INNE - FORUM
Lao Che - Powstanie Warszawskie
27 czerwca 2005co sądzicie?
-
Wow, jak to dobrze, że ty nie jesteś taki! Że nie jesteś ciu! No! A dodatkowy plus za innowacyjne podejście do interpunkcji!
tomek (16 lutego 2006) -
"a koleś który pisał tą recenzje to jak by się pojawił w moim mieście to myśle że bencki by miał na 100%"doznałem.
Low (16 lutego 2006) -
kepasa?
kara (16 lutego 2006) -
Z wielka ciekawościa poczytałem sobie tą recenzje i stwierdziłem że włanie tak zachowują się cioty które w swoim życiu oprócz tego że im mamusia z tatusiem życia nie poukłada to sobie sieroty życia nie dają .I te oceny ,recenzje oh ah eh ,fe rany co to za forum .Kupa niespełnionych redaktorków,którzy sie podniecają zespołami które np miałczą przez 7 min z podkładem perkusji i są ubrani w różowe futerka i wtedy to jest super łął jacy oni sa super .Żenada żenada frajerstwo ,a koleś który pisał tą recenzje to jak by się pojawił w moim mieście to myśle że bencki by miał na 100% ,bo jak mówił mój wujek z ciu.... sie nie gada ,ciu,, sie leje ;-)
Pampalini77 (16 lutego 2006) -
taak. bo płyta ta wielką profanacją była, a będąc profanacją, nie może nie być profanacją. i odwołanie aż do 2 konkretnych kawałków z płyty. ale, po co komu konkrety? open your mind, be niezal.
zhp (16 lutego 2006) -
Nie widzę w tym "demonstracyjne olewanie nisko ocenianych przez was płyt poprzez dostosowywanie poziomu recenzji do waszej oceny poziomu albumu" pozerki prawdę mówiąc. Poza tym o poziom też nie chodzi tylko charakter recenzji.w latach poprzednich bardziej polegaliśmy na pfm jeśli chodzi o dobór poznawanych płyt, stąd nawet gdybyśmy chcieli, nie moglibyśmy inaczej. zresztą inna była sytuacja bo pfm mialo fajniejsze rekomendacje i było mniej wiarygodnych źródeł, więc naturalnie wszystko bardziej zunifikowane było. mainstreamowe perełki? że radiohead i blur? a w tym roku jakieś przeoczyliśmy perełki mainstreamowe?
mz (16 lutego 2006) -
A może więcej było w mainstreamie tych perełek, co?
elliot crane (16 lutego 2006) -
mz napisal:>Nie mówiąc już o tym, że twoja uwaga brzmiała: "obok wynikow >podsumowania plytowego 2005 najwyrazniejszy dowod stawiania >przez redakcje porcysa pozerki przed sile materialu.". >Okazuje się więc, że nie chodzi wcale o "siłę materiału", >lecz o koncept.heh, troszke sie nie zrozumielismy. chodzilo mi o sile materialu prezentowanego na porcys, innymi slowy - o jakosc recek. dzieki ze wyjasniles kulisy, rzuca to odrobina swiatla na to co chcieliscie osiagnac, ale wrazenie jest jednoznaczne - "pozerka", czyli demonstracyjne olewanie nisko ocenianych przez was plyt poprzez dostosowywanie poziomu recenzji do waszej oceny poziomu albumu, zamiast "sily materialu", czyli konkretnie dobrych recek. ten sam grzech co ze starym soad, tylko ze soad smieszne bylo przynajmniej. ja naprawde kumam ze sie komus cos nie podoba, ale fajnie jak (tu przyklad borysa d. i recki with teeth) ten ktos chwile posiedzi i wyjasni czemu tak a nie inaczej. moze to moje odczucie, ale mam wrazenie ze oceny negatywne wymagaja staranniejszej argumentacji niz oceny pozytywne.innymi slowy - nie, nie kumam podejscia "pytanie czy warto wgryzać się głębiej w zamysł płyty tak miernej już na dzieńdobry (pod względem materiału)". a raczej odpowiadam - tak, wedlug mnie warto, albo inaczej - nie, nie warto, ale jesli sie juz bierze za jej recenzowanie, to wypadaloby.nie bede sie spieral o jakosc materialu, bo to, w czym jest (swiadomie) zakorzeniony, jest, nazwijmy to delikatnie, kontrowersyjne artystycznie. no dobra, artystycznie jest w wiekszosci nijakie, przyznaje (co nie zmienia faktu ze mam sentyment do tych klimatow). porownanie z discopolo (polskie podziemie lat 90, zmruzmy oczy) jak najbardziej na miejscu - ba, zastanawiam sie powaznie, czy opisanie np. przemian w polsce na przelomie lat '80 i '90, w formie muzycznego konceptu i z zalozeniami jak przy "powstaniu warszawskim", nie powinno byc zakorzenione wlasnie w tej stylistyce. wszak te wszystkie pozniejsze "olek olek wygraj" znakomicie sie w przasny i swojsko-rubaszny klimat pierwszej polowy '90 wpisywaly.natomiast koncept - zostaje przy swojej opinii. zaprezentowanie powstania w skondensowanej formie luznych, punkowych kompozycji, z mnostwem odwolan do harcersko-pidzamowych klimatow (cytaty z chlopcow z placu broni, z siekiery) polaczone z melodiami, tekstami i gwara scisle powstancza daje efekt fenomenalny. bezpretensjonalna "mlodzienczosc" i "harcerskosc" powstania, emocjonalnosc, umiejetnie wsadzone sample, bardzo wyraznie rysowana linia historycznych wydarzen, luzne i bezpretensjonalne teksty (nosh hitlerowcy to normalnie kertesz w wykreconej formie). widac ze ludzie z lao che siedzieli na tym zamyslem dlugo i jesli pominie sie specyficzna stylistyke, to album robi wrazenie. moje zdanie, oki.nie, nie slyszalem wszystkich waszych typow na 2005. i pewnie czesci dluzszy czas nie uslysze, biorac pod uwage ich dostepnosc gdziekolwiek. moze i prawda, ze to nie niezaleznosc wydawnictw dyktuje wam ich miejsca, ale czasem trudno oprzec sie takiemu wrazeniu. w latach poprzednich potrafiliscie docenic niektore mainstreamowe perelki.
kokokoko (15 lutego 2006) -
Ani plyta super ani slaba, ale na pewno oryginalna. Zauwazylem, ze wszystko co mozna zaliczyc do pewnej alternatywy, ale odnioslo jakis sukces, jest u Was zjezdzane przymitywna recenzja i ocena z dupy wzieta. Chujowo - 0.4.
Misiel (15 lutego 2006) -
To czy nie zanalizowanie tak słabej płyty stanowi kompromitację można by się spierać. Zdradzę, że specjalnie daliśmy reckę Jackowi, który będąc jak zawsze daleko od klimatów polski i przaśnego polskiego punka, parę tygodni temu nie kojarzył chyba nawet zespołu Lao Che jako jedyny z redakcji. Było to działanie jak najbardziej celowe z naszej strony, żeby spojrzał na materiał obiektywnie ktoś bez uprzedzeń (że płyta przereklamowana, że tani chwyt). To jak widać nie do końca wyszło, bo w końcu nawet Jacek po posłuchaniu stwierdził profanację (czego ja osobiście nie oceniam na przykład, żenuje mnie wyłącznie poziom tego wydawnictwa), ale pytanie czy warto wgryzać się głębiej w zamysł płyty tak miernej już na dzieńdobry (pod względem materiału). Tym bardziej jak przypomnimy sobie czym jest artystycznie ta scena punk rege ska poland '80s. Świetny koncept? I don't think so. Wolałbym, żeby zakorzenili tematykę w disco-polo, muzycznie skutki bardzo zbliżone, ale przynajmniej ciekawie (i prowokacyjnie hehe).Więc ostatecznie: ogólne, beztroskie (i tak za mało) ujęcie - tak; kompromitacja - nie dostrzegam.Nie mówiąc już o tym, że twoja uwaga brzmiała: "obok wynikow podsumowania plytowego 2005 najwyrazniejszy dowod stawiania przez redakcje porcysa pozerki przed sile materialu.". Okazuje się więc, że nie chodzi wcale o "siłę materiału", lecz o koncept. Co do podsumowania. Cóż, mogę dac jedynie słowo harcerza, że z mojej strony sprawa była czysta i kolejność nie jest podyktowana indie'owością płyt. Dlatego prosiłem o przykłady, wydaje mi się, że wszystkie są do obalenia. Powielasz w ogóle zarzut towarzyszący nam stale od 2001 roku, a ile tak naprawdę albumów zeszłorocznych słyszałeś i czy na pewno znasz wszystkie z naszej listy, możesz porównać i z czystym sumieniem oznajmić, że są słabsze od tych Antony And The Johnsonsow, LCD Soundystem i paru innych hype'ów? Wiesz, jak zbaczyłem w 99 roku liste PFM też się zaśmiałem. Pomny tego nigdy już podobnego błędu nie popełniam.
mz (15 lutego 2006) -
mz napisal:>listy roczne układane są wg. "siły materiału", niczego innego>(ciekawe co takiego zostało pozersko przeoczone w >podsumowaniu). siła materiału lao che faktycznie porażająca.nie chce sie tu rozpisywac na temat podsumowania, zwlaszcza ze w 4/5 oceniam badzo wysoko (zwlaszcza goodshits i single, bardzo ladnie to zrobiliscie). natomiast sama 10 najlepszych imo byla proba pokazania swiatu, jak bardzo alternatywnym, niezaleznym i "innym od wszystkich" portalem jest porcys, tudziez jak niesamowite i odmienne od reszty ludzkosci gusta ich redaktorow. ja wiem ze mainstreamem sie nie zajmujecie ale moze ciut mniej demonstracyjnie? zwlaszcza ze do tej pory bardzo cenilem wasze podsumowania, wiec 2005 byl niemilym zgrzytem.wracajac do lao che - tu nie chodzi nawet o ocene plyty. o nie, niech autor ocenia jak chce. ale jakie argumenty podaje?! litosci! "cytaty z Baczyńskiego na pograniczu profanacji dla mnie","[stylistyka]...jawi się jako niestrawne łomotanie bez inwencji", "melodia jak z jakiejś piosenki-rymowanki, że 'Hitler biega jak szalony'", "podkład a la Pidżama Porno".przeciez jacek kinowski zupelnie nie skumal tej plyty, on wrecz jej nie skumal tragicznie. zamierzone operowanie lekkim kiczem i klimatami "harcersko-punkowymi", stanowiace o sile albumu, wytykac jako przypadkowe potkniecia? w tych wszystkich nawiazaniach do polskiej sceny reggae (barykady), punka (brzmienie wiekszosci kawalkow, tandetne chorki czy wszelkie oje) czy ska widac gleboki zamysl lao che zeby tematyke pokazac w jak najciekawszy sposob, zeby ja zakorzenic w polskiej podziemnej scenie w jej krystalicznej postaci lat '80. ja wiem ze to moze sie nie podobac, ale zeby tak swietnego konceptu w ogole nie zlapac, to naprawde jest smutne. czyli ocena moze byc (bo z tym nie mam co dyskutowac), natomiast recka to kompromitacja, zwlaszcza ze juz sama popularnosc tej plytki prosilaby sie o glebsza analize tematu.
kokokoko (15 lutego 2006) -
Kolejna (poprzednio Mars Volta, znacznie bardziej udana) pozycja z cyklu "tania prowokacja porcysa", czyli to na czym budują (poza zmianami graficznymi) swoją pozycję mniej więcej od trzech lat.Jednoakapitowe (z czego połowa do kosza) podparcie śmiechu warte, Szanowny Autor do tego uderza w dwa najmocniejsze punkty PW (pierwszy to Zrzuty, jeden z polskich naj-singli ostatnich lat, drugi to wokal - jeden z niewielu dobrych polskich wokalistów a na pewno najbardziej wszechstronny w 'rockowym' światku). Będę nieskromny, ale chyba już ten mój post sklecony na poczekaniu jest więcej wart niż ta Wartościowa Recenzja bezwartościowej płyty (a sorry, 1.9, Szacun!)."Chłopiec kopie kamień, starszy od niego o kilka milionów lat".
heh (15 lutego 2006) -
miałem na myśli forum fanowskie, co zapewne już wiesz.
Low (15 lutego 2006) -
nie wiem, nie bywam w "takich miejscowkach".
tomek wasko (15 lutego 2006) -
ja też nie ogarniam, ale czego sie spodziewac po TYM akurat forum. to raczej normalne przy tego rodzaju miejscówkach.
Low (15 lutego 2006) -
okej, wiadomo, ale skumaj, ze dla kogos to jest NAJWAZNIEJSZA plyta ever. nie ogarniam tego.
tomek wasko (15 lutego 2006) -
ale to forum LAO CHE, trudno, by bili pokłony za pokazanie im jaka to ich "płyta zycia" jest chujowa.
Low (15 lutego 2006) -
moim faworytem jest niejaki HardChief, a zwlaszcza zdanie: "najlepsza płyta w moim życiu" ( to o PW gdyby byly jakies watpliwosci ).
tomek wasko (15 lutego 2006) -
poczytajcie dyskusję na forum lao che,http://www.laoche.art.pl/forum/viewtopic.php?t=325
batonik bajeczny (15 lutego 2006) -
czasami nie ogarniam tej tajemnicy. jest sobie portal, ktory w nazwie ma NIEZALEZNY Serwis Muzyczny, jeden z jego wspoltworcow pisze recenzje, wyraza w niej swoje subiektywne (sorry za blad) zdanie (a jesli nawet wyposrodkowane przez oceny innych wspoltworcow - to co?), a tu takie larum podniesione. Zdaje sie do tego, ze nie targa sie tu na, powiedzmy, swietosc narodowa ("Concept album próbujący oddać atmosferę tamtych dni zupełnie nie dźwiga ciężaru gatunkowego podjętej tematyki (powiedzmy cytaty z Baczyńskiego na pograniczu profanacji dla mnie, nic nie poradzę"). I - o zgrozo - opinia na temat plyty okazuje sie opinia mniejszosciowa! Dramat.Spiesze z nowym watkiem. Taka nie-wyczerpujaca-tematu-wedlug-recenzeckich-wymogow recenzja nie jest tu nowoscia, pierwszy w kolejnosci przychodzi mi Oasis jakis, ale przeciez jest cale stado. Wiec moze nalezaloby zmienic portal, w celu unikniecia niepotrzebnych stresow (ojezu, o tym bylo juz milion razy, no trudno). Warto zajrzec do dzialu recenzji, poczytac i ze swiadomoscia charakteru recenzenckiego portalu zdecydowac: nie czytam/czytam, ale sie denerwuje/rozpoczynam na forum po raz piecsetny watek pt. "tak sie recenzji nie pisze"/inne opcje.ps. mz-a nie znam, kojarze tylko motor emzetka i blackmetalowa grupe darkambientowa MZ(i jakis numer)
yeahnot (15 lutego 2006) -
no, porcys, nie ściemniać, dawac płycie 10 i nie robić z siebie idiotów...
Low (15 lutego 2006) -
recenzja to szczyt debilizmu, jak ta plyte sie ocenia na 1,9 to na ile mozna ocenic inne plyty z Polski ? chyba ze chodzilo o bycie oryginalym na zasadzie "wszyscy chwala to ja im dowale".
greg (15 lutego 2006) -
>>nastepna plyta lao che bedzie pewnie miała tytuł "Papież polak>>a w kulminacyjnym momencie, na tle punkowych bębnów, będzie się rozlegało "niech duch Twoj zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi" -hehwlasnie, jeszcze muzyka o papiezu. nie wiem czy to kazdy kojarzy, to podpada pod takie stare haslo sacro polo, dziewczyna magda aniol i jej hit mamy nowego benedykta szesnastego do guantanamera, tu text http://www.kopalnia.tekstow.infi.pl/magda_aniol/lolek.php ale lepszy teledysk, na jachcie jakims czy innym zaglowcu, nie do uwierzenia, styl, moda jak marysia sadowska teczowy music box moze ktos wie gdzie to sciagnac. tylko raz to w tv widzialam gdzies.
z (15 lutego 2006) -
lao che nagrało bardzo dobrą płyte; mimo ze podszedłem sceptycznie po wysłuchaniu siedziała w moim odtwarzaczu przez wiele godzin; pisze tylko po to zeby nie było ze powstanie sie nikomu nie podobało; postawili sobie zadanie zrobili nagrali; tak to widza tak czuja; wiele osob urzekli w tym i mnie; porcys ma inne zdanie jego rzecz; szkoda ze brak rzeczowej krytyki; ze dominuje złośliwość i nasmiewanie sie; czuc że zespół włożył w to dużo emocji i że miał pomysł; nie bede nikogo przekonywał ani wdawał sie w jakieś głupie gadki; to taki wpis dla tych co im sie ta płyta podobała a teraz sie zastanawiają że może to niedobrze że może porcys ma racje;
zmywak (15 lutego 2006) -
uwaga dzieci! na forum porcysa grasuje pedofil i każe się całować w dupę. Lubi jak się do niego mówi "tatulo". Uważajcie na niego, nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie.
komunikat (15 lutego 2006) -
teraz drogie dzieci (prawie wszyscy uczestnicy tego forum, z pewnymi wyjątkami) możecie mnie pocałować w dupę...ze szczególnym uwzględnieniem "ależ tak" oraz "alleluja"
tatulo (15 lutego 2006) -
dżizas nawet nie słyszałem tej płyty ale sądząc po opiniach forumowiczów i wypowiedziac pilnych obrońcach alternatywy zapewne będą mieli benefis na dwójce to nadrobie zaległościyo
Paweł (15 lutego 2006) -
kupiliście tą płytę??
zwobot (15 lutego 2006) -
(czy W. to nie jest przypadkiem Śmieszny Wojtek?)
ależ tak (14 lutego 2006) -
sorry, ale brak treści muzycznych uniemozliwia mi zachwycanien się nad tą, zapewne wspaniałą, płytą.
Low (14 lutego 2006)