nie pasuje
    real bleble (25 września 2005)
  • And the winner is... PiS(S) kaman, bez jajów. Ja stąd wyjeżdżam
    1. fanka Jędrzeja (ale już nie w RP) (25 września 2005)
  • "matce nie zawsze zależy to raz."ty no z biologii byłem słaby ale jeśli nie zawsze to prawie zawsze"nie wiem po co podpierasz się argumentami "z natury", bo sama rodzina nie jest naturalna"to miał być właśnie argument za tym, że rodzina jest naturalna, no przynajmniej częściowo."alternatywne formy życia rodzinnego nie oznaczają braku rodzinnego ciepła, bo to chyba wynika z zaangażowania rodziców (prawnych opiekunów) a nie z "natury" tradycyjnych rodzin"no nie napisałem inaczej, opiekunów potraktowałem jak rodzinę. więc prawa dla dwóch ładnych matek, ograniczone dla jednej ładnej i jednej brzydkiej, bardzo ograniczone dla dwóch brzydkich i bez praw dla gejów. w trosce o zdrowie psychiczne dziecka. (nie chcę nic wprowadzać)"logika?"te ale chodziło o to, że nikt przy zdrowych zmyslach nie da tego prawa lesbijkom pomijając gejów, więc to niemożliwe, o to mi chodziło. teraz jest równa dyskryminacja gejów i lesbijek, nierówna ich dyskryminacja wyglądała by groteskowo
    mz (25 września 2005)
  • mz:"o ile europejski model rodziny uważam za naturalny (no już za super naturalną uważam obecność matki przy dziecku - potwierdza to chyba dobitnie przykład zwierząt, które ojca moga mieć chuja, ale matce zawsze zależy)..."matce nie zawsze zależy to raz. dwa; nie wiem po co podpierasz się argumentami "z natury", bo sama rodzina nie jest naturalna (naturalne jest że samcom zależy na sukcesie reprodukcyjnym i jak najszerszym rozdysponowaniu genów?). no i jak możesz coś "uważać za naturalne"? albo coś jest naturalne albo nie, twoja opinia tego nie zmieni."znaczy nie wiem, w dzisiejszym brutalnym świecie ciepło rodzinne istotna rzecz uważam, a nie że się w stadzie wychowujesz jak jaskiniowcy hehe"w "homofobii po polsku" nie chodziło o żadne falanstery, ale o np. rozwiązanie kwestii rodzicielstwa w przypadku osób rozwiedzionych (bo chcąc nie chcąc dzieci z takich rodzin mają często dwóch ojców i dwie matki). alternatywne formy życia rodzinnego nie oznaczają braku rodzinnego ciepła, bo to chyba wynika z zaangażowania rodziców (prawnych opiekunów) a nie z "natury" tradycyjnych rodzin. z tego co pamiętam rozwiązania szwedzkie mają/miały być odpowiedzią na już istniejące (a niezalegalizowane i przez to pozbawione wsparcia) formy życia rodzinnego, a nie kreacją jakichś nowych. "W ogóle ja nie mma żadnych wątków co do wychowania dziecka przez dwie matki, a przez dwóch kolesi przegięcie (wynika to z tego, że uważam, że matka jest jakby bardziej niezbędna, poza tym widok dwóch kobiet razem jednak dla dziecka znacznie bardziej estetyczny niż dwóch gości)."dobrze że chociaż zdajesz sobie sprawę z tego że to dyskryminacja. i to nie tylko gejów, ale także osób brzydkich. co z dwiema brzydkimi matkami? co z jedną brzydką matką? należy jej odebrać dzieci bo jest to dla nich nieestetyczny widok? czy chcesz wprowadzić kontrolę estetyczną rodzin? poza tym dla dziecka nie ma kategorii estetycznych, a to co mu się wyda ładne lub brzydkie jest wynikiem socjalizacji. osobiście nie wyobrażam sobie że człowiek może się brzydzić dwiema kochającymi się osobami. i nie mówię tu o miłości fizycznej, której nikt nikomu oglądać nie każe. "wie, że to dyskryminacja dlatego nigdy do tego nie dojdzie, ale tak uważam. "logika? czy pozbawienie homoseksualistów prawa do wykonywania pewnych zawodów to nie dyskryminacja? to że coś jest dyskryminacją nie znaczy że w żadnym wypadku nie zostanie wprowadzone w życie. (prawdopodobnie przyszła koalicja rządząca nie będzie miała problemów żeby w ten sposób zmienić konstytucję)
    vaya con cornholio (25 września 2005)
  • "W ubiegłym tygodniu minął termin rejestrowania komitetów wyborczych. Państwowa Komisja Wyborcza odnotowała 129 zgłoszeń. Jednym z najbardziej oryginalnych jest Komitet Przyjaciół Szreka - Przyjazne Serce.Miłośnicy filmowego ogra deklarują że do polityki chcą wnieść wartości bliskie Shrekowi czyli przyjaźń i serdeczność. Wśród pozostałych 128 zgłoszeń znajdują się komitety powszechnie znanych partii, jak i poszczególnych kandydatów, którzy stratują niezależnie. W tym roku zarejestrowano o 40 komitetów więcej niż w poprzednich wyborach parlamentarnych. Większą popularnością cieszy się Senat. Wynika to z ordynacji wyborczej która daje stosunkowo większe szanse pojedynczemu kandydatowi startującemu w większościowych wyborach do Senatu, niż temu który startuje do Sejmu. Wśród zarejestrowanych ugrupowań znalazły się również Antyklerykalna Partia Postępu Racja, Komitet Wyborczy "Bóg, Honor, Ojczyzna”, czy Liga Obrony Suwerenności. Oryginalne nazwy nie są nowością w dziejach polskiego parlamentaryzmu. W 1991 roku do Sejmu weszło 16 przedstawicieli Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, a niedoszły prezydent Stanisław Tymiński (który kandyduje również w tym roku) zarejestrował Partię X."LOL
    a (25 września 2005)
  • Halo - czy ktoś widział to, co ja na listach? Komitet Wyborczy Przyjaciół Szreka - Szlachetne Serce? WTF?!
    tomek (25 września 2005)
  • kocham was chlopcy i dziewczyny. go vote
    dh (25 września 2005)
  • kto ma racje?Jesli uwazasz ze debate wygral Jędrzej wyslij sms o tresci:JedrzejNatomiast jesli uwazasz ze debate wygral Rodion wyslij sms o tresci:RodionZyczymy udanej zabawy!
    sonda (25 września 2005)
  • "czytałem o tekstach antropologów, którzy opisują alternatywne dla rodziny formy hmm życia zbiorowego."to interesujące w sumie, może pamiętasz coś. o ile europejski model rodziny uważam za naturalny (no już za super naturalną uważam obecność matki przy dziecku - potwierdza to chyba dobitnie przykład zwierząt, które ojca moga mieć chuja, ale matce zawsze zależy), to ten eksperyment szwedzki - dwie matki + dwóch ojców całkiem sympatyczny w sumie. ale kolejne ariacje to się jakiś nieprzystępny idm z tego robi, że zero treści. znaczy nie wiem, w dzisiejszym brutalnym świecie ciepło rodzinne istotna rzecz uważam, a nie że się w stadzie wychowujesz jak jaskiniowcy heheW ogóle ja nie mma żadnych wątków co do wychowania dziecka przez dwie matki, a przez dwóch kolesi przegięcie (wynika to z tego, że uważam, że matka jest jakby bardziej niezbędna, poza tym widok dwóch kobiet razem jednak dla dziecka znacznie bardziej estetyczny niż dwóch gości). wie, że to dyskryminacja dlatego nigdy do tego nie dojdzie, ale tak uważam. a, no i legazlizacja zzwiązków homo - jak najbardziej, przecież to nikomu szkody nie wyrządza.
    mz (25 września 2005)
  • racja. ale pisałem tu o rodzinie, w takim sensie w jakim Twój kolega, czyli o pewnej wartości, której trzeba bronić przed degradacją (Jędrzej napisał "rodzina" a nie rodzina) W tym sensie nie jest ona rzecz jasna wartością z natury, tylko z kultury- patriarchalnej, związanej z wpływami kościoła, także homofobicznej. I ja nie jestem antropologiem kultury, ale w "Homofobii po polsku" czytałem o tekstach antropologów, którzy opisują alternatywne dla rodziny formy hmm życia zbiorowego. Gdyby rodzina nie była tak oczywistą wartością jak jędrzejowe środowisko naturalne, te alternatywne "rodziny" mogły by funkcjonować nie kolidując ze sobą. Gdyby rodzina nie była w Polsce wartością, którą stawia się w opozycji do gejostwa (Wierzejski głuchy na napominania redaktora, w Wyborach2005 przekonywał, że w konstytucji mamy zapisane, że rodzina to związek mężczyzny i kobiety), to geje mogliby w jej ramach funkcjonowa Byłoby to wciąż nieekonomiczne z punktu widzenia natury, ale mówimy o kulturze. A kultura może się tak zmienić, że nie traktuje jako priorytetu obowiązkowej prokreacji. (w six feet under, który jest bądź co bądź liberalną mrzonką, jest taka rodzina, w której syn gej jest czymś naturalnym). W rodzinie gej może być tolerowany, bo rodziny są różne. Ale w takiej "rodzinie", która jest wartością naturalną jak powietrze, nie ma miejsca. Generalnie: jestem pewien, że rodzina by nie umarła od tego, że geje adoptowaliby dzieci, choćby patrząc na to, jak mało jest adopcji w ogóle. Ale tzw. "rodzina", choć na pewno by nie zginęła, przestałaby być jedyną oczywistą wartością.
    rodion (24 września 2005)
  • "asza kultura wyrosła na dyskryminacji homoseksualizmu i z tej kultury wyrosła rodzina, która homoseksualizmu po prostu nie uwzględnia."nie jestem antropologiem kultury, ale rodzina mogła też wyrosnąć z faktu, że kobieta z facetem robią dzieci, a geje i lesbijki nie.
    mz (24 września 2005)
  • Generalnie jest jakaś zmiana w tej wypowiedzi, może dlatego, że tak długo się rodziła: cieszę się, że przyznałeś wprost, że jesteś zwolennikiem dyskryminacji lesbijek i gejów. W ramach swoich szczytnych celów."ej ale to niezły absurd. dlaczego nie można wg ciebie popierać jednych postulatów feministek, a innych nie? Czy Twoim zdaniem wszyscy popierający posiadanie przez kobiety prawo głosu są równocześnie za legalizacją związków homoseksualnych?"wskaż moje zdanie, w którym tak twierdzę"jest różnica między zabronieniem kobietom prawa do głosu, a zabronieniem parom homoseksualnym życia w legalnym związku. Sprzeciwienie się temu pierwszemu by "zablokować" prawo do aborcji to by było zbyt dużo. Inaczej (dla mnie) w kwestii homoseksualistów"Dlaczego to by było zbyt dużo? Co/kto Ci daje prawo do decydowania kogo można w jakim stopniu dyskryminować? "ale ja się nie sprzeciwam gejom jako takim. ja się sprzeciwiam postulatom adopcyjnym. ktokolwiek je głosi, nie zgadzam się z nim."Co to za kategoria, do której się odwołujesz- "gej jako taki"? Roman Giertych nie sprzeciwia się gejom jako takim tylko im postulatom o zalegalizowaniu związków partnerskich? Nie sprzeciwia się gejom jako takim, tylko ich nachalnej obecności w mediach? Ich chęci bycia nauczycielami? Przedziwna pruderia: nie sprzeciwiam się gejom, tylko ich prawom... (do legalizacji związków np.)"Drogi Jędrzeju, spóźnileś się. Homoseksualiści i tak prędzej czy później będą adoptować dzieci, jeśli świat będzie jeszcze istniał"acha, czyli skoro "tak będzie" to mam zrezygnować z poglądów? Bo to nie ma sensu? Degradacja środowiska też jest nieunikniona, ale można ją opóźniać. Podobnie, jeśli już przyjąć brak możliwości jej uniknięcia z degradacją tzw "rodziny". "(huh) jak ty na to wpadłeś? :) wręcz przeciwnie! Jeśli Twoje poglądy nie wynikają z obrzydzenia, wstrętu, czy lęku przed innym sposobem życia, a zarzekasz się, że nie, to znaczy, że wynikają z prawdziwej troski o coś fundamentalnego. A jeśli tak, to trzeba zrobić wszystko, żeby do degradacji i gwałtu na rodzinie nie doszło. Można zrobić więcej. Propozycje LPR-u i PiS-u opóźnią feralną adopcję znacznie, znacznie bardziej. Dlaczego mając na uwadze troskę o dzieci, wartości, rodzinę, nie chcesz ograniczyć jeszcze paru praw gejom? Co w końcu jest ważniejsze: prawa i tak dyskryminowanej grupy czy fundamentalna i niepodważalna wartość jaką jest rodzina? Z tak ustawionych, jak u Ciebie, priorytetach, w których postulaty homoseksualistów prowadzą do degradacji! rodziny, walka o nią jest sferą nadrzędną. Najciekawsze w tym cytacie jest jednak to porównanie, które na pewno zapamiętam. Zestawiłeś jako obiektywnie niezbędne, dwie wartości: środowisko naturalne i… rodzinę. Degradacja środowiska- jeśli ostatecznie nastąpi- może (i to bardzo prawdopodobne) oznaczać koniec ludzkości. Taka sama w skutkach byłaby degradacja tzw. "rodziny"? Moim zdaniem wątpliwe, ale oczywiście przedstawiłeś to jako swój pogląd. Co ważne, to porównanie jest ewidentnym wykluczeniem gejów, nawet tych "jako takich" (!). Rodzina bowiem, o której tu mówimy, a już tym bardziej tzw. "rodzina", czyli tata mama prokreacja dzieci, absolutnie wyklucza homoseksualizm. Nasza kultura wyrosła na dyskryminacji homoseksualizmu i z tej kultury wyrosła rodzina, która homoseksualizmu po prostu nie uwzględnia. Geje są w rodzinie całkowicie nieekonomiczni. Ba, gdyby wziąć- jak to uczyniłeś- rodzinę za obiektywną kategorię, homoseksualizm można uznać po prostu za błąd. Ale rozumiem, że nadal twierdzisz, że do wyabstrahowanego ze świata, "geja jako takiego", nic nie masz."heh cała ta zależność między prawem wyborczym dla kobiet a spełnieniem postulatów homoseksualistów jest *nieco* naciągana. niektóre postulaty feministek były, są i będą blokowane. Na przykłąd aborcja w USA - dozwolona od lat tylko w kilku stanach. Nie widzę powodów, by inaczej miało być w przypadku innych żądań (tej grupy czy innej)."To mnie totalnie zbiło z tropu. Przecież cały czas o tym mówię, ą Ty z tym walczysz :) Niektóre postulaty feministek i gejów nie były, nie są i nie będą akceptowane. Nie widzisz powodów, by miało być inaczej w przypadku innych żądań- te żądania też nie będą akceptowane. To jak to się ma do argumentu, że jesteś przeciw związkom partnerskim, bo żądania feministek i gejów o adopcji dzieci przez pary homo, będą w przyszłości akceptowane? :) Nie wiem zresztą po co wyjeżdżałeś do USA po aborcję- w Polsce też jest zakazana. Mam rozumieć, ze twierdzisz, że aborcja to takie żądanie które było jest i będzie blokowane a adopcja dzieci przez pary homo będzie łatwiejsza do zaakceptowania? Heh? W przypadku feministek można było dać im prawa do głosu, bo ich kolejne postulaty będą zawsze blokowane? A gejom... uwierzą? Zresztą po raz kolejny wykazujesz się niewiedzą dotyczącą ruchu kobiet. Od 1973r. dzięki sprawie Roe vs. Wade aborcja była legalna w całych Stanach Zjednoczonych. Później rzeczywiście zniesiono to prawo, ale nie jest tak, że zawsze i wszędzie aborcja była wyklęta."Taka dyskryminacja brzmi pewnie dla niektórych absurdalnie, ale czy zezwalasz na nią, jeśli jej celem jest niedopuszczenie w przyszłości do adopcji przez te pary dzieci?? ""nie. nie mówimy o daniu jakiegoś uprawnienia, a o zabraniu takowego."Nie jestem pewien czy rozumiem. Zabieranie uprawnienia to dyskryminacja. Ale nie dawanie uprawnienia to też dyskryminacja. Pisałem już w wątku tzw. rodziny, że dla tak szczytnego celu jak uratowanie naszej cywilizacji, chyba można uszczknąć trochu gejom?"Twoje przekonanie, że jeśli teraz będziesz przeciwny legalizacji związków, to do adopcji nie dojdzie, jest bzdurne, nieprzemyślane i zupełnie abstrakcyjne. Dlaczego? Bo badania pokazują, że społeczeństwo polskie jest systematyzcnie mniej homofobiczne. A czym bardziej przyjazny stosunek do gejów, tym większa szansa dla nich na adopcję""ale nie mówisz o "coraz bardziej przyjaznym stosunku" wobec gejów a o "coraz mniej wrogim". to nie to samo. Poza tym jeśli całe społeczeństwo będzie za adopopcją dla homoseksualistów to...co? Nie ma powodu bym ja zmieniał zdanie tylko z tego powodu."Hm, spodziewałeś się, że nie zauważę? Że niby obetniesz sobie pół cytatu, żeby pasowało to twojego wniosku? Jasne, coraz mniej wrogim, tylko następne zdanie, którego zacytować nie raczyłeś brzmiało: "W każdych kolejnych badaniach więcej ludzi jest za związkami partnerskimi i więcej za adopcją". ?"jak już mówiłem, ja nie chcę ograniczać praw gejów. jestem za nie nadawaniem im nowych (ze wzgledów o ktorych pisałem), tyle"A to już ostateczne kuriozum. I typowo giertychowski oksymoron. Nie będąc za nadawaniem gejom "nowych" praw, jesteś jak najbardziej za ograniczaniem ich praw!! Bo stan obecny, który popierasz jest dyskryminujący i ogranicza prawa. Tylko, że to już nazywa się homofobią. A to słowo, choć oczywiście wymyślone przez adopcyjne lobby, nie działa dobrze na samopoczucie. I Twoja asekuracyjna tolerancja dla "jako takiego" geja brzmi smutnie. Również pozdrawiam!
    rodion (24 września 2005)
  • "ej ale to niezły absurd. dlaczego nie można wg ciebie popierać jednych postulatów gejów a innych nie? Czy Twoim zdaniem wszyscy popierający związki partnerskie są jednocześnie za adopcją przez nie dzieci?"wskaż moje zdanie, w którym tak twierdzę"Twoim zdaniem akceptowanie jednych propozycji gejów prowadzi do akceptacji kolejnych ich postulatów. I tu niespodzianka: akceptowanie jednych propozycji feministek, prowadzi do akceptacji innych ich postulatów!! I to się już dokonało- patrz aborcja. Gejom na wszelki wypadek zabraniasz już tego o krok wcześniej, czemu feministkom nie???"jest różnica między zabronieniem kobietom prawa do głosu, a zabronieniem parom homoseksualnym życia w legalnym związku. Sprzeciwienie się temu pierwszemu by "zablokować" prawo do aborcji to by było zbyt dużo. Inaczej (dla mnie) w kwestii homoseksualistów."Gejom na razie zależy tylko na legalizacji związków homo."ale ja się nie sprzeciwam gejom jako takim. ja się sprzeciwiam postulatom adopcyjnym. ktokolwiek je głosi, nie zgadzam się z nim."Drogi Jędrzeju, spóźnileś się. Homoseksualiści i tak prędzej czy później będą adoptować dzieci, jeśli świat będzie jeszcze istniał"acha, czyli skoro "tak będzie" to mam zrezygnować z poglądów? Bo to nie ma sensu? Degradacja środowiska też jest nieunikniona, ale można ją opóźniać. Podobnie, jeśli już przyjąć brak możliwości jej uniknięcia z degradacją tzw "rodziny"."do jakiej jeszcze dyskryminacji można dopuścić, aby uchronić się (tudzież dzieci z domów dziecka) przed przyszłymi postulatami gejów?"do takiej o której mówię, do zakazu legalizacji ich związków - wg mnie można i trzeba się posunąć. wychowywanie dzieci przez "dwóch tatusiów" czy też nawet "dwóch tatusiów i dwie mamusie" to wielkie zagrożenie, całkowite uwolnienie sie od zasad. " Czy dopuściłbyś się dużo większej dyskryminacji, gdyby dawała ona pewność, że gejom nigdy do głowy nie przyjdzie, że mogliby adoptować dzieci? (gwarantowałoby to odebranie kobietom praw wyborczych)"heh cała ta zależność między prawem wyborczym dla kobiet a spełnieniem postulatów homoseksualistów jest *nieco* naciągana. niektóre postulaty feministek były, są i będą blokowane. Na przykłąd aborcja w USA - dozwolona od lat tylko w kilku stanach. Nie widzę powodów, by inaczej miało być w przypadku innych żądań (tej grupy czy innej)."Taka dyskryminacja brzmi pewnie dla niektórych absurdalnie, ale czy zezwalasz na nią, jeśli jej celem jest niedopuszczenie w przyszłości do adopcji przez te pary dzieci?? "nie. nie mówimy o daniu jakiegoś uprawnienia, a o zabraniu takowego."Twoje przekonanie, że jeśli teraz będziesz przeciwny legalizacji związków, to do adopcji nie dojdzie, jest bzdurne, nieprzemyślane i zupełnie abstrakcyjne. Dlaczego? Bo badania pokazują, że społeczeństwo polskie jest systematyzcnie mniej homofobiczne. A czym bardziej przyjazny stosunek do gejów, tym większa szansa dla nich na adopcję" ale nie mówisz o "coraz bardziej przyjaznym stosunku" wobec gejów a o "coraz mniej wrogim". to nie to samo. Poza tym jeśli całe społeczeństwo będzie za adopopcją dla homoseksualistów to...co? Nie ma powodu bym ja zmieniał zdanie tylko z tego powodu."Twoją retoryką zgody na dyskryminację, należałoby zabronić gejom występowania w telewizji, bo powoduje to ewidentny wzrost społecznej akceptacji dla nich. "jak już mówiłem, ja nie chcę ograniczać praw gejów. jestem za nie nadawaniem im nowych (ze wzgledów o ktorych pisałem), tyle."Jędrzeju!, jeśli naprawdę chcesz uniemożliwić gejom adopcji, musisz iść po bardziej represyjne środki. Nie ma złudzeń, że zakaz związków partnerskich wystarczy. Daje Ci gwarancję, ze nie wystarczy."a ja sądzę, że wystarczy. I nie widze potrzeby sięgania po inne środki.to chyba tyle w tej kwestii. pozdrmz:"poza tym narzucanie systemu wartości jednego wyznania jakoś naturalnie wywołuje we mnie sprzeciw. "chrześcijański system wartości wiele się od systemu wartości np. muzułmańskiego nie różni (a przynajmniej w podstawach, których uczy się w szkole). No i to jest "jakiś" system, a nie "żaden", który by nastał (który mógłby o wiele łatwiej nastać) po usunięciu religii ze szkół.
    Jędrzej (24 września 2005)
  • b l a g a m. tylko nie PIS.
    sofka (23 września 2005)
  • o,a z ta szwecja albo szwecji atrapa. bo ktos tu tez powiedzial ze to jest szwecja z legendy, nielegalna. cos tam bylo zeby wiecej niz dwie osoby mogly byc malzenstwem i sie dziecmi opiekowac i pojecie rodziny zeby zmienic to mi sie podoba ten pomysl. w ogole prosze wezcie sobie te wartosci i rodzine:> wszystkim ich nie dawajcie. ja jestem za legalizacja wszystkiego z tej szwecji, ktora moze jest nieprawdziwa oraz bajeczna.
    z (23 września 2005)
  • włacha!
    włacha (23 września 2005)
  • Jędrzej"ej ale to niezły absurd. dlaczego nie można wg ciebie popierać jednych postulatów feministek, a innych nie? Czy Twoim zdaniem wszyscy popierający posiadanie przez kobiety prawo głosu są równocześnie za legalizacją związków homoseksualnych"ej ale to niezły absurd. dlaczego nie można wg ciebie popierać jednych postulatów gejów a innych nie? Czy Twoim zdaniem wszyscy popierający związki partnerskie są jednocześnie za adopcją przez nie dzieci? Twoim zdaniem akceptowanie jednych propozycji gejów prowadzi do akceptacji kolejnych ich postulatów. I tu niespodzianka: akceptowanie jednych propozycji feministek, prowadzi do akceptacji innych ich postulatów!! I to się już dokonało- patrz aborcja. Gejom na wszelki wypadek zabraniasz już tego o krok wcześniej, czemu feministkom nie???Zaznaczę, że różnica jest na korzyść gejów. Bo feministkom od samego początku chodziło także o aborcję (polecam "Kaśkę Kariatydę" Zapolskiej i "Piekło kobiet" Boya- Żeleńskiego) i niedługo po tym o legalizację związków homo i adopcję przez nie dzieci. Gejom na razie zależy tylko na legalizacji związków homo."zaczeło się od przyznania kobietom prawa do głosu". No i ten etap popieram. Nie popieram umożliwienia homoseksualistom adopcji - i by ten postulat zahamować, należy zahamować również ten będący o krok wcześniej, tak pokazują przykłady światowe"Drogi Jędrzeju, spóźnileś się. Homoseksualiści i tak prędzej czy później będą adoptować dzieci, jeśli świat będzie jeszcze istniał. By ten postulat zahamować, należało zahamować również ten będący parę kroków wcześniej, tak pokazuje historia ruchu gejowskiego i akceptacji społeczenstwa dla nich. Gwarantuję Ci z całą stanowczością!, że historia pokazuje, że gdyby kobiety nie dostały prawa do głosu, z pewnością homoseksualiści by się nie wyemancypowali. Nie uzyskaliby społecznego poparcia, nie chcieliby adoptować dzieci..I dochodzimy po raz kolejny do kwestii zasadniczej. Proszę przeczytać z uwagą. W całej tej dyskusji nie chodzi mi o legalizację związków homo, tym bardziej nie o adopcję, tylko o Twoją logikę myślenia. Lęk przed postulatem o adopcję dzieci, usprawiedliwia w Twoich oczach dyskryminację, bo sam przyznałeś, że jakby można było zalegalizować związki homo "same w sobie" to bylbyś za. Można dyskryminować, jeśli za tym stoi szczytny postulat odebrania gejom możliwości adopcji dzieci. Nie wiem czy zauważyłeś, ale przez wszystkie te wywody zadaje Ci pytanie: do jakiej jeszcze dyskryminacji można dopuścić, aby uchronić się (tudzież dzieci z domów dziecka) przed przyszłymi postulatami gejów? Pytanie drugie, które zadaje Ci przez cały czas: Czy dopuściłbyś się dużo większej dyskryminacji, gdyby dawała ona pewność, że gejom nigdy do głowy nie przyjdzie, że mogliby adoptować dzieci? (gwarantowałoby to odebranie kobietom praw wyborczych) Wczoraj w większości debat, które oglądałem mówiono o propozycji PiS i LPR, aby zablokować homoseksualistom niektóre zawody (Wierzejski powiedział, że większość), które związane są z kontaktem z dziećmi, w tym lekarza pediatry i nauczyciela. Taka dyskryminacja brzmi pewnie dla niektórych absurdalnie, ale czy zezwalasz na nią, jeśli jej celem jest niedopuszczenie w przyszłości do adopcji przez te pary dzieci?? Według tej argumentacji, którą przedstawiłeś, jest to moralnie do zaakceptowania, bo chroni przed większy złem. Jeśli takie prawo, zabraniające kontaktu geja z dzieckiem, weszłoby w życie i trochę pożyło, na 100% nikt nie godziłby się na adopcję przez gejów dzieci. Pytam o te granice dyskryminacji, na ktore dopuszczasz, bo Twoje przekonanie, że jeśli teraz będziesz przeciwny legalizacji związków, to do adopcji nie dojdzie, jest bzdurne, nieprzemyślane i zupełnie abstrakcyjne. Dlaczego? Bo badania pokazują, że społeczeństwo polskie jest systematyzcnie mniej homofobiczne. A czym bardziej przyjazny stosunek do gejów, tym większa szansa dla nich na adopcję. W każdych kolejnych badaniach więcej ludzi jest za związkami partnerskimi i więcej za adopcją. Wzrasta akceptacja dla propozycji gejów, mimo że nadal nie mają żadnych praw. Jeśli naprawdę chcesz uniemozliwić im prawo do adopcji, musisz te statystyki zahamowac. Wczoraj w Wyborach2005 na TVN24 o 20:10 dyskutowali Biedroń (gej, 4. na liście SLD w Warszawie), Legierski (gej, Zielony z listy SDPL w Warszawie) i Wierzejski z LPR-u. Legierski kontrargumentował tak inteligentnie i z takim spokojem, że cała "medialna racja" była po jego stronie. Ta debata, gdyby była oglądana przez większą publiczność, z całą pewnością przyczyniłaby się do wzrostu akceptacji środowiska homo przez społeczeństwo (a jak doświadczenie pokazuje, to by również miało wpływ na akceptację ich postulatów o adopcję). Twoją retoryką zgody na dyskryminację, należałoby zabronić gejom występowania w telewizji, bo powoduje to ewidentny wzrost społecznej akceptacji dla nich. Jędrzeju!, jeśli naprawdę chcesz uniemożliwić gejom adopcji, musisz iść po bardziej represyjne środki. Nie ma złudzeń, że zakaz związków partnerskich wystarczy. Daje Ci gwarancję, ze nie wystarczy.Powtórzę jeszcze raz: jak duża dyskryminacja jest wg Ciebie dopuszczalna, aby uniemożliwić gejom adopcję dzieci?Dla Twojej informacji, ale to tak naprawdę nie jest ważne i znów tylko nawiasem mówiąc: Robert Biedroń, który jako prezes Kampanii Przeciw Homofobii, może w pewnym sensie mówić "w imieniu gejów" powiedział, że jest przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne i że nie ma w polskim ruchu gejowskim innych głosów. Jest też przeciwny małżeństwom homoseksualnym.Prosiłbym też, żebyś odnosił się do całości moich wypowiedzi, a nie do wybranych dwóch trzech zdań.
    rodion (23 września 2005)
  • wyznanie narodowe ukształtowało się może kutlurowo, ale ten (zły) model narzuca dodatkowo właśnie coś takiego jak lekcje religii katolickiej w szkołach. to że i tak biedne dziecko będzie zmuszane do kościółka nie jest argumentemuznaje pragmatyczny kontrargument, że lepiej żeby przeciętny dresik miał przynajmniej 45 minut w tygodniu jakiśtam odległy kontakt ze "sferą duchową", ale taka religia jak twoja w podst. należy do wyjątków raczej, poza tym narzucanie systemu wartości jednego wyznania jakoś naturalnie wywołuje we mnie sprzeciw.
    mz (23 września 2005)
  • Rodion:ej ale to niezły absurd. dlaczego nie można wg ciebie popierać jednych postulatów feministek, a innych nie? Czy Twoim zdaniem wszyscy popierający posiadanie przez kobiety prawo głosu są równocześnie za legalizacją związków homoseksualnych? "zaczeło się od przyznania kobietom prawa do głosu". No i ten etap popieram. Nie popieram umożliwienia homoseksualistom adopcji - i by ten postulat zahamować, należy zahamować również ten będący o krok wcześniej, tak pokazują przykłady światowe. Zatrzymanie się na przyznaniu prawa do legalnych związków nie ma miejsca nigdy, zawsze stopniowo prowadzi do coraz większych żądań tej grupy (i do coraz większej ackeptacji społecznej) no i temu nie ma się co dziwić. I tego uparcie negować.w domach dziecka nie ma "dwóch tatusiów", takie rozdwojenie tam nikomu nie grozi. heh choć w zasadzie nie mam szans na znalezienie proozumienia z kimś, kto sytuację taką jak w przedstawionym cytacie o "dwóch tatusiach" uznaje za normalną i zdrową. mz:model 'wyznania narodowego' narzuca nam tradycja i kultura, a nie lekcje religii. coz z tego, ze ograniczysz do nich dostep, skoro biedne dziecko i tak bedzie musialo chodzic z rodzicami do koscioa co niedziele? kto posylalby dzieci na lekcje etyki? a religia w mojej podstawowce nie spelniala twojego opisu - chodzili na nia rowniez nie wierzacy, bo sie 'rozmawialo'. takze roznie to bywa. nie widze zyskow z *walki* z tymi lekcjami, widze zyski z utrzymania status quo.
    Jędrzej (23 września 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)