INNE - FORUM

Lao Che - Powstanie Warszawskie

27 czerwca 2005

co sądzicie?

ryba2801
  • tak a najlepszym recenzentem Uwaga Jedzie Tramwaj będzie zapewne 6-latek
    mz (9 sierpnia 2005)
  • Hm, słuchałem wywiadu z ludzmi, którzy uczestniczyli w Powstaniu. Pewien starszy Pan siedzący w studio Polskiego Radia PR1, na przeciwko Denata, popłakał się słuchając Lao Che. Potem dzwoniło jeszcze kilka starszych osób, kilka sanitariuszek z Powstania .... Nie padło żadne słowo krytyki. Pewna Pani powiedziała tylko: To powinno być jeszcze bardziej szarpane.To chyba najlepsza recenzja ...
    marek (9 sierpnia 2005)
  • nie nie, chodziło mi jedynie o to, żeby nie wychodzić z załozenia, że jeśli warstwa muzczyna jest chujowa to od razu skreslamy płytę, niezależnie od całej reszty - tekstów i emocji płynących ze słuchania.
    sfeterek (5 sierpnia 2005)
  • He, czy to że "część muzyczna ma dla nas decydujące znaczenie" to ma być jakiś zarzut? Zabawny co najmniej. Wydawało mi się że jesteśmy na portalu muzycznym i rozmawiamy o muzyce. nie zawsze obecnosc hookow czy czegokolwiek musi miec po prostu znaczenie dla odbioru przekazu, ktory saczy sie z glosnikow. na Lao jest moze 0 hookow, ale mi osobiscie na plycie o Powstaniu Warszawskim w ogole one nie sa potrzebne. wlasnie bardzo dobrze, ze to takie proste, i takie zasciankowe. bo sorry, jakie mialo byc? i nie rozumiem, czemu wlasciwie nie zaslaniac sie w muzyce patriotyzmem i podniosla tematyka, jesli ona jest niezbedna. muzykom zalezalo na oddaniu emocji 63 sierpnia i wrzesnia 1944. i to sie raczej udalo. patriotyzmu i wznioslosci na tej plycie jest dokladnie tyle (przynajmniej w zalozeniu), co w glowie warszawskiego mlodziana, ktory karmiony nienawiscia do Niemcow i narodowymi haslami o potrzebie zrywu "tramwajem jedzie na wojne". zreszta przeciez to nie pierwsza koncepcyjna plyta Lao odwolujaca sie do historii, juz w 1999 na plycie Koli to u nich bylo. dlaczego zarzut o koniunkturalizm nie pojawia sie w przypadku Beastie Boys albo Sufjana Stevensa, hehe? przeciez oni jada wg klucza geograficznego, co sie zawsze pomaga sprzedac. poza tym Jedrzej, jesli dla ciebie koncowka "Przebicia do Srodmiescia" albo "Czerniakow" to jest Pidzama Porno, to sorry. Pidzamowe motywy sa ze 2 na calej plycie. aha "punkowosc" powstania - mi zawsze to porownanie smierdzialo, ale bronilbym tu Spietego - to bylo tak, ze raczej dziennikarze dorobili filozofie (tytuly recenzji w rodzaju "Siekiera, motyka, rockandroll"), a spiety, prosty chlopak, wzial to za dobra monete. nie ma co sie chyba dluzej nad tym znecac, bo absurdalnosc porownania chyba jest jasna i ono moze wystepowac z przymruzeniem oka co najwyzej.
    Piotrek (5 sierpnia 2005)
  • najzabawniejsze jest to, że słabe piosenki death cab for cutie sa lepsze od 99 % tego co stworzyli polscy muzykanci w ostatnim 15-leciu.
    Tindersticks (5 sierpnia 2005)
  • drugą też, ale pierwszą...
    mz (5 sierpnia 2005)
  • (korekta: słabych=prostych)
    elliot crane (5 sierpnia 2005)
  • He, czy to że "część muzyczna ma dla nas decydujące znaczenie" to ma być jakiś zarzut? Zabawny co najmniej. Wydawało mi się że jesteśmy na portalu muzycznym i rozmawiamy o muzyce. Płyta lao che jest muzycznie cienka jak żur, więc naprawdę nie widzę powodu żeby udawać że jest inaczej, zasłaniając się przy tym patriotyzmem i podniosłą tematyką. Jeśli o mnie chodzi, to nagranie tak chujowej płyty na ten temat niemalże obraża moje uczucia patriotyczne, ale mniejsza o to. Kwestię satrianiego przemilczę, ale do wartości chwytliwych hooków się jednak ustosunkuję. Posłużę się przy tym przykładem jednego-z-moich-niegdyś-ulubionych-zespołów. Otóż aby zrozumieć czym się różnią dobre proste piosenki od złych słabych piosenek, wystarczy porównać chociażby drugą i czwartą płytę death cab for cutie. Nie wspominając już nawet o singlu zwiastującym piątą.
    elliot crane (5 sierpnia 2005)
  • mam nieodparte wrażenie, że część muzyczna dla wielu z was ma decydujące znaczenie. Używając okołoporcysiowej nomenklatury: "czy ma chwytliwe hooki", etc. A co z emocjami? Czy to nie one są najważniejsze przy odbiorze muzyki? Niech sobie coś jedzie na 3 akordach, ale może wywoływać kompletnie inną reakcję niż 15 minutowe solówki Satrianiego.
    sfeterek (5 sierpnia 2005)
  • nie sądzę, by problem tkwił w generalnej nietykalności tej tematyki przez muzykę rozrywkową. Potrafię sobie wyobrazić dobry album o Powstaniu Warszawaskim. IMHO jego wartośc nie powinna jednak bazować na samej tematyce i odpowiednim klimacie (zresztą klimat albumu Lao Che wydaje mi się raczej szczeniacki, raczej 'pseudo',niż ok.). Dobra muzyka, o, to powinien być trzon takiej płyty. Wskażcie mi dobrą muzykę na 'Powstaniu Warszawskim'.Ciekawą melodię. Fajnie zagraną i dobrze wyprodukowaną (czy tam stosownie, słowo 'dobrze' nie musi znaczyć produkcji Smile przecież). Nie jadącą słabą Pidżamą Porno.Nie bronię wam doznawać przy tym krążku. Bronię natomiast robienia z tego czegoś niesłychanie wartościowego. To Janerka powinien być w telewizji, a radiu, a nie Lao Che. heh dziwny to argument, ze nie przewidzieli tego, że rocznica 60ego 1 sierpnia będzie głośno obchodzona. Szansa byłą rezczywiście jak jeden do miliona. Stosowny tatuaż również nie świadczy o poważnym podchodzeniu do tematu, być może nawet wręcz przeciwnie.Użyty przez Spiętego wyrażenie "punkowe powstanie" zrozumiałem własciwie, tak jak mówisz. Ale czy porównywanie filozofii punkowego buntu do tego, czym kierowali się powstańcy, nie jest wg ciebie żałosne? Bunt przeciw nudzie równa się bunt przeciw zabijaniu nas? Yhy.No a dobrych polskich albumów rzeczywiście nienawidzę. Jak mi sie jakiś trafi, to go...tego no... nie mogę...nie zdzierżę. Tak już mam.
    Jędrzej (5 sierpnia 2005)
  • butelka z benzyną w ręce była dlatego że karabinów i armat było za mało albo wcale. dupy sobie nigdy agrafką nie spinałam, tym niemniej sądzę że mam również prawo zauważyć że 'punk' w rozumieniu kulturowym to jednak zjawisko związane z czasami pokoju. wojna zaczyna się i kończy na prawie dżungli.
    bh (4 sierpnia 2005)
  • malo to "muzyki popularnej w szerokim znaczeniu tego slowa" traktujacej o powaznych sprawach? nie, zebym byl jednoznacznie po drugiej stronie barykady, ale ten argument troche nie tego.
    Cz (4 sierpnia 2005)
  • arpeggi: no jasne, o podnioslych sprawach moga spiewac w patetyczny sposob tylko "bardowie Solidarnosci" pokroju Kaczmarskiego. nosz lol.akurat fakt, ze ci to (jako jednej z niewielu osob) przeszkadza, to twoj problem, a nie nasz ;>aha, co do reszty, to rozumiem ze skoro pop ma byc o milosci, to idac tym tropem punk o buncie, metal o szatanie, a rege o pokoju i braterstwie? ;)
    sfeterek (4 sierpnia 2005)
  • ale ci kolesie to chyba w calej polsce sa, wiec zaden bonus ;);
    main (4 sierpnia 2005)
  • cześć.wróciłem. nie jedźcie nad bałtyk bo pogoda jest chujowa. a jako bonus dostaniecie kolesi w sandałach i białych skarpetach. za to mam niezapomniane wrażenie. usłyszałem absolut w czystym wydaniu- jakaś piosenka co to podobno jakaś żaba zwariowana ją śpiewa,jakieś techno czy co. no kurwa leci non stop. chyba mamy hit lata
    ryba (4 sierpnia 2005)
  • kategoria "odpowiedniosci" to jakis XVII wiek
    Piotrek (4 sierpnia 2005)
  • A przyszło Wam do głowy młotki, że płyta z "punkowymi" piosenkami o Powstaniu Warszawskim to lekka profanacja? Zastanówcie się, czemu jest tak mało popowych piosenek o śmierci w stosunku do piosenek o miłości? Może dlatego, że forma jest nieodpowiednia, he? Może muzyka popularna w szerokim znaczeniu tego słowa nie powinna się zajmować tematami, do których nie jest stworzona? Może dlatego wydawanie jakiegokolwiek albumu z piosenkami dotyczącymi tamtych czasów to przegięcie i może to komuś przeszkadzać. A że Wam nie przeszkadza? Wasza sprawa (problem).
    arpeggi (4 sierpnia 2005)
  • za to porcys i jego wdupowlazy to trash (nie mylic z thrashem) ;>
    sfeterek (4 sierpnia 2005)
  • Jędrzej wojna nie była punkowa, tylko samo powstanie. Cała wojna to był raczej prog, a obozy koncentracyjne death metal, bomba atomowa ambient, naloty bombowe noise, a obozy jenieckie alt-country.
    mz (4 sierpnia 2005)
  • no i ja cie marku popieram. tzn nie w wtym zebys konczył:) ale w poglądach...a takie zawistne jedrki to sie zawsze znajdą. dupy bym se nimi raczej nie zawracał
    ja (4 sierpnia 2005)
  • Nie będę więcej z Toną dyskutował Jędrzej. Byłem na koncercie, widziałem podejście, widziałem też Denata (jeden z ludzi z zespołu), rozmawiałem z nim, wiem że od wielu lat interesuje się Powstaniem, wiem też że od wielu lat ma na plech wytatuowany napis "Powstanie Warszawskie". Jeśli uważasz że znalazł się koleś, który dla kariery wytatuował sobie coś takiego na całe życie ... to pokaż mi takiego.Poza tym Jędrzej, zbyt dosłownie odbierasz znaczenie słowa "punkowy" - chodzi tu o filozofię buntu a nie o synonim subkultury. Chodzi o podejście do sprawy.Dla mnie punkowe jest spanie w samochodzie albo pod gołym niebem w przeciwności do noclegu w hotelu; zryw powstańczy z butelką z benzyną w ręce w przeciwności do wojny na armaty i wielkie karabiny. Punk rock jako filozofia a nie subkultura.Odczytuję Twoją krytykę (bez uprzedniego dokładnego zapoznania się z tematem) jako zwykłą polską zawiść do kogoś, komu się udało zrobić coś dobrego i oryginalnego.Oczywiście masz prawo nie lubić Lao Che, ale argumenty typu "próbują sobie coś dzięki niej 'ugrać' i im się to cholera udaje" jest czystą zawiścią ...Zwróć uwagę, że płyta powstawała od 2002 roku, kiedy nikt nie wiedział że będzie Muzeum albo głośne obchody.A więc,to był ostatni mój post na tym forum heh.Pozdrowienia,
    marek (4 sierpnia 2005)
  • przypomniało mi się, że kolesia podpisali w tv pseudonimem Spięty. na oficjalnej stronie Lao Che znalazłem: 1 sierpnia w TVP1 o godz. 21.50 pokazany zostanie koncert Lao Che, który odbył się w Warszawie, 18 czerwca z okazji Nocy Muzeów. Tego samego dnia Radio BIS wyemituje kilka utworów z koncertu zagranego 30 lipca.to się zaczyna robić denerwujące. nie dość że ten album to muzyczne dno, to jeszcze po tej wypowiedzi Spiętego widać, jak kolesie podchodzą do Powstania. czy raczej, do historii w ogóle. próbują sobie coś dzięki niej 'ugrać' i im się to cholera udaje, głupie media podchwyciły, że niby młodzież pamięta, że spotkanie przeszłości z przyszłością. 'punkowe Powstanie'. skoro powstanie, to cała wojna była punkowa, jak rozumiem. spoko.
    Jędrzej (4 sierpnia 2005)
  • marek - chyba nie zrozumiałes tego co Jędrzej napisał. Członek Lao Che powiedział tak o powstatniu, a nie o swojej płycie... Jezeli tak powiedział, bo jesli tak to żenada mocna..
    kacpr (3 sierpnia 2005)
  • bo my Polacy mamy opinie romantykow
    Piotrek (3 sierpnia 2005)
  • co za argument Jędrzej... Bravo za intelekt! Jaka muzyka lepiej odzwierciedli zryw jakim było Powstanie? Jaka muzyka jest sybmolem buntu? Chyba za młody jesteś żeby to zrozumieć, co widać po Twoim słownictwie .. :) Za dużo przekleństw
    marek (3 sierpnia 2005)
  • widziałem ostatnio w telewizji fragment wywiadu z członkiem Lao Che. stwierdził, że Powstanie Warszawskie było 'punkowe, to był rodzaj buntu młodzieży'. Powstanie Warszawskie punkowe. kuuurwa no o co chodzi.
    Jędrzej (3 sierpnia 2005)
  • oranżada to nudy
    zwobot (3 sierpnia 2005)
  • Oranżada - mi sie akurat podoba ten transowy rock; przynajmniej na koncercie, to bylo dobre. Kobajn - wiadomo. Lao - wiadomo.
    Piotrek (3 sierpnia 2005)
  • ojej, ojej, to co piszecie to profanacja. Odczuwam, że kilku z Was krytykujących warstwę muzyczną tej płyty chciałoby żeby pojawiły się na niej wypasione, amerykańskie brzmienia, soczyste i nie wiem tam jakie jeszcze... No tak... Heh.. Jak można zrobić płytę o Polsce i Powstaniu nie sięgając po brudnego punk rocka, po brudne brzmienia. Jak można pokazać Powstanie nagrywając je na cyfrowego Pro Toolsa ...Uważam że to połączenie jest idealne, a zespół stworzył jedną z najbardziej oryginalnych płyt w warstwie muzycznej i tekstowej.Najbardziej rozwala mnie hasło "Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach" Słyszałem kilka razy w Trójce, byłem też na jednym koncercie. To po prostu porażka. Teksty o niczym, muzyka to hehe, podstawowy bit z najprostszego programu do robienia bitów (każdy może taki program ściągnąć) + gitara grająca dwa, trzy dzwięki. Przepraszam zakrytykę, ale bądźmy obiektywni. Gdyby nie P(p)an Kaczkowski, o tym zespole nikt by nie usłyszał, a jak Kaczkowski zna się na muzyce - o tym każdy wie. Marny ma on słuch. Podobnie czymś niesamowitym okrzyknął Oranżadę. To kolejna porażka... Bądźmy więc obiektywni ... Lao Che zrobiło kawał dobrej roboty, która zasługuje na uznanie niemałe.
    marek (3 sierpnia 2005)
  • to jednak sa inne emocje, cos mi sie wydaje
    Piotrek (15 lipca 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)