INNE - FORUM
Reaktywacja Machiny - kiedy?
15 lipca 2005http://www.wirtualnemedia.pl/document.php?id=139242
Ktoś, kiedyś posłał tu ten link do artykułu mówiącego o reaktywacji Machiny. Ruszyło coś w tej sprawie? Był jakiś numer?
Do redakcji: wątku mówiącego bezpośrednio o reaktywacji Machiny za pomocą wyszukiwarki nie znalazłem.
-
właśnie crip Zine chyba raczej nie padł dlategpo, że nie był katalogiem reklamowym jakiejś dystrybucjia co do dyskusji - sprawa jest ambiwalentna. z jednej strony osoba nie wkręcona dostatecznie w temat może nie wiedzieć, że czytająć zachwyty nad jakąś pozycją ma być może do czynienia ze zwykła promocją. z drugiej jeśli ludzie zajmujący się dystrybucją chca popisać o muzyce, to byłoby to nienaturalkne gdyby całkowicie pomijali pozycje ze swoich labeli, często najważniejsze alternatywne wydawnictwa. Dobrze więc jeśli sprawa jest nagłośniona i czytelnicy pisma są świadomi, że do niektórych tekstów powinni podchodzić z dystansem, ale jednak powinny te magazyny istnieć, bo jak niczego nie będzie to nie ma gdzie informować o nieznanych dobrych kapelach, nie ma nawet gdzie płyty do recenzji wysłać. No i są tam zwykle najlepsi writerzy, więc jak ktoś chce coś ładnego poczytać to może sięgnąć.
mz (13 lutego 2006) -
czyli z jakiego powodu padł zine? nie wiem. mozesz podzielic sie wiedza crip ?
r (12 lutego 2006) -
Beno, pasjonaci alternatywy ostatnio stworzyli ,,Zine'', który padł po 3 numerach. I to chyba nie dlatego, że odechciało im się.
crip (12 lutego 2006) -
Beno.. a ja się z twym zaniem na temat Mediów internetowych nie do końca zgodzę... bo uważam, że opinie na temat płyt w takich serwisach jak: porcys.com, diggin.pl, wersalka.com, moze popupmagazine.pl mozna uznać za rzetelny glos ludzi patrzacych trzezwo na muzykę, nie powiazanych jakimis dziwnymi ukladami
elo (12 lutego 2006) -
Problem rozbija się o chęci. Przecież tak naprawdę nikt nie broni paru pasjonatom alternatywy stworzyć gazety na miarę np Anteny Krzyku - tyle że objektywnej. Problem w tym że nikomu oprócz "dystrybutorów" się nie chce.Media internetowe - przynajmniej te liczące się i poważne - działają tak samo jak papierowe.
Beno (12 lutego 2006) -
niewatpliwie masz racje, ze nie mozna zestawiac diy z macdonaldsem. ale przyznasz, ze cos w tym jest. gdyby redakcja porcysa miala przy kazdej recenzowanej plycie ikonke "kup" a po kliknieciu przechodzilbys do prowadzonego przez nich sklepu, gwarantuje ci, ze srednia ocen gwaltownie by wzrosla :) niewielu dystrybutorow stac na zjebke we wlasnym katalogu. robi to np. aquariusrecords, gdzie mozna znalezc taki opis do plyty: SLAYER God Hates Us All (American) cd 17.98God hates us all, and has decided to punish us with probably the worst Slayer record ever.ale juz na przyklad boomkat, gdzie czesto wchodze, by rozeznac sie w elektronicznych nowosciach, wszystko wychwala pod niebiosa. wszystko jest zajebiste w ich katalogu. i teraz zakladamy, ze zaczynaja wydawac gazete. czy wyobrazasz sobie rowno zjebana recenzje plyty z rockersa w antenie krzyku? dlatego nie wierze zadnym mediom, ktore sa prowadzone przez osoby robiace na tym "interes" (w mikroskali, z fanatyzmu, ale jednak).nie czepiam sie konkretnie parasola, podoba mi sie co robia, doceniam ich prace z pasji, wierz mi. niestety jestem idealista i uwazam, ze media, nawet niezalezne, powinny byc od tego, by weryfikowac rzeczywistosc i "zastane" prawdy. ciesze sie z rozkwitu internetowych mediow, tam jest latwiej o krytyczne opinie. ci z drukowanych boja sie zadzierac z dystrybutorami, bo im przestana przysylac plyty. taka jest prawda. albo - nie chce rzucac nazwiskami - zadzwoni do redakcji jakis obrazony artysta i zacznie rzucac wyzwiskami, bo go zjebali w gazecie.
jarek (12 lutego 2006) -
Jarek, takie argumenty to ty sobie możesz sprzedawać w korporacjach... (Tymański powiedziałby: Babilonie).Chłopie jaka etyka dziennikarska? o czym ty mówisz?bo ja o UNDERGROUNDZIE, DIY i NIEZALEŻNOŚCI (bo tam są ZINEy, WEBZINEy itp). W tych pojęciach etyka dziennikarska się nie mieści. (Jeśli zaś chodzi Ci o pseudoalternatywę, udawany underground - to być może. )Chyba zapomniałeś (albo nie wiesz) skąd to się wszystko wywodzi. Z punka. A wiesz co punk myśli o "etyce"? no. :)Czy ktoś ma dziś pretensje bo Boba Marleya że terroryzował (groził, zastraszał) dj-radiowców na jamajce żeby puszczali jego nagrania?ja nie, bo może (pośrednio) dzięki temu o nim usłyszałem..Takich przykładów jest na pęczki.Każda nisza tylko dzięki temu może zaistnieć że tworzy własne media (w polskim art-rocku np Kosiński).A oprócz czytania prasy trzeba mieć jeszcze własny rozum i słuch.W jakim ty świecie żyjesz? Znasz obiektywnego dziennikarza?Wydawcy i tak ich wszystkich znają - więc o czym tu mowa?W prasie niezależnej, webzinach itp nikt NIE PISZE o tym o czym NIE LUBI albo czego NIE CHCE (wiem z doświadczenia). W normalnej prasie różnie to bywa..więc co się czepiać parasola? mając wybór między subiektywizmem a pasją (połączoną z interesem) - wybieram to drugie.a poza tym - nikt Ci nie broni stworzyć obiektywnego portalu lub gazety piszącej o muzyce. tylko o dziwo nikt dupy nie chce ruszyć. A narzekać jak najbardziej jak ktoś coś zaczął.
Beno (12 lutego 2006) -
Jest jeszcze coś takiego jak dopisek: artykuł sponsorowany :)))
rakarz (11 lutego 2006) -
Z pewną przykrością, ale zgadzam się z jarosławem.
elliot crane (11 lutego 2006) -
co do watku pozytywnych recenzji towrcu z katalogu: kumam, ze wielu osobom to nie przeszkadza, bowiem w ten sposob poznaje sie "duzo nowej muzy". niestety musze podtrzymac swoja opinie, bo nie przekonuje mnie to, ze distro prowadzone przez zapalencow zaklada pismo z kryptoreklamami. to bez roznicy czy mowa o fajnej muzie, czy chlebie i warzywach. handlowcy nie powinni zajmowac sie dziennikarzeniem - patrz przyklad chocby grzegorza brzozowicza, kolejnego goscia uwiklanego w nietęgie dile yugotonu, ktory chamsko zabiegal o promowanie tego i sam zlecal materialy swoim dziennikarzom z ficzerami w gali wlacznie (gdy tam jeszcze pracowal). tez pasjonat, co nie? problem ten dotyczy nie tylko fanzinow czy magazynow, ale w ogole calych mediow, gdzie dziennikarze z chipa na ten przyklad wystawiaja lepsze oceny drukarkom, ktore dostali na wlasnosc (autentyczna historia!), mimo skomplikowanych procedur testowych majacych wykazac bestronnosc redakcji. jesli nie rozumiecie, czym jest powstajaca wskutek tych praktyk autocenzura i ze to wielka manipulacja, wasza sprawa. czytajcie i poznawajcie te fajne kapele, a jesli jestescie uczciwi od razu biegnijcie do sklepu po plyty. o to chodzi. ciekawe czy czytacie tak beztrosko gazetki z supermarketu. skala inna, ale problem bardzo podobny.moim zdaniem jest tu wyrazna granica pomiedzy naduzyciem a nie. wyznaza ja etyka dziennikarska. dla spokoju i by uniknac kontrowersji: sprzedajesz cos, to nie pisz o tym.
jarek (11 lutego 2006) -
jesze raz ja i już raczej ostatniwydali numer zerowy żeby zdobyć informacje o czytelnikach/kupujących. żeby go zamówić musisz podać imię, nazwisko, adres korespondencyjny, adres mailowy, nr telefonu komórkowego i oświadczyć, że mogą sobie te dane przetwarzać.(yyy no własnie ?)mnie cała afera dość śmieszy. nie wiem o co halo. okładka jak okładka - nie pierwsza i nie ostatnia w tym stylu. zgadzam się once again. nie ma żadnej afery. jest kiczowata okładka i próba zrobienia szumu na użytek czysto promocyjny. nie podoba mi się to, czemu dałem dosyć dosadnie (za co sorry) wyraz. tyle. over and out
Paweł (11 lutego 2006) -
>taa znastwo very wkurwiajace tym nie mniej nie odnosi sie ono >raczej do mojego postu. no bo jak inaczej wytłumaczyć wydanie >zerowego numeru machiny jak nie chwytem marketingowym >(chociaż to jeszcze przełknę jakoś)?wydali numer zerowy żeby zdobyć informacje o czytelnikach/kupujących. żeby go zamówić musisz podać imię, nazwisko, adres korespondencyjny, adres mailowy, nr telefonu komórkowego i oświadczyć, że mogą sobie te dane przetwarzać. mnie cała afera dość śmieszy. nie wiem o co halo. okładka jak okładka - nie pierwsza i nie ostatnia w tym stylu.
gościnnie (11 lutego 2006) -
tak w ogóle to sprawa dostała się nawet do dzisiejszych Faktów TVN, wśród święcie oburzonych był m.in. Marek Jurek :>
crip (10 lutego 2006) -
>posty w stylu "wiedzialem ze tak bedzie", "tani chwyt marketingowy" tez dosc przewidywalne.fakt, sorry troche mnie emocje poniosły jak dostałem maila żeby ratować machine przed cenzurą.>typowe dla wszelkiego rodzaju forow to wyrafinowane znawstwo mediow i tajnikow kampanii reklamowej.taa znastwo very wkurwiajace tym nie mniej nie odnosi sie ono raczej do mojego postu. no bo jak inaczej wytłumaczyć wydanie zerowego numeru machiny jak nie chwytem marketingowym (chociaż to jeszcze przełknę jakoś)? a ta cała akcja z oświadczeniem ?! przepraszam ale czy ktoś zabronił machinie wydać tego zerowego numeru. do kogo te oświadczenia i slogany o wolności prasy ?zdziwieni że okładka została odebrana przez środowiska katolickie jako atak ? i oni kurwa są mają być znawcami polskiej kultury ? no fucken waywolność słowa to zbyt poważna kwestia żeby budować na niej akcje promocyjne. spierdalc z taką machiną, prawdziwa była subiektywna ta jest obiektywnie żałosna (że niby wydaje sądy na podstawie opakowania... yyyy taaa no ale o to im chyba chodziło bo już sam nie wiem)ide sobie kulki zarzuce żeby odreagowaćpozdr600 (a nawet 900)
Paweł (10 lutego 2006) -
i tak machina będzie najlepsza. i kropka.
camel (10 lutego 2006) -
posty w stylu "wiedzialem ze tak bedzie", "tani chwyt marketingowy" tez dosc przewidywalne. typowe dla wszelkiego rodzaju forow to wyrafinowane znawstwo mediow i tajnikow kampanii reklamowej. moim zdaniem skandalik raczej Machinie nie zaszkodzi a co Metz faktycznie planowal, to sie jeszcze okaze
www.rasiak.pl (10 lutego 2006) -
ło la boga ale żałosna kampania reklamowa chwyt marketingowy na niedostępność (numer zerowy dostępny tylko dla "wybranych" (czyli dla każdego)) + skandal z okładką (zupłenie przecież nie do przewidzenia) = nie ma Machiny
Paweł (10 lutego 2006) -
jarek nie rozumiesz istoty rzeczy... tak było zawsze i wszędzie - jeśli chodzi o underground - na całym świecie tak jest..i to jest NORMALNE bo ludzie którzy sprowadzają te płyty i nimi handlują są PASJONATAMI, sprowadzają to, co lubią.A że przy okazji piszą o tym? większość zine'ów to FANziny w pewnym sensie. Piszą o tym co lubią, a że lubią - próbują pomóc tym wytwórniom w sprzedaży paru płyt.nie narzekaj.. jeśli masz już pare latek to lepiej pomyśl ile płyt i wytwórni poznałeś dzięki takim gazetom jak Outside, Antena Krzyku czy chociażby Kaktus.
Beno (9 lutego 2006) -
btw luta to własnie outsajdowy wkład w jezyk polski
hardcore kid (9 lutego 2006) -
Kochani, problem sponosorowanej prasy muzycznej w tym kraju toczy nasz, za przperoszeniem, szoł biznes dobre 15 lat a moze i dłuzej (tutaj przypomne młodszym czytelnikom recenzje składaka World Class Punk, w której Krzysztof Grabowski napisał ze Dezerter to dobry zespoł) Swietnym tego przykładem jest rynek prasy hejwi metal gdzie w zasadzie kazdy magazyn/fanzin jest tubą propagadnową wydającego go lejbela, a i niejednokrotnie słuzy do kopania produktów konkurencji. Podobnie choc nieco bardziej dysktretnie sytuacja wyglada blizej głownego nurtu. Wspomniany powyzej przykład magazynu Outside/Kaktus/Parasol (mysle ze mozemy do tego spokojnie dolozyc kilka numerów Plastiku) jest jednak szczegolnie zabawny. Chłopcy z Poznania (głownie mam na mysli Ludwiczaka i Czubalę) zaczynali od ostrej promocji formacji zwiaznych z Dischordem (znacznie pozniejszym efektem tej promocji jest bardzo dobry tejp dodany do brumu), potem wszytkim nagle zaczeło sie wydawac ze zespoł KASK i jego kumple z Minneapolis to bedzie druga Nirvana. Tak sie niestety nie stało (nad czym osobiscie tez boleję)Wtedy kiedy nastapiła ostra przecena płyt Cows, Janitar Joe czy Guazzard) poznanskie dziewczeta podrygiwały juz w rytmach czarnuchów z Detroit, którzy podobnie jak Teresa Orlowski przywedrowali za chlebem do Berlina (slad - Tresor Pacou CD Plastik), kiedy wyszło ze młodziez znów to olewa przeniesli sie bardziej w rejony Kolonii i i lejbela Gigolo (Kaktus). Rok 2005 zas to, nie ukrywajmy, koniec klabingu jako zjawiska z którego mozna wyłowic nieco wiekszą kasę nie będac dilerem, a wiec nic dziwnego ze Ludwiczak przypomniał sobie ze istnieje rock`n`roll. Szkoda ze tak szybka zapomina o byłych herosach, jednak trzeba mu oddac ze z magazynu na magazyn poziom rosnie. A ja do poznanskiegpo plays.pl wpadne jak bedą mieli wyprzedaż.
hardcore kid (9 lutego 2006) -
szalony jestes jarek, zaproponuj cos innego. poznałem duzo luty z outside. wszytkie tamtejsze killery do dzis sa killerami. czyli co, lepiej nie sprzedawac i nie pisac? Czy musisz miec zaznaczone "produkt recenzowany jest przez nas sprzedawany!"?, zeby jeszcze ktos kupował w tym kraju płyty. brawo za spostrzegawczosc.
r (9 lutego 2006) -
goscie wiedzieli o czym pisali, bo sami handlowali ta muzyka. please, troche wiecej trzeba wymagac od prasy, niz lans swojego wlasnego katalogu. to bylo wrecz obrzydliwe, poczawszy od pierwocin kaktusowych, czyli zina "post". potem w antenie krzyku to samo - recki plyt z katalogu rockersa mialy murowane wazelinowanie. a pismo out side? wow, to samo mialo problemy z odroznieniem plyt ze swojego katalogu od pozostalych. w parasolu teraz podobna strategia - co widac po autorach, ktorzy praktykowali w kaktusie i teraz isound jest przybudowka BMG. czyli generalnie jasna sprawa - pismo jest przynajmniej w 15% w rekach majorsa :) dziwie sie, ze niekt w tym kraju tego nei dostrzega i nie pietnuje. czy wiarygodny jest dla was dziennikarz-biznesmen, ktory zachwala swoj wlasny towar? gusstaff na przyklad nie kryje tego - jego magazyn ma charakter rozwiniecia katalogu plytowego, ale pozostale przyklady trzeba naglasniac i pietnowac!
jarek (9 lutego 2006) -
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3152590.html
Fi (7 lutego 2006) -
ja to bym powrotu KAKUSA sobie zyczył-goscie wiedzieli o czym pisali...
tdj (7 lutego 2006) -
rzecz kultowa jest, ale w zmniejszonej formie i banalna - jakies adidasy, LOL. warto pamietac, ze ciagnal ja po machinie pare lat fluid wlasnie. po odejsciu wolinskiego przestal. do tej i kilku innych mniej znanych gazet odsylam, zamiast do machiny :)
rzecznik (7 lutego 2006) -
ej...a Maurycego i rzeczy kultowej nie ma?!heh..mam gdzies jeszcze przy kluczach "blache machiny", coś mi sie zdaje ze juz nie bedzie tak fajnie jak kiedys...
tdj (7 lutego 2006) -
mam zerowy numer, rozdawali na koncercie wczoraj grace jones. koncert w ogole ciekawy - pani ma wiecej energii niz polskie feministki. nie zaskakuje mnie nawet granie z pol playbacku. swieci tylkiem i trzyma sie dobrze. szkoda, ze caly ten koncert to jedna wielka manipulacja medialna.pierwsze wrazenie po starciu z machina: skrzyowanie maxima z bravo z ambicjami. newsy o 50-cencie obok recenzji thomasa pynchona, w recenzjach plytowych burdel jak pies: vader obok miloopa obok kylie minogue, mary j blidge obok coldcut obok deep purple. w ogole recenzje na poczatku numeru, w srodku numeru i pod koniec numeru - nie wiem po co. duzo zdjec rozpixelowanych, sciagnietych z netu. sporo banalizmu na miare popcornu ; zdania typu "prawdopodobnie sporo osob z niedowierzaniem przyjmuje informacje, ze hinduski przemysl filmowy jest najwiekszy na swiecie". wow!nie wiem po co artykul o gwiezdnych wojnach - w kontekscie czego? ze to fenomen kulturowy jest? wczesniej o fenomenie filmu 'ojciec chrzestny'. machina usiluje przekonac, ze ma cos jeszcze w tych kwestiach do dodania, czego bysmy nie wiedzieli.sylwetka depeche mode.wywiad z deriglassowem to chyba najbardziej aktualny i najciekawszy temat numeru. biograficzy esej o o kate bush - nie.madonna pisana przez pupilka radia zet - dla wytrwalychtekst o system of a down, czyli "najbardziej upolitycznionego wykonawcy na listach przebojow" - nie bede nawet czytac.tekst o dizajnie odkrywa, ze najjasniejsza gwiazda jest philippe starck, ale ze sa tez mlodzi dizajnerzy.naliczylem 2 sesje zdjeciowe/materialy z dupami. lubie patrzec na dupy, wiec ok, ale pismo sie pozycjonuje chyba na meskiego odbiorce. felieton chylinskiej rozpoczyna sie slowami "jezu jak ja lubie se pojsc do kiosku".redakcja odkrywa fenomen stadionu dziesieciolecia czytelnikom, ze sa tam na przyklad pirackie plyty do kupienia i noktowizory.machina odkrywa, dlaczego crazy frog jest hajpnie chce mi sie dalej pisac.
andrzejek (4 lutego 2006) -
uuu z taką okladka w dzisiejszych kaczych czasach...max 2 numery:)rydzykland moze protestować
OTH (3 lutego 2006) -
czekitałthttp://machina.net.pl/
crip (3 lutego 2006) -
Hehe - w kwestii Rock Power nic dodac nic ujac :) Sam chcialem takie cos (wypowiedz) napisac, ale sily nie mialem. Przezabawny to byl numer - co strona to rekord jakis.
d_nac (3 stycznia 2006)