INNE - FORUM

czytelnik lub redaktor porcys na weselu

14 września 2005

jak się powinien zachowywać? czy powinien tańczyć w rytm disco ala Boys? czy powinien dużo pić wódki? a jeśli tak to czy wypada mu potem zarywać starsze panie? czy powinien z niesmakiem ryczeć do orkiestry żeby mu zagrali coś z początkowego okresu Fab Four czy z wyraźnym rysem konsternacji na twarzy powinien grubiańsko wyjąć discmana spod marynary? a może w ogóle nie powinien sie tam zjawiać, że niby on na wesela nie chodzi?

ryba
  • heh,a ja mysle ze impreza odbylaby sie w mc smieciu przy jakims radiohead tudziez innym badziewiu
    enwalou (22 października 2006)
  • a co na ten pierwszy taniec? no co??
    Texas Ranger (22 października 2006)
  • na moim weselu będzie grał Pulp
    wojtek (29 sierpnia 2006)
  • podobno zespół "z perkusją i w ogóle" bierze za jedno wesele trzy tysie plus to co zje i wypije, wyczuwam tutaj nie małą nisze dla rodzimej "alternatywy"
    p4w3l (28 sierpnia 2006)
  • hehe, elliot, to chyba trzeba bedzie jednak koniecznie wlaczyc "najwazniejszy dzien" do repertuaru live.
    tomek wasko (28 sierpnia 2006)
  • Name the day, borys, name the day.
    elliot crane (28 sierpnia 2006)
  • Byłem na takim na którym zagrali "white wedding" Idola... dla panny młodej od niektórych gości naturalnie :)
    Mirek (28 sierpnia 2006)
  • iron maiden tez gralo
    666 (27 sierpnia 2006)
  • >Muchy grały na czyimś weseluwow, poproszę o Muchy na moim?"when I'm married 'najważniejszy dzień' will be our first dance; sorry, Honey, whoever you may be"
    borys d (27 sierpnia 2006)
  • wesela są mocne, ale jednej rzeczy nie potrafię zdzierżyć:bialego misia. god damn it.
    2+2=5 (27 sierpnia 2006)
  • czy wężyk jest dopuszczalny?
    zbulwersowany (27 sierpnia 2006)
  • "gdzieś tam Muchy grały na czyimś weselu"sie wie. najgorsze w tym jest to, ze to pierwsze wesele, na ktorym bylem, wiec poprzeczka zostala postawiona dosc wysoko ( nie tylko dzieki muchom, ale ogolnie dosc dobrze bylo ) i nie wiem, czy kiedykolwiek jakies inne je przebije. potwierdzilo sie wtedy hehe, ze dobra muzyka naprawde potrafi "laczyc pokolenia".
    tomek wasko (27 sierpnia 2006)
  • na moim weselu the raveonettes wykonają 'beat city':)
    szafi (27 sierpnia 2006)
  • (tam wyzej to nie ja byłem)>nie ma wesel; serio;sooooooooooo OTM !!!nawet najebany nie jestem w stanie odbierać pierdolonej lampucery, która ostatni raz w nutki trafiała wtedy kiedy orły górskiego trafiały do bramek przeciwników, zażynajacej asereje wykonywanej przez muzykokmeneli niechybnie na przebustce z więzienia, na syntezatorach w których wybrali najbardziej wkurwiający efekt wśród jebanych 5000 możliwych, w momencie kiedy między tangiem milonga, a baśką wyjebali can't get you out of my head od rozbicia butelki w tulipana i sepuku wstrzymywała mnie tylko myśl że gdzieś tam Muchy grały na czyimś weselu. Boże coś Polske gdybym w ciebie wierzył to bym przestał
    p4w3| (27 sierpnia 2006)
  • mozna sie poprzytulac przy "bialym misiu", hehe
    g (19 września 2005)
  • Ja mam slabosc do takiego jednego kawalka. To taki staly element kazdego wesela... Cholera, nie moge sobie przypomniec slow. Utwor jest tragiczny ale wszystkie ciotki, wujki itp. bawia sie wtedy najlepiej. ;)A jak twierdzi moj kolega, na slubach powinno sie grac Sex in Dallas "Everybody Deserves to Be Fucked". ;)
    sierus (18 września 2005)
  • to dragocostam, kicz psychodeliczny. jedrzej> rozumiem i podoba sie. chyba nie akurat te piosenki ale brak kregoslupa ideolo ok. w ogole fascynacja takimi piosenkami to na osobny watek temat i do tego dzialu biorac na spytki by sie nadawal, jaka lubisz piosenke ktora niby to jest (i jest)wiesniackim hitem czy cos w tym stylu.
    z (15 września 2005)
  • ten sam dylemat przezylem miesiac temu.i ręczę, że nawet dla tych, którzy nie widzą sensu życia w uchlewaniu się (oh) - wesele moze byc cool. muzyka na zywo jesli skoczna to dla mnie moze byc i gównem nieskończonym w takich okolicznosciach, heh. jesli jest przebojem to juz w ogole doznaje (Mamma Mia Abby, czy jak to sie pisze, to byl dla mnie highlight imprezy. zaraz za Prawy Do Lewego, ooo kto by pomyślał, oraz Jedzie Pociag Z Daleka).taki cos slabo jestem niezalezny, w rodzinnym mainstreamie sie odnajduje jak trzeba. brak silnego kregoslupa ideolo.
    Jędrzej (14 września 2005)
  • A ja mam takie wrażenie, że redaktorzy Porcys są raczej normalni i normalnie się by wyskakali do wszystkiego, bo o brak dystansu do siebie samych ich nie posądzam. A Wy co? "Dragostea Din Tei" to że niby za słabe dla Waszych gustów?
    Sąsiad (14 września 2005)
  • hehehehe, no wreszcie powrót ryby.Wódka, wódka, wódka, po trzykroć wódka, reszta sama poleci :)
    real bleble (14 września 2005)
  • wesela są. a teraz idziemy na jednego.... złapałam welon swoją słowiańsko-rebeliancką dłonią.. wiem, że to dla mnie ujma na honorze, bo powinnam się ubrać na czarno i obrazić, ale jednak tańczyłam przy serduszkach dwóch i grałam w woźnicę. głupio..
    sabotage (14 września 2005)
  • no borys powiedz cos bo, aż mi głupio
    Prima, das it kaum zu schlagen (14 września 2005)
  • Jak się nawalisz to będzie Ci wszystko jedno co leci i kogo obracasz.
    - (14 września 2005)
  • "jak się powinien zachowywać? czy powinien tańczyć w rytm disco ala Boys? czy powinien dużo pić wódki?"najpierw pić na potęgę a później tańczyć!(da się przy wszystkim)-tylko takie rozwiązanie wchodzi w rachubę.no,chyba,że ktoś tak jak ja ma mocny łeb...wtedy lepiej nie chodzić
    paweł (14 września 2005)
  • nie ma wesel; serio;pozdr
    main (14 września 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)