INNE - FORUM
Placebo skończyło się po Sleeping With Ghosts?
20 lipca 2005Mam kurwa pytanie dla tych wszystkich przeciwników, żeby podawali mi jakieś słuszne argumenty przeciwko tej płycie
-
pieknie napisane...a te punki na koncercie w Warszawie (IX 2003)...no rewelka dla mnie...kopie Molko :Dps. a glos Briana jest wedlug mnie bardzo dobry, oryginalny i hipnotyzujacy :]
camel (17 grudnia 2005) -
ale wiesz, jeśli mówimy o tym co słychać na płytach to ścianka jest po prostu lepsza :D
zwobot (17 grudnia 2005) -
a co do nieosiagalności przez polskich artystów, placebo nie potrafiło by nawet zbliżyć się do klimatów debiutu ścianki, nie mówiąc o dniach wiatru. nie wiem czy potrafiliby zbliżyć się do cigarette smoke phantom sle...słuchałem tych płyt i chyba raczysz żartować. to może kylie minogue nie może się zbliżyć do twórczości Makowieckiego i Wydry?byłem na koncertach ścianki i sle nie raz. na żadnym nie zbliżyli się do poziomu występu Placebo ze Stodoły, a nie był to przecież jakiś oszałamiający występ Molko i kolegów. na żadnej płycie ani ścianka ani sle nie zbliżyli się do Without You. a te teksty z "muzyką dla 15-latków" wygłaszają chyba głównie pryszczaci uczniowie klas maturalnych, którzy nie mogą wyrwać panienki i kombinują jakby tutaj poczuć się lepszymi. co to za różnica jaki jest wiek. muzyka rozrywkowa jest w głównej mierze skierowana do nastolatków. w takim razie Lennon i spółka mieli się pociąć, bo na ich koncertach piszczały dziewczyny? ja cenie placebo za to że nigdy nie byli nadmiernie hypeowani w swoim kraju jak tysiące zespołów z the i s, a jednak udało im się uzyskać status jakiejś tam kultowości. a to, że słucha ich jakaś dziewoja ubrana na czarno nie przeszkadza mi wogóle. niech sobie słucha. i choć jeżeli chodzi o całokształt to wolę takie modest mouse czy radiohead nie przeszkadza mi to od czasu do czasu wrócić do ich muzyki. bo głos briana jest oryginalny i charakterystyczny, bo potrafią pisać fajne piosenki. i tyle
Tindersticks (17 grudnia 2005) -
a "Evalia"?...to jest miazga dla mnie :]a przerobka "Five years"?mam chyba z 30 rarow Placebo i Molko solo ;)
camel (17 grudnia 2005) -
"slackerbitch" wymiata:)
szafi (17 grudnia 2005) -
mam wszystkie single palcebo i tylko sentyment nie pozwala wystawić mi ich na allegro. 20 years do dzisiaj nie wysłuchalem w całości.z rare placebo lubie te z pierwszej płyty, slackerbitch, drowned by numbers, miss moneypenny. no i mars landing party z singla pure morning, to jest świetne.
Low (17 grudnia 2005) -
podoba mi się "Leni" np... na koncert mimo wszystko i tak bym się wybrał. mam podobnie jak u Low'a. sentyment się nim należy.
szafi (17 grudnia 2005) -
ps. znacie rare utowry Placebo? tam to często jest totalna alternayywa :D
camel (17 grudnia 2005) -
ale stadionoów by taka muzyka nie zapełniła...bo chyba o to chodziło Tindersticksowi
camel (17 grudnia 2005) -
WYIM to kalsyka. choć nie potrafię słuchac tej płyty. w ogóle, placebo to dla mnie muzyka do której się nie wraca. ostatnim moim kontaktem z placebo był koncert w 2003 roku i jakos od tamtego czasu nie odczuwam potrzeby słuchania ich płyt. w ogóle, placebo to dla mnie okres gimnazjum, kiedy w tv szalało slave to the wage.. i niech tak zostanie, dla mnie przynajmniej.a co do nieosiagalności przez polskich artystów, placebo nie potrafiło by nawet zbliżyć się do klimatów debiutu ścianki, nie mówiąc o dniach wiatru. nie wiem czy potrafiliby zbliżyć się do cigarette smoke phantom sle...
Low (17 grudnia 2005) -
<szok> bitter end Ci sie nie podoba???
camel (17 grudnia 2005) -
właśnie zaczeło się z wilkim hukiem. "placebo" było czymś swieżym. płyta mimo kiepskiej produkcji miała dobre piosenki, klimat, intrygowała. "without you i'm nothing" to już była dojrzała wypowiedź dojrzałego artysty. dostaliśmy kolejną porcję fajnych kawałków, kilka z nich weszło nawet do klasyki. "black market music" była już płytą skrojną pod nastolatków. więc i na mnie 15 letniego wówczas smarkacza album podziałał. słuchając nocami takich kawałków jak "black - eyed" czy "peeping tom" doznawałem swojego gówniarskiego katharsis. "sleeping with ghosts" poznałem juz w czasie kiedy znałem już wiele zacnych zespołów, przewyższajcych placebo pod każdym względem. z tego punktu widzenia ta płyta jest porażką. przeprodukowana, bez pomysłow, bez dobrych piosenek, bez klimatu. dostaliśmy produkt który ma się sprzedać, zaspokoić gusta mas. jeszcze taka anegtotka: kiedyś z kumplem trafiliśmy na imprezę, gdzie rządziła muza z pod znaku najbardziej chamskiego drum and bass. w pewnym momencie ku ucieszcze wszystkich amatorów d'n/b poleciał biter end. wtedy też będąc w kiblu, słysząc molko przez scianę stwierdziłem, że tego Pana i jego zespołu już nie ma.
szafi (17 grudnia 2005) -
placebo skończyło się na swg. i jeśli to jest idealne połączenie rocka z elektroniką, to powinni tego zakazać..
Low (17 grudnia 2005) -
placebo sie nie skonczylo, w ogole sie nie zaczelo
placek (17 grudnia 2005) -
mozliwe...ale mysle ze sie wyrobie kiedys tam ;)
camel (17 grudnia 2005) -
de gustibus non disputantum, ale camel jeśli Ty naprawdę chcesz być rzetelnym dziennikarzem muzycznym, to jeszcze długa muzyczna edukacja Cię czeka.
szafi (17 grudnia 2005) -
po prostu świetna muzyka pop. dobrze zagrana i wyprodukowana. na pewno dużo lepsza od ostatnich produkcji U2 i The Cure. na pewno lepsza też od poprzedniczki. okolice oceny 5-6. twórczość nie osiągalna dla "artystów" stąd, łącznie ze ścianką. no i nasi artyści nie zrobią tegiego szoł jak oni np. w Bercy. najważniejsze że piosenki nie wpadaja jednym, a potem wypadają drugim uchem.
Tindersticks (17 grudnia 2005) -
mike jak się obudzisz po wczorajszym siedzeniu na necie do rana, to możesz przywolac moja anegdotę o Sleeping, widzianą twoimi oczami.
borys d (17 grudnia 2005) -
sleeping to dla mnie idealne polaczenie rocka z elektronika...sama postac Molko, ktorego ubustwiam jest dla mnie wystarczajcym powodem by lubic Placebo...ale oczywiscie tak nei jest...Placebo to obecnie jeden z najlepszych zespolow na swiecie, mysle ze sa teraz u szczytu swojej kariery...a SWG...heh, to bylo moje pierwsze Placebo jakie uslyszalem....opener, english summer rain, soulmates ,THE BITTER END, protect me czy special needs to do dzis arcydziela...pzdr ps. schizowate somethin rotten wymiata po calosci :]
camel (17 grudnia 2005) -
sleeping (8/10) drugi po without(9/10)choc bitter end jest dla mnie najlepszym utworem XXI wieku...
camel (17 grudnia 2005) -
Placebo skonczylo sie przy okazji Black Market Music (to jest jakies 1.0).
koniu (28 lipca 2005) -
zgadzam sie z malkiem, ale nieco przychylniej spojrzalabym na plasticine i second sight, to nie sa wcale najgorsze utwory w ich karierze
ka (23 lipca 2005) -
jak slysze placebo to mam wrazenie ze to cos z poprzedniej epoki co sie szybko zestarzalo i znudzilo, ten nachalny "depresyjny klimat" moze to powoduje,kiedys to bylo modne.
z (21 lipca 2005) -
nie było by tak źle gdyby nie świadomość że kiedyś nagrali Without you i'm nothing. w porównaniu z tamtym dziełem ten albumik kiepściutki baaaaaardzo
ja (21 lipca 2005) -
Ja słuchałem nie raz. Płyta jest tak jednostylistyczna...ze az nudna. Jedyne na co się zwraca uwage to pomyłki (something rotten, i'll be yours). Jedynie Plasticine mi się spodobało, bo ja bardzo lubię ich debiut. Poza tym to trochę przegieli. Track tytułowy to ich najgorsza piosenka ever. Nowa płyta ma być powrotem do "źródeł". Przynajmnjiej tak mówili w zeszłym roku.
Silverfuck (21 lipca 2005) -
Ja słuchałem nie raz. Płyta jest tak spujna...ze az nudna. Jedyne an co się zwraca uwage to pomyłki (something rotten, i'll be yours). Jedynie Plasticine mi się spodobało, bo ja bardzo lubię ich debiut. Poza tym to trochę przegieli. Track tytułowy to ich najgorsza piosenka. Nowa płyta ma być powrotem do "źródeł". Przynajmnjiej tak mówili w zeszłym roku.
Silverfuck (21 lipca 2005) -
bulletproof cupid - fajne otwarcieenglish summer rain - niezłe elektrothis picture - dobry kawałek, ma w sobie coś co przyciągasleeping with ghosts - przelatujethe bitter end - świetny tracksomething rotten - pomyłkaplasticine - sorry, wrong numberspecial needs - dobry utwórI'll be yours - molko wstąpił na działo, razem młidzi przyjaciele, nie mieszać ogórków z dżememsecond sight - z dupy wyjety utwórprotect me - taki sobie walczykcentrefolds - bez wyrazuogólnie nuda.a co do profetycznej wizji muzyki placebo, to zobaczymy, może z Tikovoi'em wyczarują coś ciekawego, ale mało to prawdopodobne. Pewnie będzie dyskoteka.
malk (20 lipca 2005) -
ile agresji w tym pytaniu... ta plyta jest mdla i nijaka, nie zdolalam przesluchac od poczatku do konca za jednym razem
marta (20 lipca 2005) -
nudna
mz (20 lipca 2005)