INNE - FORUM

ROYKSOPP - The Understanding

29 czerwca 2005

niezla lipa im wyszla. krolowa dyskotek. styl raczej zblizony do atb i tancznych nieporozumien. wroze sukces w telewizjach kolorowych dla mlodzezy.

dolores haze
  • ale plejlist zajebsity.
    void (27 grudnia 2008)
  • Ej, pacany - Happy Birthday wymiata - jak ktoś ma takie drewniane, ideologiczne ucho jak wy nastolatki to niech sie nie zabiera za pisanie recek w przygłupim rowero-błażejowym stylu.
    ej kuźwa (27 grudnia 2008)
  • moze to kwestia przyzwyczajenia, a moze nie, ale understanding, po tym jak zjechany zostal praktycznie wszedzie i jak sie wskutek tego zniechecilem(podatny jestem na wplyw), oczarowal mnie bardzo, a jedyny pasztet ktorego zniesc nie moglem, 49%, juz nim nie jest, bo jak leci to sobie video do tego utworu w glowie puszczam.kicham na pieniaczy!
    zelek (23 lutego 2006)
  • Nie to, że się czepiam (dobra czepiam się), ale w recenzji Understanding chyba zgubiono gdzieś jedno "s" w nazwisku Wassermann. Nie wiem no, ale gdyby pan Zbigniew czytał Porcysa to by mu się przykro zrobiło, że ktoś źle napisał, bo on taki wrażliwy przecież.(nie jestem ze służb specjalnych, jakby co)
    antka (22 stycznia 2006)
  • nosy w dół, nogi do góry i czapki z głów
    (nie kasujcie tego) (2 grudnia 2005)
  • czemu mam panu ufac panie jedrzeju? wole przeczytac recenzje na amg i stamtad wyciagnac wnioski czy warto przesluchac te plyte, w panskich postach i tlumaczeniach za duzo patosu; bardzo duze rozbieznosci w ocenach: amg 3/5, porcys 3.7/10. Wiem ze kazdy chce byc orygilnalny ale troche pokory i nosy w dol.
    trumbumbum (2 grudnia 2005)
  • >w tym teatrzyku już role rozdane,czekam na następny pretekst :)ja tam widzę, że role zawsze są te same: jeden ktoś słucha muzyki i ją lubi / nie lubi, a następnie żeby uzasadnić swój osąd używa wiedzy merytorycznej; drugi ktoś słuchając muzyki zastanawia się jak można użyć tej wiedzy i na podstawie tego procesu coś lubi albo czegoś nie lubi. dla mnie to zabawne, ale jeżeli tak ma wyglądać rozkład ról, to jestem za!zatem, gwoli rozproszenia absurdalnych zarzutów, że mam kłopot z *taneczną muzyką która nie jest piosenkowa*, oto skompilowana na poczekaniu lista rzeczy, które bardzo mi się podobają (od "fajne" do "przegenialne") i przynależą do kategorii *dance music bez wokali w funkcji narracyjnej*:soft pink truthStreet Dadinstrumentalne tracki Around The House, Since I Left You, Homework i Discoveryjason forrestmylomoroderluke vibertgoetschingvitalicTotal 6 (nie mam całej płyty, ale słyszałem obszerne fragmenty i mnie zahipnotyzowały szczerze)garść różnych singli italo 80s podpadających pod kryteriumthat's my taste in music - żaden ze mnie zakrocki od wielogodzinnego transowego cykania, ani kinowski od solidnych baunsów, ale potrafię serio doznawać przy stuffie z nakreślonego przez ciebie kręgu (o czesci z powyzszych pisalem recki nawet). i teraz - co te pozycje mają, czego Understanding nie ma? ha, mają dobre kawałki po prostu. najbliżej stylistycznie lezy mylo i myślę, że gdyby royksopp wydali Destroy Rock & Roll zamiast Understanding, to bym ich bardzo komplementowal. a, jeszcze - nie rozumiem skąd przytaczasz tu Adult, które kompletnie nie pasuje do omawianych przez nas rejonów: to przecież początkowo surowy electro-pop revival (wczesne single), który ewoluował do dziwnej, mechanicznej odmiany zimnego post-punku.>Czyli że w kosmosie każdy - rozszerzmy - utwór w sztuce ma jedną jedyną OCENĘ (bo jest materiał "charakteryzujący się" jedną jakością), a licytować się można tylko poprzez argumenty. chetnie kiedys rozwine, ale to osobny watek jest, zaś myśl dotyczy nie sztuki (o ktorej nie wiem za dużo - choć wiem co lubię), a eksluzywnie muzyki, i to chyba tylko rozrywkowej, na obecnym etapie mojego doswiadczenia.>I tu od razu pojawiający się w wywiadach motyw (grupa-obojętnie-jaka): -W waszej muzyce słychać inspirację... (tu pada te umowne 15 nazw). Co wy na to?-Sorry, panowie dziennikarze, ale z wymienionych 15 słuchaliśmy tylko 2 i jeśli na nas wpłynęły, to raczej nie intencjonalnie (załóżmy, proszę, że nie kłamią).pierwszy dzień zajeć z analizy dzieła filmowego się kłania. w takich rozważaniach jakie były prowadzone wyżej, TO NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA czy coś użyto intencjonalnie czy nieświadomie. nie wspominając już o tym, że Funeral to był przykład na poczekaniu, bo nie zajmują mnie inspiracje arcade fire.
    borys d (29 listopada 2005)
  • lol
    doloresh (29 listopada 2005)
  • Ja tylko na offtopikującym i teoretycznym marginesie."za długo obaj w tym siedzimy więc nie czarujmy się - obaj doskonale wiemy, że OCENA = materiał, jakość muzyki. a "argumenty" w recce pozwalają tylko przybliżyć stosunek recenzenta do płyty."Odnośnie tego równania - to jego skończona postać? Chyba że to tak skrótowo... Warto by jakoś podkreślić, że to koncepcja, którą tu wyznajemy (doskonale jesteśmy jej pewni?). Czyli że w kosmosie każdy - rozszerzmy - utwór w sztuce ma jedną jedyną OCENĘ (bo jest materiał "charakteryzujący się" jedną jakością), a licytować się można tylko poprzez argumenty. Ale zaraz: argumenty z różnych stron odnośnie jednej jedynej oceny utworu? Być może bezsensownie roztrząsam tylko skrót myślowy; prośba o sprecyzowanie.Margines marginesu:"ja też mogę rzucić 15 nazw niespecjalnie znanych inspiracji Arcade Fire (...)"I tu od razu pojawiający się w wywiadach motyw (grupa-obojętnie-jaka): -W waszej muzyce słychać inspirację... (tu pada te umowne 15 nazw). Co wy na to?-Sorry, panowie dziennikarze, ale z wymienionych 15 słuchaliśmy tylko 2 i jeśli na nas wpłynęły, to raczej nie intencjonalnie (załóżmy, proszę, że nie kłamią).pozdrawiam (i czekam na lola)
    yeahnot (28 listopada 2005)
  • (nie tłumacz)
    luke (28 listopada 2005)
  • BeDe - spokoale zauważ, że dyskusja jest nie tylko o "the understanding", bardziej "przy okazji".BD - post z 15:49 w odpowiedzi na:"na Disintegration Loops czy Music For Airports czy 94Diskont tez nie ma piosenek. ale są to płyty GENIALNE" (mi nie tumacz, pls)w tym teatrzyku już role rozdane, czekam na następny pretekst :)ale nie mars volta, please...
    luke (28 listopada 2005)
  • eee luke i inni ci słuchacze wielcy co uwazają understanding za lepsze od melody. ja też tak myślałem z początku, ale po bodajże dwudziestu kilku przesłuchaniach na przestrzeni miesiąca i paru dni jestem przekonany, że royksopp nowy jest nudny, trywialny, prostacki, takie what else is there juz mi nie przechodzi. po prostu szkoda mi już czasu, to najgorszy mój błąd w tym chujowym roku, zmartnować miesiąc na taką płytke wam tez przejdzie;] obecnie understanding oceniam na 2.7 - 2.9
    BeDe (28 listopada 2005)
  • heh, no ale nie wiem po co to odpisales, bo ja ci moge znow powiedziec, ze jedynym powodem dla ktorego lubimy albo nie lubimy jakiejś płyty jest jej poziom. dasz mi muzyke TANECZNA bez piosenek ktora bedzie zajebista - powiem ze jest zajebista. dasz mi przeciętną - powiem że jest przeciętna. czy słabo znamy alfabet i język muzyki tanecznej? możliwe, że słabiej od ciebie, bo mamy nieco inne zainteresowania, ale dla ciebie Understanding jest lepsze od Melody A.M., a to coś, co w moim przekonaniu o wiele bardziej rzutowałoby na jakość recenzji, niż rzekoma jędrzejowa nieznajomość konwencji dance'u. nie wspominajac, ze to zarzut nieco naciągany - jesli ktos ma słuch i smak i doswiadczenie w sluchaniu roznych gatunkow, to wyczuje świetną muzykę nawet, jezeli pochodzi ona spoza glownego pola jego fascynacji. po prostu nowy royksopp dla nas świetny nie jest, kropka.
    borys d (28 listopada 2005)
  • z muzyką TANECZNĄ Borys,ona ma swój alfabet i język (i), które znacie dość słabo.może Was to nie interesować - pewnie, ale czasem takie rozpoznanie się przydaje...pozdrawiam życzliwie
    luke (28 listopada 2005)
  • >to, co piszesz o nowej Ellen świadczy, że porcys ma kłopot z muzyką taneczną nie ubraną w piosenki. oczywiście - można skwitować to słowem "syf". tak jak np. malarstwo niefiguratywne możesz skwitować słowem "syf".nie, świadczy to tylko o tym, że czasem muzyka taneczna nie ubrana w piosenki ma z nami kłopot, jak nowa ellen, ktora jest zwyczajnie mierna. blad w twoim rozumowaniu tkwi tu: myslisz, ze dlatego mowie o nowej ellen "syf", bo nie ma tam piosenek. a ja mowie tak, poniewaz to slaba plyta. na Disintegration Loops czy Music For Airports czy 94Diskont tez nie ma piosenek. ale są to płyty GENIALNE. twoj błąd.>bo nie o lubienie chodzi - o kompetencje właśnie...w opisie zawsze chodzi o kompetencje. w ocenie, jesli sie slucha muzyki non-stop od wielu lat i ma setki przesluchanych uważnie, istotnych albumow - mysle, ze nie chodzi juz o kompetencje, tylko wyczucie w ocenianiu materialu. recka jedrzeja bylaby na pewno pelniejsza, gdyby mial twoj zasob odniesien, ale WIEM O TYM, że ocena nie zmienilaby się ani trochę.>rzeczywiście, możemy się teraz przekrzykiwać, kto głośniej będzie skandował "LOL!". Ja wezmę tych, którzy wolą "Understanding" (kilku znam), Ty swoich kumpli od "Melody AM"ha! i tu dochodzimy do sedna jałowości dyskusji rozpoczetej od twojego posta. nie ma sensu sie spierac o to, czyja opinia jest lepsza - kazdy ma swoja na wlasny uzytek, jak dziurki w dupie u tymona. natomiast co probuje ci uzmyslowic, to że nasza opinie nie ma swojego źródła w słabym przygotowaniu merytorycznym do sprawy, ale w innych potrzebach estetycznych odnosnie Understanding. a piszę "LOL!", bo mnie twoj tekst o wyzszosci najlepszych fragmentow Understanding nad najlepszymi Melody A.M. zwyczajnie śmieszy, ale tak serdecznie. w sensie nie umiem sobie tego wyobrazic, ale spoko, to juz moj problem. aye!
    borys d (28 listopada 2005)
  • "Porcys nie ma problemu z żadnym stylem - dance, niezal-rock, metal, cokolwiek. liczy się zawartość MUZYCZNA""nie mamy jako serwis żadnych zobowiązań wobec nikogo - zajmujemy się tym, co nas interesuje"- te kilka recek na parę lat+ to, co piszesz o nowej Ellen świadczy, że porcys ma kłopot z muzyką taneczną nie ubraną w piosenki. oczywiście - można skwitować to słowem "syf". tak jak np. malarstwo niefiguratywne możesz skwitować słowem "syf"."nikt u nas nie pisze o of montreal nie znając beach boys ani o sufjanie nie wiedząc kto to van dyke parks czy jim o'rourke"dlaczego? bo w Twojej opinii nie byłby kompetentnywięc nie kumam:"jędrzejowa znajomość artystów których wspominałeś zupełnie nie pomogłaby mu w polubieniu Understanding"bo nie o lubienie chodzi - o kompetencje właśnie...no i wreszcie:"{OCENA = materiał, jakość muzyki. a "argumenty" w recce pozwalają tylko przybliżyć stosunek recenzenta do płyty."rzeczywiście, możemy się teraz przekrzykiwać, kto głośniej będzie skandował "LOL!". Ja wezmę tych, którzy wolą "Understanding" (kilku znam), Ty swoich kumpli od "Melody AM" i - i żeby wierzyć w "oczywistość faktów", mozesz nawet udawać, że "nas" nie ma. albo - jak to ładnie zapowiedziałeś powyżej - uderzać w ton autorytarny, czyli np. twierdzić, że "przeciwnicy" są głusi. Luz.pozdr.
    luke (28 listopada 2005)
  • cóż mogę dodać. wrażenie o braku szacunku (heh choc to troche zalatuje walesa - "ja powiedziałem, ze wykupiłem, a pani usłyszała, ze udupilem") to pewnie wynik mojego wkurzenia na Norwegów za zawód jakiego dostarczyli nową płytą. Nie ma się co rozpisywać o słabych krążkach, których wady są w dodatku nieskomplikowane. Tak w uproszczeniu. Ponadto ilu słabych płyt w tym roku bede musial jeszcze sluchac? Po trzecie to tez short jest, a nie pełnometrażowa recenzja. Inna sprawa, ze gdyby analizy wychodziłyby mi spod uszu w polowie (jednej czwartej, jednej osmej)tak gładko jak borysowi czy mz, to i short byłby inny. highness był za Jędrusia ofcoz, rozumiem, ze nerwy, heh.spoko
    Jędrzej (28 listopada 2005)
  • >play lepsze od understanding? litosci. Play to przeciętne dziełko (a moby wielki nie jest), ale zawiera na przykład urocze "porcelain". nie znajduje ani jednego tak fajnego momentu na Understanding. nie wspominając o tym, że akurat gospel-bitowy koncept Play jest oryginalny, podczas gdy rzeczy takich jak Understanding było i będzie na pęczki.>nie czepiam się oceny tylko głupich argumentów albo braku argumentów a moje nie polegają tylko na rzucaniu nazwami ( te padają niejako przy okazji)a jakie "argumenty" masz na poparcie tego, że wyżej od nas oceniasz Understanding hehe? za długo obaj w tym siedzimy więc nie czarujmy się - obaj doskonale wiemy, że OCENA = materiał, jakość muzyki. a "argumenty" w recce pozwalają tylko przybliżyć stosunek recenzenta do płyty.>skwitowanie płytę w słowach "jałowa dyskotekowa papka". bo taką w porównaniu do Melody A.M. jawi się Understanding.>royksopp należało się od Was więcej uwagi - choćby za pomoc Annieprzede wszystkim to od royksopp należała nam się o wiele lepsza płyta, na którą jak sam wiesz bardzo czekałem! ponadto - skąd takie wnioski? my rzadko przywiązujemy się do bieżących artystów; mnie własne piosenki annie na DJ Kicks rozczarowują i skłaniają do refleksji, że była rewelacją jednego sezonu. a puszczając CD nie myślę o tym, kto ją sygnuje, tylko czekam na dobrą muzykę po prostu.>Wasze typy to - w większości - muzyka taneczna dla indie-rockowców. czyli ubrana w piosenki.myślę, że nasze typy to dobra muzyka. jelinek zwykle nie ma wokali, a klęczymy przed nim jak dzieci. dlaczego? bo robi dobre utwory.>poza zarzutami o gorszy songwriting ( z którymi, się nie do końca zgadzam - bo dobre feragmenty understanding" są lepsze niż cokolwiek na "melody am")LOL! przysięgam.>trudno oceniać harmonię u autechre czy u ellen alien, ellen allien? mówisz o Berlinette? gdzie co drugi numer skręca mnie z piękna linii wokalnych i podkładów? bo ta nowa to syf generalnie i rzeczywiście nie ma tam się co wsłuchiwać w harmonię. autechre = abstract, inna bajka.>trudno też oceniać royksopp tylko w konteksćie tradycyjnego pop songwritingu. (choć są utwory, do których tę miarę warto przyłożyć, sure)no jędrzej dał 3.7 - ustalmy, że fragmenty popowe są szmaciarskie, ale produkcja precyzyjna i kilka zalet ten krążek posiada.>pewnie, że można pisać o zbigniewie herbercie nie znając mitologii, szekspira i w.h.audena, o baconie nie znając np.velasqueza a o of montreal nie znając beach boys, o sufjanie nie znając całej tradycji od van dyke parksa po o'rourke'a, ale jest duża szansa, że recka na tym straciheh ale tłumaczyłem już w poprzednim poście, że nikt u nas nie pisze o of montreal nie znając beach boys ani o sufjanie nie wiedząc kto to van dyke parks czy jim o'rourke. natomiast zrozum, że jędrzejowa znajomość artystów których wspominałeś zupełnie nie pomogłaby mu w polubieniu Understanding! co więcej - obawiam się, że gdyby jędrzej dał 7.5 i uznał Understanding za równe Melody A.M., a pod wieloma względami ciekawsze (produkcja etc), to nie czepiałbyś się go o tych artystów. a właśnie wtedy miałbyś prawo! zauważasz ten absurd? ja też mogę rzucić 15 nazw niespecjalnie znanych inspiracji Arcade Fire, ale tak szczerze między nami - wiesz przecież, że nawet gdybyś dokopał się do tych wydawnictw, to Funeral byś nie pokochał. pomyśl o tym na spokojnie, to logiczne.>ale skoro nie obraza , to po co się obrażać?jeśli ktoś się obraża w tym wątku, to na pewno nie ja (po jędrzeju też nie widzę) hehe.>jak na parę lat istnienia serwisu niewiele - ale oddaję sprawiedliwość... dzięki! po pierwsze - możliwości kadrowe mamy jakie mamy i osobiście jestem zadowolony z liczby tekstów opublikowanych przez te 4,5 roku. po drugie - to trochę tak, jak by powiedzieć komuś, że nosi za mało czerwonych t-shirtów, a za dużo białych. nie mamy jako serwis żadnych zobowiązań wobec nikogo - zajmujemy się tym, co nas interesuje, i myślę, że te horyzonty są w sumie bardzo rozległe. >miłej niedzieli.nawzajem!
    borys d (27 listopada 2005)
  • a - sprawdziłem. z kompaktu jest Justus!!! i jeszcze z "nurtu" - Ada, Adult, Akufen, Luomo, Vitalic.czyli te najbardziej - głównie za Odrą - hype'owane. jak na parę lat istnienia serwisu niewiele - ale oddaję sprawiedliwość...
    luke (27 listopada 2005)
  • po pierwsze: nie rozumiem dlaczego krytykę recenzji uważa się tu za atak na cały portal a nie np. wyraz troski o to by w przyszłości był lepszy ( bez ironii)po drugie - zbyt łatwo się obrażacie, "stary, nie pierdol" na ekranie wygląda poważniej, niż w szybkiej gadce,ale to właśnie była szybka gadka.przy outhud będzie odpowiedź z pełną etykietą, choć już gadaliśmy, że ja też uwazam "street dad" za lepszy.po trzecie - nie próbuję niczego udowodnić, o royksopp nie będę kruszył kopii, bo to nie jest dla mnie ważny zespół."understanding" dość lubię ( parę kawałków)jak już pisałem - nie czepiam się oceny tylko głupich argumentów albo braku argumentówa moje nie polegają tylko na rzucaniu nazwami ( te padają niejako przy okazji)po czwarte: nie piszę z pozycji "jego wysokość",tak jest napisana recka - bo brak tu szacunku i dla czytelnika i zespołu. podprowadzenie w pierwszym zdaniu -w zasadzie tomieliśmy nie pisać, ale jednak z łąskawości napisaliśmy "ku przestrodze". to jest protekcjonalnei skwitowanie płytę w słowach "jałowa dyskotekowa papka". royksopp należało się od Was więcej uwagi - choćby za pomoc Annie.i do bd.1 - nietrafione, przeczytaj raz jeszcze: nie wyzywam jędrzeja od lepperowskiego czytelnika wittgensteine'a. tu jest mało ad personam.jego argument jest jak wittgenstein ubrany dla lepperowskiego czytelnika, czyli - zbanalizowany, troszkę jakby "mało treściwy", obok. i nie wiem po co. to takie efekciarstow, które zabiera 150 znaków z krótkiej recenzji, w której jest niewiele więcej.2 - to a'propos tego, co pisał michał, że richardson oceniajac elektronikę zna dobrze us indie-rock i dzięki temu wie, że o płytach tanecznych, elektronicznych etc pisze się inaczej, bo nawiązują do innych tradycji ale też, czemy innemu "służą", mają inną "funkcję" - w cudzysłowie, bo to dla jasności przekazuna porcysie rzadko (jeśli w ogoóle) pojawiały się recki płyt house'owych / microhouse'owych, recki z kompaktu chyba nie ma żadnej, ani wydawnictw dubstepowych, raz po raz trafia się click czy jakiś IDM, luomo plącze się gdzieś w końcówce ulubionych płyt dekady itp / itd - i pewnie stąd te nieporozumienia. Wasze typy to - w większości - muzyka taneczna dla indie-rockowców. czyli ubrana w piosenki.i royksopp takim zespołem jest, ale nie tylko.dlatego wkurwia mnie zarzut "prymitywnej densowatości" bo Norwegowie ani troszkę prymitywni nie są.rozumiem sentymentalny bagaż, który łączy Was z "melody AM" - ale to płyta sprzed paru lat ( mnie nudzi). ta jest zupełnie inna. i wymaga troszkę innego odbiorczego nastawieniai dopominam się o jasne kryteria oceny tej płyty- poza zarzutami o gorszy songwriting ( z którymi, się nie do końca zgadzam - bo dobre feragmenty understanding" są lepsze niż cokolwiek na "melody am")trudno oceniać harmonię u autechre czy u ellen alien, trudno też oceniać royksopp tylko w konteksćie tradycyjnego pop songwritingu.(choć są utwory, do których tę miarę warto przyłożyć, sure)raz jeszcze co do nazwisk - grup / wykonawców:pewnie, że można pisać o zbigniewie herbercie nie znając mitologii, szekspira i w.h.audena,o baconie nie znając np.velasquezaa o of montreal nie znając beach boys, o sufjanie nie znając całej tradycji od van dyke parksa po o'rourke'a,ale jest duża szansa, że recka na tym straci( i wcale nie trzeba w recenzji sypać nazwiskami - ja nie pisałem recenzji)3 - ok - o mobym, to z rozpędu ale skoro nie obraza , to po co się obrażać?jak widać, trafiony / zatopiony :)o mobym nie będę dyskutował. i o royksopp też już niejesli komuś zabrzmiało zbyt obcesowo - pardon. to polemiczny ferwor, nie taka był intencjamiłej niedzieli.
    luke (27 listopada 2005)
  • no ej, play lepsze od understanding? litosci.
    tomek wasko (27 listopada 2005)
  • "Erudycja, a recenzowanie SONGWRITINGU to dwie odmienne sprawy." (Borys D., redaktor prowadzący porcys.com)
    Następne pokolenia / LOL (27 listopada 2005)
  • hah luke, najgorszy post roku!!skandalem jest nie nasza recka, tylko to co wypisujesz!po pierwsze - nie chce byc niemily, ani uderzac w ton autorytarny, ale naprawde trzeba miec jakis problem z Melody A.M. zeby uznac ja za gorsza od Understanding! oba krazki dzieli PRZEPASC KOMPOZYCYJNA, na korzysc debiutu oczywiscie! Porcys nie ma problemu z żadnym stylem - dance, niezal-rock, metal, cokolwiek. liczy się zawartość MUZYCZNA. refren "only this moment" zionie kiczem ktory na Melody byłby zgrzytem. Anniemal bije Understanding głębią, subtelnością i urodą piosenek. kartka papieru nie gra - gra płyta z zarejestrowaną muzyką, więc to, że wskażesz details nie zmieni naszego odbioru sofomora Royksopp, bo jest zwyczajnie nudny. na boga, to słychać!załóżmy jednak, że o gustach sie nie dyskutuje (choc osobiscie nie lubie tego dennego powiedzonka, ale to na inny watek). w takim razie mam pytanie - jaką funkcję pełni w twojej "krytyce" recenzji jedrzeja:1. wyzywanie go od lepperowskiego czytelnika wittgensteina (btw nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo do interpretacji wittgensteina w ogóle, bo akurat u mnie na studiach gość wpajany był dość intensywnie i twoja metafora imho kompletnie nietrafiona, a do tego offtopicowo niesmaczna)2. wytykanie mu płyt, ktorych nie zna (skad to wiesz zreszta, bo akurat takie Adult zna świetnie) - jak juz zauwazyl sam jedrzej, z logicznego punktu widzenia ten argument ma wartosc zerową. jesli cos jest słabe melodycznie, harmonicznie, aranżacyjnie, to szersze zaplecze na pewno nie pomoże w polubieniu tego czegoś; mechanizm działa odwrotnie, gdy na przyklad ktoś zachwyca się interpolem nie znając joy division - potem poznaje JD i juz interpol mu trochę blednie (normalna reakcja). konkluzja: to, że jesteś znakomicie osłuchany i potrafisz do kazdego kawalka podrzucic milion nazw kiepsko w polsce znanych bandow nie zmienia nic w poziomie kawałkow z Understanding! gdyby tak było, świat byłby za prosty i ty dobrze o tym wiesz.3. teksty w rodzaju "jędruś, idź posłuchać moby'ego". heh, ale właśne sam się zdissowałeś, bo płytkim dokonaniom moby'ego o wiele bliżej do miałkości Understanding, niż do wyrafinowanej emocjonalnie gry balladowo-parkietowej z Melody A.M. (na marginesie - Play jest lepszym albumem od Understanding, ale dla ciebie pewnie nie, bo opisujac kawalki z Play nie da sie tyle namecheckować hehe. och, ach, ech - erudycja, a recenzowanie SONGWRITINGU to dwie odmienne sprawy.)podsumowanie: przy całym szacunku do intencji twojego posta oraz wielkiej sympatii do jego autora - odnoszę nieśmiale wrazenie, ze po prostu masz skrajnie inny od Porcys poglad na nową płytę royksopp i probowałes nam udowodnic że twoje zdanie jest lepsze za pomocą wypisywania nazw do ktorych odniesienia w niej słyszysz. na szczescie nie jest to zadna zalegalizowana metoda wywyzszania jednej opinii nad drugą; co wiecej, wiemy dobrze ze jest to metoda BŁĘDNA. uprzedzam, że nowe out hud naszym zdaniem do pięt nie dorasta Street Dad i to też bedzie w naszej recce haha! czy znow bedziesz przytaczal tysiac madchesterskich zespolow których wpływ słyszysz w Let Us Never dla udowodnienia że masz rację hihi? i szkoda tylko, że musiales siegnac w tej miłej wymianie stanowisk po parę przykrych odzywek, ale spoko, emocje, każdemu się zdarza. RESPECT.
    borys d (27 listopada 2005)
  • your highness panie Luke,>I pewnie Ne chciałoby mi się, gdyby nie wypisywano bzdur o „prostocie” ( a to płyta tak różnorodna i bogata – równocześnie też niespójnato nie jest różnorodona płyta jak na Royksopp. to krążek precyzyjnie wyprodukowany, ale na jedno, "radiowe" kopyto (wspominany Justin też jest radiowy, ale w sto razy bujniejszym wydaniu). R. Próbują urozmaicić innymi środkami, ale przez słabe piosenki rzadko kiedy im wychodzi. Zupełnie inaczej jest na Melody A.M. (porównaj Poor Leno ze Sparks)>Jakby nie było oczywiste, że Royksopp są zespołem popowo -tanecznym , a nie indie rockowym. No i jak można krytykować „densowość” Royksopp chwaląc równocześnie Annie.heh ale ja nie zarzucam Royksopp dance'watości, jak słusznie zauważyłeś kłóciło by się to z moim doznawaniem przy Annie. krytyukuję p r y m i t y w n ą dance'owość, biedną, przeciętną, nieoryginalną.>Details, people! Details.można bawić się w pozukiwanie fajnych szczegółów, ale nie takiej rozrywki oczekiwałem od followera Melody A.M. Inaczej słuchamy płyt być może.>No i całe „the Undarstanding” po prostu lepiej brzmi ta płyta jest lepiej wyprodukowana - bas burczy, rzadko trafia się taka niska stopa w popowych kawałkach ( Neptunem excepted)niska stopa, spoko, ale to szczegół. wciąż dla mnie produkcja tego krążka nie spełnia moich (i porcysowych) kryteriów świeżości. Różnimy się w tym względzie, ok, ale nie ma co używać tu argumentów merytorycznych. Dla niektórych White Stripes mają świeżość, no co im można powiedzieć.>3 – zajebisty post UK-garage’owy hit. Recenzent słyszał kiedyś Dollally albo Sweet Female Attitude? Wątpię. A może byłoby warto – bo Royskopp mocno są osadzeni w brytyjskim kontekście. „The Understanding” to post-rave taneczny pop, ale porcys to ( a’propos formatowanie) głównie indie-gitarowy serwis, i taką muzykę określa się tu mianem „dens” – prawda? Dens – muzyka do tanca – czyli gorsza niż „czujka” w domu. Prog rock wciąż pokutuje .patrz wyżej. heh poza tym dziwny to argument na obronę The Understaning: nie znasz kilku zespołów. Rozumiem, gdybym doznał, i wytknąć mi, ze coś takiego już było. Idąc twoim rozumowaniem powinienem jednak doznać, gdybym tylko był oczytany i osłuchany z tajnkikami brytyjskiego kontekstu, czy tak? A z tym prog rockiem to nawet śmieszne.>Ktoś słyszał kiedyś o Bpitch Control, albo Adult albo I-F / Parallax Corp? Jak wyzej – I have my doubts. . Dla mojej mamy The Stooges i Zielone Żabki też brzmią podobnie. Mój wujek z kolei nie odróżni kościelnego organisty od Glenna Goulda. Recenzent ma ten sam problem z muzyką taneczną – wszystko to „jałowa dyskotekowa papka” zarzut nieznania Adult. i Bpitch Control przesadzony. w ogóle co najmniej w podstawy szeroko pojętej elektroniki zostałem wyposażony. Nie widzę po prostu potrzeby bawić się w precyzyjne porównania gdy płyta prezentuje tak niski poziom i to nie przez zżynki. Patrz założenia shortów oraz wyżej.
    Jędrzej (27 listopada 2005)
  • heh, po przeczytaniu postu luke'a w zasadzie moge jedynie zacytowac pewnego skonczonego artyste: "nic do dodania poza tym co napisane".
    tomek wasko (27 listopada 2005)
  • AR Kane "I". "69" to inna bajka.
    luke (27 listopada 2005)
  • wersja brulionowa on line - na szybko - za ew. orty, literówki, zbitki pardon, ale nie chce mi się drugi raz czytać... :)
    luke (27 listopada 2005)
  • Starałem się powstrzymać, ale niech będzie. Recka „The Understanding” to skandal – nie ze względu na ocenę., bo de gustibus….„Nie mają ujemnej treści, ale dodatniej również. Ergo: nie mają żadnej treści.” – co to jest? Wittgenstein w wydaniu lepperysty? „The Understanding” jest - moim zdaniem - dużo lepsze od „Melody Am”. To nie jest płyta, którą uwielbiam, za którą przepadam i raczej nie trafi do podsumowań roku. Jest nierówna, ma momenty, średnie i parę które wkurwiają. Ale ma też wiele fajnych i lubię ją i dlatego bronię. I pewnie Ne chciałoby mi się, gdyby nie wypisywano bzdur o „prostocie” ( a to płyta tak różnorodna i bogata – równocześnie też niespójna). I o „densie”. Jakby nie było oczywiste, że Royksopp są zespołem popowo -tanecznym , a nie indie rockowym. No i jak można krytykować „densowość” Royksopp chwaląc równocześnie Annie. To już niepojęte.1 – chujowe intro2 – „only the moment” – nic wybitnego, ale mogłoby być na „,Melody Am” i nikt by się nie zająknął. Ale jest tu fajny gitarowy moment na 1:30 , który przypomina cudną przeróbkę „St Swithin’s Day” zapomnianego Dubstar, albo the Sundays. I jeszcze pokaz jak dobrze wykorzystać vocoder - delikatny przez jakieś 40 sekund. Details, people! Details. No i całe „the Undarstanding” po prostu lepiej brzmi ta płyta jest lepiej wyprodukowana - bas burczy, rzadko trafia się taka niska stopa w popowych kawałkach ( Neptunem excepted)3 – zajebisty post UK-garage’owy hit. Recenzent słyszał kiedyś Dollally albo Sweet Female Attitude? Wątpię. A może byłoby warto – bo Royskopp mocno są osadzeni w brytyjskim kontekście. „The Understanding” to post-rave taneczny pop, ale porcys to ( a’propos formatowanie) głównie indie-gitarowy serwis, i taką muzykę określa się tu mianem „dens” – prawda? Dens – muzyka do tanca – czyli gorsza niż „czujka” w domu. Prog rock wciąż pokutuje .4 – "„Sombre Detune" to symbioza bezproduktywnego bitu, westchnień, echa Melody A.M., hmm, czegoś-jeszcze-acha-nie-niczego.” J.M.Ktoś słyszał kiedyś o Bpitch Control, albo Adult albo I-F / Parallax Corp? Jak wyzej – I have my doubts. . Dla mojej mamy The Stooges i Zielone Żabki też brzmią podobnie. Mój wujek z kolei nie odróżni kościelnego organisty od Glenna Goulda. Recenzent ma ten sam problem z muzyką taneczną – wszystko to „jałowa dyskotekowa papka” A ten kawałek to bardzo dobre minimal elektro. Z popowym czujem.5 – średniawka. – tu 80’s ogrywane zbyt łatwo. Bębny i bas jak ze Scritti Politti „Cupid And Psyche” (they wish…), ale wyszeptane “haaa” fajne. Tylko melodyjka so so… w stylu “melody am” :)6 – bardzo bardzo fajne. Modern pastoral pop. Rave’owy rytmiczny klawisz- już niemal nikt tego nie potrafi robić poza nimi. Nie ma gitary!!! Huurrra!!! Ktoś zna płytę Ultramarine „Etery Man And Woman Is A Star” z 92 roku? Albo Ar Kane „69” ? Po co pytam? Bo to uaktualniona świeżutka wersja. Piękny love song7. raczej Kate Bush niż Bjork. Ten kawałek mógłby trafić na „Aerial” – bardzo dobry album btw. Najbardziej „teatralny” na płycie, ale bez nadęcia. Niejaki Tim Fiiney wspominał też o Siouxsie – „micro-goth”. No i bardzo ładnie wybrzmiewa w finale…8. electrohouse – ten kawałek jest so… Annie…Gęsty beat, i ten hi-hat zajebisty i bas jak na płytach z Perlon… ( Marcus Nicolai – ktoś zna?). Nie kumam jak można lubić Annie a nie lubić „Beautifful day”… albo „Circuit breaker”9 –…to jest prog- trans, a ja nie lubię ani prog ani transu…10 –ok. pomiędzy Air a „King’s Of Convenience”, klaskany beat ok. i ten „zgaszony” gitarowy loopik fajne, 11- no tak – skoro recenzent wyróżnia to rozmyte w klawiszowym sosie mydełko, bo coś tam pobrzmiewa the Flaming Lips (man!). A to taki kawałek po nic, choć nie wkurwia.12. – outro jak intro. syf5 b. dobrych kawałków, 3 ok, 4 słabe ( wtym intro / outro) - powtarzam: ja bym dał ocenę wyższą, ale nie tego się czepiam.Jędruś. Idź posłuchać Moby’ego, co? bye
    luke (27 listopada 2005)
  • tomek w: heh to te okoliczności musiały być naprawdę kosmiczne ; ) (czasem smiley'e są, kaman. )czekerap: dobry popik to kawałki Justina, świeże i treściwe. Czego nie da się powiedzieć imho o popie The Understanding. I w zasadzie to tyle ode mnie, zarzuty wobec płyty proste jak i ona sama.
    Jędrzej (26 listopada 2005)
  • dobry popik, taki też musi istnieć, akceptuje.
    czekerap (26 listopada 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)