INNE - FORUM
najgorsze książki
27 grudnia 2005jaka jest najgorsza książka jaką w życiu przeczytaliście? ja mogę chyba śmialo powiedzieć ze "jezioro osobliwości", w ogóle nie wiem jak mogłam po to sięgnąć........ żenada
-
ejjj wszechogarnijący Jonathano Carollyzm - dziś widziłam co najmniej 3 osoby z jego ksiązką pod ręką, plus to, że przyjechał do Polski i jest gwiazdą krakowskich targów książki, czemu aach czemu, jego książki są tak beznadziejne, a ludzią się podobają?:>
woman (24 października 2007) -
nie umiałam doszukać się w tej książce głębszego sensu-może tkwi w tym mój błąd. dla mnie to było tylko mnożenie coraz bardziej drastycznych scen. nie dziwota że sam autor marnie skończył...
jęczybuła (8 września 2007) -
Malowany ptak jest owszem makabryczny ale ciekawy.nie żałuję przeczytania.
paj (8 września 2007) -
"Malowany ptak" Jerzego Kosińskiego. ja tej lektury najgorszemu wrogowi nie życzę. żałuję, że doczytałam do końca :((
jeczybuła (8 września 2007) -
"Gra w Klasy" Cortazara. Całkowite zaprzeczenie literatury jak dla mnie i totalny bełkot. Jedna z naprawdę niewielu książek, które zacząłem, a po prostu nie byłem w stanie doczytać do końca. Może ta książka jest wybitna, a ja po prostu jestem głupi. Trudno, jakoś przeżyję.
glootech (6 września 2007) -
w pustyni i w puszczy
Eazy (6 września 2007) -
ja nie watpie ze ona warta jest ukonczenia, ale nie jestem pewny czy jest warta mojego czasu.
em c (5 września 2007) -
panie wyżej o nicku em c ta książka warta jest ukończenia, a że telenowela to już gdzieś czytałem.
Jan (5 września 2007) -
"sto lat samotnosci". po 3 tygodniach meczarni i przebrnieciu przez polowe doszedlem do wniosku ze bez sesnu jest sledzic ta 'telenowele'. how do you like them apples?
em c (5 września 2007) -
"Samotność w sieci" - tak żenujące, że aż śmieszne.
Dr. Oetker (5 września 2007) -
'jak byc dobrym' nick hornby no i 'dzieje grzechu' zeromskiego, ale one zle w dobrym tego slowa znaczeniu
krewki (5 września 2007) -
o, widze ze ktos czytal 'ksiazki najgorsze' baranczaka:> to jest zbior pisanych przez baranczaka recenzji negatywnych naprawde istniejacych ksiazek. troche sie to zestarzalo bo jest z lat 70tych ale i tak cytaty sa powalajace. oprocz kultowego 'jelenie jedza klejnoty' jeszcze wiele innych. ciezko przytaczac takie wyrwane z kontekstu no ale np poezja jana gałkowskiego: 'lecz zolnierz dobre ma oczy tu nawet zajac nie przeskoczy' albo kapitan szczęsny z kryminalow anny kłodzinskiej i jego 'rozgorzale, czarne oczy', albo 'jeżeli płaczesz, otrzyj łzy pończochą/jeżeli kochasz, nowe kup/ach, czyjeś serce wpadło do ponczochy, osuwa sie do stóp!', albo 'wzruszenie zatamowalo alicji oddech. brylanty graly tęczowym ogniem', 'baron chrząknął elegancko', takze dzieło sokorskiego z niezapomnianym 'nie był sentymentalny. pchnął ją na tapczan.' no i 'jądra na miejscu' oczywiscie czyli omowienie dzieła 'patrycja, czyli o milosci i sztuce w srodku nocy'. mozna wymieniac w nieskonczonosc, polecam:>
z (5 września 2007) -
Jak dla mnie, to chyba nic nie przebija "Matki" Gorkiego. Boże, jakie to było gówno!
Twój Stary (5 września 2007) -
Kraszewski jeśli chodzi o rodzimą twórczość jest nie do pobicia. No względnie "Dziurdziowie" Orzeszkowej. A z zagranicznej pamiętam jak z wypiekami na twarzy podchodziłem do przełomowego dla cyberpunku "Neuromancera" Gibsona. Okazało się to modelowym przykładem literatury nasennej...
rudestus (5 września 2007) -
najgorsza ksiazka jaka do tej pory przeczytalem to forrest gump a i tak nie byla zla
kościotrup (5 września 2007) -
ej, heroina to jest zajebista. jak wiekszosc piątka.
Low (4 stycznia 2006) -
"Heroina"
jkhyjng (4 stycznia 2006) -
opus magnum Henryka Gaworskiego o bezpretensjonalnym tytule "Jelenie jedzą klejnoty" z kultowym pierwszym zdaniem "Granica była jeszcze daleko, ale celnicy już przystąpili do pracy". ( nie widzę konkurentów w literaturze rodzimej, jeśli chodzi o światową to chyba tylko "Trzydzieści pięć lat robię w starym papierze i to jest moje love story" wytrzymuje konkurencję). Nakład: 100 000 egzemplarzy + 300 - jak napisał kiedyś Barańczak: byłoby więcej, ale wszyscy jesteśmy świadomi kłopotów z papierem, z jakimi zmaga się nasz rynek wydawniczy.
naphta (4 stycznia 2006) -
"The Life and Opinions..." powinno być. Kurwa, ale ze mnie anglista pieprzony...:)
złoty (4 stycznia 2006) -
Grahama Mastertona prawie wszystko co czytałem jest jednak nie do przeczytania."Nad Niemnem" pod względem gównianości bezkonkurencyne jeśli chodzi o lektury, poza tym "Granica", "Szkice węglem", "Antek"... oj sporo tego było...Z anglojęzycznej klasyki "The Live and Opinions of Tristram Shandy" Sterna i "Women in Love" D.H.Lawrencea są całkowicie nie do dżwignięcia.
złoty (4 stycznia 2006) -
hm hm hm z lektur to podeptałam i podarłam "porwanie w tiutiurlistanie" (kiszka straszna)a ostatnio irytuje mnie trochę gertruda stein z autobiografią alicji b. toklas choć reszta wspaniała ale ta jest tragicznieannoying i niedoprzełknięcia ps. hej :( "sierotka marysia" to moja ulubiona bajka jak miałam 4latka
ann (4 stycznia 2006) -
ZdecydowanieSyzyfowe prace :(i Pan Tadziu .
Magic (3 stycznia 2006) -
te wokalistki to wszystkie wcześniej "zalały", że tak powiem, ale coś w tym jest, ja tam pamiętam Stankiewicz z taką gadką:)
Nn (3 stycznia 2006) -
z izabelin studio. jedna z tego zalewu wokalistek z roku nie wiem - 97? 96? Kowalska, Bartosiewicz, Steczkowska itd. mam takie wspomnienie (z dzieciństwa:) ) że w pewnym momencie żadna szanująca się piosenkarka nie mogła być zadowolona z wywiadu jeśli nie wspomniała w nim o tym że alchemik odmienił jej życie.
bh (3 stycznia 2006) -
kim jest wokalistka z izabelinu?
M (3 stycznia 2006) -
teraz się można śmiać, ale pamiętacie jak alchemik był biblią co drugiej wokalistki z izabelinu?
bh (3 stycznia 2006) -
"nie ma tzw.ambitnych i głęokich powieści. co to za kategoria do chuja? "Dla mnie nie ma takiego czegoś jak ambitna i głęboka powieść, ale jest coś takiego jak tzw. ambitna i głęboka powieść
17 (3 stycznia 2006) -
alchemik zajebisty - cala ideologia ponowoczesnego indywidualizmu wlozona w sentymentalny belkot produkcji iberoamerykanskiej. lektura alchemika odpowiada na wszystkie pytania nurtujace dorastajacego w niepewnym swiecie czlowieka. kurs spoleczenstwa ryzyka dla poczatkujacych - sie cunt nie oburzaj bo sens jest dokladnie taki jak napisales i dzieki temu ta ksiazka odniosla tak zajebisty sukces.aha - alchemik oczywiscie zajabisty jako dokument. jako ksiazka wzbudzal u mnie kaskady smiechu czasami nawet pare razy na strone.
M (3 stycznia 2006) -
nie ma tzw.ambitnych i głęokich powieści. co to za kategoria do chuja?
wujek marek (3 stycznia 2006) -
sens jasny ale chujowy, o to mi chodziło. To czy chujowy, niby można się spierać, ale już na pewno odkrywczości w nim mniej niż w morałach wieczorynkowych, a sposób przedstawienia też badziewny. Typowa tzw. ambitna i głęcoka powieść
17 (3 stycznia 2006)